co z dziecinstwem?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 26)
  • Autor
    Wpisy
  • #39289

    Anonim

    Czesc,

    Wlasnie czytam artykul o edukacji dzieci i ich utraconym dziecinstwie

    Dzis czytalam posta o mowieniu do dziecka w 2 jezykach – ojczystym i obcym. Dodatkowo, wciaz odpowiadam na pytania, kiedy zaczne Mlodego uczyc angielskiego. Uparcie odpowiadam, ze wtedy, gdy sam mnie o to poprosi i widze zawiedzione twarze. Nawet uslyszalam, ze im szybciej, tym lepiej. Wiem, ze osoby mnie pytajace chca jak najlepiej i ja tego w zaden sposob nie neguje. Ale on przeciez jeszcze po polsku nie mowi!

    Jestem przerazona. Dzieci biegaja z jednych zajec na drugie. Zaczynaja coraz wczesniej. Juz nawet roczniaki biegaja to na muzyke, to na basen, to znow na inne zajecia. Nie twierdze, ze te zajecia nie daja nic dobrego. One sa fajne, jesli dziecku sie podobaja i sa serwowane w rozsadnej ilosci. Przeraza mnie gorliwosc rodzicow w zapewnianiu dzieciom tych zajec w ilosciach hurtowych.

    Przeciez niektore dzieci nie maja czasu na spontaniczna, radosna zabawe.

    Moje pytanie brzmi, czy nie przeraza Was ten wyscig, do udzialu w ktorym ustawiamy nasze dzieci? Zeby szybciej opanowaly jezyk, plywanie, czytanie, pisanie. Zeby przedszkole bylo bardziej edukacyjne, najlepiej anglojezyczne i Montessori (bez zabawek).

    Czas i tak szybko plynie, dziecinstwo sie nie wroci. Mysle sobie i mysle, i ja chce, zeby moje dziecko mialo radosne dziecinstwo, zeby nauczylo sie cieszyc chwila, zeby mialo czas, zeby zachwycic sie tecza, zebym miala czas z nim porozmawiac zamiast wozic z zajec na zajecia.

    Czekam na Wasze wypowiedzi. Moje dylematy pojawily sie w stezeniu zmuszajacym mnie do zamieszczenia ich tutaj po lekturze wyzej wymienionego artykulu.

    Pozdrawiam,
    Ag

    #514397

    olasz

    Re: co z dziecinstwem?

    ja się z Tobą w pełni zgadzam… Akurat nie mam żadnych nacisków (nawet pytań) ze strony otoczenia, kiedy to moje dziecię zacznie uczyć się obcego języka, czy cóś i uważam, że ten wyścig, to coś bardzo negatywnego…
    Dziecko może zatracić swoją tożsamość – jest cały czas na wysokich obrotach i stresuje sie, czy aby zadowala ambitnych rodziców…
    Ja jestem na nie, choć nie mówię, że będę dziecko izolować np. w przedszkolu od edukacji 🙂 Po prostu dopóki Dominika nie będzie sama chciała czegoś spróbować, nie będę jej namawiać, a jedynie proponować…

    Ola i Dominika ur. 8.12.2002 r.



    #514398

    ahjp

    Re: co z dziecinstwem?

    moje dziewczynki od poczatku zyja z jezykiem polskim i niemieckim, chodzimy na basen bo to lubia czy na grupe zabaw , mysle ze im nic nie odbieram. Ale fakt sa panstwa ze czterolatki juz ida do szkoly, nie wyobrazam sobie zeby moja corka musiala sie juz tak naprawde uczyc…. sama z siebie zaczela pisac (4 slowa) to jej w tym pomagam jak ona chce, ale ogolnie taki wyscig mnie przeraza. Na codzien nie ma kontaktu z takimi „wyscigowymi” 😉 rodzicami, wrecz przeciwnie , raczej kazdy patrzy na luzie na swoje dziecko i daje mu czas na to co dziecko chce.

    Agnieszka

    #514399

    Anonim

    Re: co z dziecinstwem?

    Swiete slowa, zachecic, zaproponowac, ale nie posylac dopoki samo nie zechce. Zgadzam sie z Toba calkowicie. Moje dziecko nie bedzie zaspokojalo moich niespelnionych ambicji.
    Mysle, ze pokazujac mu swiat sam zechce go poznawac i sie uczyc. Mam nadzieje, ze znajdzie swoje miejsce, swoja pasje, ze bedzie zyl szczesliwie bez obciazenia, ze ma mnie zadowolic, zebym ja byla z niego dumna.

