Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Albo niekoniecznie mając swoje.
Ja bardzo bym chciała adoptować dziecko, np. mając dwóch chłopców-dziewczynkę.
Mój mąż jednak nie chce o tym słyszeć. Tłumaczy “a dlaczego mielibysmy wybrać właśnie to a nie inne”. Uważa że to by go przerosło.
Jestem bardzo wrażliwa na krzywdę dzieci. Być może wszelkie “nie”/zbędne procedury tez by mnie przerosły. No ale jeśli by się udało to jakby było wspaniale. Dać komuś miłość ot tak po prostu-bo jest a nie jaki jest.
Tak też kocham mojego synka i tak będę kochać pozostałę moje dzieci. Za to że są.

MOże macie odmienny pogląd-to prosze bardzo sięwypowiedzieć:)) No chyba że podzielacie moje zdanie-to też bardzo proszę:))

Milva i Dawidek-prawie PIĘĆ miesięcy 🙂

19 odpowiedzi na pytanie: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

anetka25 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Planujemy jeszcze jedno wlasne dziecko, byc moze bedzie ich wiecej – bedziemy szczesliwi :))
Adopcja? W slowie MARZE O TYM – kryje sie wszystko co mozliwe, wszystkie znane mi dobre uczucia. marze o tym, by moc adoptowac dziecko z polski, oze nawet rodzenstwo. Boli mnie,ze tyle dzieci jest niekochanych, samotnych, skrzywdzonych. gdyby to tylko bylo mozliwe zaadoptowalabym wszystkie dzieci z calego swiata.Szkoda, ze tak nie moze byc.

Anetka i Adaś (29.04.02)

pluto Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Ja też kiedyś o tym myślałam, chociaż mój mąż mówi, że upadłam na głowę……….chętnie zaadoptowałabym dziecko, ale zdrowe…………..

Julka kulka i Karolek, który właśnie zaczął 11 miesiąc!!!!!!!!!!

mmg Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

A ja adoptowałam dziecko i mogę śmiało powiedzieć, że procedura nie jest taka zagmatwana jak ma się jako-takie dochody i jest się zdrowym psychicznie 😉 (jest potrzebne zaświadczenie o tym).
Polecam wszystkim wizytę w Ośrodku adopcyjnym która do niczego nie zobowiązuje a daje pojęcie o tym jak to wszystko wygląda ;)))))))))
Razem z mężem już kompletujemy papiery na następnego bąbelka w naszej rodzince 😉 bo nie jesteśmy zwolennikami “jedynaczego życia”.
Mąż początkowo miał obawy – ale kropla drąży skałe – więc i mnie się udało namówić go do rozmowy o adopcji i samej adopcji (zresztą później był już bardziej za niż chyba ja sama).
Kiedy odbieraliośmy maluszka ze szpitala był tak zdenerwowany jak prawdziwy tata i bał się wziąć naręce dziecko (“bo go uszkodzę !”).
Teraz nie wyobraża sobie naszej rodziny bez Marka i myślę, że to jest nasz synek tylko że jak był malutki to po prostu pomyliły mu się brzuszki i wylądował u kogoś kto się go niespodziewał – ale wszyscy mieliśmy szczęście bo odnaleźliśmy się szybko i straciliśmy jedynie/aż 2 tygodnie ze wspólnego życia.

Monika z Mareczkiem (25.04.2002)

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

I ja i moj mąz jesteśmy ZA…
Kiedy staralismy sie o własne dziecko i nam coś nie wychodziło, wzieliśmy pod uwagę adopcje i nawet bylismy juz na spacerze w poblizu domu dziecka, ale tam nie wstapilismy, bo… no jakoś tak…
a miesiac, dwa pozniej okazało sie, że jestem w ciązy.
Marzyłam o dziewczynce, mąz o o chłopcu.
No i 12 dni temu urodził nam sie chłopiec – Filipek…Tata szaleje, ale ja chyba świadomie nie zdecyduje sie na kolejny poród… szczerze – chyba z wygodnictwa, nie znoszę bólu. Moj poród nie był taki straszny, ale do wypadu na lody też go nie mogę porównać…
Poza tym nadal marze o dziewczynce, mąz teraz tez chciałby córke, a tego z wlasnymi czterema literami nie da sie zaplanowac, poza tym stać nas i finansowo i emocjonalnie na kolejne dziecko, na dziecko, któremu pomyliły sie zwyczajnie brzuszki i trafiło nie do tego brzuszka co trzeba.
I nawet nie mamy specjalnych wymagań dotyczacych wieku.
Nawet wolelibyśmy taką mała gwiazdeczkę 1,5 roczną – 2 letnią (to brzydko zabrzmi,ale na takie dzieci jest mniej chetnych).
Ogolnie uwazam, że adopcja to nie jest zły pomysł, ale musi być to krok na pewno dobrze przemyslany , no i za obopólną zgodą postawiony

