Coś o klapsach

Pozwolę sobie podac jeszcze raz linka do artykułu z czerwcowego wydania miesięcznika “Dziecko” pt:
Klaps, szybka droga donikąd

wg mnie wart przeczytania.

Izka i Zuzia prawie 4 :)

60 odpowiedzi na pytanie: Coś o klapsach

alicja25 Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Przeczytalam… po czesci sie zgadzam, ale jestemz tych matek, ktore od czasu do czasu dadza klapsa – jak to w artykule napisali w nerwach
Moj 3 letni synek jest tak pomyslowym dzieckiem ze czasami szlaczek mnie trafia… sciany pomazane, podloga wyrwana itd… przerasta mnie to, ale dostaje jak juz naprawde zasluzy – bo tlumaczyc 3 latkowi to jak bic o sciane.. ja mu tlumacze, ten sie kladzie i wali glowa ja go zostawiam on wyje… uspokoi sie wytlumacze czemu mama nie przytulila jak prosil, ze bardzo zle postapil – a za 5 minut sytuacja sie powtarza… jak nie 10 raz przebrany to lodowka otwierana co chwile, to wskakuje na okno by otworzyc… to klucze wezmie by zbic po glowie albo znajdzie jakis kabel i idzie cie walic… a teraz pytanie… latwo powiedziec – tlumacz.. ile mozna… uwierzcie ze po tygodniu czasami chwil kiedy 10-15 razy po prostu wezmiecie i wytlumaczycie, to dziecku w koncu sie tak na zbiera ze jesli juz cos zrobi takiego ze zaboli – ugryzie, kopni, walni kijem w oko itd – to niewiele mam potraktuje to plazem i powie synku(coreczko) nie rob tak, bo to mame czy tate boli…
Jednym slowem – mamy pomyslowych, acz zywych i raczej nie przebierajacych w czynach by zabolalo – trwajcie
a jak komus udaje sie nigdy nie dac klapsa (mowie o tym reka, bo siegniecie po kabel czy cos takiego uwazam za chore) to jestescie wielkie
pozdrawiam
Alicja25 i juz w niedziele konczacy 3 latka Lukasz

eunike Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Więc uważasz, że jak dałaś klapsa, to zrozumiał, że ściany się nie maże??

Zasada jest prosta – ZAPOBIEGAJ, a nie bij! Zabezpiecz lodówkę przed otwieraniem, schowaj to, czym maże po ścianach, schowaj kabel, którym Cię bije itd itp…


Cyprianek (listopad 2005)

kas Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Dla mnie najtrudniejsze jest to jak reagowac na klapsy innych (sama nie daje). Zawsze jak na placu zabaw widze, ze jakies dziecko cos nabroiło i widze zblizajaca sie rozzłoszczona mame obawiam sie, ze da klapsa, a ja sie bede bala zareagowac. Na szczescie jak dotad nie musiałam reagowac 🙂

Kas
[Zobacz stronę]

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

tak jak napisałam w kaciku na każdy temat gdzie rzuciłam ten link pod problemem klapsów, sama doświadczyłam uczucia bezsilności, ale również sama doświadczyłam uczucia strachu jako dziecko,

Nie rzucam kamieniem w znajomych którzy w nerwach uderzaja przy mnie swoje pociechy i nie pale ich z tego powodu na stosie wykreślając z listy znajomych, ale uważam że jeżeli nie jesteś w stanie zapanować nad małym dzieckiem to jak zamierzasz zapanować na 10-, 15-latkiem, wtedy klaps będzie za słaby, zostanie ci pasek lub kabel. A jeżeli myślisz że bedzie łatwiej bo starsze to sie ciężko mylisz.
Jesetm z tych co uważają to co budujesz od małego zaprocentuje w przyszłości.

I sięgasz po klapsa bo tylko to pomaga argumentując przy tym próbowałam wszystkiego: tłumaczyłam, prosiłam groziłam, ale wiem sama po sobie że po drodze jest jeszcze parę sposóbów, bo udaje mi sie je znaleźć przy mojej już 4-letniej SILNEJ OSOBOWOŚCI. Wypracowuję je powolutku, i pracuję nie raz nawet i pół roku nad danym problemem wychowawczym, aby zobaczyć efekty mojej “pracy”.

