Co z badaniami?

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)
  • Autor
    Wpisy
  • #182161

    z-kasia1

    Co z badaniami?

    Jak już wiecie, wróciłam ze szpitala. Mam teraz „moją nieszczęsną bilirubine na głowie” i lekarze muszą zobaczyć czy wszystko ze mną jest ok.
    Mam do Was jednak pytanie dotyczące badań ale takich szczegółowych. Czy robiłyście sobie (z partnerami lub same) jakieś badania po zabiegu? Jeśli tak, to jakie? Czy o te badania prosił Was lekarz ? Ja byłam w 11 tyg. jak się dowiedziałam, że kruszynie nie bije serduszko (od 7 tygodnia – wg lekarzy). Zasatanawiam się kiedy powinnam iść do mojej gin (przed miesiączką czy juz po?)? A może w takich przypadkach jak mój, gdzie mamy do czynienie z obumarłą ciążą nie szuka się przyczyn i już? Będę wdzięczna za Wasze porady; jeśli możecie napiszcie. Pozdrawiam,

    Kasia

    #11683

    z-kasia1

    Jak już wiecie, wróciłam ze szpitala. Mam teraz „moją nieszczęsną bilirubine na głowie” i lekarze muszą zobaczyć czy wszystko ze mną jest ok.
    Mam do Was jednak pytanie dotyczące badań ale takich szczegółowych. Czy robiłyście sobie (z partnerami lub same) jakieś badania po zabiegu? Jeśli tak, to jakie? Czy o te badania prosił Was lekarz ? Ja byłam w 11 tyg. jak się dowiedziałam, że kruszynie nie bije serduszko (od 7 tygodnia – wg lekarzy). Zasatanawiam się kiedy powinnam iść do mojej gin (przed miesiączką czy juz po?)? A może w takich przypadkach jak mój, gdzie mamy do czynienie z obumarłą ciążą nie szuka się przyczyn i już? Będę wdzięczna za Wasze porady; jeśli możecie napiszcie. Pozdrawiam,

    Kasia



    #182162

    ninka

    Re: Co z badaniami?

    Kasiu, mogę Ci napisać jak to było u mnie. Rutynowo stwierdza się, że pierwsze poronienie (obumarcie płodu) nie kwalifikuje do jakichś specjalnych badań. Jeśli histopatologiczne niczego złego nie wykażą to generalnie nic sie nie robi. Ja oczywiście tego faktu nie przyjęłam do wiadomości i zrobiłam toxoplazmozę i tarczycę. Od mojego poronienia ( 12 tydzień, zabieg 14 tydzień) jutro mijają 3 miesiące. Zamierzam iść w czwartek do mojego lekarza i generalnie dość twardo go „przemaglować” z badań, które jeszcze chcę zrobić. Jak już wrócę to dam Ci znać co jeszcze mi zalecił. Chcę wykluczyć wszystko co mogłoby zaszkodzić mojej przyszłej ciąży.

    pozdrawiam

    Ninka

    #182163

    magdamal

    Re: Co z badaniami?

    czesc Kasiu
    Ja dowiedziałam się o tym że moja kruszyna nie żyje w 13 tygodniu ciąży. Ponoć zdarzyło się to trochę wcześniej ale nikt nie wie kiedy dokładnie. Od zabiegu minęło ponad 5 tygodni. Tydzień temu (po 33 dniach) dostałam pierwszy okres (najzupełniej normalny, może tylko trochę mocniejszy). W czwartek wybieram się na pierwszą wizytę do mojego ginekologa (przed miesiączką mi nie kazał). Z tego co mówił wcześniej wywnioskowałam, że nie będę miała jakiś szczegółowych badań (poza krwią i moczem). Ponoć po pierwszej stracie się ich nie robi ( chyba że kobieta bardzo chce) bo przyczyną jest najprawdopodobniej sama natura która eliminuje słabe zarodki. Po czwartkowej wizycie dowiem się więcej to ci wszystko opiszę.
    Życzę ci dużo siły i wiary w to że będzie dobrze, minie trochę czasu i znów będziesz w ciąży. Ja właśnie zaczęłam w to wierzyć.
    Pozdrawiam
    Magda

    #182164

    z-kasia1

    Re: Co z badaniami?