Bruni i Filipek

gosiek Dodane ponad rok temu,

OCZYWIŚCIE !!!!

ja jestem już pewna, że kiedyś ktoś taki pojawi sie w naszym domu, nie jest ważne czy bedzie to chłopiec, czy dziewczynka i wcale nie musi to być niemowlę
mąż do niedawna sceptyczny- od jakiegoś czasu sygnalizuje że kiedyś zaczniemy starać się o braciszka lub siostrzyczkę dla Tamarki, że kiedyś ktoś zaszczyci nas swoim pojawieniem się w naszej rodzinie; równocześnie nie wykluczamy starań o dziecko biologiczne.
najpierw większe mieszkanie, stabilność firmy męża i wszystko to przed nami /eh te pieniądzę…./

Gosiek i Tamara ur.10.05.02.
/

mag75 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Ostatnio nawet zapowiedziałam mężowi, ze nastepne dziecko adoptujemy. Ja bym była do tego zdolna, ale przeraża mnie ogrom komplikacji biurokratycznych itp., mój mąąż co dziwne wlaściwie nie ma nic przeciwko temu.Ale jak sie zdecydować na konkretne dziecko, przecież tyle ich jest….takich biednych maluszków

Magda i Oliwia (22.10.2002)

renia Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Ja najchetniej adoptowalabym juz teraz. Maz jest bardziej sceptyczny, ale jak na razie nie mowi nie. Jestesmy za granica i wszelkie formalnosci bylyby utrudnione, ale jak wrocimy do Polski to mysle, ze kiedys sie zdecydujemy na adopcje. Wspaniale byloby ofiarowac milosc jakiemus dziecku, ktore nie mialo tyle szczescia w zyciu, co nasze.

Renia
mama Asi (listopad 1999) i Ani (listopad 2001)

renia Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Probowalam rozmawiac z moim mezem na temat adopcji i on mi odpowiada, ze niewiadomo, jakie geny odziedziczy adoptowane dziecko po swoich rodzicach.
Co bys odpowiedziala mojemu mezowi? Co to znaczy jako-takie dochody? I jak wyglada zdobycie zaswiadczenia o zdrowiu psychicznym?

Renia
mama Asi (listopad 1999) i Ani (listopad 2001)

mmg Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Mielismy różne obawy a i otoczenie nie pozwalało nam zapomniec o swoich watpliwościach (szczególnie mój tata, który do dzisiaj nie zaakceptował dziecka ciągle powtarzał “co z niego wyrośnie ?”).
To jaki człowiek wyrośnie z naszej pociechy nie zalezy wyłącznie od genów ale w dużej części od wychowania, wzorców jakie sami swoim zachowaniem przekazujemy dziecku, kolegom z podwórka, szkoły, itp. Przecież zdarzają się dzieci szczególnie uzdolnione w rodzinach mówiąc oględnie mało wykształconych i światłych (nie oceniam ich, po prostu takie rodziny są) albo “czarne masy” w rodzinach wykształconych z bogatą tradycja rodzinną. Mieszanka genów to loteria losu ;)))))))) Ja np. nie jestem podobna ani do mamy ani do taty – jestem skórą zdartą z babci ;)))) a to jaki mam charakter ….. no cóż nie wszystkie moje cechy są godne polecenia …..;)))))))))) Tak jak przy dziecku biologicznym moge jedynie trzymac kciuki za jak największy odsetek cech pozytywnych (zauważ że pojęcie “cechy pozytywnej” czyli pożądanej przez rodziców jest pojciem subiektywnym ! To co ty możesz uznać za cechę pożadana dla Twojego dziecka ja mogę uznać za wadę) i bacznie śledzić rozwój dziecka tak aby dopomóc mu w najlepszym rozwoju i wspierać jego pasje lub zainteresowania jezeli okaze się, że jest w czymś dobry.
Dochody wystarczajace to około 1000-1500 PLN na osobę (ale lepiej dowiedzieć się w ośrodku adopcyjnym, może mniej) (najlepiej żeby osobą zarabiającą był przyszły tata, bo małe dziecko wymaga rezygnacji z pracy przez mamę na jakiś czas. ;))))))))
Zaświadczenie o zdrowiu psychicznym wydaje psychiatra do którego dostajesz skierowanie od lekarza rodzinnego. My dostaliśmy zaświadczenia już na pierwszej wizycie. Musimy wyglądac na “normalnych” ;)))))))))))))))
Pozdrawiam,
jeżeli Twój mąz lub Ty ma jeszcze jakies pytania to możecie smiało pytać ;)))))))))))

