czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #15825

    asiat

    Tak mi się nasuneło pytanie po lekturze niemieckiej książki. Czy posiadanie bliźniąt spowodowało/powoduje Waszą izolację? Rzadziej wychodzimy z domu, nie spotykamy się ze znajomymi, mamy mało czasu… czy tak jest naprawdę? Która z Was ma takie odczucia?
    Ja mam wrażenie, że mnie się spotykam z ludźmi, ale nigdy nie prowadziłam bujnego życia towarzyskiego… mniej chodze do kina, to fakt. Na spacery wychodze normalnie, jeżdzę autobusem, spotykam się z innymi rodzicami bliźniąt, z innymi znajomymi, którzy mają dzieci… zmienił się krąg tematów, zmienił się krąg znajomych… ale nie czuję się specjalnie ograniczona. A Wy?

    AsiaT, mama Andrzejka i Kamilka
    – Zapraszamy na stronke o blizniakach

    #230724

    dorrit

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    Ja tez mniej wychodze, do kina w ogole, pochodziloby sie czasem po sklepach w miescie, w dodatku bez patrzenia na zegarek, ale to sa drobiazgi. Czasu dla siebie prawie nie mam, tyle co posiedze w internecie w pracy lub poczytam cos w metrze/tramwaju. Z tym wszystkim wcale nie czuje sie odizolowana od reszty swiata. W koncu nie siedze non-stop w czterech scianach, widujac tylko te same cztery osoby…
    pzdr

    Dorota



    #230725

    madzia22

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    Absolutnie nie zgadzam się z takim stwierdzeniem. Izolacja jeśli następuje wynika nie z winy dzieci, tego że są, tylko z tego, że rodzicom się nie chce utrzymywac kontaktów z innymi ludzmi. Powody tego mogą być różne, jedni po prostu nie są zbyt towarzyscy, inni są przemęczeni etc.
    Jeśli jednak są chęci, to i życie towarzyskie kwitnie. Niewątpliwie mam mniej czasu, co innego jest dla mnie ważne i w inny sposób utrzymuję kontakty z moimi przyjaciółmi, ale to robię.
    Pozdrawiam
    madzia

    #230726

    agnieszka-j

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    Ja myślę, że tak, powoduje izolację. Ogólnie, pojawienie sie dziecka powoduje zmianę trubu życia, nasze kontakty ze znajomymi stają się rozluźnione, mniej czasu mamy dla siebie. Ale przy bliźniakach jest jeszcze jeden powód „izolacji” – czasami wyjście z bliźniakami jest niewykonalne technicznie, jak np mam odwiedzać moją koleżankę (do której przedtem chodziłam kilka razy w tygodniu) która mieszka na 4 piętrze (bez windy), niemozliwe. Albo jak wpychać sie do znajomych, którzy mieszkają w 1 -pokojowym mieszkanku? Jak zapraszać do siebie znajomych z dziećmi, kiedy po godzinie 19 dostepny jest tylki 1 pokój (w dwóch pozostałych śpią dziewczynki). Jedno dziecko łatwo jest upilnować, gdy pójdzie się do kogoś z wizytą, a dwójkę małych łobuzów to już problem. Pewnie, że można zmienić styl życia, w innej formie oraganizować spotkania ze znajmomymi, ale ograniczenia w życiu z bliźniakami są, to fakt.
    Nie twierdzę, że mam jakiś żal z powodu tej „izolacji” , po prostu zmianiłam swoje przyzwyczajenia i potrzeby wraz z przyjściem na świat bliźniaków.

