Forum: Szkolniaki

Co za szalone zebranie :P

Mam nadzieję, że nie wsadzę kija w mrowisko, ale ciekawi mnie Wasze zdanie.
Na zebraniu dziś w zerówce – wstała babcia (rodziców nie było) pewnej dziewczynki i powiedziała, że ŻYCZY SOBIE, aby pani zamykała lufciki na czas zajęć. Otwarte są dwa, okna dawne z takimi małymi na górze lufcikami.
Pani na to, że duszno jest i higienicznie jak się powietrze wymienia. Kobieta z uporem, że dlatego jej wnuczka kaszle, bo te lufciki… I w końcu mówi, że pewnie to taki CELOWY zabieg, żeby mniej dzieci chodziło. Nauczycielka zamarła…. Część rodziców poparła nauczycielkę, część babcię. Na co ja się nieopatrznie wtrąciłam, że wietrzyć warto, bo spada stężenie roztoczy i zdrowsze dzieci będą- no wiecie – taka ironia 😉 A tu jedna matka podnosi temat roztoczy ;D, że faktycznie, że jej zdaniem trzeba wymienić dywan, który jest w zerówce, dywan kupiony do szkoły równe dwa lata temu (taki model – drogi w mieście, może kojarzycie, płaściutki, bez włosa), że pewnie rodzice chętnie się złożą. Na co jeden rodzic, że można wyprać ten (jakiś specjalnie brudny nie jest ten dywan…). Tu nadgorliwa mamuśka krzyk podniosła, że pranie to nie wystarczy, żeby nowy… Mamy właśnie via mail zrobić głosowanie :D, bo rodziców na zebraniu było może 7, więc i głosować ciężko. Wyszłam z zebrania uchachana po pachy atmosferą, ale równocześnie zniesmaczona… Na szczęście u Matiśka rodzice normalni są i nie było żadnych kretyńskich inicjatyw 😉 Macie szurnięte mamuśki lub babcie w “swoich” klasach?

41 odpowiedzi na pytanie: Co za szalone zebranie :P

2010-10-12 20:20:19

Nie spotkałam się z takimi mamuśkami ani w przedszkolu, ani w szkole na szczęście :).

ana72010-10-12 20:37:05

U nas jest jedna taka babacia – starsznie fajna:Wow!:
W zerówce mieliśmy pogadankę nt przemocy w domu z panią psycholg. Uświadamiała ona rodziców, że nie wolno bić dzieci i takie tam. Na co wstaje owa babcia i z przekonaniem stwierdza, że jak ona “Patrysi w du… nie przyrżenie to ta nic by nie robiła”. Wychowawczyni zamarła, rodzice w śmiech. No i resztę pogadanki psycholog próbowała uświadomić babcie, że bez klapa się da. Ale chyba nic z tego babcia twardo się swojego trzymała. A wnusia naprawdę od ciorta – niezły odjazd

klucha2010-10-12 21:34:31

Zamieszczone przez kotagus:Macie szurnięte mamuśki lub babcie w “swoich” klasach?

noooo mamy
ja nią jestem :Hmmm…:

klucha2010-10-12 21:35:31

😀
a już bez żartów
to nie mam, u nas nudne zebrania są 🙂

a Pani powiedz że nowy dywan nic nie da po tygodniu będzie pełen roztoczy 🙂

kotagus2010-10-13 05:07:04

Zamieszczone przez Klucha:😀
a już bez żartów
to nie mam, u nas nudne zebrania są 🙂

a Pani powiedz że nowy dywan nic nie da po tygodniu będzie pełen roztoczy 🙂

No to następna inicjatywa to będzie zakup środków roztoczobójczych ;D

cszynka2010-10-13 07:16:06

Zamieszczone przez kotagus:No to następna inicjatywa to będzie zakup środków roztoczobójczych ;Da jak sobie dzieci radzą poza klasą? na świetlicy? tam też mama chce się na dywan zrzucić? A u znajomych też ze swoim chce przyjść? :Hyhy:

zinke2010-10-13 08:06:46

O kurde:Strach:
Mówicie że po dwóch latach trza dywan wymieniać:Hmmm…:
Muszę z M pogadać na ten temat:Śmiech::Śmiech::Śmiech:

