czas na pokarmy stałe po 4-mcu

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #99262

    yvonne

    mam wiele pytań, otóż za jakis czas moj syn bedzie mogł zaczac zajadac dania ze słoiczka… i w zwiazku z tym mam pare pytan
    Od poczatku z powodu braku pokarmu karmie malego bebilonem i chce zaczac podawac malego staly pokarm
    1. wiem ze najpierw trzeba dziecko „oswoic” i podawac 2 łyżeczki codziennie zwiekszajac, ale czy słoiczek ma zastąpic jeden mleczny posiłek?
    2. czy najpierw musze podawac dania jednoskładnikowe np marchew czy jabłko? czy moge podawac od razu zupke jarzynowa tez dla dzieci powyzej 4 m-ca?
    3. bardzo prosze o przykladowe menu maluszka karmionego mieszanka + słoiczek…
    4. czy moge podawac małego koło 13 zupke potem kolo 15 mleczko i powiedzmy deser o 17?
    5. a moze lepsza bedzie na noc kaszka zeby maly sie nasycił i dłuzej spał? czy któras z Was podawała kaszkę dziecku 5-cznemu?
    6. ile dziennie moge podawac słoiczków a ile mleczka? bo wg schematu zywienia niemowlat mlekiem modyfikowanym maly powinien zjadac 5 posiłków po 180 ml z czego 4 mleko 1 raz zupa – przecier jarzynowy i skrobane jabłko (jak ma to rozumiec?)
    pozdrawiam

    #2493716

    gargamelek

    Zamieszczone przez yvonne
    mam wiele pytań, otóż za jakis czas moj syn bedzie mogł zaczac zajadac dania ze słoiczka… i w zwiazku z tym mam pare pytan
    Od poczatku z powodu braku pokarmu karmie malego bebilonem i chce zaczac podawac malego staly pokarm
    1. wiem ze najpierw trzeba dziecko „oswoic” i podawac 2 łyżeczki codziennie zwiekszajac, ale czy słoiczek ma zastąpic jeden mleczny posiłek?
    2. czy najpierw musze podawac dania jednoskładnikowe np marchew czy jabłko? czy moge podawac od razu zupke jarzynowa tez dla dzieci powyzej 4 m-ca?
    3. bardzo prosze o przykladowe menu maluszka karmionego mieszanka + słoiczek…
    4. czy moge podawac małego koło 13 zupke potem kolo 15 mleczko i powiedzmy deser o 17?
    5. a moze lepsza bedzie na noc kaszka zeby maly sie nasycił i dłuzej spał? czy któras z Was podawała kaszkę dziecku 5-cznemu?
    6. ile dziennie moge podawac słoiczków a ile mleczka? bo wg schematu zywienia niemowlat mlekiem modyfikowanym maly powinien zjadac 5 posiłków po 180 ml z czego 4 mleko 1 raz zupa – przecier jarzynowy i skrobane jabłko (jak ma to rozumiec?)
    pozdrawiam

    Ja gdy moja Natalka skończyła 3 miesiące zaczęłam podawać jej troszeczkę jabłuszka skrobanego łyżeczką. codziennie przez pierwsze dni podawania nowych produktów dawałam jej po kilka łyżeczek pokarmu (tak miedzy posiłkami mlecznymi) za każdym razem zwiększając porcje generalnie chodzi o to aby mały brzuszek przyzwyczaił się do czegoś innego niż mleczko i herbatka. Poza tym gdy dziecko miałoby być na coś uczulone w taki właśnie sposób wyselekcjonujesz ewentualne alergeny.

