Coś o klapsach

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 61)
  • Autor
    Wpisy
  • #78099

    klucha

    Pozwolę sobie podac jeszcze raz linka do artykułu z czerwcowego wydania miesięcznika „Dziecko” pt:
    Klaps, szybka droga donikąd

    wg mnie wart przeczytania.

    Izka i Zuzia prawie 4 🙂

    #1048947

    alicja25

    Re: Coś o klapsach

    Przeczytalam… po czesci sie zgadzam, ale jestemz tych matek, ktore od czasu do czasu dadza klapsa – jak to w artykule napisali w nerwach
    Moj 3 letni synek jest tak pomyslowym dzieckiem ze czasami szlaczek mnie trafia… sciany pomazane, podloga wyrwana itd… przerasta mnie to, ale dostaje jak juz naprawde zasluzy – bo tlumaczyc 3 latkowi to jak bic o sciane.. ja mu tlumacze, ten sie kladzie i wali glowa ja go zostawiam on wyje… uspokoi sie wytlumacze czemu mama nie przytulila jak prosil, ze bardzo zle postapil – a za 5 minut sytuacja sie powtarza… jak nie 10 raz przebrany to lodowka otwierana co chwile, to wskakuje na okno by otworzyc… to klucze wezmie by zbic po glowie albo znajdzie jakis kabel i idzie cie walic… a teraz pytanie… latwo powiedziec – tlumacz.. ile mozna… uwierzcie ze po tygodniu czasami chwil kiedy 10-15 razy po prostu wezmiecie i wytlumaczycie, to dziecku w koncu sie tak na zbiera ze jesli juz cos zrobi takiego ze zaboli – ugryzie, kopni, walni kijem w oko itd – to niewiele mam potraktuje to plazem i powie synku(coreczko) nie rob tak, bo to mame czy tate boli…
    Jednym slowem – mamy pomyslowych, acz zywych i raczej nie przebierajacych w czynach by zabolalo – trwajcie
    a jak komus udaje sie nigdy nie dac klapsa (mowie o tym reka, bo siegniecie po kabel czy cos takiego uwazam za chore) to jestescie wielkie
    pozdrawiam
    Alicja25 i juz w niedziele konczacy 3 latka Lukasz



    #1048948

    eunike

    Re: Coś o klapsach

    Więc uważasz, że jak dałaś klapsa, to zrozumiał, że ściany się nie maże??

    Zasada jest prosta – ZAPOBIEGAJ, a nie bij! Zabezpiecz lodówkę przed otwieraniem, schowaj to, czym maże po ścianach, schowaj kabel, którym Cię bije itd itp…


    Cyprianek (listopad 2005)

    #1048949

    kas

    Re: Coś o klapsach

    Dla mnie najtrudniejsze jest to jak reagowac na klapsy innych (sama nie daje). Zawsze jak na placu zabaw widze, ze jakies dziecko cos nabroiło i widze zblizajaca sie rozzłoszczona mame obawiam sie, ze da klapsa, a ja sie bede bala zareagowac. Na szczescie jak dotad nie musiałam reagowac 🙂

    Kas
    pisanina

    #1048950

    klucha

    Re: Coś o klapsach

    tak jak napisałam w kaciku na każdy temat gdzie rzuciłam ten link pod problemem klapsów, sama doświadczyłam uczucia bezsilności, ale również sama doświadczyłam uczucia strachu jako dziecko,

    Nie rzucam kamieniem w znajomych którzy w nerwach uderzaja przy mnie swoje pociechy i nie pale ich z tego powodu na stosie wykreślając z listy znajomych, ale uważam że jeżeli nie jesteś w stanie zapanować nad małym dzieckiem to jak zamierzasz zapanować na 10-, 15-latkiem, wtedy klaps będzie za słaby, zostanie ci pasek lub kabel. A jeżeli myślisz że bedzie łatwiej bo starsze to sie ciężko mylisz.
    Jesetm z tych co uważają to co budujesz od małego zaprocentuje w przyszłości.

    I sięgasz po klapsa bo tylko to pomaga argumentując przy tym próbowałam wszystkiego: tłumaczyłam, prosiłam groziłam, ale wiem sama po sobie że po drodze jest jeszcze parę sposóbów, bo udaje mi sie je znaleźć przy mojej już 4-letniej SILNEJ OSOBOWOŚCI. Wypracowuję je powolutku, i pracuję nie raz nawet i pół roku nad danym problemem wychowawczym, aby zobaczyć efekty mojej „pracy”.