frida2010-10-13 08:07:09

u nas jedna mama zaproponowała pani że mogłaby jedną lekcję dziennie poświęcać na sprawdzanie w śniadaniówkach i tornistrach! czy dzieci napewno zjadły śniadanie, bo przecież lekcji jest tak dużo że jak godzinkę dziennie pani zajmie się czymś innym to nic się dzieciom nie stanie :Strach:

dodam tylko że dzieci mają 3-5 lekcji, w międzyczasie dostają mleko i jedzą obiad, a synek w/w pani jest bezpośrednio po lekcjach odbierany ze szkoły :Niepewny:

cszynka2010-10-13 08:10:39

Zamieszczone przez frida:u nas jedna mama zaproponowała pani że mogłaby jedną lekcję dziennie poświęcać na sprawdzanie w śniadaniówkachskoro te mama tak swobodnie dysponuje czasem pracy pani to może niech swoją godzinkę poświeci
mamusia rozumiem jeszcze pępowiny nie przegryzła :Niepewny:

aborka2010-10-13 10:09:35

Zamieszczone przez kotagus:No to następna inicjatywa to będzie zakup środków roztoczobójczych ;D

zaoferuj im rabat :Hyhy:

smoki2010-10-13 13:28:19

Zamieszczone przez Klucha:noooo mamy
ja nią jestem :Hmmm…:

Opowiedz:Hyhy:

lilavati2010-10-13 13:43:31

Ja chyba taką jestem 🙂 co prawda z inicjatywą zakupu nowego dywanu jeszcze nie wyskoczyłam ale tylko dlatego, ze we wrześniu kupili nowy:Fiu fiu:
Zamieszczone przez Klucha:
a Pani powiedz że nowy dywan nic nie da po tygodniu będzie pełen roztoczy 🙂

Będzie pełen ale nie będzie tak usyfiony jak po dwuletniej intensywnej eksploatacji – dla mnie koszmar trzymać takie ustrojstwo tak długo w szkole/przedszkolu gdzie dziennie na tym chodzi conajmniej 40 stóp , gdzie dziennie 20 par rąk po tych dywanach jeździ, roztocza roztoczami ale ta cała reszta…:Boje się:
No i o otwieranie lufcików bym prosiła(w przedszkolu prosiłam fakt nie na zebraniu a po wejściu do pomieszczenia w którym było z dobre 24 stopnie i zapach też najmilszy nie był) – masakra kisic się wiele godzin nierzadko przy palstikowych , bez nawiewników oknach,w mocno ogrzewanych pomieszczeniach w takich skupiskach, gdzie jeden kaszlnie, drugi kichnie a trzeci pierdnie

ewike2010-10-13 14:02:56

podczytuję Was namiętnie – to tytułem wstępu
U nas w przedszkolu ktoś ewidentnie poszedł do dyrektorki z żądaniem by nie wietrzyć u 5 i 6 latków gdy są dzieci :Fiu fiu:, pani mi o tym powiedziała i tłumaczyłam, że nie mam z tym absolutnie nic wspólnego, w pracy wietrzę regularnie co 45 minut :Hmmm…:

kotagus2010-10-13 14:17:24

Odbierając dzis Martę jeszcze raz podkreśliłam, że jestem goracą orędowniczką tych lufcików i powiedziałam, żeby się nie przejmować kobietą (bo babcia prowadziła wyjątkowo roszczeniową pyskówkę w tej sprawie). Na to sie dowiedziałam, że dziewczynka w ogóle jest przegrzewana, ma na sobie kilka warstw zawsze (a np. Marta i większośc ma tylko koszulkę z długim rękawem) i nic się na to nie poradzi. Sami pewnie sobie ludzie winni, że im dziecko tak choruje, że byle wiaterek i smarka 🙁 Takie zycie – nie przemówisz do rozumu, jak ktoś swoje wie.

lilavati2010-10-13 14:23:03

Zamieszczone przez kotagus:Odbierając dzis Martę jeszcze raz podkreśliłam, że jestem goracą orędowniczką tych lufcików i powiedziałam, żeby się nie przejmować kobietą (bo babcia prowadziła wyjątkowo roszczeniową pyskówkę w tej sprawie). Na to sie dowiedziałam, że dziewczynka w ogóle jest przegrzewana, ma na sobie kilka warstw zawsze (a np. Marta i większośc ma tylko koszulkę z długim rękawem) i nic się na to nie poradzi. Sami pewnie sobie ludzie winni, że im dziecko tak choruje, że byle wiaterek i smarka 🙁 Takie zycie – nie przemówisz do rozumu, jak ktoś swoje wie.
Może mieszkają z babcią albo babcia do placówki odstawia i szaleje – niestety u wielu z tego pokolenia pokutuje, ze choroby są wyłącznie wynikiem złego ubierania, chore uszy wynikiem wiaterku, na gorączkę tylko antybiotyk pomoże itd.

