Co robić?

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #11859

    z-kasia1

    Mam do Was pytanie: czy któraś z Was zmieniła lekarza po poronieniu? Czy chodzicie dalej do tych samych co wcześniej?
    Nie wiem co mam zrobić? Mam jeszcze trochę czasu do wizyty ale chciałabym podjąć decyzję już teraz.
    Zastanawiam się czy nie zmienić lekarza, nie chodzi mi o to, że moja gin była złą lekarką czy coś w tym stylu ale chodzi mi o to, że mam do niej mały żal o to, że nie przygotowała mnie do tego wszystkiego (dwa tygodnie przed zabiegiem wg niej było już coś nie tak) i że nasza rozmowa zakończyła się na „suchym” zdaniu: „trzeba wyłyżeczkować”. Właściwie węcej informacji, wsparcia czy porad otrzymałam od dziewczyn z forum (i oczywiście od rodziny). Zero komentarza, pocieszenia, rozmowy – nie wiem. Może zwariowałam albo jeszcze nie jestem w stanie racjonalnie myśleć . Może potrzeba mi trochę czasu. Z drugiej strony, czy powinnam oczekiwać od ginekologa pomocy psychiatryczno-psychologicznej? Czy nie wymagam za wiele? Jak jest u Was, proszę – pomóżcie.

    Kasia

    #184423

    Anonim

    Re: Co robić?

    Kochana nie moge Ci powiedzieć co masz zrobic ale może to Co napiszę pomoze Ci w podjęciu decyzji. Ja np. mam superowego gin. (ale dopiero od roku – poleciła mi go kumpela). Wytłumaczył mi wszystko tak jakby tłumaczył dziecku to co sie stało, mogłam go wypytywac o co tylko chciałam i co najważniejsze uzyskiwałam na wszystkie pytania odpowiedzi (ja leczę sie na tarczycę i jeszcze mam niezgodność krwi z mężem). Pomógł mi naprawdę i nawet powiedział po ostatniej wizycie że pora poszaleć bo chętnie odebrałby poród w paź-listp. Ale cóż ja ciagle nie moge zdobyc sie na odwagę. W szpitalu w którym miałam zabieg opieka medyczna pozostawia wiele do życzenia, normalnie kosmos , wyobraź sobie ze mnie dla odmiany na sale zabiegową z rozdartą gębą i pretensjami zawołała salowa( wcześniej rzekomo miał przyjść anastazjolog no ale nie przyszedł) A poza tym rzekome naczczo trwało 3 dni , po zabiegu byłam tak słaba że nawet usiedziec nie mogłam. Dopiero po tych przeżyciach uswiadomiłam sobie ze mam naprawde wspaniałaego lekarza i powiedziałam ze już nigdy nie pojadę do tego szpitala czytaj :(rzeźni).
    Nie wiem czy pomogłam ale sobie samej napewno, ulzyło mi .
    Życzę powodzenia i właściwego wyboru

    Kiska



    #184424

    ninka

    Re: Co robić?

    Ja nie zmieniłam lekarza. Ufam mu i tyle. A swoją drogą co miała Ci powiedzieć Twoja lekarka 2 tyg. wcześniej? Musi się pani liczyć z możliwością poronienia? Dopiero byś ją wyzwała od najgorszych, że cię straszy. Dla ginekologów takie przypadki jak nasze to niestety codzienność. Myślę, że najważniejsze są kompetencje Twojej lekarki. Jeśli jej ufasz to zostań, albo umów się gdzieś indziej i porównaj podejście obydwu lekarzy. Powodzenia!

    Ninka

    #184425

    z-kasia1

    Re: Co robić?

    Pewnie macie rację – hmm, przemysle to jeszcze raz bo nie chce na „łapu-capu” podejmować waznej decyzji. Ninka, wiem ze dla nich to codzienność i może nie każdy potrafi pocieszać czy tłumaczyć. Chodzilo mi o troszeczke wspołczucia i delikatnosci. Eeee, może zostawie ta decyzje na poźniej – robi się przyjemna atmosfera na forum i nie chcę zmieniać tego stanu. Dzięki, pozdrawiam

    Kasia

    #184426

    agaria

    Re: Co robić?