Nie raz wydaje mi sie że rodzice swoje pociechy traktują jak starsze dzieci, u takiego trzylatka miesiac tłumaczeń to za mało, jeszcze kwestia jak tłumaczymy. Poza tym trzyletnie dziecko jest już na tyle duże aby wprowdzić kary i nagrody, pamiętajac starajmy się wiecej chwalic i nagradzać niż karać. Niektóre zachowania dziecka wynikają z jego chęci zwrócenia na siebie uwagi, bo np. się nudzi.
Moje dziecko bije mnie kijem? ooo nie kochanie nie bedziesz mnie bić to mnie boli, jeżekli jeszcze raz mnie uderzysz lub kogoś innego to zabiorę ci tego kija i wyrzucę w krzaki. Zazwyczaj Zu próbowała tej granicy z kijem i kij lądował w krzakach a ona płakała i płakała nawet i parę godzin do swojego pokoju nie chciała iść tylko leżała przy moich nogach a ja tego wszystkiego słuchałam, ale nie łamałam się. Wytrwałam, przyzwyczaiłąm się słuchać parugodzinnego płaczu własnego dziecka. To było jakiś czas temu i połowicznie nauczyła się że płaczem nic nie wskóra.

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

usianka Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Kasiu, ja mam podobne obawy… Widuje dziewczyne, ktora raz na placu zabaw dawala klapsy poltorarocznej coreczce bo ta wlazila na wszystkie drabinki, schody itp – takie “zywe strebro” a mamusia wiecznie na nią krzyczala, strofowala, dawala klapsy i sie tlumaczyla innym mamom jakie to jej dziecko jest niedobre i ze tylko klaps działa (jak widzialam – na chwilke, bardzo krotką). Bylo mi glupio – nie potrafilam jej zwrocic uwagi Nie chcialam wyjsc na wymądrzalską, a tak mnie kusilo zeby jej zrobic “wyklad”… Widuje ją czasami – jesli to sie bedzie powtarzac to chyba sprobuje jej zwrocic uwage… szkoda mi tej dziewuszki…

Ula – mama Emilki (2,5 roczku)

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Ja Kasiu klapsom mówię NIE, niestety doświadczyłam tego uczucia mojej bezsilności, wiem z czego to wynika, moje dziecie przy swojej skromnej osobie akceptuje tylko matkę, ostatnio mieliśmy taką akcję w łazience że musiałam wyjść bo źle by się skończyło, po moim wyjściu było jeszcze gorzej, wyjące w wannie dziecko, ja kopiąca lodówkę w kuchni ;-), mąż stojący w łazience i starajacy się pilnować szalejącego i wyjącego dziecka w wannie. A Zu “idź sobie, nie lubię Cię, MAMAAAAAA, wynocha tata”. Ogólnie maż się nasłuchał na swój temat, a do tego pojawił się następny “problem wychowawczy” ;-).

Ale masz racje ja byłam swiadkiem paru klapsów czy to u znajomych czy to w sklepie i tak jakoś nieswojo się z tym czułam, a już najbardziej nie lubię gdy idziemy do znajomych dzieci się pokłócą o coś i mały gospodarz dostaje w dupsko :(, bo nie chciał podzielić się łopatką czy uderzył moje dziecko.

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

ot co 🙂

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

usianka Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

moje dziecie przy swojej skromnej osobie akceptuje tylko matkę, ostatnio mieliśmy taką akcję w łazience że musiałam wyjść bo źle by się skończyło, po moim wyjściu było jeszcze gorzej, wyjące w wannie dziecko, ja kopiąca lodówkę w kuchni ;-), mąż stojący w łazience i starajacy się pilnować szalejącego i wyjącego dziecka w wannie. A Zu “idź sobie, nie lubię Cię, MAMAAAAAA, wynocha tata”. Ogólnie maż się nasłuchał na swój temat

hehe, u nas dokladnie to samo… tyle ze zazwyczaj akcja toczy sie na nocniku a nie w wannie wiadomo, musze towarzyszyc przy siusianiu i kupie ostatnio jakos monotonnie, spokojnie – pewnie na dniach znowu bedzie zadyma za dlugo trwa ten spokoj

Ula – mama Emilki (2,5 roczku)

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Super artykuł.
Naprawdę jestem pod wrażeniem.
Rzadko mozna przeczytac tak madrą wypowiedź.
Jestem zwolennikiem bezstresowego wychowania ale opartego o granice wyraźnie wyznaczone. Już od najmłodszego wieku.
Dobrze, że zamieściłaś ten link.