    Magda, ja mam wspaniałą rodzinę, która wspiera mnie cały czas – bez nich mogłabym zwariować. Dziś odebrałam wypis ze szpitala i dostałam zwolnienie do końca miesiąca. Lekarz (opiekun w szpitalu) dał mi taką kartę informacyjną, a w niej instrukcje:
    1. mam się zgłosić po wynik HBS Ag – możecie mi dziewczyny powiedzieć co to jest????
    2. za 14 dni mam się zgłosić po wynik badania histopatologicznego – to mi też nic nie mówi.
    3. kontrola gin – po pierwszej miesiączce.
    4. dostałam skierowanie do Instytutu Chorob Zakaźnych – tu odnośnie mojej podwyższonej bilirubiny (tam juz jutro jadę na wizytę).
    Tyle wiem na razie, co dalej to pewnie powoli się wyjaśni. Modlę się by wszystko było dobrze.

    Kasia

    #182165

    edith

    Re: Co z badaniami?

    Czesc,
    Moja pierwsza ciaza obumarla w 12 tygodniu (zdiagnozowana w 14 tyg). Było to 2,5 roku temu i wowczas lekarz nie zalecil mi zadnych badan. Wynik histopatologiczny to nic innego jak zbadanie wyskrobin z macicy pod katem obecnosci komorek nowotworowych (generalnie zdarza sie to b. rzadko- tak wiec spokojnie). Taki wynik tak naprawde nie da Ci odpowiedz co bylo przyczyna obumarcia. Nie zdziw sie, gdy lekarz nie skieruje Cie na zadne badania – mówia najczesciej, ze takie rzeczy sie zdarzaja, ze natura odrzuca slabe ciaze itd. Radzi podjać kolejną próbę.
    Niestety moja druga ciaza równiez zakonczyla sie obumarciem (w 9 tygo. zdiagnozowana w 10 tyg.) i to calkiem niedawno. Tym razem koniecznie zrobie badania. Nie mam jeszcze skierowania, ale jest tego naprawde dużo (badanie nasienia meza, toxop, poziom hormonow. hormon tarczycy, badanie macicy, chlamydia, badanie na przeciwciala i jeszcze jakies inne ale nie pamietam ).
    Po 4-5 tygodniach powinnas dostac miesiaczkę i jak wolisz: mozesz na badanie gin. zglosić sie po miesiaczce lub jeszcze wczesniej. Dobrze jest zrobic przy tym badaniu, badanie USG czy wszystko jest ok. ja generalnie bylam juz u gina na kontroli jeszcze przed okresem.
    Po 3 miesiącach (tak mówi moj lekarz ) mozna zaczać próbować zajśc w kolejna ciąże.
    Gdyby miala jeszcze jakies pytania, napisz !
    pozdrawiam,
    Edith



    #182166

    z-kasia1

    Re: Co z badaniami?

    Dziękuję Ci Edith za wyjaśnienie tych badań – ja już sobie trochę o nich poczytałam ale przyznam, że tak naprawdę nie mam „dobrej lektury” dla kobiet po poronieniach, zabiegach itp… , mało jest wiadomości o problemech w ciąży (często jakieś wzmianki) jakby ten temat nie istniał.
    Dziś byłam z tą moją bilirubina w szpitalu zakaźnym – chciałam iść ze skierowaniem do lekarza na wizytę, a tam mnie zapisano dopiero na 27 marca. Poinformowano mnie tylko o tym, że mogę zostać przyjęta „od ręki” jak będzie coś sie działo: wg tej Pani słowo „działo” oznaczało: „jak Pani będzie cała żółta to będzie oznaczać zółtaczkę”.
    Tak więc dalej nie wiem czy coś mi dolega czy też nie?! Ale tym razem nie poddam się – doczekam spokojnie do tego końca marca a wcześniej – już w ten piątek – pójdę na wizytę do innego lekarza internisty – może on mi cos zaleci i poradzi.
    Do gin idę po miesiączce – chcę porobić badania – usg, tox, ..hormony (tarczyca – u mojego endokrynologa)….i chciałabym załatwić ta sprawę z bilirubiną ale jak mam to zrobić jak na wizytę, nawet ze skierowaniem, czeka się tyle czasu:-((( A jeśli będę miała ta cholerną żóltaczkę to dzidzia będzie musiała chyba poczekać bo ja nie zaryzykuję (o nie!!!).
    Edith, piszesz, że po 3 miesiącach można juz zacząć starania. ja mam jednak do Ciebie i do innych dziewczyn pytanie: czy te 3 miesiące (czy 3 cykle?) to liczy się po pierwszej miesiączce? Czy też od razu, po zabiegu? A czy to nie jest za krótki okres ? – ja słyszałam o 6 miesiącach a właściwie 6 cyklach. Ja chyba będę musiała poczekać dłużej bo muszę zbadać tą moją bilirubinę (a jak wcześniej napisałam – pierwszą wizytę mam dopiero na koniec marca).
    Dzięki dziewczyny za wszystkie informacje. Pozdrawiam,

    Kasia

    #182167

    edith

    Re: Co z badaniami?