    To rodzicielstwo to bardzo odpowiedzialna, ale i fascynujaca sprawa. Niesamowite jest pokazywanie takiej Swiezynce, co jeszcze niewiele widziala, swiata, tego jaki jest piekny, uczenia jak sie turlac, jaki ciekawy jest swiat widziany do gory nogami. Moze to proste i banalne rzeczy, ale uczac tego moje dziecko smiejemy sie do lez prawie i cieszy nas to bardzo. No i wtedy jestesmy dla siebie, choc przez chwile, nic mnie i jego nie goni.

    Pozdrawiam,
    Ag

    #514400

    pikpok

    Re: co z dziecinstwem?

    Ja na szczęście jestem trochę na uboczu… pozatym nie stać mnie na tresowanie swojego dziecka w rozlicznych przeznaczonych do tego katorżniach.

    Stawiam na inne wartości, daję swojemu dziecku maksymalne poczucie bezpieczeństwa, miłości i troski. Ucze go świata w tempie jakie Olo sam sobie ustala. Na razie wychodzi to nam wszystkim na dobre 🙂 Wyścig szczurów… hmm, najchętniej oszczędziłabym go swojemu dziecki przez całe życie…

    Mam zamiar wychowac człowieka wierzącego we własne możliwości, wysoko ceniącego siebie, spokojnego, szczęśliwego.

    Chciałabym, żeby dokonał czegoś samodzielnie a nie był trybikiem w machnie.

    Pokarzę mu świat, otworzę przed nim każdą drogę, którą będzie chciał poznać, ale nie będe go nigdzie popychać, do niczego zmuszać, porównywać i stawiać wygórowanych żądań.

    To czego powinien się nauczyć do czwartego, piątego roku życia nauczy się od rodziców…

    Aga i Olo 11.01.2002

    http://wieland.webpark.pl/
    #514401

    inti

    Re: co z dziecinstwem?

    z jednej strony się zgadzam, a z jednej nie.
    bardzo będę się starać, żeby moje dziecko w życiu było przede wszystkim szczęśliwe.
    ale pogląd na temat nieuczestniczenia w wyścigu szczurów ma zawsze dwie strony – z jednej chcelibyśmy, żeby nasze dzieci miały czas na zabawę, były beztroskie, swobodne i nieograniczone natłokiem zajęć i wchłanianej wiedzy.
    ale z drugiej, każda mama chciałaby, żeby jej dziecko było przygotowane do życia jak najlepiej można. i tu już niestety pojawiają się nad drodze i lekcje obcego języka i inne zajęcia dodatkowe.
    uważam, że w dzisiejszym świecie trzeba niestety ciągle nadążać. tylko cała sztuka polega na tym, żeby znaleźć złoty środek – żeby zajęcia, w których dziecko uczestniczy, były dla niego formą interesującej zabawy i żeby nie było obciażone powyżej swoich możliwości. nie wchodzą w ieć w baszym przypadku w grę zajęcia dodatkowe po południu, ale dopuszczam np angielski w przedszkolu.
    nie widzę nic złego w zajęciach ruchowych, bo jesteśmy niestety dość leniwym pokoleniem a nasze dzieci mają szansę na wszelkie możliwe wady kręgosłupa, wzroku i itp. tylko nie wyczynowo, a rekreacyjnie.
    ostatnio temat u nas w domu wraca, bo co prawda JUlka ma jeszcze trochę czasu, ale dużo znajomych dzieci jest w weieku przedszkolnym i szkolnym i ciagle pojawiają się takie dylematy…..

    sylwia i JUlka 20.01.2003



    #514402

    inti

    Re: co z dziecinstwem?

    z jednej strony się zgadzam, a z jednej nie.
    bardzo będę się starać, żeby moje dziecko w życiu było przede wszystkim szczęśliwe.
    ale pogląd na temat nieuczestniczenia w wyścigu szczurów ma zawsze dwie strony – z jednej chcelibyśmy, żeby nasze dzieci miały czas na zabawę, były beztroskie, swobodne i nieograniczone natłokiem zajęć i wchłanianej wiedzy.
    ale z drugiej, każda mama chciałaby, żeby jej dziecko było przygotowane do życia jak najlepiej można. i tu już niestety pojawiają się nad drodze i lekcje obcego języka i inne zajęcia dodatkowe.
    uważam, że w dzisiejszym świecie trzeba niestety ciągle nadążać. tylko cała sztuka polega na tym, żeby znaleźć złoty środek – żeby zajęcia, w których dziecko uczestniczy, były dla niego formą interesującej zabawy i żeby nie było obciażone powyżej swoich możliwości. nie wchodzą w ieć w baszym przypadku w grę zajęcia dodatkowe po południu, ale dopuszczam np angielski w przedszkolu.
    nie widzę nic złego w zajęciach ruchowych, bo jesteśmy niestety dość leniwym pokoleniem a nasze dzieci mają szansę na wszelkie możliwe wady kręgosłupa, wzroku i itp. tylko nie wyczynowo, a rekreacyjnie.
    ostatnio temat u nas w domu wraca, bo co prawda JUlka ma jeszcze trochę czasu, ale dużo znajomych dzieci jest w weieku przedszkolnym i szkolnym i ciagle pojawiają się takie dylematy…..

