Coś optymistycznego! :)

Postów wyświetlanych: 8 - od 1 do 8 (wszystkich: 8)
  • Autor
    Wpisy
  • #101688

    beemum

    Cześć dziewczyny!
    Od marca ubiegłego roku staraliśmy się z mężem o dzidziusia, niestety, wiecznie pojawiały się jakieś przeszkody… Zacznę od początku… Przez pierwsze miesiące nie przejmowałam się tak bardzo, iż nie jestem w ciąży gdyż, do tego czasem trzeba mieć trochę cierpliwości 😉 Na przełomie sierpnia i września 2008 w końcu udało się. Ucieszona odebrałam wynik krwi gdzie była informacja, iż jest to drugi tydzień. Jakże mnie to ucieszyło, chociaż teraz jestem prawie pewna, iż nie był to drugi tydzień, tylko coś nie dobrego zaczęło się dziać i hormon beta hcg zaczął spadać i dlatego wskazywało to na drugi tydzień… Zaraz po tym jak otrzymałam wynik zaczęło się plamienie, a później krwawienie… Skończyło się to poronieniem. Od tego czasu wszystko mi się rozstroiło… Hormony, nie takie jak powinny być, zarówno te od przysadki mózgowej, jak i jajników, oraz nadnerczy… Pani doktor, do której wtedy chodziłam, średnio przykładała się, aby mi pomóc, dlatego początkiem 2009r. postanowiłam udać się do kliniki leczenia niepłodności… Tam odzyskałam nadzieję, że wkrótce zostanę mamusią. Zwykle pani doktor zanim przechodzi do działania bada partnera, partnerkę, sprawdza jajowody i ustala leczenie, jednak w moim przypadku postanowiła zrobić inaczej gdyż byłam już w ciąży, więc założyła, iż raczej wszystko jest ok. Wtedy pierwszy raz zdiagnozowano u mnie lekkie PCO i dostałam tabletki clostybegyt (tak to się pisze?), po których miałam nadzieję nawet na bliźnięta 🙂 Jakże się załamałam gdyż jedząc po dwie tabletki dziennie nie było nawet owulacji… Pani doktor Sylwia (czyli ja :)) zdiagnozowałam u siebie cykle bezowulacyjne… Dostałam, więc skierowanie na laparoskopie… Przeraziłam się, iż będę musiała iść na L4, a ponieważ pracuję w branży motoryzacyjnej miałam obawy, iż mogę zostać zwolniona, więc postanowiłam poczekać do wakacji, aby zrobić ten zabieg w czasie urlopu… W między czasie polecono mi świetną panią doktor. p.Monika Małecka-Holerek, która wielu osobom pomogła spełnić marzenie o rodzicielstwie… Ale o tej Pani doktor zaraz napiszę więcej… Wracając do mojej laparoskopii, już miałam ustalać termin, kiedy odkryto u mnie jajeczko! Była w szoku, gdyż byłam pewna, iż moje cykle są bezowulacyjne! A jak do tego doszło? Pani doktor, o której wspomniałam kilka linijek wyżej, po dokładnej konsultacji po pierwszej wizycie przepisała mi, SLOW MAG, są to tabletki na odstresowanie, plus jakieś ziołowe tabletki na regulację moich cykli oraz uwaga! tabletki, które stosuje się do leczenia cukrzycy Metformin… Byłam trochę zaskoczona, gdyż u mnie cukier zawsze jest w normie, no chyba, że długo nie jem :). Pani Monika twierdzi, iż są one skuteczne w leczeniu PCO. Dodam, iż Pani doktor jest osobą bardzo religijną i stosuje naturalne metody, do czego na początku podchodziłam bardzo sceptycznie, ale postanowiłam spróbować tego z bardzo ważnego dla mnie względu. Tabletki hormonalne i inne dziadostwa, jakie do tej pory stosowałam nie przynosiły prawie żadnych efektów, a miały liczne skutki uboczne. W prawdzie najprawdopodobniej po Dexamethasonie poprawiły się wyniki DHEA SO4 ale przytyłam 10 kilo w ciągu 2 miesięcy i prawie przypłaciłam za to depresją!
    Musiałam zacząć mierzyć sobie temperaturę, aby zbadać jak przebiega u mnie cykl… Na przedostatnią wizyta u Pani doktor przyniosłam swoje wykresiki, które opisywały moje cykle. Oprócz tego zrobiłam sobie kilka badań, które do tej pory wychodziły mi najgorzej i z przerażeniem odkryłam, iż Androsendion skoczył mi na 7, 7, gdzie norma jest 3,4! Widząc to Pani doktor przepisała mi ziołowe tabletki, UWAGA!, takie, które mężczyźni stosuję w problemach z prostatą! I znowu się zdziwiłam… Jej znajomy lekarz endokrynolog twierdzi i bardzo dobrze obniżają Androstendion u kobiet. Sumiennie zażywałam jak mi pani doktor kazała czekając na najbliższą miesiączkę, gdyż tuż po chciałam mieć sprawdzoną drożność jajowodów… I SIĘ NIE DOCZEKAŁAM TEGO BADANIA, PONIEWAŻ ZASZŁAM WCIĄŻĘ!!!! BYŁAM WCZORAJ NA BADANIU U PANI DOKTOR I MAM 8 mm FASOLKĘ!!!! Dostałam na wszelki wypadek, Luteinę, mam nadal jeść SLOW MAG no i kwas foliowy! 🙂 Cóż więcej dodać, jestem taka szczęśliwa, czego i Wam dziewczyny życzę! Pozdrawiam Was gorąco i gdybyście chciały namiary na p. doktor to bardzo chętnie służę pomocą! Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam 🙂

    #2984579

    paszulka

    Gratulacje ogromne!! Wiem co czujesz!! :):Hura!::Wow!::Kciuki:

    A slow mag to magnez… i faktycznie pomaga się wyciszyć!! 🙂



    #2984580

    laurka

    a dr Małecka-Holerek z Bielska, tak?

    #2984581

    beemum

    Zgadza się:) Dokładnie 🙂 Czyżbyś znała tą panią doktor?

    #2984582

    laurka

    Zamieszczone przez BeeMum
    Zgadza się:) Dokładnie 🙂 Czyżbyś znała tą panią doktor?

    nie znam, ale czytałam pozytywne opinie o niej na necie. ale pewnie na NFZ nie przyjmuje…?

    #2984583

    beemum

    Niestety nie, ale nie jest droga a zawsze poświęci Ci tyle czasu ile potrzeba! Za ostatnią wizytę zapłaciłam 70 zł, w cenie było badanie, razem z usg dopochwowym i recepty… Jeden minus jest taki, że nie umawia się do niej na godzinę, tylko poprostu przychodzi… Teraz czekałam prawie 2 godziny, ale czasami zdażało się 30 minut… Uważam że warto poczekać! Bardzo polecam!



    #2984584

    olesia

    Piękna historia.
    Może i ja do tej pani sie wybiore choć mam daleko 🙂

    #2984585

    mala5-mi

    Ogromne gratulacje! Każdy w końcu trafia na ten czas, tego lekarza, tą metodę bądź ten sex :Hyhy:

Postów wyświetlanych: 8 - od 1 do 8 (wszystkich: 8)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close