    Agnieszka J – mama Paulinki (7 lat) i bliźniaczek – Julki i Weroniki (19 m-cy)

    #230727

    voni

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    Rzadziej wychodzimy z domu – a i owszem…
    Szczerze mówiąc razem wychodzimy tylko z dziećmi, bo sami nie mamy możliwości, niestety

    Tak, czuję tę izolację. Czasami wkurza mnie to – sama z dziećmi w czterech ścianach. Jedyne wyjście to spacerek… Gdy chcę wyruszyć gdzieś dalej, muszę sprawdzać, czy aby nie było za dużo przesiadek i czy wszystkie potrzebne mi autobusy są niskopodłogowe…

    Smutno mi się zrobiło…

    Chwila reflesji…………

    Iwona + Juleńka i Zuziaczek

    #230728

    gugi

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    absolutnie nie!!!!!
    wychodzimy wiecej niz nasi znajomi z pojedynczymi dziecmi (jesli chodzi o wieczory)
    ale staramy sie mniej z nimi np. do Centrow Handlowych, zreszta z pojedynczym tez bym nie chciala…..

    Gabi – mama Zuzi i Natalki (15.09.2001)



    #230729

    domi23

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    ja się włączę

    i się pożalę na …… koleżankę. umawiałam się z nią do zoo. narobiłam dzieciaczkom nadzieji na świetną zabawę wszystko zapięte na ostatni guzik, dzwonię do niej, a ona do mnie mówi, że nie pojedzie, bo ma katar. no dosłownie mnie zamurowało. rozżaliłam się i prawie wypłakałam mężowi, że dla mnie to pół tygodnia organizacji, a dla niej …. katar. no mówię wam, prawie płakałam jak musiałam powiedzieć dzieciom, że jednak nie pojedziemy nigdzie, bo ja sama nie dam rady. bo w grę wchodzi opieka nad duwlatkami nie korzystającymi z wózka.
    czasem mam żal z powodu tych ograniczeń, ale z wiekiem jest ich coraz mniej. i ta duma kiedy na placu zabaw jeden z bliźniątek woła do drugiego: ołajku chodź! mam dla ciebie patyk! każdy by marzył o takim bliźniaku.

    pozdrowienia – domi

    #230730

    monika25

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    Rzadko wychodzimy do znajomych całą rodziną. Nieliczni mają odwagę wpuścić do domu czwórkę dzieci, w tym dwoje nieprzewidywalnych. Większość ma dzieci w wieku nie wymagającym już stałego nadzoru i chyba już nie pamiętają jak to jest. I tak na ogól nie udaje się nam spokojnie porozmawiać, bo na zmianę pilnujemy Krzysia i Kuby. Wracamy wykończeni, obiecując sobie, że następnym razem wyjdziemy sami. Mając dużą rodzinę trudno cokolwiek zaplanować, zwykle w ostatniej chwili wyskoczy coś, co niweczy wszystkie plany :-(. Dobrze, że jest forum, klub bliźniaka i inne podwójne mamy 🙂
    Monika czasem wyizolowana

    #230731

    gruszka

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    Ja często czuję może nie izlolację ale ograniczenia w „poruszaniu się w przestrzeni”. Mam dwójke dzieci (rok i dwa latka), mieszkam na zaadaptowanym poddaszu kamienicy, więc tak jakby na 4 wysokim piętrze bez windy. Jestem teraz w ciąży, więc wynoszenie dwójki nie wchodzi w grę. Starsza córcia przy dobrym humorze wędruje sama, młodszą wynoszę. W każdym razie samodzielny spacer to wyzwanie.
    Mój mąż b. dużo pracuje wyjazdowo i często jestem z maluchami sama. Kiedy jest mąż (i ma czas dla rodzinki…) mamy dużo możliwości ciekawego spędzania czasu. Ale sama czuję się z dzieciakami niekiedy jak zamknięta w wieży… bynajmniej nie księżniczka. Lubię kiedy mąż zostawia mi samochód. Ładuję wtedy bąble i jedziemy do koleżanki, która też ma dzieci w podobnym wieku. Albo jedziemy gdziekolwiek… na fajny spacerek do lasu itp.
    A żeby nie zwariować zatrudniam na kilka godz. opiekunkę. Co jakiś czas też na wieczór i kawałek nocy, żeby wyjść gdzieś z mężem i pocieszyć się sobą na spokojnie,
    pozdrawiam, Aga