    Nie raz wydaje mi sie że rodzice swoje pociechy traktują jak starsze dzieci, u takiego trzylatka miesiac tłumaczeń to za mało, jeszcze kwestia jak tłumaczymy. Poza tym trzyletnie dziecko jest już na tyle duże aby wprowdzić kary i nagrody, pamiętajac starajmy się wiecej chwalic i nagradzać niż karać. Niektóre zachowania dziecka wynikają z jego chęci zwrócenia na siebie uwagi, bo np. się nudzi.
    Moje dziecko bije mnie kijem? ooo nie kochanie nie bedziesz mnie bić to mnie boli, jeżekli jeszcze raz mnie uderzysz lub kogoś innego to zabiorę ci tego kija i wyrzucę w krzaki. Zazwyczaj Zu próbowała tej granicy z kijem i kij lądował w krzakach a ona płakała i płakała nawet i parę godzin do swojego pokoju nie chciała iść tylko leżała przy moich nogach a ja tego wszystkiego słuchałam, ale nie łamałam się. Wytrwałam, przyzwyczaiłąm się słuchać parugodzinnego płaczu własnego dziecka. To było jakiś czas temu i połowicznie nauczyła się że płaczem nic nie wskóra.

    Izka i Zuzia prawie 4 🙂

    #1048951

    usianka

    Re: Coś o klapsach

    Kasiu, ja mam podobne obawy… Widuje dziewczyne, ktora raz na placu zabaw dawala klapsy poltorarocznej coreczce bo ta wlazila na wszystkie drabinki, schody itp – takie „zywe strebro” a mamusia wiecznie na nią krzyczala, strofowala, dawala klapsy i sie tlumaczyla innym mamom jakie to jej dziecko jest niedobre i ze tylko klaps działa (jak widzialam – na chwilke, bardzo krotką). Bylo mi glupio – nie potrafilam jej zwrocic uwagi Nie chcialam wyjsc na wymądrzalską, a tak mnie kusilo zeby jej zrobic „wyklad”… Widuje ją czasami – jesli to sie bedzie powtarzac to chyba sprobuje jej zwrocic uwage… szkoda mi tej dziewuszki…

    Ula – mama Emilki (2,5 roczku)



    #1048952

    klucha

    Re: Coś o klapsach

    Ja Kasiu klapsom mówię NIE, niestety doświadczyłam tego uczucia mojej bezsilności, wiem z czego to wynika, moje dziecie przy swojej skromnej osobie akceptuje tylko matkę, ostatnio mieliśmy taką akcję w łazience że musiałam wyjść bo źle by się skończyło, po moim wyjściu było jeszcze gorzej, wyjące w wannie dziecko, ja kopiąca lodówkę w kuchni ;-), mąż stojący w łazience i starajacy się pilnować szalejącego i wyjącego dziecka w wannie. A Zu „idź sobie, nie lubię Cię, MAMAAAAAA, wynocha tata”. Ogólnie maż się nasłuchał na swój temat, a do tego pojawił się następny „problem wychowawczy” ;-).

    Ale masz racje ja byłam swiadkiem paru klapsów czy to u znajomych czy to w sklepie i tak jakoś nieswojo się z tym czułam, a już najbardziej nie lubię gdy idziemy do znajomych dzieci się pokłócą o coś i mały gospodarz dostaje w dupsko :(, bo nie chciał podzielić się łopatką czy uderzył moje dziecko.

    Izka i Zuzia prawie 4 🙂

    #1048953

    klucha

    Re: Coś o klapsach

    ot co 🙂

    Izka i Zuzia prawie 4 🙂

    #1048954

    usianka

    Re: Coś o klapsach

    moje dziecie przy swojej skromnej osobie akceptuje tylko matkę, ostatnio mieliśmy taką akcję w łazience że musiałam wyjść bo źle by się skończyło, po moim wyjściu było jeszcze gorzej, wyjące w wannie dziecko, ja kopiąca lodówkę w kuchni ;-), mąż stojący w łazience i starajacy się pilnować szalejącego i wyjącego dziecka w wannie. A Zu „idź sobie, nie lubię Cię, MAMAAAAAA, wynocha tata”. Ogólnie maż się nasłuchał na swój temat

    hehe, u nas dokladnie to samo… tyle ze zazwyczaj akcja toczy sie na nocniku a nie w wannie wiadomo, musze towarzyszyc przy siusianiu i kupie ostatnio jakos monotonnie, spokojnie – pewnie na dniach znowu bedzie zadyma za dlugo trwa ten spokoj

    Ula – mama Emilki (2,5 roczku)

    #1048955

    olinja

    Re: Coś o klapsach

    Super artykuł.
    Naprawdę jestem pod wrażeniem.
    Rzadko mozna przeczytac tak madrą wypowiedź.
    Jestem zwolennikiem bezstresowego wychowania ale opartego o granice wyraźnie wyznaczone. Już od najmłodszego wieku.
    Dobrze, że zamieściłaś ten link.

