Czego nie cierpię w chodzeniu do pracy

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #87457

    catty

    ..to to, że nawet w wekendy i wolne dni budzę się między 6.30-7.30. Dziś planowałam pospać dłużej, wyłączyłam wszystkie budziki, dziecko wyekspediowane na kilka dni z dziadkami w plener, więc myślałam że sobie pośpię. I co, 7.15 a ja się budzę i spać dalej nie mogę. I tak jest od pół roku, odkąd chodzę do pracy.
    I pomyśleć że kiedyś byłam strasznym śpiochem, w liceum i na studiach notorycznie zasypiałam i spóźniałam się na pierwsze zajęcia. Jeszcze przed urodzeniem Michasia w weekendy zdarzało mi się spać do 10 a nawet 11! Potem może już nie tak długo, ale do 9 to normalka. A teraz nie potrzebuję budzika, budzę się przed nim.

    Tez tak macie?

    Monika&Michaś 3,5 r

    #1372699

    nena75

    Re: Czego nie cierpię w chodzeniu do pracy

    Niestety mam tak samo:) Ja nawet na wakacjach budzę się tak wcześnie czym wprowadzam w osłupienie mojego męża, bo on potrafi spać do 9-10.

    Wioletta i Tomek 3 5/12



    #1372700

    nena75

    A ja bym się jeszcze spytała…

    czego wogóle nie lubicie w swojej pracy??
    Dla mnie numerem jeden jest kiedy jakiś facet (mam w pokoju dwóch) wychodzi z łazienki a drugi się go pyta i jak było??Tak jest ZAWSZE!!
    Mam dwóch facetów w pokoju. Jeden jest managerem. Co miesiąc przynosi nam średnio 30 zdjęć swojego synka (w zasadzie w jednej pozycji) i wszyscy się nim zachwycają a tak naprawdę nikogo to nie obchodzi. Ja się nawet nie podnoszę zza biurka Sama mam dziecko, ale nigdy nie zmuszałabym osób, które nie mają dzieci, które nie są w temacie do oglądania tysiąca zdjęć.
    Podwładny przynosi obiady managerowi nawet kiedy ten podwładny go nie je (takie dupowłażenie)
    Notoryczne podjadanie czyichś rzeczy z lodówki (nie wiem kto to robi)
    Zamykanie okien, bo ciągle komuś wieje (biurek nie pozwalają przestawić, bo tylko ja siedzę na wylocie i nikt się nie chce ze mną zamienić).
    Zasłanianie okien brązowymi roletami , bo ciągle komuś słońce świeci w monitor…
    Jak mi się coś jeszcze przypomni do napiszę

    Wioletta i Tomek 3 5/12

    #1372701

    goha

    Re: Czego nie cierpię w chodzeniu do pracy

    W odpowiedzi na:


    Tez tak macie?


    NIE, NIE MAM TAK I NIGDY NIE MIAŁAM!!! JESTEM STRAAASZNYM ŚPIOCHEM!!!!
    Przez 5 dni w tygodniu wstaję o 6.00, a w weekend mogłabym spać do 12.00!! Ale niestety tak dobrze nie mam…

    Czego nie lubię w chodzeniu do pracy?? Wieczornego szykowania jedzenia do pracy i zastanawiania się w co się ubrać nstępnego dnia.

    GOHA i Dareczek (02.04.03)

    #1372702

    leszczynka

    Re: Czego nie cierpię w chodzeniu do pracy

    Moze byc gorzej ,kiedy po nocnym dyzurze nadchodzi noc w domu a ty lezysz ,patrzysz w sufit przez pół nocy bo ci sie organizm przestawił a rano musisz wstac o 6 do pracy na ranny dyzur….