    Możesz podawać kaszki dla niemowląt od 4 miesiąca, tak samo zupki i deserki.
    Ja generalnie rano dawałam małej pierś następnie przez południem 10:00-11:00 deserek (strasznie je lubiła więc potrafiła mi zjeść cały na raz. Jeśli natomiast dziecko jest niejadkiem albo kupisz duży słoiczek możesz podzielić jego zawartość na pół, to czego nie będziesz używać włóż do lodówki i podaj następnego dnia. Możesz tak przechowywać pokarm spokojnie przez 24 h.) następnie ok. 12 znów dostawała mleczko. ok. 14:00-15:00 dostawała zupkę ze słoiczka. Potem mleczko. Ja generalnie do ukończenia przez małą 6 miesięcy karmiłam piersią, zwłaszcza po przebudzeniu i nad ranem. Wieczorem natomiast dawałam jej kaszkę z Bobovity.

    Co do zupek to takie kupne jadła przez ok. miesiąc, potem na próbę ugotowałam jej marcheweczkę z pietruszką, ziemniaczkiem na mięsku (cielęcinka bo jest bardzo delikatna) i jak raz spróbowała to miałam pozamiatane z gotowymi zupkami :Hyhy: zaczęło się gotowanie.
    Moja pediatra się tylko śmiała za każdym razem jak przychodziłyśmy na bilans. Gdy mała miała niecałe 4,5 miesięcy teściowa nakarmiła ją kapuśniakiem (tzn. samą wodą z ziemniaczkami) myślałam że zawału dostanę jak się dowiedziałam, ale małej nic nie było. Lekarka jak jej o tym powiedziałam przy następnym bilansie stwierdziła ze śmiechem że to dlatego że Natalka od maleńkości zaczęła jeść „wszystko”. Jak skończyła 6 miesięcy to dostała schabościaka – Naprawde – jak byłam z nią na bilansie to lekarka po zbadaniu jej stwierdziła mówiąc do małej że „następnym razem jak przyjdziesz to mama powie że już schabowego jadłaś” na co ja ze strachem w oczach:Stres:” Pani doktor właśnie już jadła” myślałam że mnie okrzyczy a ona na to tylko „to co ja mam tu jeszcze mówić, widać że dziewczyna dobrze odżywiona”:Kciuki:

    Tak szczerze mówiąc zostało to niuni do dziś. Je wszystko, nie mam z nią problemów. Jednak wiele rzeczy dawałam jej „na wyczucie” nie patrzyłam na poradniki, jak przeczytałam kilka ulotek to za głowę się złapałam. Coś w nich na pewno jest ale mnie nie przekonały…:Hmmm…:

    A Ty zrobisz jak zechcesz. Powiem tak – jesteś matka. Każda matka najlepiej zna swoje dziecko, wie co może a czego nie powinna mu podawać. Widzi reakcję na nowe posiłki i sama decyduje czy może urozmaicić maleństwu dietę czy stosować się ściśle do zaleceń poradników żywieniowych dla maluchów. Ja dawałam Natalce różne rzeczy bo widziałam że jej nie szkodzą. Też się bałam , bo to moje pierwsze dziecko, ale teraz (mała 27.03 skończyła 2 latka) uważam że było warto. Wszędzie gdzie byśmy nie pojechali niunia się naje razem z nami:):Radocha:

    Powodzenia w odkrywaniu nowych smaków :Przytulam:



    #2493717

    adik11

    Zgadzam sie w 100% z powyzszym. Na poczatek podawaj raczej jednoskladnikowe potrawy, w razie czego bedziesz wiedziec na co jest dziecko uczulone. Powodzenia!

    #2493718

    gobin

    Ja bym tu polemizowała.

    Karmiłam syna piersią rok, pierwsze pokarmy wprowadzałam po 5 miesiącu. Jakoś nie widziałam sensu by się spieszyć. Mleka miałam tyle że jakoś musiałam się go pozbywać.

    Ja nigdy nie dawałam słoika tylko sama gotowałam i przecierałam soki. Sebo raz jak wypił soczek butelkowy to dostał mi takiej kolki że szok.