P.S. Reaguję zawsze na każdą niesprawiedliwosc.

Ja i…

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Zdarzyło sie, ze “puściły” mi nerwy. Przyznam sie ,ze Jonek dostał kilka klapsów. Jednak bardzo szybko zobaczyłam ,ze to jest bez sensu.
Jonatanek jest zakrecony bo w sumie to nie wie o co chodzi a ja mam poczucie winy i porażki.
Szybko nauczyłam sie panować nad moja złoscią. A cieżko mi był oi jest momentami.
Doświadczyłam wiec nie tylko w teorii, ze klaps dobry nie jest.

Swoja drogą jestem ciekawa co pani psycholog zalecała by w przypadku histerii.

Ja i…

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Przeczytalam i ciesze sie, ze wreszcie ktos zauwazyl tez rodzica w sytuacji “klapsa.” Potepiam przemoc, ale nie odsadzam od czci i wiary tych, ktorym sporadycznie zdarza sie klaps. NIe usprawiedliwiam takiego zachowania, ale i staram sie nie demonizowac, szczegolnie po tym, jak moja znajoma po klapsie plakala przez tydzien (bo co ze mnie za matka?) i przepraszala swoja szecioletnia corke rownie dlugo. A przepraszala, bo jej maz zrobil jej karczemna awanture i nakladl do glowy na temat “zwichnietej psychiki dziecka” i “propagowniau przemocy.”

Tak w ramach dygresji na temat bezstresowego wychowania, jakims cudem weszlam na strone bezstresowych rodzicow (attachment parenting Searsa to dla nich biblia, dziecku nie ustanawia sie ZADNYCH granic, bo samo naturalnie potrafi je sobie wytyczyc, wszystko zgodnie z natura, wlacznie z bojkotowaniem obowiazkowych szczepien) i znalazlam arcyciekawy post matki,w ktorym ta pisze, chwalac ciekawosc swojego poltora rocznego syna, ze jej dziecko wlasnie zjadlo pol kilo cukru, “bo chcial sprawdzic, jak to smakuje.” Zarejestrowalam sie na stronce i zapytalam, nie zlosliwie, ale ze zwyklej ludzkiej ciekawosci, czy jesli dziecko siegnie po butelke z whisky rowniez pozwoli mu zapokoic ciekawosc. Mojego posta usunieto pietnascie minut po jego publikacji. Szkoda… Przyjdzie mi umrzec w niewiedzy…

Adas 17 m-cy

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Tak myślałam :o)
Użyłam sformułowania “bezstresowe wychowanie” celowo.
Propagowane przez ludzi podobnych lub tych samych, o który piszesz wywołuje u mnie niemal odruch wymiotny i zdecydowanie jestem przeciw.
Dodałam do swojej wypowiedzi “wyznaczone granice”.
Uważam, ze poruszanie sie w bezpiecznych granicach da dziecku możliwosć zminimalizowania stresu.
Zal mi dziecka, które zjadło pół kilo cukru bo mama zaspokajała swoja próżnosć.

Ja i…

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

KOchana, ja nawet nie przeczytalam Twojego posta, jedynie wywiad spod linka, wiec nie bierz mojej wypowiedzi do siebie, czysty przypadek.

A propos strony, o ktorej wsponialam, najbardziej uderzylo mnie w niej wielkie poczucie misji zaangazowanych w nia osob, zeby przekonac (czesto dosc absurdalnymi argumentami), ze maja oni jedyna i swieta racje w kwestii wychowania dzieci.
Jak dla mnie, live and let live, pozwalasz dziecku jesc pol kilo cukruw ramach eksperymentu, twoja sprawa, ale nie mow mi, ze mam robic tak samo.

