Co zrobic, zeby sluchala…?

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #84326

    jane

    Malgosia mnie nie slucha. Fakt, nie naleze do ludzi typu „urodzony szef” (jak np moj maz), od ktorych autorytet bije na kilometr i kazdy sie z nimi liczy. Nie mniej jednak nie poblazam jej ciagle, a ona nagina jak sie da… Musze pare razy powtorzyc kazde polecenie (np ubierz kapcie, umyj rece itd) zeby ona faktycznie to zrobila. Nie ukrywam, ze czesto sie po prostu wkurzam i zdarza mi sie wrzasnac na nia i po wrzasku zwykle reaguje prawidlowo. Czy to oznacza, ze mam krzyczec ciagle? Nie chce tego, ale nie wiem jak po dobroci, bez nerwow spowodowac, zeby dziecko mnie sluchalo. Macie jakis wyprobowany sposob?

    Ot, dzis na przyklad: wracamy z przedszkola razem ze znajomymi (mama i dziecko) i przystajemy na chodniku aby dokonczyc rozmowe (potem sie rozchodzimy). Obok rosnie krzak, a na nim zakazane czarne jagodki. Dziecko znajomej po jednej uwadze traci nimi zainteresowanie i zwraca uwage na cos innego. Malgosia mimo wielokrotnych prosb rwie jagody garsciami, a mi jest glupio ze mnie nie slucha i mam ochote „dac jej po uszach”. Albo ona taka niepokorna, albo ja jakis blad gdzies popelniam. Jak myslicie?

    Aha – dodam, ze meza slucha bardziej, aczkolwiek tez sa sytuacje, ze musi on glos podniesc, badz zareagowac w radykalniejszy sposob, np zagrozic ukaraniem (nie bijemy, kary u nas to przyslowiowe postawienie do kata, czyli odstawka do wlasnego pokoju).

    Małgosia 3,5 & Martinka 1,5

    #1243161

    dorotka1

    Re: Co zrobic, zeby sluchala…?

    wiesz Szymon wg laryngologa ma swietny sluch a czesto zachowuje sie jakby nie slyszal

    mowie cicho – bez echa
    powiem inaczej – wrzask ze dlaczego na niego krzycze – a nie krzycze
    mowie wtedy ze przeciez nie krzyczę a jak powiedzialam mniej stanowczym tonem to mnie nie posluchal – przytakuje i zazwyczaj zrobi to o co poprosilam

    ja jestem cholerykiem ale nauczylam sie glosu nie podnoscic – nie bylo latwo



    #1243162

    Anonim

    Re: Co zrobic, zeby sluchala…?

    u nas identycznie
    jak mowię normalnie – zero reakcji, mowię bardzoej dobitnie – Nina w płacz „nie krzycz na mnie”….

    Monika i
    Nina (3 l.)

    #1243164

    bastet

    Re: Co zrobic, zeby sluchala…?

    Ja tez powtarzam kilka razy a jesli dalej nie slucha ostrzegam ze beda ja trzymala za reke (jak jestesmy na spacerze), dziala…. 😉

    WESOLYCH SWIAT

    #1243165

    gruszki

    Re: Co zrobic, zeby sluchala…?

    Wiem, co czujesz, bo z moją jest podobnie. Tylko, że jak jest tylko ze mną, albo ze mną i mężem to jest to złote dziecko i nie musimy na nią krzyczeć, bo wystarczy jej raz powiedzieć i w 90% przypadków to zrobi. Czasami jest czymś bardzo zajęta i trzeba jej przypomnieć parę razy, ale zdarza się to rzadko. Gorzej jest jak pojawia sie jakieś towarzystwo, ktoś do nas przychodzi, czy my do kogoś idziemy, wtedy mojemu dziecku wyrastają rogi i zupełnie nic do niej nie dociera. Wszyscy nasi znajomi uważają, że mamy strasznego czorta, a ciężko mi jest nad nią popracować w tym temacie, skoro jak zostajemy same jest super. Jeżeli ktoś ma patent na niesłuchające dziecko, to również będę wdzięczna.

    Jola,Gabi10.09.02 i

    #1243166

    koyaga

    Re: Co zrobic, zeby sluchala…?