    Wszystkie nowe rzeczy podawałam do 13, jak by miało coś być to przed nocą by wystąpiło. Na szczęście oprócz tego razu z butelkowym sokiem tylko raz kolka była.
    Nigdy nie trzymałam się łyżeczki tylko dostawał więcej, żarty był i do dziś mu to zostało. Od roku je to samo co my. Uwielbia mięsko i placki 🙂
    Do jakiegoś tam okresu jest potrzebne ileś tam posiłków mlecznych. ja mam dobrego pediatrę i raczej na jej radach się opierałam jeśli czegoś nie byłam pewna. Mleka modyfikowanego nie podawałam wcale.

    Zaufaj kochana swojej intuicji tylko nie karm małej od razu bigosem :Śmiech:

    #2493719

    gargamelek

    Zamieszczone przez gobin
    Ja bym tu polemizowała.

    Karmiłam syna piersią rok, pierwsze pokarmy wprowadzałam po 5 miesiącu. Jakoś nie widziałam sensu by się spieszyć. Mleka miałam tyle że jakoś musiałam się go pozbywać.

    Ja nigdy nie dawałam słoika tylko sama gotowałam i przecierałam soki. Sebo raz jak wypił soczek butelkowy to dostał mi takiej kolki że szok.

    Wszystkie nowe rzeczy podawałam do 13, jak by miało coś być to przed nocą by wystąpiło. Na szczęście oprócz tego razu z butelkowym sokiem tylko raz kolka była.
    Nigdy nie trzymałam się łyżeczki tylko dostawał więcej, żarty był i do dziś mu to zostało. Od roku je to samo co my. Uwielbia mięsko i placki 🙂
    Do jakiegoś tam okresu jest potrzebne ileś tam posiłków mlecznych. ja mam dobrego pediatrę i raczej na jej radach się opierałam jeśli czegoś nie byłam pewna. Mleka modyfikowanego nie podawałam wcale.

    Zaufaj kochana swojej intuicji tylko nie karm małej od razu bigosem :Śmiech:

    Zgadzam się z tobą. Napisałaś prawie to co ja 🙂

    Ok. jeśli dziecko jest na piersi to rzeczywiście nie musi dostawać nic więcej, ale nie jest powiedziane że nie może. Jeśli mogłam urozmaicić małej dietę i jej to nie szkodziło, to dlaczego nie.

    Co do nowych potraw to masz rację. Lepiej dać dziecku je wcześniej, aby w razie czego nie mieć „przebojów” wieczorem.
    Nie jestem zwolenniczką słoiczków. Dawałam je na początku bardziej z wygody, ponieważ jechaliśmy na wczasy i nie miałam możliwości gotowania zupek dla takiego malucha. Są jednak dzieci które karmione są daniami ze słoiczków i przecież wszystko z nimi w porządku. Mojemu dziecku niestety to jedzonko nie odpowiadało (poza deserkami – które pałaszowała ze smakiem). Było dla niej za mdłe. Wolała troszeczkę „przyprawione”, więc jadła gotowane przeze mnie potrawy. Ale tak jak napisałam to rzecz gustu. Znam dzieci które mają juz 2 latka i do dzisiaj są na słoiczkach bo nie chcą jeść „normalnych” potraw.

    #2493720

    gobin

    Gargamelek, a czy to nie jest tak że te dzieci są na słoiczkach bo nie znają domowego jedzenia? Często bywa tak że kobietom nie chce się bawić w gotowanie porcji dla malucha. Wcale się nie dziwię, bo fakt troszkę zabawy jest. Dlatego zaopatrzono mnie w szybkowar i gotowanie od razu zrobiło się przyjemniejsze :D.



    #2493721

    jane

    Zamieszczone przez gobin
    Gargamelek, a czy to nie jest tak że te dzieci są na słoiczkach bo nie znają domowego jedzenia? Często bywa tak że kobietom nie chce się bawić w gotowanie porcji dla malucha. Wcale się nie dziwię, bo fakt troszkę zabawy jest. Dlatego zaopatrzono mnie w szybkowar i gotowanie od razu zrobiło się przyjemniejsze :D.