Adas 17 m-cy

kra Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Ja przyjęłam zasadę taką: daje klapsa tylko w sytuacjach, kiedy zachowanie Wiktora zagraża jemu samemu, albo komuś innemu. Jak wsadza palce do kontaktu, włazi na telewizor, wybiega na ulicę, chociaż kazałam się zatrzymać, celowo przewraca Marcelka, itp. No i robię to od niedawna, odkąd jest w stanie się tym przejąć i zrozumieć…


Kra+Wiktorek(2.5l)+Marcelek(9m)

gabaa Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Nie daję klapsa !!! U nas wywołuje to odwrotny efekt. Raz mi się zdarzyło i powiedziałam – nigdy więcej. Zawsze tłumaczę do bólu – tysiąc razy otwiera lodówkę – tysiąc razy odpowiadam – nie wolno, bo….. Powiem Wam co się stało jak bodajże miesiąc temu Jasio dostał klapsa pierwszy i ostatni raz. Chodzi już bez pieluchy ten mój kochany dwulatek, kupkę załatwia na sedes już od roku. Byłam rzecz ujmując jasno w furii – nie pamiętam o co poszło, ale dostał klapsa, efekt – miałam nasikane w trzech miejscach i kupkę zaczął robić na wykładzinę. Czułam się paskudnie, głupota ludzka nie zna granic 🙁 Wyrzucam to sobie do dzić

ania, filip, jaś

Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Ja nigdy nie daje, ale meza nie moge przekonac, ze to bez sensu :/ Zaraz podrzuce mu tego linka zeby sobie poczytal!

Agnieszka i Oleńka (1.09.2003r.)

i Sierpniowe Słoneczko (9.08.2006r.)

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

ja przyznam szczerze nie rozumiem pojęcie wychowanie bezstresowe, dla mnie ogranicza się tylko do wychowywania bez przemocy, inne stresy odpowiednie dla wieku są wręcz wskazane, w dorosłym życiu niejeden ich czeka i muszą nauczyć się z nimi radzić.

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

🙂 trzymam kciuki zeby wyciągnął wnioski 🙂

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Powtórze swoje jeszcze raz: nie demonizuję klapsów, zdarzyło mi sie ich kilka i tego nie roztrząsam ani tez nie uważam żeby były one jakas wielka tragedią, ale też nigdy nie uważałam klapsów za jakąs metode wychowawczą – swoje dziecko staram się wychowywac w inny sposób.

Monika i
Nina (prawie 2,5)

niki23 Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Zgadzam się :). U nas jest podobnie….staram się tłumaczyc, tłumaczyć, tłumaczyć,….ale czasem się zdarzy jak Nina jest złośliwa, i baaardzo niegrzeczna i nic do niej nie trafia- dostaje klapsa i po chwili jest grzeczna- u nas działa. Zdarza się to naprawdę rzadko, ale się zdarza i też nie mam zamiaru robić z tego tragedi:

W odpowiedzi na:


jeśli na co dzień jestem w miarę przytomnym rodzicem, kocham swoje dziecko, spędzam z nim czas, bawię się, to nawet jeśli dałam mu klapsa, mogę przejść nad tym do porządku dziennego.


To cytat z artykułu- zgadzam się z nim wpełni, podobnie jak z tym,ze klaps nie pomaga w jako takim wychowaniu wg. mnie, ale pomaga w danej chwili.
Natomiast demonizowanie klapsów i mówienie o tym jak o Bog wie jakiej tragedii zyciowej nie bardzo jest dla mnie zrozumiałe.

Niki & córeńka 2 LATKA :))

reno Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Artykuł bardzo fajny, ja też klapsom mówię zdecydowane “nie”. Przyczyn jest wiele ale główna to to, że nie widzę w klapsach najmniejszego sensu. Nie wierzę, że cokolwiek w ten sposób zmienię albo czegokolwiek Nadię nauczę. Mam jednak wrażenie, że nikt pod wpływem tego artykułu nie zmieni swojego zdania, zwolennicy klapsów dalej będą je dawać bo przecież nie trzeba ich demonizować.