    Cześć. Mój lekarz teżjest bardzo OK. Nie rozczulał się nade mną po zabiegu, ale też nie bagatelizował mojego „bólu” (psychicznego oczywiście). Jak zapytałam kiedy mogę próbować po zabiegu powiedział: „Gdyby pani miała 40 lat, to powiedziałbym – natychmiast, ale pani jest mloda niech pani odczeka z 2 – 3 cykle. Tak też zrobiłam. Zaszłam w ciążę 10 tyg. po zabiegu (w trzecim cyklu). Jestem w ciąży! Moi Rodzice zaczęli panikować, że może za wcześnie – wystraszyli mnie. A mój lekarz – poszłam do niego i mówię, że jestem w ciąży, a on: „No to świetnie”. Przepisał mi tabletki hormonalne na podtrzymanie ciąży. Wczoraj zauważyłąm plamkę na bieliźnie o niepokojącym kolorze. To chyba efekt uboczny tych tabletek. Zadzwoniłąm do niego – umówił się ze mną na wizytę jutro – w sobotę – wcale nie musiał. Dodam, że nie chodzę do jego prywatnego gabinetu. Ufam mu i cieszę się, że „go mam”.

    aga + „Ziarenko Ryżu” (21/09)

    Edited by agaria on 2003/01/24 22:49.

    #184427

    edith

    Re: Co robić?

    Czesc,
    Ja po dwóch obumarłych ciążach zmieniam lekarza pomimo, ze jest niezly: wszystko wytłumaczy, wysłucha, czuję sie przez niego rozumiana i traktowana indywidualnie. Zmieniam dlatego, bo teraz potrzebuje specjalisty od „cięzkich przypadkow”, ktory potrafiłby zdiagnozować moje problemy.
    Moj lekarz powiedzial mi wprost: ze nie specjalizuje sie w tym i nie jest w stanie przeprowadzic wiekszosc badan, bo nie ma sprzętu i, że nie bedzie mnie naciągąl na dodatkowe koszta, bo pieniędzy ma wystarczajaco. Polecil jednego z najlepszych specjalistów w miescie… Tym jak sprawe postawił , jeszcze bardziej mnie ujął…
    Myslę, ze przede wszystkim wazniejsze jest aby byl to dobry specjalista. A doskonale byloby, aby mozna byloby otrzymać rowniez pomoc psychiatryczno-psychologiczna. Jesli masz do swojej lekarki jakies zastrzezenia rozejrzyj się za innym.

    pozdrawiam,
    Edith



    #184428

    magdamal

    Re: Co robić?

    Kasiu – ja miałam identyczną co ty sytuację! Moja lekarka też wiedziała że coś tam nie tak i kazała mi normalnie pracować nie podejmując żadnych kroków dodatkowych! Gdy dowiedziałam się, że płód jest martwy też nie usłyszałam od niej żadnego miłego słowa – a nawet stwierdziła że jak chcę by to ona zrobiła zabieg to będzie to kosztować 500 zł !!!
    Od razu zmieniłam lekarza (jeszcze przed zabiegiem) którego o wszystko wypytałam, zaufałam mu bez granic (strasznie ciepły człowiek), bardzo solidnie się mną zaopiekował w szpitalu i osobiście przyjechał zrobić mi zabieg i oczywiście za darmo!
    Więc Kasiu zmień lekarza – ginekolog musi być też trochę psychologiem i psychiatrą – a rozmowa z fachowcem na nurtujące cię tematy w naszym stanie to jak balsam dla duszy…
    Życzę Ci zdrówka i wiele siły
    Magda

    #184429

    z-kasia1

    Re: Co robić?

    Bardzo Wam dziękuję za rady, informacje. Wiem teraz jedno, że muszę „trzeźwo” rozwiązać ten problem (a może nie problem). Teraz nie jest jeszcze dobry na to czas – może za jakiś tydzień???? Zobaczę, muszę to spokojnie przemyśleć by później nie mieć do siebie żalu (bo jak pisałam, moja lekarka jest dobrym specjalistą). Pozdrawiam Was….

    Kasia

    #184430

    madalenka

    Re: Co robić?

    Ja po poronieniu zmieniałam lekarza ale nie dlatego że miałam jakieś obiekcje co do jego kompetencji. Głównym punktem było to że gdzieś na dnie mojej duszy zaczaił się brak zaufania. Teraz chodzę do innego lekarza. Wiem że potrafi uratować trudne przypadki gdyż dwa razy uratował w mojej siostry. Gdyby nie on nie miała bym teraz pięknej chrześnicy. Jednak decyzje musiśz podjąć sama bo to twoje odczucia w stosunku do lekarza są najważniejsze.

    Pozdrawiam

    Mój wykres

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close