Co sie z nami dzieje…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)
  • Autor
    Wpisy
  • #96338

    magda

    #2141919

    joannar

    Przykra bardzo sprawa 🙁 I IMO podejrzane zachowanie męża. :Niepewny:
    Nie napiszę teraz nic mądrego, ale postaram się wieczorkiem.
    Trzymaj się dzielnie.



    #2141920

    morena

    Zamieszczone przez magdaimateusz
    Witam, no i ja trafiłam do tego wątku. Chyba muszę się wygadać. Z moim obecnym mężem znamy się już jakieś 8 lat, od 5 lat jesteśmy parą a od prawie 2 lat małżeństwem, więc znamy się trochę i powiem szczerze że na początku byłam bardzo szczęśliwa ze jestem z nim, że będę jego żona itd. Mój mąż na każdym kroku mnie zaskakiwał, dbał o mnie, pokazywał mi jak jestem mu bliska. Ale od jakiegoś czasu nie poznaje go. Mój mąż jest dosłownie prawie obcym mężczyzna dla mnie. Przestał się mną kompletnie interesować jako kobietą, czuje się zaniedbana przez niego. Kiedyś potrafił mnie adorować… ostatnio mieliśmy taką spokojną, szczerą rozmowe, powiedziałam mu że traktuje mnie jak sprzataczkę, praczke i matke naszego dziecka… Nawet seks przestał być czymś ważnym, czymś wiążącym. Teraz gdy ja nie „zacznę” to on o tym nie pomyśli. Gdy mu o tym powiedziałam że ja mam dość takiego proszenia się o jakąkolwiek czułość i że ja teraz przestaję i poprostu jeśli chce to niech teraz on pokaże się z tej strony,…. więc się nie kochamy…. Nie wiem co robić. NIe tylko chodzi tu o sprawy łózkowe. Jak każda kobieta mam złe dni, mój partner o tym bardzo dobrze wie. Kiedyś próbował mi albo jakoś umilić te dni albo być neutralnym żeby tylko mnie bardzej nie denerwować, teraz to dolewa oliwy do ognia. Jest jakiś inny. Nie wiem co robić…co mam myśleć o nim. Do tego dochodzi że stracił u mnie zaufanie…a jak ma amłżeństwo bez niego funkcjonować… okłamał mnie już 3 razy w bardzo ważniej sprawie, 3 razy kłamał patrząc mi w oczy i mówił że naprawde nie kłamie, póki nie wyszło wszystko na jaw… potem sie przyznawał, obiecywał i tak w kółko, a teraz m pretensje jak sie go pytam czy oby napewno jest ze mna szczery, ze jak ja mogę mu nie ufać i że ma tego dość. nie wiem….boję się że to będzie koniec naszego małzeństwa…

    w tym, co napisałaś, brakuje mi tylko jakiegoś takiego krytycznego spojrzenia na siebie – widzisz jakieś swoje winy? U nas rozmowa, o ile ma być konstruktywna, jest oparta nie na litanii wyrzutów, ale na spokojnym, WZAJEMNYM wypunktowaniu tego, co drażni obie strony…
    Nie chce,żeby to zabrzmiało jak atak 🙂 Po prostu chcialabym wiedzieć, co zarzuca Ci mąż, być może to „coś” jest przyczyną jego zachowania i pozwoli je zrozumieć.

    #2141921

    magda

    Patrze krytycznie na siebie. U nas rozmowa również przebiega na tm ze oboje mówimy co nam nie pasuje. Wczoraj nawet przeprowadziliśmy kilkugodzinna rozmowe. Mój mąż przyznał że mam racje ale nie wie dlaczego tak jest, dlaczego tak się zachowuje. Do mnie ma pretensje że ciągle mu to samo mówie, i że ostatnio zrobiłam się „czepliwa”. Tylko jak mam nie poruszać tematu jak widzę ze od ponad roku, mimo moich próśb jest coraz gorzej, przecież musimy o tym rozmawić. No nic, zobaczymy co przyniesie wczorajsza rozmowa, boje się tylko że to samo co wszystkie inne – że przez 2 dni jest ok a pożniej gorzej niż przed rozmową.

    #2141922

    krzemianka

    Jak tak czytam, mam wrazenie, ze przestaje mu zalezec…

    a moze ma jakies problemy, o ktorych Ci nie mówi?

    nie wiem, w takiej sytuacji pewnie zacisnelabym zeby, zachowywala sie obojetnie i czekala na jakas reakcje meza. Nie snula sie z kata w kat, tylko zajela sie czyms konkretnym z wielkim oddaniem.

    w sumie u mnie takie podejscie sie sprawdzilo

    ale nie wiem, czy tak dobrze…

    #2141923

    jaga

    Czyżby rutyna, inne priorytety, zmęczenie materiału itp…. U nas podobnie – kiedyś byliśmy dla siebie najważniejsi, ale założyliśmy rodzinę i to się skończyło… Czasem mam wrażenie, ze małżeństwo rozwala udane związki, a przynajmniej je rozluźnia 🙁