    To nie jest tak, ze sie nie chce. Ja kupuje sloiczki, bo warzywa czy owoce, z ktorych sa robione, sa z upraw ekologicznych (przynajmniej tak zapewnia producent i nie mam podstaw by mu nie wierzyc, zwlaszcza ze taka zywnosc poddawana jest wielu kontrolom). Natomiast nie wiem skad pochodza warzywka sprzedawane na targu. Skad mam miec pewnosc, ze marchewka, np, nie jest hodowana przy drodze? Poza tym jesli chodzi o inne rzeczy, typu mieso. Ja osobiscie bardzo malo miesa jadam i robie. W zyciu nie gotowalam krolika, a i cielecine kupuje rzadko. Po prostu tego nie jemy. Dzieki sloiczkom dziecko ma szanse na jakies urozmaicenie menu.

    A odpowiadajac na pytanie tytulowe to wprowadzam po jednym skladniku nowym na tydzien, zeby w razie czego od razu znac winowajce. Poki co (odpukac) jest ok – jemy juz jablko, marchewke i dynie. Sokow nie podaje na razie. Ucze pic wody.
    Kaszki nigdy nie dawalam moim dziewczynkom. Nie bardzo im smakowala, a i ja nie wiedzialam kiedy to podawac. Dlatego chetnie tu wroce i poczytam, gdzie dziewczyny wciskaja kaszke 🙂

    #2493722

    gargamelek

    Zamieszczone przez gobin
    Gargamelek, a czy to nie jest tak że te dzieci są na słoiczkach bo nie znają domowego jedzenia? Często bywa tak że kobietom nie chce się bawić w gotowanie porcji dla malucha. Wcale się nie dziwię, bo fakt troszkę zabawy jest. Dlatego zaopatrzono mnie w szybkowar i gotowanie od razu zrobiło się przyjemniejsze :D.

    wiesz, znam przypadki gdzie dziecko nie chce wziać do ust gotowanego jedzenia, i woli ze słoiczka. Wiele dzieci jest takich np. moja Natala, które nie chca słoiczków jak spróbują innego jedzonka. tak naprawde to zależy od dziecka. napewno słoiczki sa wygodniejsze. podgrzewasz, odkręcasz i dzieć zajada.

    a czy z gotowaniem jest tak dużo zabawy? czy ja wiem:Hmmm…:

    w sumie kupiłam kilogram cielencinki poporcjowałam, zamroziłam. wyciągałam po kawałeczku do tego marcheweczka, pietruszeczka, ziemniaczek troszeczkę przyprawione, ugotowane i zmiksowane. koniec roboty :Kciuki: a jakie „pyszne” :Hyhy:

    nigdy nie korzystałam z szybkowaru – bo go nie mam :Hyhy::Śmiech:

    #2493723

    mloda

    Zamieszczone przez gargamelek
    Zgadzam się z tobą. Napisałaś prawie to co ja 🙂

    Ok. jeśli dziecko jest na piersi to rzeczywiście nie musi dostawać nic więcej, ale nie jest powiedziane że nie może. Jeśli mogłam urozmaicić małej dietę i jej to nie szkodziło, to dlaczego nie.

    Co do nowych potraw to masz rację. Lepiej dać dziecku je wcześniej, aby w razie czego nie mieć „przebojów” wieczorem.
    Nie jestem zwolenniczką słoiczków. Dawałam je na początku bardziej z wygody, ponieważ jechaliśmy na wczasy i nie miałam możliwości gotowania zupek dla takiego malucha. Są jednak dzieci które karmione są daniami ze słoiczków i przecież wszystko z nimi w porządku. Mojemu dziecku niestety to jedzonko nie odpowiadało (poza deserkami – które pałaszowała ze smakiem). Było dla niej za mdłe. Wolała troszeczkę „przyprawione”, więc jadła gotowane przeze mnie potrawy. Ale tak jak napisałam to rzecz gustu. Znam dzieci które mają juz 2 latka i do dzisiaj są na słoiczkach bo nie chcą jeść „normalnych” potraw.