kas2010-10-13 14:57:43

A widzisz, trzeba się było nie wychylać z roztoczami:Fiu fiu:

U nas aż tak malowniczo nie jest. Tylko pół godziny dyskusji, czy pierwszaki mogą chodzić do sklepiku, czy nie 🙂

lea2010-10-13 15:00:14

Zamieszczone przez kotagus:Mam nadzieję, że nie wsadzę kija w mrowisko, ale ciekawi mnie Wasze zdanie.
Na zebraniu dziś w zerówce – wstała babcia (rodziców nie było) pewnej dziewczynki i powiedziała, że ŻYCZY SOBIE, aby pani zamykała lufciki na czas zajęć. Otwarte są dwa, okna dawne z takimi małymi na górze lufcikami.
Pani na to, że duszno jest i higienicznie jak się powietrze wymienia. Kobieta z uporem, że dlatego jej wnuczka kaszle, bo te lufciki… I w końcu mówi, że pewnie to taki CELOWY zabieg, żeby mniej dzieci chodziło.

Czyżby każdy sądził po sobie?

Rodziców nie było, bo nie ma/nie mają praw rodzicielskich, czy nie mogli przyjść?
Jeśli babcia nie jest prawnym opiekunem, nie ma prawa być informowana o postępach dziecka. Wyprosiłabym ją chyba…
Zresztą nie tylko dla komfortu i zachowania powagi spotkania. Jako wychowawca nie powinnam informować osób, które nie są prawnymi opiekunami. Wszystkie te babcie i starsze rodzeństwo na zebraniach – nie mają praw rodzicielskich. Mogą potem ładne kwiatki wyjść, że rodzice o czymś nie wiedzieli albo babcia podpisała coś, do czego prawa nie ma – różnie się dzieje w rodzinach. W razie kontroli z kuratorium (a jestem na świeżo po takowej w szkole i po rozmowie na ten dokładnie temat z wizytatorem) to nasza wina.

lea2010-10-13 15:05:29

Zamieszczone przez frida:u nas jedna mama zaproponowała pani że mogłaby jedną lekcję dziennie poświęcać na sprawdzanie w śniadaniówkach i tornistrach! czy dzieci napewno zjadły śniadanie, bo przecież lekcji jest tak dużo że jak godzinkę dziennie pani zajmie się czymś innym to nic się dzieciom nie stanie :Strach:
A jak nie zjedzą, to niech pani je futruje: paszcze otwórz, kanapkę włóż, paszczę zamknij; odhaczyć, następny proszę!
Potem się dziwić, że kanapki lądują w koszu, byleby do domu przynieść pusty chlebak, albo są rozczęstowywane (u syna robi tak dziecko, które twierdzi, że w domu dostaje klapsa za niezjedzone śniadanie…).

Pomysł z tym zajęciem dla pani jest generalnie świetny 😉 mogłaby przy okazji tej rewizji szukać środków odurzających i różnych innych 😉 w teczkach porządki zrobić…
dzieci przypilone stresem szybciutko by wszystko łykały – na zdrowie
da się to zrobić, tylko jeszcze pani minister musi pozwolić nauczycielowi by spędzał godzinę zajęć dziennie na rewizjach – ale to pikuś, na pewno przymknie oko 😉

vieshack2010-10-13 15:21:23

u nas jedna pani dopytywała się pani w przedszkolu czy aby na pewno dzieciaki myją rączki prawidłową techniką :Hyhy:

teraz w szkole to nie wiem bo mąż był na pierwszym zebraniu
generalnie to wszędzie się tacy trafiają 😉