Monika z Mareczkiem (25.04.2002)

renia Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Dziekuje Ci bardzo za odpowiedz, zaraz wysle ja mojemu mezowi. Przestraszylas mnie tylko tymi dochodami, przy naszej czworce + dziecko adoptowane, to musielibysmy zarabiac co najmniej 5000 na miesiac. Jeszcze, jak piszesz, poczatkowo mialabym nie pracowac, to wyglada mi to troche nierealnie. Jestes pewna, ze ta dolna granica to 1000 zl? Mysle o osrodku adopcyjnym we Wroclawiu, gdzie sie przeprowadzimy. O adopcji myslalam za 3 lata, kiedy bedziemy juz w Polsce i ulozymy sobie tam zycie. Ciekawe, czy byloby mozliwe adoptowanie dziecka, bedac w Niemczech, chyba nie, kiedys czytalam Twoj post na temat adopcji i pisalas o comiesiecznych spotkaniach. Z tego chocby powodu byloby to niemozliwe.
Ja wiem, ze jak pojawiloby sie w naszej rodzince dziecko adoptowane, to byloby bardzo przez nas kochane, ale nie moglabym tego powiedziec o mojej mamie, jak kiedys uslyszala o tym pomysle, to byla bardzo na nie.

Pozdrawiam

Renia
mama Asi (listopad 1999) i Ani (listopad 2001)

mmg Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Co do dochodów jeżeli chcesz dowiem się i przeslę Ci info na priv . ;)))))))))) Przy większej ilości dzieci może nie jest to taka właśnie kwota bo masz już ciuszki i wózek itp. po starszym rodzeństwie … nie wiem, sama teraz będę startować po drugiego maluszka więc będzie okazja się dowiedzieć 😉
Wiem, że adopcja przez “obcokrajowców” jest na porządku dziennym i nie jest to nie do prejścia – po prostu dokumenty które trzeba przedłożyć muszą być przetłumaczone na polski przez przysięgłego tłumacza (bo idą do polskiego sądu) i chyba to cała różnica, ale jeżeli chcesz to się dowiem. Czy oboje jesteście polakami za granicą, czy Twój mąż jest innej narodowości ? (pytam, bo może to ma na coś wpływ) Jeżeli nie chcesz się “wywnętrzać” zbyt mocno na forum to prześlę Ci na priv tel do Ośrodka adopcyjnego we Wrocławiu i sam możesz zrobić mały wywiad w tym temacie ;)))))).
Polecam ten ośrodek wszystkim gorąco, bo ludzie w nim pracujący dają z siebie wszystko i są tak naprawdę w tych trudnych momentach bliżsi niż rodzina ;))))))
Co do spotkań, być może jest to jakoś inaczej załatwiane dla osób z zagranicy (dowiem się jeżeli chcesz).
Mamą się nie przejmuj, najczęściej babcie miękną po pierwszej minucie dziecka w ich ramionach ;))))) lub na kolanach przy większych egzemplarzach ;))))))))))))).
Cóż mój tato jeszcze się nie przekonał, ale myslę że go trochę zmiękczę z czasem. Nie mogę wymagać, by wszyscy wpadali w zachwyt nad naszym synkiem, ale nie będę płakać jeżeli tato nigdy się nie przekona. Dla mnie to MÓJ SYN i to jest najważszejsze (po prostu tak jak pisałam już w jakimś wcześniejszym poscie “pomyliły mu sie brzuszki jak był mały i trafił gdzieś, gdzie go nikt nie oczekiwał”).
Pozdrowienia i buziaki dla dziewczynek ;))))))))
P.S. czy decyzja o przeprowadzce już podjęta na 100% ?

Monika z Mareczkiem (25.04.2002)

milva Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Jak ja lubię konkrety:))
Zaraz posadzę mojego męża do czytania wszystkich postów z mojego wątku:))
Jak będziemy kiedyś myśleć o tym realniej to Was poproszę żebyście go też przekonywały:))
Pozdrówka Mamuśki:))

Milva i Dawidek-prawie PIĘĆ miesięcy 🙂

lea Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

znalazlam cos sprzed miesiecy….

Lea i Mateuszek (14.03.03)

