Czas pobytu w żłobku

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #116643

    zuzel

    Co jest korzystniejsze dla dziecka:
    a) codzienne wyjście do żłobka i odbiór ze żłobka o tej samej godzinie przez mamę ( i związana z tym rutyna, stały rytm dnia) i spędzenie w związku z tym w żłobku 10h
    czy
    b) korzystając ze zmianowości pracy taty i ruchomych godzin pracy mamy w każdym kolejnym tygodniu przychodzenie i wychodzenie ze żłobka o różnych godzinach, przyprowadzanie i odprowadzanie przez rodziców na zmianę i czas pobytu w żłobku w związku z tym absolutnie nieregularny:
    jeden tydzień 10h
    drugi tydzień 8,5h
    trzeci tydzień 6,5h
    Może zdarzyć się, że codziennie dziecko bedzie chodzić na inną godzinę i odbierane będzie o innej porze.

    Zarówno w wariancie a) jak i w wariancie b) będzie w każdym tygodniu 1 dzień kiedy dziecko będzie w żłobku 6,5h ze względu na rehabilitację.

    #5428525

    ztforka

    Zamieszczone przez zuzelka83
    Co jest korzystniejsze dla dziecka:
    a) codzienne wyjście do żłobka i odbiór ze żłobka o tej samej godzinie przez mamę ( i związana z tym rutyna, stały rytm dnia) i spędzenie w związku z tym w żłobku 10h
    czy
    b) korzystając ze zmianowości pracy taty i ruchomych godzin pracy mamy w każdym kolejnym tygodniu przychodzenie i wychodzenie ze żłobka o różnych godzinach, przyprowadzanie i odprowadzanie przez rodziców na zmianę i czas pobytu w żłobku w związku z tym absolutnie nieregularny:
    jeden tydzień 10h
    drugi tydzień 8,5h
    trzeci tydzień 6,5h
    Może zdarzyć się, że codziennie dziecko bedzie chodzić na inną godzinę i odbierane będzie o innej porze.

    Zarówno w wariancie a) jak i w wariancie b) będzie w każdym tygodniu 1 dzień kiedy dziecko będzie w żłobku 6,5h ze względu na rehabilitację.

    Moim zdaniem 10 godzin to dość długo. Ja bym się skłaniała do opcji drugiej. My też na zmianę prowadzamy syna do żłobka i jemu to różnicy nie robi, kto po niego przychodzi. A radość, że przyszedł rodzic i idziemy do domu – bezcenna 🙂



    #5428526

    weronika

    Zamieszczone przez ztforka
    Moim zdaniem 10 godzin to dość długo. Ja bym się skłaniała do opcji drugiej. My też na zmianę prowadzamy syna do żłobka i jemu to różnicy nie robi, kto po niego przychodzi. A radość, że przyszedł rodzic i idziemy do domu – bezcenna 🙂

    podpisuję się 🙂
    moim babom też obojętne kto przyszedł,mogłaby przyjść sąsiadka i też by się ucieszyły:) Z tą różnicą,że one są wkurzone jak przyjdę za wcześnie 🙂

    #5428527

    zuzel

    dzięki
    a czy to nie będzie w jakiś sposób dla dziecka problematyczne, że jednego dnia idzie do żłobka na 6,30, a innego na 9,30?
    bo z powrotem to domyślam się, że im wcześniej ktokolwiek po odbiór przyjdzie, tym lepiej 😉

    #5428528

    gobin

    Zamieszczone przez zuzelka83
    dzięki
    a czy to nie będzie w jakiś sposób dla dziecka problematyczne, że jednego dnia idzie do żłobka na 6,30, a innego na 9,30?
    bo z powrotem to domyślam się, że im wcześniej ktokolwiek po odbiór przyjdzie, tym lepiej 😉

    nie jak będzie wstawało i kładło się o tej samej porze

    #5428529

    banita

    wszystko zależy od dziecka 🙂
    dla mojego lepiej zostawiać go mniej więcej o tej samej porze
    od noworodka rytuały lubił i wszystko było jak w dniu świstaka – taki typ
    od początku młody wiedział, że się troszkę pobawi a potem będzie śniadanie
    gdybym go prowadziła na 9:30 to przychodziłby nie dość, że po śniadaniu to jeszcze po rytmice, która zaczyna się o 9 – dzieci ją uwielbiają i na pewno byłby bardzo niezadowolony
    jak za wcześnie przyjdę to też jest źle, nie chce iść
    także dla mojego Sebka zdecydowanie wariant a
    myślę, że dla maluszka takiego jak Grześ pewnie nie ma różnicy pora przychodzenia do żłobka – najprawdopodobniej dzieci idą indywidualnym tokiem jedzenia, spania, zabawy, przynajmniej w tej najmłodszej grupie
    Gobiś ma rację – jak będzie wstawał i chodził spać o tej samej porze to będzie git niezależnie od wariantu



    #5428530

    zuzel

    Dzięki.
    Jak na razie chodzi spać o różnych porach. Nie jesteśmy w stanie prowadzić tak regularnego trybu życia, żeby kładł się codziennie o tej samej godzinie. Staramy się, żeby 5 dni w tygodniu był w łóżku do 20. Konkretną godzinę dopasowujemy do naszego rytmu dnia i do chęci dziecka.
    Wstaje też o różnych porach (5-7.30) i nie ma to związku z tym, o której godzinie poszedł spać. Tu ma pełną dowolność, rzadko zdarza mi się, że muszę go budzić.
    Banita zgadza się. W najmłodszej grupie karmienie i zabawa dostosowana jest indywidualnie do dziecka. Grześ (poza kilkoma dniami strajku) je regularnie co 3h, zegarek można pod niego ustawiać. Pory posiłków nie są powiązane z czasem wstawania i chodzenia spać.
    Jak na razie nie widzę, żeby brak rutyny był dla niego problematyczny. Pewnie będzie to ważniejsze, jak trochę podrośnie.
    Jedyny problem jaki dostrzegam jest wtedy, gdy na drzemkę w ciągu dnia zasypia będąc np. z mamą, a jak budzi się, to widzi tatę i zmienione otoczenie.

    edit: W jednej placówce powiedziano mi, ze wymagają, aby dziecko było przeprowadzane i odbierane regularnie o tej samej godzinę (ze względu na rutynę i stały rytm dnia dziecka i żłobka). W innych placówkach pełna dowolność.

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close