kotagus2010-10-13 15:59:10

O matko! Zapomniałam! Ta sama matka od roztoczy na początku roku życzyła sobie, żeby każde dziecko miało swoje mydło do osobistego uzytku! Na liście wyprawkowej było mydło w płycie, w idei do uzywania kolejno jak się będą kończyły. Mamusia uzasadniała to tym, że inne dziecko dotykając BRUDNĄ ręką dozownika, zostawi na nim bakterie i jej córka dotykając tegoż dozownika będzie mięc na rękach te bakterie! :Śmiech::Śmiech: Na co jeden przytomny tatuś odparł, że dozownika dotyka się PRZED spłukaniem rąk :Śmiech:

elza292010-10-13 16:08:53

Teraz w szkole jeszcze nie bylo zadnej takiej sytuacji ale z przedszkola pamietam jak mnie jedna rozbawila, jedna mamuska na zebraniu wstala i oburzona powiedziala ze nalezy przebudowac wc tak aby dziewczynki i chlopcy mieli oddzielne ubikacje bo to nie moze tak byc ze jej szescioletnia corka sie interesuje co tam maja chlopcy, na co jakis tatus powiedzial ze to dobrze ze sie interesuje, ciekawosc jest calkiem naturalna a powody do zmartwien by miala gdyby zainteresowanie chlopcami nie przyszlo 😉 Pani skwitowala to tylko tymze iprzebudwy wc przedszkole w najblizszym czasie nie planuje to mamuska chciala aby chociaz jakas zaslone zamontowac bo nie moze to byc tak ze jej corka widzi siusiaki :Fiu fiu: Pani powiedziala ze dzieci chodza do wc pojedynczo ale zwroci szczegolna uwage na jej corka aby napewno przebywala w wc sama 😉

lilavati2010-10-13 17:31:36

Zamieszczone przez kotagus:O matko! Zapomniałam! Ta sama matka od roztoczy na początku roku życzyła sobie, żeby każde dziecko miało swoje mydło do osobistego uzytku! Na liście wyprawkowej było mydło w płycie, w idei do uzywania kolejno jak się będą kończyły. Mamusia uzasadniała to tym, że inne dziecko dotykając BRUDNĄ ręką dozownika, zostawi na nim bakterie i jej córka dotykając tegoż dozownika będzie mięc na rękach te bakterie! :Śmiech::Śmiech: Na co jeden przytomny tatuś odparł, że dozownika dotyka się PRZED spłukaniem rąk :Śmiech:
A jak rozwiązano wchodzenie do szkoły i konieczność dotknięcia klamki? Rozumiem, że ręce przed wejściem do szatni dzieci myją 😉 a może rękawiczki jednorazowe?

smoki2010-10-13 17:46:33

Zamieszczone przez Lea:A jak nie zjedzą, to niech pani je futruje: paszcze otwórz, kanapkę włóż, paszczę zamknij; odhaczyć, następny proszę!
Potem się dziwić, że kanapki lądują w koszu, byleby do domu przynieść pusty chlebak, albo są rozczęstowywane (u syna robi tak dziecko, które twierdzi, że w domu dostaje klapsa za niezjedzone śniadanie…).

Pomysł z tym zajęciem dla pani jest generalnie świetny 😉 mogłaby przy okazji tej rewizji szukać środków odurzających i różnych innych 😉 w teczkach porządki zrobić…
dzieci przypilone stresem szybciutko by wszystko łykały – na zdrowie
da się to zrobić, tylko jeszcze pani minister musi pozwolić nauczycielowi by spędzał godzinę zajęć dziennie na rewizjach – ale to pikuś, na pewno przymknie oko 😉

Lea ja Cię kocham! Z całego serca :Wow!::Wow!:

2010-10-13 17:47:20

Zamieszczone przez kotagus:O matko! Zapomniałam! Ta sama matka od roztoczy na początku roku życzyła sobie, żeby każde dziecko miało swoje mydło do osobistego uzytku! Na liście wyprawkowej było mydło w płycie, w idei do uzywania kolejno jak się będą kończyły. Mamusia uzasadniała to tym, że inne dziecko dotykając BRUDNĄ ręką dozownika, zostawi na nim bakterie i jej córka dotykając tegoż dozownika będzie mięc na rękach te bakterie! :Śmiech::Śmiech: Na co jeden przytomny tatuś odparł, że dozownika dotyka się PRZED spłukaniem rąk :Śmiech:

Też mam takie gwiazdy.
Generalnie na zwyczajnych zebraniach problemow wiekszych nie ma….
Ale….
Właśnie….
na kazdym zebraniu dotyczacym wystepow dzieci – normalnie szopka.
Podwazanie decyzji pani co do stroju (pani wybiera stroj adekwatnie do muzyki).
A jaka byla afera ze dzieci TAŃCZĄCE JAZZ mają TAŃCZYC W JAZZÓWKACH.
Bo drogie, bo czemu nie w trampkach albo w kapciach, bo NIEPRAKTYCZNE….odlot 🙂
Przy aferze z butami sie wcielam ze sobie w takim razie kupie buty do stepu i bede w nich chodzic na codzien – polacze taniec i przyjemnosc z praktycznoscia – to sie ze 4 babki na mnie obrazily, ze sobie “zarty stroje z tak waznego tematu”. 🙂
Zawsze z tych zebran przychodze uchachna po pachy 🙂

mamajoanna2010-10-13 18:39:54

u nas w klasie ogólnie ok, ale w tamtym roku jak była Komunia to były spotkania wszystkich 2 klas, 1 w miesiący po mszy 18.
Była taka jedna mamuśka co to połowę mszy chodziła po kościele i uspokajała dzieciaki, aby nie gadały, wierciły się itp, jak się zmęczyła to pozostała cześc mszy spedzala przed Kościołem na papierosie.
któregoś razu, Filip pojechał z tatą na takie spotkanie, bab akurat ciągle miała jakies uwagi do Filipa, że na próbach w złej kolejce, że cos tam pomylił, a że mój husband taki trochę “małomówny i wstydliwy” to po mszy podszedł do niej i powiedział zeby odczepiła się od Fila, bo wg niego on wszystko robi dobrze i jeśli chce to niech zajmuje się swoim dzieckiem, w odpowiedzi na to usłyszał że jest skonczonym chamem – wrócił do domu wsciekły jak nigdy:Wow!::Wow!::Wow!:

a ta sama mamusia kiedyś jak dzieci miały próbe w czasie lekcji to poszła oczywiście na taką próbe, a po niej wypada z krzykiem że w IIa (klasa Filipa) to same tumany, nic nie potrafią, nie wiedza jak się zachować, jak to będzie z ta kamunia, przecież to wstyd bedzie, a ona gosci zaprasza, a tu takie posmiewisko….
komunia odbyła się bez zadnej wpadki, a ja cieszę się ze nie mam tej mamusi u siebie wklasie,

w klasie mamy tylko taką która reguralnie przy wszystkich stara się podważyć metody wychowawczyni, informując ją dobitnie że to jest idiotyczne co ona każe dzieciom robić

frida2010-10-14 07:21:05

Zamieszczone przez cszynka:skoro te mama tak swobodnie dysponuje czasem pracy pani to może niech swoją godzinkę poświeci
mamusia rozumiem jeszcze pępowiny nie przegryzła :Niepewny:

mamusia jest koszmarna, ostatnio poprosiliśmy ją w trzeciej godzinie zebrania po stadzie podobnych propozycji i pytań, żeby została z panią sam na sam na końcu i załatwiła swoje sprawy, bo nam szkoda czasu na siedzenie i “bicie piany”

na szczęście pani jest rozsądna i nie boi się mówić rodzicom prosto w oczy czego wymaga, co sądzi o pewnych sprawach itp.

frida2010-10-14 07:38:51

Zamieszczone przez kas:U nas aż tak malowniczo nie jest. Tylko pół godziny dyskusji, czy pierwszaki mogą chodzić do sklepiku, czy nie 🙂

i na czym stanęło 😉 ?

frida2010-10-14 07:42:24

Zamieszczone przez Lea:A jak nie zjedzą, to niech pani je futruje: paszcze otwórz, kanapkę włóż, paszczę zamknij; odhaczyć, następny proszę!
Potem się dziwić, że kanapki lądują w koszu, byleby do domu przynieść pusty chlebak, albo są rozczęstowywane (u syna robi tak dziecko, które twierdzi, że w domu dostaje klapsa za niezjedzone śniadanie…).