    P.S. Reaguję zawsze na każdą niesprawiedliwosc.

    Ja i…



    #1048956

    olinja

    Re: Coś o klapsach

    Zdarzyło sie, ze „puściły” mi nerwy. Przyznam sie ,ze Jonek dostał kilka klapsów. Jednak bardzo szybko zobaczyłam ,ze to jest bez sensu.
    Jonatanek jest zakrecony bo w sumie to nie wie o co chodzi a ja mam poczucie winy i porażki.
    Szybko nauczyłam sie panować nad moja złoscią. A cieżko mi był oi jest momentami.
    Doświadczyłam wiec nie tylko w teorii, ze klaps dobry nie jest.

    Swoja drogą jestem ciekawa co pani psycholog zalecała by w przypadku histerii.

    Ja i…

    #1048957

    kantalupa

    Re: Coś o klapsach

    Przeczytalam i ciesze sie, ze wreszcie ktos zauwazyl tez rodzica w sytuacji „klapsa.” Potepiam przemoc, ale nie odsadzam od czci i wiary tych, ktorym sporadycznie zdarza sie klaps. NIe usprawiedliwiam takiego zachowania, ale i staram sie nie demonizowac, szczegolnie po tym, jak moja znajoma po klapsie plakala przez tydzien (bo co ze mnie za matka?) i przepraszala swoja szecioletnia corke rownie dlugo. A przepraszala, bo jej maz zrobil jej karczemna awanture i nakladl do glowy na temat „zwichnietej psychiki dziecka” i „propagowniau przemocy.”

    Tak w ramach dygresji na temat bezstresowego wychowania, jakims cudem weszlam na strone bezstresowych rodzicow (attachment parenting Searsa to dla nich biblia, dziecku nie ustanawia sie ZADNYCH granic, bo samo naturalnie potrafi je sobie wytyczyc, wszystko zgodnie z natura, wlacznie z bojkotowaniem obowiazkowych szczepien) i znalazlam arcyciekawy post matki,w ktorym ta pisze, chwalac ciekawosc swojego poltora rocznego syna, ze jej dziecko wlasnie zjadlo pol kilo cukru, „bo chcial sprawdzic, jak to smakuje.” Zarejestrowalam sie na stronce i zapytalam, nie zlosliwie, ale ze zwyklej ludzkiej ciekawosci, czy jesli dziecko siegnie po butelke z whisky rowniez pozwoli mu zapokoic ciekawosc. Mojego posta usunieto pietnascie minut po jego publikacji. Szkoda… Przyjdzie mi umrzec w niewiedzy…

    Adas 17 m-cy



    #1048958

    olinja

    Re: Coś o klapsach

    Tak myślałam :o)
    Użyłam sformułowania „bezstresowe wychowanie” celowo.
    Propagowane przez ludzi podobnych lub tych samych, o który piszesz wywołuje u mnie niemal odruch wymiotny i zdecydowanie jestem przeciw.
    Dodałam do swojej wypowiedzi „wyznaczone granice”.
    Uważam, ze poruszanie sie w bezpiecznych granicach da dziecku możliwosć zminimalizowania stresu.
    Zal mi dziecka, które zjadło pół kilo cukru bo mama zaspokajała swoja próżnosć.

    Ja i…

    #1048959

    kantalupa

    Re: Coś o klapsach

    KOchana, ja nawet nie przeczytalam Twojego posta, jedynie wywiad spod linka, wiec nie bierz mojej wypowiedzi do siebie, czysty przypadek.

    A propos strony, o ktorej wsponialam, najbardziej uderzylo mnie w niej wielkie poczucie misji zaangazowanych w nia osob, zeby przekonac (czesto dosc absurdalnymi argumentami), ze maja oni jedyna i swieta racje w kwestii wychowania dzieci.
    Jak dla mnie, live and let live, pozwalasz dziecku jesc pol kilo cukruw ramach eksperymentu, twoja sprawa, ale nie mow mi, ze mam robic tak samo.

    Adas 17 m-cy

    #1048960

    kra

    Re: Coś o klapsach

    Ja przyjęłam zasadę taką: daje klapsa tylko w sytuacjach, kiedy zachowanie Wiktora zagraża jemu samemu, albo komuś innemu. Jak wsadza palce do kontaktu, włazi na telewizor, wybiega na ulicę, chociaż kazałam się zatrzymać, celowo przewraca Marcelka, itp. No i robię to od niedawna, odkąd jest w stanie się tym przejąć i zrozumieć…


    Kra+Wiktorek(2.5l)+Marcelek(9m)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 61)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close