Klucha, ja też wyżywam się na przedmiotach martwych (biedna pralka … ) jak już wymiękam i też zajmowanie się dzieckiem przejmuje drugi rodzic, jak jeden już ma dość :o). Tak sobie myślę, że wychowanie dziecka ma wiele wspólnego z zarządzaniem ludźmi, często widzę podobne reakcje u moich kierowników i u Nadii ;o). Detale są różne ale mechanizmy podobne ;o). Tak więc zamiast klapów – coaching, mentoring i zarządzanie wynikami pracy ;o).

Nadia, 2l 3m

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

u nas toczy sie wszędzie wojna o mamę, o pierwszeństwo, już nawe moja koleżanka z pracy która od nie raz zabiera sie z nami rano nauczyła sie ze Zu zawsze wszystko robi pierwsza, pierwsza wysiada z samochodu pierwsza idzie.
Ja ostatnio przechwaliłam spokój no i mam za swoje 😉

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

ciekawe jak mama wychowująca tą metodą długo wytrzyma kopanie w kostkę 😉

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

ja też nie chcociaż niektórzy uważają inaczej 😉

ale jak czytam rady typu “a próbowałas klapsów, one działają” to łapki mi opadają

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

niestety u nas est ten problem ze chociaż mąż by chciał i to bardzo to córa nie pozwala mu to ja jestem przez nia eksploatowana, wiec nie raz nie mam nawet 10 sekund na złapanie oddechu i skopanie lodówki,

a teoria z zarządzaniem dobra :))

ps. dobrze że szef nie daje mi klapsów 😉

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

magdasz Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

A mozesz podac link do tej strony?
Pytam z ciekawosci 🙂

Magda i Daniel (22.02.05)

gietka Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Gdzie jest prawo dziecka do szacunku podczas dawania mu klapsów?Ja nie wyobrażam sobie żebym mogła olę uderzyć.Poprostu nie chciałabym, żeby mnie ktoś pokazywał swiat i uczył zasad w ten sposób.Moim zdaniem, to że się jest rodzicem nie upowaznia do dawania dziecku klapsów. Jest to najprostrza metoda i pójście na latwiznę.Takie jest moje zdanie, dawanie klapsów dziecku to deptanie jego szacunku i pokazywanie wyższości fizycznej.

usianka Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

wiem Pola, masz racje… nastepnym razem chyba juz bede madrzejsza. Po prostu mnie zatkalo…

Ula – mama Emilki (2,5 roczku)

Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

🙂
no niestety, wlepic w tyłek jest najprościej

Monika i
Nina (prawie 2,5)

eunike Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Te punkty powinno się wypisać na jakiś wielkich tablicach i powiesić je np. w przychodniach pediatrycznych, to mamuśki by sobie poczytały czekając na swoją kolej…

Akurat dziś widziałam, jak kobieta walnęła w pupę swoje 2-3 letnie dziecko (i nawrzeszczała) za to że wbiegło na ulicę parę kroków przed nią… Ale do głowy babiszonowi nie przyszło, żeby wziąć dziecko za rękę ZANIM doszli do ulicy I czego się dziecko nauczyło? Tylko tego, że jest złe i zasługuje na klapsy, tak po prostu za to że jest.


Cyprianek (listopad 2005)

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Cóż Pola ty masz swoją teorię na temat klapsów, ja mam też swoją, teorie podobne, ale są rodzice którzy uważają że klaps pomaga, zmienimy to, może tak może nie
Mały człowiek potrafi zaleźć dużemu nieźle za skórę, duży twierdzi że mały już jest na tyle duży iż powinnien panować nad swoimi emocjami i zastanawia sie czy mały aby zachowuje się normalnie. Duży uważa że panuje nad wszystkim i kontroluje się, ale wystarczy parę sekund z niedojrzałym emocjonalnie małym człowiekiem aby okazało się że duży nie panuje nad sobą i nad swoimi emocjami. Pojawia się klaps, ale niestety duży nie zauważa swoich błędów tylko widzi je u małego człowieka.