    Czesc,
    Jesli chcesz wiecej poczytac o diagnozie poronien i badaniach , zapraszam na strony , tam na forum: poronienia na poczatku stycznia ktoś podał link na ten temat.
    Myśłe , ze te min. 3 miesiace to 3 cykle.
    pa,Edith

    #182168

    lidus

    Re: Co z badaniami?

    Kasia,
    ponieważ mam za sobą dwa niepowodzenia pozwolęsobie napisać swoje zdanie. Moim zdaniem trzeba tu rozgraniczyć dwie sprawy. Pierwsza to szukanie przyczyty tego co sięało. Otórz rzeczywiście tak jak piszą dziewczyny bardzo często nie można znaleźć odpowiedzi na pytanie dlaczego tak się stało. Nawet niezliczona ilość badań czeonie daje odpowiedzi. Z drugiej jednak strony niemożna nie robić nic i spokojnie zachodzić w kolejną ciążę. Nie napisałaś czy lekarz przed pierwszą zlecił Ci odpowiednie badania przygotowujące Cię, ale wnioskuję, że nie. A szkoda. Dlatego moim zdaniem powinnaś je wykonać teraz, żeby na kolejną ciążę być lepiej przygotową. Mnie oraz bardziej przeraża lekceważący stosunek lekarzy do przygotowań przed ciążą, nawet pierwszą. Warto zrobić kilka badań, żeby wiedzieć czy jesteś zdrowa i gotowa na ciążę. Wiele chorób rozwija sięzobjawowo i nawet morfologia ich nie wykarze. Ja sugeruję badania na choroby odzwierzęce, badanie poziomu hormonów : prolaktyna, tetosteron, progesteron. Powinnaś zaszczepić się na zółtaczkę i różyczkę. To bardzo groźne choroby dla dziecka. Poza tymnie piszesz czy miałąś łrzeczkowaą macicę, ale chyba tak. W takim przypadku istnieje niewielkie coprawda, ale istnieje ryzyko zrostów przy ujściu jajowodów do macicy a to grozi ciążą pozamaciczna. Tu dobre jest badanie HSG na drożność, ale przy tym nie będę się upietała. Poza tym badanie nasienia.
    Sama leczyłam się dłużej u 5 lekarzy i wiemdoskonale co ini mówią: czekać i nic nierobić. Ja tak czekałam i miało to fatalne skutki. Niestety nie znałam wtedy stron takich jak ta i nie słyszałam o żadnych badaniach. POTEM DOPIERO WYMUSZAŁAM NALEKARZACH SKIEROWANIA. Ja uwazże należy się odpowiednio przygotować, żeby mieć poczucie, że zrobiło się wszystko dla dziecka. Ja staram się teraz o drugie dziecko i też będę robić badania tak na prawdę wcale nie specjalistyczne.
    pozdrawiam i przepraszam, że tak długo

    #182169

    z-kasia1

    Re: Co z badaniami?