    U mnie nic nie działa, no chyba, że groźba typu „zaraz zadzwonie po supernianie”, ale ile można i po co straszyć?
    Generalnie siwieję bo Tyśka w ogóle słuchu nie ma.



    #1243167

    luczka

    Re: Co zrobic, zeby sluchala…?

    Moja też słyszy tylko to co chce usłyszeć. A jak powie sie coś głośniej to zwraca uwagę, żeby na nią nie krzyczeć. Poza tym jest mistrzynią zmieniania tematu. Jak mówi się jej o sprzątaniu to ona rozwodzi się nad kwiatkami, jak ma skupic się na jedzeniu to nagle przypomina sobie że pranie wisi na lince i musi pomóc składać. itp.

    #1243168

    annka

    Re: Co zrobic, zeby sluchala…?

    Czasami myślę, że może to taka ,,faza rozwojowa”… no ale przecież jest całe mnóstwo dzieciaków w tym wieku, które są grzeczne i słuchają rodziców. Ja też poszukuję ,,sprawdzonych sposobów” bo niestety u nas słabo działają te, które wprowadzaliśmy, a najgorsze jest to, że Maciek drażni się z nami całkiem świadomie, traktuje to jako dobrą zabawę i nie robią na nim wrażenia groźby kar… Brak mi już pomysłów!
    Annka i Maciek (15.05.2003)

    #1243169

    julia

    Re: Co zrobic, zeby sluchala…?

    Chwalić ile wlezie.
    Chwalić jak posłucha w czymkolwiek.
    Trzymać emocje negatywne na wodzy i zmieniać sytuację w żart (np. kto zerwie czarną jagodę zmieni się w czarnego truciciela-elfożera pankracego …. łaaaa )

    kupić książki „Wyzwoleni rodzice wyzwolone dzieci” oraz „jak słuchać żeby mówiły i jak mówić żeby słuchały)
    Zaskakiwać dziecko.
    Akceptować jego emocje, nawet złe.
    (emocje a nie działanie)

    Wyelimiinować poczucie „wstydu” że moje dziecko zachowuje się mniej posłusznie niż dziecko sąsiadki.
    Każde dziecko jest inne.
    I każde fajne.
    A nasze najfajniejsze.
    🙂

    Ignaś 02′ Lenka 06′
    http://www.dietacambridge.biz

    #1243170

    kulki

    Re: Co zrobic, zeby sluchala…?

    Ja się pocieszam, że taka faza. U nas się zaczęło jakieś 2 miesiące temu – ze spolegliwej, grzecznej dziewczynki zrobił się wielki uparciuch. Testuje nas ciągle i ciągle podkreśla własną wolę. Z jednej strony to dobrze, cieszę się, że odkrywa własną odrębność, że jest trochę niepokorna. Z drugiej strony – czasem mam dość.
    Np. ubieranie stało się koszmarem, nie daj Boże jak jesteśmy gdzieś umówieni na konkretną godzinę. Kończy się zwykle przytrzymaniem wierzgającej panny i nałożeniem bluzki/spodni siłą 🙁
    „Nie krzycz na mnie!” to stała odzywka.

    Czytałam książkę polecaną przez Toldi, podobała mi się i jeżeli mam lepszy nastrój i pokłady cierpliwości jeszcze mi się nie wyczerpały, to próbuję zamienić nakaz/zakaz w zabawę – przy sprzątaniu zabawek torba pożera klocki, ubieramy się na wyścigi, jakiś pluszak ja namawia zamiast mnie itd. Chwalę też za co tylko się da.
    Ale…. czasem się zastanawiam – przecież nie wszystko można obrócić w zabawę, chciałabym, żeby miała też poczucie obowiązku, że pewne rzeczy trzeba robić nawet jak się nie chce, czy jest to nieprzyjemne. Że nie wszystko musi być zabawne, aby zechciała łaskawie to wykonać.
    Poza tym, ja też jestem tylko człowiekiem i ta cierpliwość może się wyczerpać. Chciałabym, aby reagowała na moje ostrzeżenia „to było zabawne, ale dalej już nie mam ochoty się bawić i gonić Cię po pokoju, moja cierpliwość się wyczerpuje i mogę wybuchnąć, uważaj”.

    Podobno po 4 urodzinach dzieci zmieniają się w aniołki 😉

    Kinga, Łucja (2l 10m) i kwietniowa dziewczynka (~25.04)

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close