    #1372703

    ahimsa

    Re: Czego nie cierpię w chodzeniu do pracy

    Ja tak mam, choć do pracy teraz nie chodzę;) Ale Mat nas zrywa ok.7.00. I nawet jak on śpi dłużej, to ja już nie mogę.
    Nie przeszkadza mi to:)


    i Mat 2,5l



    #1372704

    ahimsa

    Re: A ja bym się jeszcze spytała…

    Nie znoszę;
    – obleśnych dowcipów z podtekstem seksualnym
    – zaczepek na takim samym tle
    – wyjadania rzeczy z szafki, notoryczne wypijanie mi kawy!
    – wiecznej walki o kilmatyzację- ma być włączona, czy nie?
    – parzenia herbaty szefowi ( ja nigdy tego nie robię)
    -wychodzenia na fajkę przez kolegę po kilka razy na godzinę!
    – i ogólnego lizusostwa
    – a nade wszystko lenistwa i niekompetencji!!!!!


    i Mat 2,5l

    #1372705

    lea

    Re: Czego nie cierpię w chodzeniu do pracy

    W sobote wstalismy przed szostą. Wszyscy, cala rodzina. Jeszcze bajek nie bylo na Mini mini.
    Straaaaaaszne
    ok. poludnia mialam wrazenie, ze robi sie wieczor
    Ja wstalam po 4 godzinach snu!

    Jestesmy nocnymi markami, ale wlasnie ostatnie tygodnie tak nas przestawily, codziennie musielismy wstawac najpozniej o 6. i tak nam zostalo 😉

    #1372706

    catty

    Re: A ja bym się jeszcze spytała…

    “jak było”

    uśmiałam się jak bóbr typowi faceci, zero wrażliwości!

    U mnie w pracy z 80% bab, więc czegoś takiego nie ma. W ogóle koleżanki mam rewelacyjne, przez pół dnia się hichramy
    Z jedzeniem tez nie ma problemu, czasem zapomnę o jakimś żarciu to stoi dopóki pani sprzątająca tego nie wyrzuci do śmieci
    Wkurza mnie tylko pewna manager która w swoim pokoju ma regulator klimy który obejmuje swym działeniem także część pomieszczenia w której siedzę. Ustawia ten przełącznik na tak przeraźliwie niskie temperatury że palce mi grabieją. W pracy siedzę w tym samym swetrzysku co przychodzę, po wyjściu z pracy nie czuję różnicy w temperaturze Wkurza mnie to okropnie! Wszyscy narzekają że jest zimno, prosiliśmy już ją parę razy to na jeden dzień podkręcała a potem znowu lodówa. Czuję się jakbym w chłodni pracowała A ona sama jeszcze w krótkim rękawku lata.

    Monika&Michaś 3,5 r

    #1372707

    catty

    Re: Czego nie cierpię w chodzeniu do pracy

    Wiesz co Lea, to chyba z wiekiem przychodzi. Jak kiedyś mogłam przez dłuższy czas wstawać skoro świt a jak już nie musiałam to mój wewnętrzny zegar spowrotem normowal się w okolicach bardziej ludzkich godzin

    A teraz nie, budze się o tej 7-mej i z miejsca przestaję być senna.

    No przynajmniej ja tak czuję ze się starzeję

    Monika&Michaś 3,5 r



    #1372708

    klucha

    Re: Czego nie cierpię w chodzeniu do pracy

    NIE mam tak. Moge spać i spać. dziś do 11.00 :)))))))

    Izka 4,5 latka

    #1372709

    catty

    Re: Czego nie cierpię w chodzeniu do pracy

    ZAZDROSZCZĘ!

    Monika&Michaś 3,5 r



    #1372710

    agaja

    Re: Czego nie cierpię w chodzeniu do pracy

    Wrzeszczących dizeci na przerwie i wiecznego” prosze panią………., bo zapomnialem, zgudbilem, nie odrobilem, bo ten mnie pluje, kopie bije” WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR I tego,ze wszystkie papiery musza byc an wczoraj.

    #1372711

    ciapa

    Re: Czego nie cierpię w chodzeniu do pracy

    Ja spałm dzisiaj do 12 🙂 Tzn wstałam zrobiłam młodemu sniadanie przed 9, bo wstał koło 8, – młody grała na kompie, ogladał cartoon a myśmy spali w sąsiednim pokoju, a co 🙂
    Ja sie nie budzę sama nigdy przed 9

    Kaśka i Mikołaj

    #1372712

    krzemianka

    Re: Czego nie cierpię w chodzeniu do pracy

    Wewnetrzny zegar masz ustawiony, znaczy.
    W niedziele jak moj maz jest rano w domu, on zajmuje sie chlopakami, a ja spie do 10-11 (o ile pozwola).

    Moje male marzenie – wyslac z dziadkami oba bable i spaaac ile wlezie…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close