Pomysł z tym zajęciem dla pani jest generalnie świetny 😉 mogłaby przy okazji tej rewizji szukać środków odurzających i różnych innych 😉 w teczkach porządki zrobić…
dzieci przypilone stresem szybciutko by wszystko łykały – na zdrowie
da się to zrobić, tylko jeszcze pani minister musi pozwolić nauczycielowi by spędzał godzinę zajęć dziennie na rewizjach – ale to pikuś, na pewno przymknie oko 😉

:Śmiech::Śmiech::Śmiech:

frida2010-10-14 07:45:18

Zamieszczone przez vieshack:u nas jedna pani dopytywała się pani w przedszkolu czy aby na pewno dzieciaki myją rączki prawidłową techniką :Hyhy:

napisz jaka to jest prawidłowa plis, to ja zapytam u nas na następnym zebraniu:Hyhy:

kas2010-10-14 19:47:17

Zamieszczone przez frida:i na czym stanęło 😉 ?
Że nie.
A mnie to zwisa. W sklepiku nie ma niczego co uważam za niezbędne do zjedzenia w szkole.

kas2010-10-14 19:53:28

Zamieszczone przez frida:napisz jaka to jest prawidłowa plis, to ja zapytam u nas na następnym zebraniu:Hyhy:

Jak to zmniejszyć???

tora2010-10-14 20:18:37

Zamieszczone przez kas:
Jak to zmniejszyć???

ja przeszlam specjalne szkolenie:Hyhy:
wiec dorzuce jeszcze, ze po umyciu, nalezy wytrzec lapy recznikiem papierowym, a nastepnie trzymajac taki recznik zakrecic kran (wtedy kontakt z kranem nastepuje poprzez recznik, dalej ta sama reka naciskamy na klamke, wiec kontakt z klamka rowniez bezpieczny:Fiu fiu:

kas2010-10-14 21:03:39

Zamieszczone przez tora:ja przeszlam specjalne szkolenie:Hyhy:
wiec dorzuce jeszcze, ze po umyciu, nalezy wytrzec lapy recznikiem papierowym, a nastepnie trzymajac taki recznik zakrecic kran (wtedy kontakt z kranem nastepuje poprzez recznik, dalej ta sama reka naciskamy na klamke, wiec kontakt z klamka rowniez bezpieczny:Fiu fiu:

A krany powinny być z wajchą, a nie kurkami, bo takie można otworzyć i zamknąć łokciem! No i mydło w dozowniku koniecznie!

cszynka2010-10-15 07:29:23

Zamieszczone przez kas:A krany powinny być z wajchąnajlepiej jednorazową, żeby można było po naciśnięciu wyrzucić od razu
albo w osłonkach specjalnych, naciskasz, ściągasz osłonę i kolejna osoba ma gotową, czystą klamkę :Hyhy:

zuzel2010-10-15 07:58:47

Ubawiłam się czytając wasze wypowiedzi.

Zamieszczone przez kotagus:Macie szurnięte mamuśki lub babcie w “swoich” klasach?
Swego czasu bywałam w różnych szkołach na zebraniach i tego typu osób nie było. Raczej wszyscy grzecznie słuchali co pani ma do powiedzenia. Nikt się nie wychylał, bo każdemu zależało na tym, by zebranie jak najszybciej zakończyło się.

Zamieszczone przez Lea:
Rodziców nie było, bo nie ma/nie mają praw rodzicielskich, czy nie mogli przyjść?
Jeśli babcia nie jest prawnym opiekunem, nie ma prawa być informowana o postępach dziecka. Wyprosiłabym ją chyba…
Zresztą nie tylko dla komfortu i zachowania powagi spotkania. Jako wychowawca nie powinnam informować osób, które nie są prawnymi opiekunami. Wszystkie te babcie i starsze rodzeństwo na zebraniach – nie mają praw rodzicielskich. Mogą potem ładne kwiatki wyjść, że rodzice o czymś nie wiedzieli albo babcia podpisała coś, do czego prawa nie ma – różnie się dzieje w rodzinach. W razie kontroli z kuratorium (a jestem na świeżo po takowej w szkole i po rozmowie na ten dokładnie temat z wizytatorem) to nasza wina.

Swego czasu (nie byłam wtedy pełnoletnia) sporo po zebraniach chodziłam – do kuzynów, sąsiadów, młodszej 2 lata siostry i NIGDY nie odmówiono mi informacji o postępach tego dziecka. Jak pamiętam, to rodziców było mało na zebraniach – głównie babcie czy ciocie i rodzeństwo.
To były czasy, kiedy komórki i maile nie były tak popularne jak dziś i wychodzono z założenia, że lepiej gdy przyjdzie do szkoły ktokolwiek niż nie przyjdzie nikt.
Nie spotkałam się nigdy z traktowaniem, że jak nie jestem rodzicem, to nie ma sensu ze mną rozmawiać np o problemach z dzieckiem czy że nie bierze się mojego głosu np w sprawie wycieczki pod uwagę.