    To czym przyprawiałaś te obiadki, bo te słoiczkowe takie bezsmakowe, bo w sumie wolałabym robic obiadki, ale nie wiem czy moge mojej 4 miesiecznej córci?

    #2493724

    gargamelek

    szczerze mówiąc (zaraz mnie tu zakrzyczą dziewczyny, i w sumie chyba słusznie) ja dodawałam troszeczkę wegety. Ale tak na końcu łyżeczki od herbaty. I to tez nie na początku. Pierwsze zupki nie przyprawiałam niczym. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam dodawać przyprawę, bo mała nie chciała jeść. I poskutkowało. Zresztą do dzisiaj woli konkretne smaki. takie ostrzejsze. Np. najlepsza pod słońcem jest cebula. Jak coś gotuję i zostawię obraną cebulę na stole, to mogę być pewna na 100% że za moment jej nie będzie.
    Wiesz wszystko zależy od dziecka. Sama musisz wyczuć jakie smaki preferuje. Jeśli dopiero wprowadzasz nowe posiłki, nie przyprawiaj ich niczym. Spróbuj dać takie „naturalne” niech dziecko pozna te smaki. Za jakiś czas możesz coś dodać, ale jeśli będzie Ci jadło bez przypraw, to lepiej. Niech je jak najdłużej, tylko wprowadzaj jej wszystko, wszystkie warzywa. Póki jest malutka i podatna na nowe doświadczenia. Jeśli nie posmakuje czegoś teraz to jak będzie starsza możesz mieć problem z namówieniem jej na nowe warzywa, owoce:)



    #2493725

    kama28

    Zamieszczone przez Jane
    Sokow nie podaje na razie. Ucze pic wody.
    Kaszki nigdy nie dawalam moim dziewczynkom. Nie bardzo im smakowala, a i ja nie wiedzialam kiedy to podawac. Dlatego chetnie tu wroce i poczytam, gdzie dziewczyny wciskaja kaszke 🙂

    Jak to kiedy, kiedy się da! Heehehehe
    Stefcia wypija kaszkę dwa razy dziennie, uwielbia, szczególnie przed snem i gdy jest bardzo ciepła, pięknie po tym zasypia.
    co do soków, to pije sporo kiedy jest na dworze, kubek bobofruta to dla niej jak posiłek. rozwadniam go trochę tylko.
    wody i herbatki przez to chyba nie bardzo chce, a szkoda.

    #2493726

    Anonim

    Zamieszczone przez kama28
    Jak to kiedy, kiedy się da! Heehehehe
    Stefcia wypija kaszkę dwa razy dziennie, uwielbia, szczególnie przed snem i gdy jest bardzo ciepła, pięknie po tym zasypia.
    co do soków, to pije sporo kiedy jest na dworze, kubek bobofruta to dla niej jak posiłek. rozwadniam go trochę tylko.
    wody i herbatki przez to chyba nie bardzo chce, a szkoda.

    mój ma 11 mies i ani razu nie dałam mu żadnego soku i nie żałuję..je owocowe deserki, pije wodę z ociupinka herbatki tak dla smaku

    znam dzieci ktore tylko pija soczki słodkie i maja spróchniałe zęby..



    #2493727

    kama28

    Zamieszczone przez anitaa84
    mój ma 11 mies i ani razu nie dałam mu żadnego soku i nie żałuję..je owocowe deserki, pije wodę z ociupinka herbatki tak dla smaku

    znam dzieci ktore tylko pija soczki słodkie i maja spróchniałe zęby..

    gratuluję serdecznie 😉
    bobofruty dla takich malców nie mają cukru, a od deseru różnią się tylko konsystencją.

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close