    Lidus, badrzi dziekuję Ci za pomoc w tej sprawie. Obecnie jestem na etapie zbierania informacji jakie badania powinnam zrobic a z jakiimi sie wstrzymać itp…Jeśli chodzi o moja ciążę to przez zajściem mówiłam i ginekologowi i endokrynologowi, że chcę mieć z mężem dzidziusia. Endokrynolog, którego właśnie niedawno zmieniałam zrobił mi badania hormonów (ale chyba nie ze wzgledu na przygotowanie się do ciąży i sprawdzenie czy wszystko jest ok). Wyniki były jako tako – to znaczy: TSH – prawie przy dolnej granicy (czyli dość niskie) a FT4 – ciut za wysokie. Diagnoza: lekka nadczynność tarczycy. Dodatkowo miałam wykonane usg i biobsje tarczycy (badania wyszły ok, ale wiem że najważniejsze są hormony). Dostałam lek o nazwie: Propycil, który podobno nie jest niebezpieczny (nie wiem, nie jestem lekarzem). Na ulotce tego leku była informacja, że lek powinien byc podawany pod kontrolą lekarza – gł. od 10 tyg. Wiedząc, że istnieje tam taka informacja postanowiłam zadzwonić do przychodni i umówić się na wizytę do mojego endokrynologa – hmm, poszłam tam a on nie przyszedł. Nie przyszedł raz na wizytę (nikt ponoć nie wie czemu), nie przyszedł drugi raz (tez nikt nic nie wiedział). Postanowiłam, że muszę iść do jakiegoś innego endokrynologa bo nie wiedziałam co ma zrobić z tym lekiem (przyjmować, czy nie).
    Boże, chwała Ci za to, że akurat tamtego lekarza nie było. Trafiłam do znanego w moim mieście edokrynologa (na prywatna wizyte; państwowo przyjmuje w szpitalu), który poinformował mnie, że wg niego byłam źle leczona – kazał mi wykonać badania jeszcze raz. Wiem tyle, że wg tego lekarza nie powinnam dostac tego leku (a zwłaszcza, tamten lekarz nie powinien mi go przepisać jak wiedział, że chcę być w ciąży- już od jakiegoś czasu się staraliśmy).
    Niestety badań nie zdążyłam zrobić, bo miałam zabieg (tak-łyżeczkowanie macicy); mojej kruszynie nie biło serce od 7 tygodnia. Ide na kolejna wizytę – juz bedzie po zabiegu; wykonam badania hormonów i zobaczymy co ze mną w tej sprawie będzie. Nie wiem, co mam myśleć o tamtym lekarzu, co mam myśleć o jego metodach leczenia mnie. Od początku wiedział, że chcę być w ciąży i że moja wizyta u niego wiążała się głównie ze sprawdzeniem mnie i mojej tarczycy. Choć gdybym teraz drania dorwała w swoje ręce…to….wolę nie myśleć za dużo.
    Jeśli chodzi o ginekologa to właściwie wszystko robiłam sama – na własną rękę: nawet badanie męża (nasienie-wynik w normie, ale lekarz powiedział, ze paramerty nasienia moga sie zmieniac – zostało wykonane tylko dlatego, że gdzieś przeczytałam o czyms takim. Własciwie nikt nic nie mówił szczególnego. W wakacje (jak nie było mojego gin) trafiłam na jedna wizyte do lekarza z państwowej przychodni. To był koszmar, mówie mu, że cos mi się z miesiączkami porobiło, gdyż od 2 cykli mam nieregularne a wcześniej miałam co 31-33 dni. A wiecie co ten lekarz na to: „że jak sobie ureguluje a będę chciała później zajść w ciąże to mogę wpaść do niego a on mi powie jak się robi chłopca a jak dziewczynkę”. To jakiś dureń – więcej u niego nie byłam.
    U gin, który zajmował się moją ciążą miałam tylko robione badanie hormonów (w 6 dniu cyklu LH, FSH, E2 PRL; w 21 dniu cyklu: E2, progesteron – ale nie wiem czy dano mi właściwe badania we właściwe dni – sama jestem ciekawa czy miałam dobrze wykonane badania jeśli chodzi o rodzaj i dzień cyklu). Z tego co wiem miałam troche za niski progesteron ale …. wg lekarza w granicach błędu laboratoryjnego. Nic – jak dostałam to badanie to już i tak było za późno bo w cyklu, w którym zrobiłam je, okazało się że jestem w ciązy. Radość była tak wielka, że wynik badń zszedł na drugi plan.
    Nie wiem do dziś czy wówczas powinnam przyjmowac jakieś leki na ten progesteron, czy też nie; czy takie badanie hormonów nie zostało zrobione za późno – może lekarz powinien mi doradzić od razu wykonanie tych badań? Nie wiem… teraz można juz tylko gdybać.
    Z perspektywy czasu dochodze jednak (niestety) do wniosku, że nie byłam przygotowana. Jedyne co było słuszne, to to że lekarz zalecił mi branie filiku (tak na wszelki wypadek).
    Lidus, odnośnie wszystkich badń – wczasie ciąży, a własciwie dzień przed zabiegiem dowiedziałam się, że moja bilirubina cał. jest podwyższona – jednak juz było za późno. Będąć w szpitalu poinformowałam lekarza o tej mojej bilirubinie. Zalecił ponowne zbadanie jej poziomu (w szpitalu) – okazało się, że trochę podskoczyła mi do góry. Dostałam skierowanie do przychodni przy szpitalu zakaźnym na Wolskiej w Wawie. Pojechałam tam bo wyjściu ze szpitala i…. zapisano mnie na wizyte na 27 marca. Dodatkowo dostałam zestaw badań, które mam przynieść ze soba na wizytę. Powiedziano mi tam tylko, że jesli będzie się cos dziac to ew. moga mnie przyjąć wcześniej (np. jak zżółknę). Koszmar jakiś. Teraz robię badania w kierunku tej bilirubiny. Mam nadzieję, że nie mam żółtaczki. Najgorsze jest to, że wczoraj przeczytałam informacje o tym, że wysoki poziom bilirubiny może doprowadzić do martwicy płodu. Matko boska, ja się dosłownie wykończe.
    Lidus, piszesz o szczepieniach. Mam pytanie – na ile tyg. a może miesięcy wcześniej – przed ciążą – powinnam się zaszczepić? (o ile nie mam żółtaczki) Czy te szczepienia mają jakiś wpływ na płód? Czy coś wiesz?
    TEraz mam nowego lekarza, który mam nadzieje dobrze mnie poprowadzi. Muszę jednak zbadać sprawę mojej tarczycy i bilirubiny. Dziś odbieram wynik ze szpitala, zobaczymy jak to wyjdzie.
    Przepraszam, ze ja się tak rozpisałam ale mogłabym tu napisać wypracowanie na temat moich wczesniejszych lekarzy i metod ich leczenia (a właściwie braku metod). Pozdrawiam