Lea co robisz, kiedy nie masz wogóle kontaktu z rodzicami ucznia? Nie przychodzi na zebrania, nie odbiera telefonu (numer masz od ucznia). Dziecko uczy się dobrze, nie sprawia problemów wychowawczych.

Zamieszczone przez tora:ja przeszlam specjalne szkolenie:Hyhy:
wiec dorzuce jeszcze, ze po umyciu, nalezy wytrzec lapy recznikiem papierowym, a nastepnie trzymajac taki recznik zakrecic kran (wtedy kontakt z kranem nastepuje poprzez recznik, dalej ta sama reka naciskamy na klamke, wiec kontakt z klamka rowniez bezpieczny:Fiu fiu:

Kurcze, a u mnie w pracy nie ma papierowych ręczników, jest suszarka. :Stres:

wenuska2010-10-16 11:33:12

Mam to szczęście, ze rodzice w “mojej “klasie są bardzo w porządku. Pomagaja sobie i kazda sprawa jest mozliwa do załatwienia, oby tak dalej, bo to dopiero druga klasa.

taurus2010-10-17 22:47:21

Zamieszczone przez tora:ja przeszlam specjalne szkolenie:Hyhy:
wiec dorzuce jeszcze, ze po umyciu, nalezy wytrzec lapy recznikiem papierowym, a nastepnie trzymajac taki recznik zakrecic kran (wtedy kontakt z kranem nastepuje poprzez recznik, dalej ta sama reka naciskamy na klamke, wiec kontakt z klamka rowniez bezpieczny:Fiu fiu:

a ręcznik wpychamy do plecaka z kanapką 😉

taurus2010-10-17 22:48:29

Zamieszczone przez zuzelka83:

Kurcze, a u mnie w pracy nie ma papierowych ręczników, jest suszarka. :Stres:

na upartego, suszarką też się da klamkę nacisnąć :Fiu fiu:

taurus2010-10-17 22:50:13

rrany, wszytko mi opada jak slyszę o takich historiach

u mnie rodzice ok, jest tylko jedna mamusia która ciągle coś wymyśla i zawsze musi dorzucić swoje 3 grosze albo jakiś dziwny komentarz do słow nauczycielki
jakby chciała na siłę zwrócić na siebie uwagę :Hmmm…:

yoko2010-10-18 06:45:30

u nas wszyscy rodzice są trochę szurnieci. zebrania odbywają sie w atmosferze imprez towarzyskich:D
były dwa i było raczej wesoło.
jestesmy jedyną klasą pierwszą, której udało sie zorganizować świeto edukacji (kwiaty dla pani), ślubowanie +gift dla dzieci z dedykacją, grupowe zdjecie i fotoreportaż (tym zajął sie moj mąż) oraz bankiecik po slubowaniu w klasie (rodzice przyniesli wg uznania cosik na ząb)…
rodzice z innych klas nie dogadali sie nawet co do drobiazgu dla pani na 14.10, a jeśli już kwiaty dogadali, to nie dogadali jakie – ogólny bajzel i dezinformacja:)
małż moj załozył witryne klasy, poprosił wszystkich by załozyli konta gmail i codziennie sobie na tej witrynie uzgadniamy, forumujemy.

Znasz odpowiedź na pytanie: Co za szalone zebranie :P?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Szkolniaki
kiedy stałe zęby?
Sonii na początku sierpnia wypadłu górne jedynki, myslałam , ze do szkoły pójdzie z pełnym uzębieniem a tymczasem zębów ani widu ani słychu.Dolne wyszły jej prawie od razu a górnych
Czytaj dalej
A-psik: moje dziecko jest uczulone…
odstawienie zyrt_ecu
zyrtec bierzemy od 1 r.ż. Wiktorek ma teraz 3,6 roku przepisał nam go pediatra na chroniczny katar - taka metoda prób i błędów. i pomogło, więc zostaliśmy przy dawce 10 kropli na
Czytaj dalej