Co na przeczekanie….

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #42825

    zosik11

    Dziewczynki każda z nas na pewno bardzo przeżywa utratę fasolki i każda na swój sposób. Napiszcie co robicie czym się zajmujecie kiedy ból mija a tu musimy czekać te przysłowiowe pół roku na kolejne starania. Jak spędzacie czas?
    JA postanowiłam rzucić się w wir pracy i dodanie sobie nowych obowiazków ale nie wiem jak się to sprawdzi.
    A jak wy sobie radzicie z tym czasem?
    Zosik

    #560365

    kasiabzymek

    Re: Co na przeczekanie….

    Wiem co czujesz, ja poroniłam 17.12.2003 🙁 Czyli przed świetami. Wtedy mielismy siwta spedzic u meża, ale moj kochany Bartus pomyślał, że u siebie w domu szybciej dojde do siebie i to bylo prawdą. Zuciłam sie w wir przygotowań do świat, pozniej zaczełam ćiwczyć, w lutym powróciłam na uczelnie, studiuje jeszcze dziennie. Jak na razie mam tylko zajecia we wtorki wieczorme, za to zapislam sie na kurs prawa jazdy i na aerobik.
    Nietety z mezem widujemy sie teraz tylko co 2 tyg w weekendy, bo ja jestem w Toruniu a on w Darłowie, gdzie pracuje. Obecnie zaproponowano nam mieszkanie w Darłowie, wiec rzuce sie w wir przygotowań mieszkania:) i tak czas leci, jednak nie zapominam całkowicie o tym co przezylismy, tego nidgy sie nie zapomni:( ale trzeba zyc i cieszyć sie tym co mamy:)
    Pozdrawiam
    Kasia
    ps. 3-maj się mocno!!!!!!!!!!!!!!
    a no i oczywiście tu w na foru, można podzielić sie radościami i smutkami



    #560366

    maja25

    Re: Co na przeczekanie….

    Trzeba się czymś zająć, to najlepsze rozwiązanie. Ja wczoraj wróciłam do pracy i czuję się odrazu lepiej. Na to wszystko chyba trzeba czasu żeby przestalo tak bardzo boleć. Ja to nawet książek nie mogłam czytać bo się na nich nie mogłam zupełnie skupić. Teraz już jest lepiej. Już nie musze zmuszać się do wielu rzeczy, a zmuszałm się np. do wstania z łóżka. Poprostu żyć mi się nie chciało. Ale przed nami wiosna stoi otworem, trzeba mieć nadzieję. Zajmij się pracą. Będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie
    Magda

    #560367

    zosik11

    Re: Co na przeczekanie….

    Wiesz ja też dziś wróciłam pierwszy dzień do pracy i rzeczywiście trochę lepiej. Jedyną przykrą rzeczą jest to że pracuję w małej szkole gdzie wszyscy się znają i interesują sobą więc najgorsze było to ściemnianie kiedy kazdy mi sie pytał po 2 tygodniach nieobecności na co chorowałam :-((((((
    Sciskam
    Zosik

    #560368

    maja25

    Re: Co na przeczekanie….

    Ja też pracuje w szkole i dzieci też pytały, słyszałm nawet wersje że „pani miała aborcje” -szok! Ale dzieciom trzeba pewne rzeczy tłumaczyć one też muszą się uczyć życia. Miałaś tylko 2 tygodnie zwolnienia? Ja miałam ponad miesiąc, stanowczo za długo. Pozdrawiam
    Magda

    #560369

    zosik11

    Re: Co na przeczekanie….

    U mnie na szczęście nikt nie wiedeział bo to była wczesna ciąża (tylko wtajemniczeni) ale i tak wiesz te stwierdzenia „No wiesz a ja myślałam że ty w ciązy jesteś!”
    A tu musisz zrobić dobrą minę i ściemniać.
    ale tobie Magda to napewno musiało być przykro skoro nawet takie teksty słyszałaś. Ale penie to wszystko trzeba przezyć i czas tu jest chyba najlepszym lekarstwem. Zyczę dużo siły i wiary. my musimy się wspierac bo doskonale wiemy co czuje ta druga. Trzymam mocno kciuki i przesyłam dużo fluidków wiary króre sama powoli zbieram.
    Buźka
    Zosik



    #560370

    zosik11

    Re: Co na przeczekanie….

    Dzieki Kasia za dobre słowo i trzymam za ciebie kciuki żeby wkrótce wszystko się poukładało jak należy
    Uściski
    Zosik

    #560371

    Anonim

    trudne pytanie!!

    wiesz, ja 10 stycznia tez straciłam ….ale puste jajo płodowe.
    Lekarz powiedział,że mam czekac pol roku…….ale nie bede.
    Czesto po zabiegu jajowody sie zatykają….tak miałam i rok walczyłam.Teraz to jest moj 3 cykl i zaczęłam starania. Poszukaj w google…poronienie, lub ile trzeba czekac po poronieniu. Znalazłam taką informacje od specjalisty, ze to poł roku jest na psychiczne wyluzowanie, ale jak sie mamy wyluzowac???Ta przerwa gorzej na nas wpływa. Badania mowią,że wieksze szanse na ciąże po poronieniu mają kobiety po 2-3 cyklu. Ja czekałam,żeby temperaturka wrociła do normy, chociaż miesiąc temu tez sie starałam, ale mniej.
    Czekanie moze człowieka wykonczyc. Widze to po sobie!!!!

    Decyzja zależy od Ciebie. Moj mąż po zabiegu zdecydował,że bedziemy sie budowac…myśląc, ze to mnie wyciszy. Niestety i tak mam czas na myslenie!!!Dlatego nic innego nie pozostało. praca nie pomoze Ci tak naprawdę zapomniec.Zresztą nie wolno ci zapomniec!!! Czy po smierci kogos bliskiego zapomina sie go?? NIE. Powinno sie tylko myslec, ze tak miało być. To nie był ten odpowiedni moment.
    Pamietaj i nie poddawaj sie.

    I nie czytaj dosłownie tego, co pisze. Sama w ten sposob probuje sie podbudowac!!! Podziwiam cie, ze chcesz czekac!!!!

    #560372

    zosik11

    Re: trudne pytanie!!

    Wiesz ja nie miałam zabiegu, to był początek więc samoistne poronienie ale wiesz chcę c\sobie dać ten czas na wykonanie badań i wzmocnienie organizmu. Może rzeczywiście jak się wszystko unormuje:temperaturki i cykle to bedę próbowac wcześniej ……A u ciebie w badaniach wszystko ok?
    Buźka
    Zosik

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close