rita25 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

OD RAZU!!!
Powiem Ci , ze myslę o tym w zasadzie odkąd tylko jesteśmy małzeństwem.Nawet wczoraj przeprowadzilismy z mężem rozmowe na ten temat.
Ja bardzo bym chciała stworzyć dom jakiemus dziecku, a i swoich pragne miec 2 lub trójke.
Marzę o domu i 5 dzieciaków.Powtarzam marzę, ale nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się spełnic to marzenie.Nic na siłe.Mój mąż nie jest przekonany do mojego pomysłu- powiem wiecej jest przeciwny.
Chciałby mieć 2 dzieci -naszych biologicznych rzecz jasna.
Ja z kolei decydując sie na adopcje, chciałabym stworzyc wszystkim dzieciom jak najlepsze warunki.A do tego potrzebna jest kasa.W tej chwili razem pracujemy oboje i jest ok, ale gdybym miała tyle dzieci to z pewnościa wiązałoby sie to z pozostaniem w domu….a wtedy finansowo byłoby znacznie gorzej.
No i jeszce to o czym pisałam wcześniej – na adopcję musza być zdecydowani oboje małżonkowie.ZDECYDOWANI!!! Gdybym bardzo naciskała, mój mąż pewnie w końcu by sie zgodził, ale nie na tym rzecz polega.Wzięcie dziecka pod swoją opieke to baaardzo delikatna sprawa. I nie do konca taka łatwa jak nam się wydaje.
Znam kilokro ludzi , którzy adoptowali badz sami byli adoptowani.Układa im się bardzo róznie, niestety nie zawsze najlepiej.To jest bardzo skomplikowane. Mi trudno jest zrozumiec jak ktos kto zawdzięcza całe swoje zycie ludziom , którzy go adoptowali, wychowali, wykształcili nagle odwraca sie od nich , ma do nich zal, pretensje, odsuwa się.
Ale to już inny temat…
pozdrawiam
rita25 i Sonia 03.07.03

callipso Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

…my tez o tym myslimy…drugie chcialabym mieć swoje a trzecie adoptować…póki co jest to bardziej w sferze odległych planow niz jakichś konkretnych dzialań ale ta myśl łazi za mna od bardzo bardzo dawna więc wiem, ze w końcu jakiś maluszek zamieszka w naszym domu:)

Ola i Igorek 25.03.2003

soley Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Napewno tak, ale tylko wtedy jezeli moja druga polowa by sie zgodzila. Takie decyzje sa bardzo trudne zwlaszcza dla faceta.

Soley i Laura Amelia 12 08 03

brebis Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Oj bardzo!
Zal mi serce sciska, ze tylu dzieciom brak tego co bezwglednie im sie nalezy.
Chcialabym urodzic jeszcze jedno dziecko i kolejne adoptowac. A nawet mysle, ze chcialabym miec wiecej adoptowanych dzieci ale do tego potrzeba mocnego zaplecza finansowego. 🙁
Wiem, ze kochalabym adoptowanego malucha jak swoje wlasne.

W ogole chcialabym zeby kazdy mogl godnie zyc, i starsi i malenstwa. Bez glodu, bolu i strachu.

Pozdrawiamy,
Kasia i Macius – 27 czerwiec 2003

magdawroc Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Niezła jesteś w odkopywaniu ciekawych postów:-)))

Madzia z Igą ( 7 lat) i Filem (4)

magdawroc Dodane ponad rok temu,

Re: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje?

Jeśli chodzi o kasę to nie jest tak źle i można wybrać rozwiązanie alternatywne do adopcji. Nie wiem jak w innych miastach,ale we Wrocławiu (pozdrawiam gorąco MOnikę:-))) jest coraz więcej rodzinnych domów dziecka. Rodzice tacy, decydując się na stworzenie takiej rodziny przechodzą specjalne szkolenie w ośrodku adopcyjnym, po czym jedno z nich może pobierać pensję jako dyrektor r.d.dz, gdy drugie pozostaje w pracy zawodowej. Oprócz tego na każde dziecko przysługują im pieniążki na utrzymanie. Nie są to wielkie sumy, ale można się z tego bezpiecznie utrzymać. Acha, no i jeszcze mieszkanie od miasta na czas prowadzenia domu.
Wiem,że to nie to samo co adopcja,ale forma jest mniej ważna, niż fakt stworzenia dzieciom domu:-)
Wspólna decyzja rodziców to niezbędny warunek. Dlatego też porzuciłam swoje marzenia o przygarnięciu dziecka. Zresztą z czasem doszłam do wniosku,że i ja nie do końca się do tego nadaję…

Madzia z Igą ( 7 lat) i Filem (4)

Znasz odpowiedź na pytanie: Czy adoptowalibyście dziecko mając swoje??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
Kawa??
Czesc Dziewczyny!! Waszym zdaniem jak to jest z ta kawa...mozna pic czy nie....ja narazie to tylko sobie pozwalam na kawe bez kafeinowa... Goraco Pozdrawiam : ) Monika i kropeczka (kanada)
Czytaj dalej
Dla starających się
czuje sie jak kretynka
Dziewczyny jestem zalamana. Czuje sie kompletnie zdguzgotana. Pojechalam wiec do szpitala. Zarejestrowalam sie na pogotowiu , powiedzialam co mi sie dzieje i czekam. W miedzyczasi eposzlam sie dowiadywac jak zalatwic wszystkie
Czytaj dalej