Czego on tak naprawdę chce….

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 47)
  • Autor
    Wpisy
  • #115922

    carlain

    Szczerze mówiąc to nie wiem jak zacząć…
    Powiem tak, odkąd poznałam swojego męża pamiętam , że zawsze lubił się napić, zazwyczaj piwa… Nie wydawało mi się jakoś to straszne wtedy… Gdy zaczęliśmy mieszkać ze sobą trochę mnie zaczęło to irytować, te codzienne picie piwa, ale ok, mówię że może tak odreagowuje stres. Zwłaszcza, że twierdził, że pije piwo dla „smaku”, bo lubi…
    Zaczęliśmy się starać o dziecko, to była nasza wspólna decyzja… Miesiąc, dwa, trzy, pół roku, rok i nic… Dodam, że moje prośby o zaprzestanie pica piwa były zlewane… Ale bardziej skupiłam się na sobie… Lekarze, leczenie, dwa poronienia, leczenie, niedawno laparoskopia… W międzyczasie mąż zrobił badanie nasienia (nie było złe , ale nie było też dobre). Można powiedzieć, że lekarze zrobili ze mną co tylko mogli, teraz zostaje tylko zajść w ciąże, po laparoskopii jest największe prawdopodobieństwo w najbliższych cyklach.
    Kupiłam mężowi wszystkie możliwe witaminy by choć odrobinkę podreperować jego plemniki 🙂 wydałam dużo kasy…. i zażądałam stanowczo by odstawił, bądź chociaż ograniczył picie piwa do minimum. Niestety, zaczął brać witaminy, ale i do tego pije piwo… Dziś poszedl kupil sobie najpierw 4, i jakby tego był mało, poźniej dokupił jeszcze 4… 🙁
    no to się zaczęło….
    Wygarnęłam mu, że mu nie zależy, że się nie stara, czy w ogóle dorósł do decyzji by mieć dziecko, że niema cudownych wyników badań by mógł zapłodnić całe wojsko kobiet… Mówiłam, że ja zrobiłam już wszystko co tylko mogłam, że się tyle nacierpiałam a on chce to tak po prostu zaprzepaścić… Że chcę, by po prostu to się w końcu udało po 3 latach czekania, że mamy teraz dużą szansę i prosiłam go tylko o te pieprzone kilka miesięcy wstrzemięźliwości… Itd. Itp.
    Dowiedziałam się od niego tylko, że te wyniki badań nadają się do kosza, że on tam poszedł tylko dlatego że ja chciałam, że one wcale nie odzwierciedlają tego jak jest na prawdę. Jaka to ja jestem zła, że ciągle się czepiam go o wszystko, że piwo mu nie zaszkodzi w tym, że to ja sobie coś ubzdurałam…
    I wiele innych…
    Rozpłakałam się, otworzyłam mu kolejne piwo, kazałam wypić i położyłam kolejne 3. Jego wyniki badań podarłam i rzuciłam w niego, mówiąc że skoro nie są miarodajne i jest mądrzejszy od lekarzy to po co były robione… Wychodząc z pokoju trzasnęłam drzwiami mówiąc, że niechce dziecka skoro takie on ma podejście…

    Nie wiem czy dobrze zareagowałam, ale to były okropne uczucia w środku…

    Ja go nie namówię na jakąś terapię odwykową, niema mowy… On uważa, że piwo to nie alkohol….
    Jestem załamana i niewiem co robić, czy się wyprowadzić, czy czekać na jego kolejne przeprosiny i obiecanki że w tygodniu nie będzie pił, a w weekend będzie mało… 🙁
    Nie wiem…

    #5381085

    kas

    Obawiam się, że to może już być alkoholizm, bo jak rozumiem to nie jest jedno piwo, ale kilka i do tego codziennie.
    Rady dobrej, poza terapię, na którą jak piszesz mąż się nie zgodzi.

    Dodatkowo, przynajmniej tak głosi obiegowa opinia, panowie są bardzo wrażliwi na punkcie swoich plemników, co tłumaczyłoby reakcję męża. Co nie zmienia faktu, że jest ona strasznie niedojrzała.

    Co do Twojej reakcji – pewnie można było lepiej, ale mnie by się z pewnością nie udało.

    Współczuję.