    sylwia i JUlka 20.01.2003

    #514403

    kiuik

    Re: co z dziecinstwem?

    wydaje mi sie ze tak jak wielu dziedzinach tu tez potrzebna jest rownowaga…
    osobiscie nie podoba mi sie wyscig szczurow w coraz mlodszym wieku – uczenie dzieci ktore jeszcze nie umieja chodzic pisania (tak tak..) czy angielskiego (nie mowie o rodzinach dwujezycznych), posylanie dziecka na coraz to nowe zajecia i wypelnianie mu szczelnie grafiku tugodniowego…trzeba miec czas na przyjrzenie sie mrowkom, laskotki lub patrzenie w niebo lub tez nicnierobienie…
    ale…no wlasnie zajecia dodatkowe nie sa niczym zlym jesli sie je stosuje w rozsadnych dawkach i ilosciach stosownie do wieku i mozliwosci dziecka…wlasciwie wszyscy pewnie (i ci ktorzy maja dzieci przy sobie przez pierwsze 6 lat i ci ktorych dzieci po przedszkolu jada na baseny i inne zajecia) sie z tym zgodza tylko dla kazdego pewno kryteria beda troche inne…
    np nie widze nic zlego w przedszkolach montesori ktore wcale nie sa miejscem gdzie nie ma zabawek…nie stac mnie na takie przedszkole i pewno dlatego jas bedzie chodzil do zwyklego (bo chcialabym zeby chodzil)…na angielski na pewno nie posle go w wieku 3 lat..choc na basen chcialabym zeby chodzil jak najwczesniej..WYDAJE MI SIE ze mysle rozsadnie..i tak mialam duzo szczescia bo moglam byc z dzieckiem rok w domu (a bede pewno dluzej) mysle ze to jest najlepsza inwestycja…

    tak naprawde mysle ze w duzej ilosci przypadkow ta dodatkowa edukacja (a co za tym idzie ladowanie ogromnej masy pieniedzy) sa skutecznym uspokajaniem wlasnego sumienia, ze wprawdzie nie ma sie dla dziecka zbyt duzej ilosci czasu (a kto go dzis ma w tym szalonym swiecie) ale funduje mu sie wszystko co najlepsze…i to jest baaardzo smutne 🙁

    kiuiczycaZjasiemUboku(21.02)

    #514404

    Anonim

    Re: co z dziecinstwem?

    Hej,

    Dziekuje, ze piszecie, dzieki za Wasze spostrzezenia.

    Kiuik, rownowaga to jest to slowo 🙂 I podpisuje sie pod ostatnim akapitem Twojej wypowiedzi calkowicie. Z reszta sie niekoniecznie zgadzam.

    Podstawa to miec czas na spontaniczna zabawe z Dzieckiem, miec czas odpowiadac na pytania itd.

    Planuje Mlodemu zapewnic duzo ruchu, ale nie metoda z tenisa na basen, tylko cala rodzina na rowerach po lesie, albo w gory itd. A jesli basen, bo plywac musi, to inne zajecia ograniczone, zeby nie zameczyc.

    Zabawki w przedszkolu to dla mnie misie, lalki, a takich w przedszkolu Montessori nie uswiadczysz.

    Chodzi mi nie o wychowanie istoty delikatnej wychuchanej w izolowanym, bo niedostepnym dla wiekszosci z uwagi na cene przedszkolu i/lub szkole tylko normalnego czlowieka. Nie chce tworzyc mojemu dziecku szklarni. On i tak jest wyjatkowy, ale ma zyc wsrod ludzi i z ludzmi. I miec normalne dziecinstwo z lazeniem po drzewach i wchodzeniem w kaluze… :-))))

    Moje Dziecko nie jest dla mnie inwestycja. Inwestycja zaklada zwrot wlozonych srodkow. Jesli cos daje Mlodemu, nie oczekuje zwrotu w przyszlosci. Uzylas tego slowa, a przeciez milosc dana dziecku tez nie jest inwestycja.

    Czy w dzisiejszych czasach mozna po prostu kochac dziecko, spedzac z nim czas bez wyrzutow, ze sie go na sile nie edukuje itd. Ze daje sie mu swoj czas, siebie bez oczekiwania, ze dziecko kiedys tam spelni jakies tam nasze oczekiwania? Daje sie, a nie poswieca.

    To nie jest najazd na nikogo – moje przemyslenia jedynie. Bardzo mnie interesuja Wasze opinie.

    #514405

    pluto

    Re: co z dziecinstwem?