    #2141924

    abcdefg

    Zamieszczone przez krzemianka
    Jak tak czytam, mam wrazenie, ze przestaje mu zalezec…
    a moze ma jakies problemy, o ktorych Ci nie mówi?
    nie wiem, w takiej sytuacji pewnie zacisnelabym zeby, zachowywala sie obojetnie i czekala na jakas reakcje meza. Nie snula sie z kata w kat, tylko zajela sie czyms konkretnym z wielkim oddaniem.
    w sumie u mnie takie podejscie sie sprawdzilo
    ale nie wiem, czy tak dobrze…

    krzem, znowu sie pod Toba podpisze 🙂

    #2141925

    dorota27

    chyba podpisze sie tez pod tym co krzemionka napisala…zajac sie czyms z wielkim oddaniem, a pozniej czas pokaze, masz o co walczyc, macie dziecko!
    a nie wchodzi w rachube inna kobieta?..jesli nie to po prostu kryzys malzenski..ponoc po 7 latach czesto sie zdarza

    #2141926

    krzemianka

    fajny mam nick :Kciuki:
    dzieki dorota 🙂

    #2141927

    ahimsa

    Zamieszczone przez krzemianka
    fajny mam nick :Kciuki:
    dzieki dorota 🙂

    No co krzemionko, nie podoba się?:Hura!:

    A autorce życzę by jednak to nie była inna baba ( zawsze ten najgorszy senariusz nam do głowy przychodzi, no)

    Właśnie- KOMU PO 7 LATACH POJAWIŁ SIĘ KRYZYS W ZWIĄZKU?



    #2141928

    magda

    Dziękuje Kobietki:) Po naszej ostatniej rozmowie mój mąż wziąl do siebie to co mówiłam, zmienia się, wiadomo nie tak odrazu ale z dnia na dzień widzę coraz to lepszą poprawę. Ja też postanowiłam się zmienić i mąż chyba też to docenił.
    DOROTA27 jęsli chodzi o inna kobiete to tak szczerze nei pasuje mi to, jakoś wszystko bym podejrzewała i sie upierała ale chyba nie kobieta. Mam nadzieje że jest tak jak myśle…
    Dziekuję kobietki za zainteresowanie, zawsze na Was można liczyć!

    #2141929

    jaga

    Zamieszczone przez DOROTA27
    … kryzys malzenski..ponoc po 7 latach czesto sie zdarza

    Po 7 latach małżeństwa, czy związku ogólnie?
    Zawsze mnie to zastanawia…hmm..



    #2141930

    goooosia

    Zamieszczone przez Bronia
    Czyżby rutyna, inne priorytety, zmęczenie materiału itp…. U nas podobnie – kiedyś byliśmy dla siebie najważniejsi, ale założyliśmy rodzinę i to się skończyło… Czasem mam wrażenie, ze małżeństwo rozwala udane związki, a przynajmniej je rozluźnia 🙁

    malzenstwo? u mnie malzenstwo zmienilo na lepsze nasz zwiazek, natomiast wraz z pojawieniem sie na swiecie dziecka zwiazek wkroczyl na inne tory…niestety 🙁
    i dla odmiany po 6 latch – zwiazku, nie malzenstwa 😉 i mysle ze tylko w taki sposob mozna to liczyc….bo dotyczy wszystkich zwiazkow, rowniez tych nieformalnych.

    #2141931

    jaga

    Zamieszczone przez garcia
    malzenstwo? u mnie malzenstwo zmienilo na lepsze nasz zwiazek, natomiast wraz z pojawieniem sie na swiecie dziecka zwiazek wkroczyl na inne tory…niestety 🙁
    .

    Myślałam o małżeństwie ze wszystkimi tego konsekwencjami 😉

    A u nas też wiele się zmieniło po pojawieniu się dziecka (2 lata po ślubie, 7 lat trwałego związku)

    #2141932

    abcdefg

    Zamieszczone przez Bronia
    Czasem mam wrażenie, ze małżeństwo rozwala udane związki, a przynajmniej je rozluźnia 🙁

    no nie wiem… a moze to sprawdzian tego, czy faktycznie byly udane?
    a moze nie sprawdzian, tylko nie wszyscy sa stworzeni do zycia w okreslony sposob?
    a moze jednak sprawa indywidualna – tak mysle…
    u nas malzenstwo raczej spowodowalo, ze nasz zwiazek zaczal stawac sie bardziej dojrzaly, a dziecko tylko to poglebilo
    no i nigdy nie bylismy idealnym zwiazkiem – bedziemy sie docierac pewnie do konca zycia, bo roznimy sie dosc istotnie (choc system wartosci mamy bardzo zblizony na szczescie) 🙂
    moze dlatego widze coraz wiecej plusow z czasem i czuje satysfakcje, ze z wielu roznych trudnych sytuacji udalo nam sie wyjsc i tyle kompromisow osiagnac
    ale fakt, ze
    jesli obie strony sie nie staraja, to nic z tego
    a chyba czesto jest tak, ze stara sie tylko kobieta

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close