A co ja na to, cóż dziś miałam mała awanturę z moim małym człowiekiem w łazience przed kapielą (jak co wieczór), a po kąpieli podczas wycierania małego ciałka, mój mały człowiek pocałował mnie najpierw w jedno oczko, potem w drugie, potem w polik i nastepny, w czółko, w nosek, w uszko jedno, w uszko drugie i powiedział MAMO KOCHAM CIĘ BARDZO NIGDY CIĘ NIE ZDRADZĘ I NIGDY CIĘ NIE OPUSZCZĘ

i gdzie tu miejsce na tego klapsa…

Izka i Zuzia 4 latka 🙂

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

…. ojej, ojej no jakie to cudowne…
jakiś czas temu Jonatan nauczył sie dawać buzi
tak sam z siebie… ech dzisiaj podbiegł (jeszcze na czworaka) do meża i dał mu buzi…

Ja i…

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

prawda :), potrafię w przeciągu godziny usłyszeć parę razy słowo MAMUŚ KOCHAM CIĘ, za każdym razem patrzę małej w oczy i mówię jej to samo

okazywanie dziecku miłosci słowem gestem czynem procentuje

najbardziej lubię weekendowe poranki gdy ona wstaje a ja jeszcze spię i budzi mnie własnie takimi całuskami, w oczka, nosek, policzki…

cudowne chwile

ostatnio zadaje mi ciągle pytania dlaczego ja jestem jej mamą, a ciocia Renata jest mamą Tymka, w piatek w swoje urodzinki powiedziła mi że jest szczęśliwa że jestem jej mamą 🙂

Izka i Zuzia 4 latka 🙂

olasz Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

nie wypowiadałam się w tym wątku, bo nic nowego i mądrego do powiedzenia bym nie miała 🙂
ale pozwolę sobie teraz się wtrącić
widzisz Pola – ja zwolenniczką klapsów też nie jestem, choć nie zarzekam się, że nigdy nie dałam, ale uważam to za swoją porażkę.
no ale nie o tym…
chciałam tylko powiedzieć, że jeśli o nagradzanie i kary chodzi, to np. na mojego małego czorta nic nie działa jak się wnerwi… w takim przypadku jak opisujesz, kiedy to mała chciałaby się bawić, a nie chciała zjeść kolacji – taki argument by nie podziałał, gdyby akurat była wkurzona i np. rzucała gumkami, co jej się również zdarza ;), żadne czasami nie działają – nawet gdybym jej obiecała złote góry 🙂
po prostu jak się uprze, to kaplica, ja, żeby nie okazać swojej słabości dając klapsa, mówię jej, (jeśli akurat jest w stanie mnie usłyszeć, a nie drze się w niebogłosy) że jest mi przykro, że mnie nie słucha, a przecież ja chcę dla jej dobra i wychodzę, byleby nie przyłożyć…
i nie wiem, czy to mój brak dojrzałości emocjonalnej, że czasem ryknę na moją diablicę, i dam klapsa raz na ruski rok, czy może fakt, że ma taki charakterek, że nie sposób mi czasem znaleźć metody na jej histerię…

Ola i Dominika ur. 8.12.2002 r.
<img src=”http://foto.onet.pl/upload/30/17/_596419_n.jpg”>

gabaa Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Wydaje mi się, że to metoda merchewki. JA niestey nie stosuję zawsze, bo poprostu na starsze dzieci słabo działa.. Poza tym czasem wyglada to jak zwykłe przekupstwo, dam Ci coś jak będziesz grzeczna… Potem w konsekwencji wychodzi tak że żeby coś wyegzekwować musi coś dać. A przecież nie będziesz egzekwować wiązania butów cukierkiem, trochę przerysowałam. Walczymy namietnie, żeby sam się mył, wczoraj, ryczał, żeby ktoś mu pomógł. No i co weszłam do łazienki i policzyłam do trzech i powiedziałam uspokój się i umyj, za dziesięć minut masz byc w łóżku, jeśli nie, będziesz miał skasowane pół godziny grania na komputerze. To jest najdotkliwsza kara jaka go może spotkać nie lubię jej nadużywać, ale czasem niestety. Gra tylko sobota niedziela po dwie godziny. Szybko opanował płacz i zabrał się do mycia. Wyszedł czysty i pachnący i powiedział mamo kocham Cię i poszedł spać. U starsze dzieci naduużywają metodę marchewki i pytają potem – a będę miał pół godziny więcej. Ostatnio walczymy też z wychodzeniem na dwór, a dokładniej mówię do mojego 7 latka Filip idziemy na dwór, a Filip mówi nigdzie nie ide i tak z 5 razy powtarza. Moja odpowiedź jest taka – nie ma takiej możliwości – ubieraj się i wychodzimy, jęczy niemiłosiernie, a ja się nie odzywam, nie dyskutuję nie mówię nic. Jak wyjdziemy z domu, pójdziemy na plac zabaw nie chce wracać.. Nie ma dobrej zasady, nie ma dobrej reguły , jest człowiek, osoba, godna szacunku i tak jak każdy z nas, potrzebuje idywidualnego podejścia.