    Kasia



    #182170

    z-kasia1

    Re: Co to jest HSG i…

    Lidus, napisałaś mi o badaniu na drożność jajowodów, czy to właśnie jest to HSG, o którym trochę mi napisałaś?
    Dziewczyny, czy możecie mnie trochę oświecic co to dokładnie jest, jak to badanie wygląga, gdzie je można wykonać (np. czy tylko w spzitalu, czy w prywatnym ganinecie?). Czy ktoś robiła takie badanie? Proszę o poradę w tej sprawie.
    Pozdrawiam,

    Kasia

    #182171

    lidus

    Re: Co to jest HSG i…

    Kasieńko,
    HSG to właśnie badanie na drożność. Można je zrobić tylko tam gdzie mają sprzęt rentgenowski. Polega ono na wprowadzeniu płynnego kontrastu do narządów rodnych i wykonaniu zdjęć RTG. Na kliszy widać gdzie dostaje się płyn i widać co jest drożne. Jest to niestety obraz płaski i jak coś jest nie tak zaleca się laparoskopię. Wtedy wprowadza się przez powłoki brzuszne malutki wziernik z kamera na końcu i leakrz na ekranie telewizora widzi wszystko dokładnie..
    Przed HSG trzeba zrobić cytologię bo wprowadzając kontrast można wpędzić eentualne bakterie dalej. Czytałam też ,że warto zrobić testu czy nie jesteś uczulona na kontrast, którego używają bo może dojść do wstrzącu anafilaktycznego, ale to zdarza się bardzo żadko.
    Przykro mi, że tyle przerzyć masz za sobą. Na pocieszenie powiem Ci, że ja przeszłam poronienie i ciążę pozamaciczną z wycięciem jojowodu. Potem okazało się, że mam dwurożną macicę i lekarz sugerował adopcję. W sumie leczyłam się u 5 lekarzy. Też trafiłam na konowała, który wykluczył ciążę pozamaciczna, gdy ta w najlepsze się rozwijałą. To przez niego wycięli mi jajowód. Gdybym go wtedy spotkała dostałby w twarz.
    Ale najważniejsze to nie myśleć o tym co było. Głowa do góry, musi być lepiej.
    Jeżeli chodzi o szczepienia na żółtaczkę to są trzy w sumie w ciągu ok 8 miesięcy i przypominające chyba za 5 lat. Różyczka jest jednorazowa. Nie wiem kiedy po szczepieniu można zaciążyć bo ja po nim robiłam jeszcze masę badań. Różyczk ajest chyba jednorazowa.
    pozdrawiam i trzymaj się cieplutko. Jak chcesz możesz napisać na priva.
    Słonecznie pozdrawiam
    Lidka

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close