    Ja sobie tak myślę, że niektórzy rodzice zapewniają dziecku dużo zajęć, chyba po to żeby się nimi nie zajmować…….angileski, basen, gra na fortepianie ok, ale w rozsądnych ilościach…………….czasem lepiej póść z dzieckiem na spacer, rower niż dziesiąty raz w tygodniu na fortepian…………

    Julka i prawie 18 miesięczny Karolek



    #514407

    kiuik

    Re: co z dziecinstwem?

    nie uznalam twojej odpowiedzi jako najazd – wrecz przeciwnie i chyba ty tez niepotrzebnie sie „kajasz” 🙂 bo mam wrazenie ze myslimy wlasciwie tak samo (czytajac twoja odpowiedz) 🙂
    co do przedszkola m to nie bede sie klocic – odpowiem jak sie czegos dowiem (mam znajomych ktorzy je prowadza i sa b normalnymi ludzmi kochajacymi dzieci i poswiecajacymi im b duzo czasu..nie wydaje mi sie ze w ich przedszkolu wlasnie tego typu zabrakloby np normalnych zabaw) mam wrazenie ze nie musialabym sie bac braku misia czy lali ..ale zostawiam temat…
    jesli chodzi o nieszczesna inwestycje – zle mnie zrozumialas – nie traktuje dziecka jako inwestycji w sensie – wkladam – za jakis czas chce wyjac…. jestem daleka od stwierdzen ze milosc dana dziecku wraca potem na starosc do rodzica – mysle ze to co dzieci od nas dostana oddadza potem swoim dzieciom – to ta kolejnosc… moze powinnam uzyc slowa „dar” przeciez milosc dana dziecku kiedys zaprocentuje prawda? dla niego nie dla mnie… ale uzylam tego slowa umownie odnosnie innych „inwestycji” (nowych kursow czy zajec) wlasnie dlatego ze nie da sie ich z miloscia i czasem porownac…to mialo zabrzmiec troche gorzko-zartobliwie w tym odniesieniu…

    kiuiczycaZjasiemUboku(21.02)

    #514408

    lea

    Re: co z dziecinstwem?

    Nie czytałam całego wątku… ale popieram Twoją refleksję… Uczę w gimnazjum, kiedyś w podstawówce – i szczególnie tam widziałam dzieci, które od razyu po szkole pędziły do szkoły muzycznej, potem na judo, potem na angielski. Innego dnia znowu judo i zajęcia plastyczne, w domu po 20 – tej, następnego dnia do szkoły na 8. rano… Zdecydowanie zajęcia te były wynikiem ambicji rodziców – znam wielu z nich…
    Takie dziecko nie tylko traci radość dzieciństwa… bardzo często ma problemy w szkole, jest przemęczone, traci kontakt z „normalnymi” rówieśnikami i mimo wkładanego wysiłku nie umie podołać wszystkiemu, widzi, że coś jest nie tak, bo przecież się stara… w efekcjie już w niczym nie jest „dobre”, nie rozwija się tak, jak by mogło, gdyby dano mu szansę we własnym tempie… tak to jest, kiedy chce się na siłę złapać kilka srok za ogon…

    Lea i Mateuszek (14.03.03)



    #514409

    gosiar

    Re: co z dziecinstwem?

    i dlatego właśnie przeraża mnie to miasto
    chciałabym jak najdłużej utrzymać jego życie na wolnych obrotach a nie w „wyścigu szczurów”
    co nie znaczy że nie chce go nieczego nauczyć

    czasmi dla zabawy czytam mu bajki po angielsku lub niemiecku :):):) (bo takie akurat mam) i mam z tego niezły ubaw ale cały czas mam wrażenie że jakby mógł to by mi powiedział „Matka, wyluzuj:)”

    a tak na serio na razie cieszy mnie to że mówi „mama” dada, gu, itp.

    dziś spotkałąm się z nianiami dzieci mioch koleżanek i powiedziały mi że moja niania jako jedyna pozwala się Michałkowi brudzić w piaskownicy (błotko) tłumacząc „Pani Małgosia powiedziała że Michał ma być szczęśliwy a nie czysty”:):):) Póki co jesteśmy na tym etapie:)

    Gosia i Michałek 15 msc

    #514410

    pikpok

    Re: co z dziecinstwem?

    Ale fajna niania 🙂 Gdzieś ty ją znalazła, toż to skarb 🙂

    Aga i Olo 11.01.2002

    http://wieland.webpark.pl/
    #514411

    gosiar

    Re: co z dziecinstwem?

    Ja ją kiedyś ozłocę, bo jest dla Michłka jak prawdziwa babcia!

    ..a znalazłam ją poprostu z ogłoszenia…

    Gosia i Michałek 15 msc

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 26)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close