ania, filip, jaś

kotus Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Pola zgadzam się z Tobą w zupełności:)

Klaps absolutnie nie powinien być regułą,ale wyjątkiem wg mnie

Nie wiem na ile Twoje dzieci mają silną osobowość,ale nie wiem jak byś reagowała na humory dziecka takiego jak moja pierwsza córka.W niej było dużo egoizmu przez duże “E”i nie była łatwym dzieciem.Gdy się urodziła to świat kręcił się tylko wokół Wiktusi.Z teściową to prawie biłyśmy się o nią.ja byłam strasznie o Wiktorię zazdrosna.Mąż na nią tylko niunia i niunia,aż tu nagle niunia sama na siebie zaczęła tak mówić np “daj niuni to”Póżniej było stawianie na swoim wszystko wymuszała wrzaskiem.Jesli ktoś ją zapytał to było jeszcze w pierwszej klasie:”Czy ty Wiktusia jesteś najładniejsza z całej klasy? Ona odpowiadała,że TAK.Zero skromności.

W żadnym wypadku jej nie biłam,czy lałam .Bałam się popełnić takie błędy wychowawcze jak moja mama,ale bałam się też uciekać w drugą skrajność.
Ja byłam dzieckiem też bitym ,a wręcz katowanym .Mama mnie lała i mówiła nie rycz bo więcej dostaniesz,a ze ryczałam dostawałam jeszcze więcej.Przez co długo nie mogłam tego mamie wybaczyć,a przez co też mam lepszy kontakt z teściową niż z mamą Mimo,że mama nie była dla mnie dobrą matką nie raz jej pomagałam finansowo mimo,że nie pracuję mam tyle dzieci i tylko mąż na nas zarabia,a przecież mieszkamy w Polsce,więc nie przelewa się.

Na pewno klaps nie dla każdego dziecka.Wiem bo z moimi dwiema następnymi córkami nie było takich problemów.Nie musiałam ich,aż tak ociosywać,ale bardziej budować w nich poczucie własnej wartości.Nie robiły mi złośliwych numerów,nie stawiały na swoim,to jak tu takiemu dziecku wlepiać klaps.Ta druga może dostała jednego klapsa przez te swoje 11 lat,a trzecia to nawet nie pamiętam czy dostała,ale po prostu ona na wszystko reaguje słowami.
Wiktoria była bardzo upierdliwym dzieckiem zadawała mnóstwo niepotrzebnych pytań,a to tylko uczyło mnie cierpliwosci do niej i gdybym za to dawała jej klapsy robiłabym wilka krzywdę jej.Na pewno nie można dawać klapsów bo mnie dziecko denerwuje.W takim wypadku matka ma problem sama ze soba,a nie z dzieckiem.Wika wiedziała zawsze dokładnie,że ją kocham.ja często jej to powtarzałam.I teraz choć ma już 13,5 roku chyba częściej ona mówi mi to słowo -kocham,przytula mnie daje mi buzi,często mówi jaka ty jesteś mamo mądra.Jestem przekonana,że przez te kilka klapsów danych z miłością nie wyrządziłam w niej żadnej szkody,a wręcz odwrotnie było to przywołanie jej do porzadku tak ,aby mogła się zastanowić nad swoim postępowaniem.

I tu ten klaps wcale na kazdego nie musi działać.Wiele dzieci może nawet buntować się z powodu klapsa i wtedy trzeba znależć inną metodę wychowawczą.Klaps był dla Wiktorii takim potrząśnieciem.