    #5381086

    carlain

    Próbowałam juz na wszystkie sposoby, grzecznie, łagodnie, wyprowadzałam się,straszyłam, dawałam coś w zamian… No nic nie działa…

    #5381087

    tygryska

    Carlain, jesli maz nie jest w stanie zrezygnowac z piwa nawet na jeden wieczor, to nie jest dobrze 🙁 to jest po prostu alkoholizm
    zadaj sobie pytanie – czy chcesz miec dzieci z alkoholikiem?…
    czy chcesz zeby Twoje dziecko od malego potykalo sie o puszki po piwie?…
    napisalas tylko kilka zdan i oczywiscie tylko na ich podstawie moge snuc wnioski ale jesli piwo jest obecne codziennie, od wielu lat to czas na terapie, imo

    #5381088

    carlain

    Ja wiem, że to jest alkoholizm…. Niestety w mojej rodzinie był jeden alkoholik, którego alkohol zabił… Ale jak tylko wspomnę M o tym, że jest uzależniony to ŁOOO MATKO! Obraza majestatu… i mam już takie myśli, czy rzeczywiście chcę by ten człowiek był ojcem moich dzieci….

    #5381089

    wioleczka

    Bardzo współczuję… 🙁 Powiem tak, że jeżeli on nie będzie chciał się zmienić to nikt jego nie zmieni. Mój mąż nie pije, nie pali, nie szlaja się tylko grzecznie wraca po pracy domu. Ale co? Internet…. Całymi dniami internet. I to jest moja wina, wiem, że to moja wina. Bo od początku go przyzwyczaiłam, że ma ugotowane, posprzątane, zakupy zrobione. On nic nie musiał robić, więc chyba z nudów siada do laptopa i odpływa w cyberprzestrzeń. Mieszkamy w domku jednorodzinnym, wiadomo, że zawsze trzeba coś zrobić, naprawić, drewno pociąć, trawę wykosić. Jemu się nie chce… Nie pomaga mi. Nie wiem, co będzie jak przyjdzie dziecko, w głębi ducha liczę, że on się zmieni.
    Może kochana spotkaj się z psychologiem, albo w jakiejś grupie współuzależnionych. Twój mąż z pewnością nie będzie chciał iść na takie spotkanie, ale może Ty się tam dowiesz, jak mu pomóc i jakie metody na niego stosować.



    #5381090

    aguq

    Cześć KOchanie, pozwól że na początku Cię utulę :Przytulam:

    Przykro mi i wiem poniekąd przez co przechodzisz z mężem (mówie o alkoholu). Mój M też uważa, że piwo to nie alkohol i nie ma siły, która skłoniłaby go do tego, żeby choć jednego nie wypić.

    Miał okres, kiedy wziął się za siebie, zaczął chodzić na siłownię, widział efekty i odłożył picie na weekendy.

    Najbardziej wkurza mnie i irytuje, kiedy łamie swoje własne postanowienia. Mówi mi „kochanie, od poniedziałku nie piję, będzie okazja na chrzcinach” – to były tylko 2 tygodnie a już 2 dni później MUSIAŁ pić, bo przecież urodziny kolegi. Potem znowu jakieś piwko bo naszła ochota. Jakiś meczyk piwko – mówię, żeby pojechał autem to szybciej wróci bo jest mi potrzebny. NO ale nie pojedzie, bo CHCE się napić piwka.

    Lubię, to jedyny argument. Czasem jeszcze dodaje, że „tak został wychowany”. A jakoś nie widzę, żeby jego matka piła… ojciec może częściej, ale też ni euważam, żeby był takim wzorcem wychowywany.

    Nie wiem co Ci poradzić, bo sama, jak pomagam mu ograniczyć piwo to jest to czasem chwila, czasem 2-3 dni. Nawet jak byłam w ciąży to do szpitala wiózł mnie ojciec bo M był już po kilku….

    🙁

    #5381091

    carlain

    Aguś, jakbyś opowiadała o moim mężu…. przydałby sie tym facetom taki wieeeeelki kopal w tyłek…. Może rzeczywiście sama się zorientuję co do tych grup współuzależnionych…

    #5381092

    aguq

    Myślałam, myślałam i nic nie wymyśliłam.

    Najłatwiej znaleźć sobie cel – taki jak mój M znalazł (niestety na chwilę) – siłownia. Już wolałam jak nie było go te 2 godziny wieczorami ale wiedziałam że wróci trzeźwy.

    U nas od święta zawsze sprzeczki o temat picia. Nawet w Wigilię mój M uważa, że to czas na picie. Jego rodzina (brak słów jak to nazwać) pije po kolacji wigilijnej. Wóda, wino, piwo wszystko. Mimo że nie jestem jakoś intensywne praktykująca to odraża mnie to. M zatem nie lubi spędzać świąt u moich rodziców, bo oni nie piją w Wigilię. Tak samo jest z innymi świętami.

    Nienawidzę też namawiania do picia…

    Jak słyszę „no co Ty, nie napijesz się za (to i tamto)” to mam ochote walnąć w ryj!