I tu nasuwa mi sie przykład znajomego,który był nie dobrym mężem .Zdradzał zone,kochanki sponsorował.Na dom dawał kilka groszy.Jednej kochance wybudował dom.Biegał po siłowniach,solarium,żeby przypodobać się młodym laskom,latał za szmalem od rana do wieczora ,ale nie po to,zeby zarobić na rodzinę.Aż pewnego dnia dostał bolesnego klapsa,ale od tego z Nieba.Jechał cieżarówka i miał wypadek.Dzięki Bogu poskładali jego kręgosłup i normalnie może chodzić,ale o mały włos mógłby być kaleką do końca życia.Ten klaps spowodował,że znajomy stał się dobrym mężem ,gotuje dla zony obiadki,dba i martwi się o dzieci,zmienił się totalnie.I tylko jedno potrząśnięcie ten bolesny klaps i jaka zmiana…..

A przez klaps ,który dawałm Wikrorii nigdy nie pokazywałam swojej wyższości,bo wielokrortnie przyznaję się jej,że nie zawsze mama ma rację

mam znajomych ,którzy sa bardzo prawi ,zyja wg określonych zasad dla nich klaps jest regułą,chcą swoich synów tez wychować na prawych ludzi,a wychowują dzieci naprawdę w miłości.Teraz urodził im się trzeci synek i mówią,że będą wychowywać go tak samo ,ponieważ nie chcą mieć dwoje dzieci i jednego potworka.A oprócz tego maja metodę,że za dobre rzeczy bardzo dużo chwala i w ten sposób ci synowie uczą się co jest dobre ,a co jest złe.I nie widzę,żeby ci synowie ich byli poranieni z tego powodu,a wręcz przeciwnie widzę wiele problemów z dziećmi,które nie miały dyscypliny w dzieciństwie

Edited by kotuś on 2006/05/16 13:51.

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

oj tak potwierdzam 🙂 Miśka jak się uprze to nie ma odwrotu i sytuacji awaryjnych ;-))

ps. ja też wychodzę i wołam Piotrka, ale jest jeszcze gorzej, buuuuu

dojrzała emocjonalnie to ty jesteś już nie odmładzaj sie tu, hihi

a niedojrzali są dla mnie Ci u których klaps to metoda wychowawcza i pomaga na przywołanie do porządku nieusłuchanego dzieciaka i dają cześciej niż raz na ruski rok, np. 2
Ten raz na ruski rok to bardziej zszargane nerwy rodzica, prawda 😉

Izka i Zuzia 4 latka 🙂

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

mówisz emocjonalnie dojrzała, nooooo własnie zastanawiam się nad tym

;-))))

a na poważnie, ile takich sprzeczek dziennie Pola jesteś znieś aby starczyło ci spokoju na łagodzenie konfliktów w zarodku?

Izka i Zuzia 4 latka 🙂

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Kotuś dobrze zrozumiałam w ostatnim akapicie twojej wypowiedzi że brak klapsa w życiu dziecka to brak dyscypliny???

Izka i Zuzia 4 latka 🙂

Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

że droga donikąd – to święta racja. Jak Natka coś zbroi mówi “nooo mamo!!! dawaj klapsa, już! MAMOOO no dawaj” – uśmiechając się łobuzersko 😉

Kaśka z Natusią (4 lata 🙂

Znasz odpowiedź na pytanie: Coś o klapsach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Imiona dzieci
Natalia Emilia Wiktoria i...??
Zastanawiam się nad imieniem dla mojego Ludzika, tak żeby pasowało do reszty imion... Ale nie mamm pomuysłu.... Natalka [ 3.11.2000r.] Emilka [ 1.05.2002r.] Wiktoria [ 15.10.2003r.] Ludzik [ 30.11.2006r.]
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Ciężarówki- zapinacie pasy?
Z racji tego, że opinie wśród lekarzy są bardzo sprzeczne, zapinać, niezapinać.... [b]Ciężaróweczki zapinacie pasy w samochodzie?[/b] Tak zapinam Nie nie zapinam 2-latek Mati i malusia kruszynka
Czytaj dalej