    #5381093

    magda

    Bardzo Wam dziewczyny współczuje…to udręka poprostu. Wasi M maja poważny problem. Tu jedynie terapia u psychologa albo jakiś wstrząs by zauważlili że coś jest nie tak. Znam temat, moja rodzina mieszka na Śląsku, każda impreza, nawet dziecięca musi być mocno opita. Zawsze mnie to irytowało okropnie. W wieku 18 lat wyprowadziłam się z domu i prowadzę całkiem inne życie. Jakie było zdziwienie mojej rodziny jak przyjeżdza na impreze do dziecka i nie ma alko? Szok.
    Na szczęscie rodzina M ma takie same zasady jak my więc łatwiej. Moja już wie że u mnie nie napiją się do upadłego.

    Bardzo Wam współczuje i trzymam kciuki by Wasi M docenili to co mają w domu, jak bardzo Was krzywdzą i postanowią zmienić się.



    #5381094

    kaktus

    A CZEGO TY TAK NAPRAWDĘ CHCESZ ???

    #5381095

    carlain

    Zamieszczone przez AguQ
    Myślałam, myślałam i nic nie wymyśliłam.

    Najłatwiej znaleźć sobie cel – taki jak mój M znalazł (niestety na chwilę) – siłownia. Już wolałam jak nie było go te 2 godziny wieczorami ale wiedziałam że wróci trzeźwy.

    U nas od święta zawsze sprzeczki o temat picia. Nawet w Wigilię mój M uważa, że to czas na picie. Jego rodzina (brak słów jak to nazwać) pije po kolacji wigilijnej. Wóda, wino, piwo wszystko. Mimo że nie jestem jakoś intensywne praktykująca to odraża mnie to. M zatem nie lubi spędzać świąt u moich rodziców, bo oni nie piją w Wigilię. Tak samo jest z innymi świętami.

    Nienawidzę też namawiania do picia…

    Jak słyszę „no co Ty, nie napijesz się za (to i tamto)” to mam ochote walnąć w ryj!

    No niestety tak jest i u mnie… Tyle tylko , że teść na co dzień nie pije i jakoś niema parcia. Za to mój M i jego brat ! Uhuhuuuu! Niema na nich bata, piwo to jest napój i tyle! Ale zobaczymy, po ostatniej kłótni nie pije na razie, bierze witaminki i mam nadzieję, że będzie tak już cały czas. Ja tam mu nie bronię tego piwa, ale trzeba go pić z głową i od czasu do czasu….

    Zamieszczone przez kaktus…
    A CZEGO TY TAK NAPRAWDĘ CHCESZ ???

    Chcę by przestał pić i mieć z nim gromadkę dzieci, o które już tak długo się staramy! To chyba jest oczywiste czyż nie?
    Gdybym nie chciała chyba bym go dawno kopnęła w d….



    #5381096

    aguq

    Może kup mu jakieś szitowe piwo za złotówkę z tesco 😀 może go zniechęcisz? 🙂

    Dobrze, że się ogarnął. Niech tak zostanie a napoje niech pije od święta w Twoim towarzystwie:)

    #5381097

    kaktus

    Zamieszczone przez Carlain
    No niestety tak jest i u mnie… Tyle tylko , że teść na co dzień nie pije i jakoś niema parcia. Za to mój M i jego brat ! Uhuhuuuu! Niema na nich bata, piwo to jest napój i tyle! Ale zobaczymy, po ostatniej kłótni nie pije na razie, bierze witaminki i mam nadzieję, że będzie tak już cały czas. Ja tam mu nie bronię tego piwa, ale trzeba go pić z głową i od czasu do czasu….

    Chcę by przestał pić i mieć z nim gromadkę dzieci, o które już tak długo się staramy! To chyba jest oczywiste czyż nie?
    Gdybym nie chciała chyba bym go dawno kopnęła w d….

    nie ie jest to dla mnie oczywiste…mam wrażenie, że masz marzenie, ale nie wiem czy ojca dobrałaś adekwatnie do celu. Zawsze w tle będzie alkohol. Nawet jak nie będzie pił, to obawa czy ie zacznie, nie wróci…skoro ma takie skłonności i takie podejście…

    |Podejście do starań…to co będzie jak dzieci będą…na ile będziesz mogła na niego liczyć…zostawić z nim dzieci….wyjść i się bać czy on aby opiekując się nimi nie piwkuje….bo to tylko napój…

    |Może czaro piszę, ale często spotykam niestety kobiety w nieszczęśliwych związkach z gromadką dzieci – bo one myślały, że on się zmieni….

    #5381098

    kas

    To ja się podpiszę pod kaktusem.
    Też miałabym podobne obawy.
    Skoro ma problem z rezygnacją z piw na czas starań, to trudno liczyć na bardziej trwałą.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 47)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close