    #230732

    madzia22

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    Dziewczyny, chciałam tylko zauważyć, że to nie bliźnięta czy też ogólnie dzieci, są powodem waszej izolacji, czy też poczucia osamotnienia (jakkolwiek inaczej by to zwał), lecz przeszkody architektoniczne, niedostosowana do potrzeb mam z małymi dziećmi komunikacja miejska, znajomi, którzy się was boją, itd…
    To nie wina dzieci, że tak jest.
    Pozdrawiam
    Madzia



    #230733

    gruszka

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    Pewnie, że patrzenie na sprawę w kategoriach winy (zresztą czyjejkolwiek; nas samych, złych znajomych, MPK czy tym bardziej dzieci) jest totalnie bez sensu. Poza trudnościami w przemieszczaniu jest jeszcze fakt, że jedną z podstawowych potrzeb dzieciaków jest potrzeba uwagi i to najczęściej wyłącznej. Więc nawet jak się umówię z przyjaciółką czy pójdziemy całą rodziną do restauracji to i tak głównie musimy się zajmować maluchami (przynajmniej w takim wieku jak moje – czyli rok i dwa latka). No i na przykład w knajpie najpierw zjada mąż, ja ganiam za maluchami, potem zmiana… To na pewno jest inna sytuacja niż romantyczna kolacja we dwoje. Ani gorsza, ani lepsza, ale do tej inności trzeba się przyzwyczaić. Albo na przykład kwestia sexu. Jak wy to robicie? Kiedy dzieciaki zasną? Czy zamykacie się w pokoju i nie reagujecie na wrzaski i dobijania się do drzwi? Czy wskakujecie pod kołdrę? To też jest nowa sytuacja, którą trzeba rozwiązać. W każdym razie trudno tu (przynajmnie mnie) o pełny luz, taki, jak wówczas, gdy byliśmy sami.
    Zresztą to forum po to chyba jest, żeby powiedzieć o różnych sytuacjach, czasem niedogodnych, podzielić się tym, posłuchać innych. To coś innego niż szukanie winy. Po prostu dla zdrowia psychicznego….
    pozdrawiam Aga

    #230734

    madzia22

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    Aga, nie chciałam, żebyś wzięła do siebie, to co napisałam, po prostu podpięłam się po twój post i napisałam swoją ogólną opinię.
    Zgadzam się z tobą, że sytuacja rodziny z dziećmi jest po prostu inna, niż tej bez dzieci. W wielu sprawach jesteśmy ograniczeni, ale również otworzyło się przed nami wiele nowych możliwości. Trzeba umieć je wykorzystać.
    I nie ma sensu szukać winnych, trzeba jakoś próbować sobie poradzić. Choć często jest to bardzo trudne, a czesem walimy głową w ścianę.
    Ale nie zgadzam sie z tobą, że winnych nie ma. Winni są chuligani, którzy zdzierają na przystankach informacje o autobusach czy tramwajach i nie wiemy, kiedy przyjedzie ten niskopodłogowy. Winni są ci architekci, którzy wciąż jeszcze projektują budynki nieprzystosowane dla osób niepełnosprawnych i wózków dziecięcych.
    Każda z nas ma taką swoją litanię, każda z nas ma coś przez co czuje się trochę wyobcowane. Jednym z nas to coś udało się już pokonać, innym jeszcze nie.
    A forum ma nam w tym pomóc.
    Pozdrawiam serdecznie
    Madzia



    #230735

    gruszka

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    Hej Madziu, zgadzam się w pełni co do możliwości (czytaj braku) poruszania się wózkiem i niewątpliwie czyjejś za to odpowiedzialności. Teraz dopiero widzę ile „schodów” mają ludzie poruszający się na wózkach. Mnie przynajmniej zwykle ktoś pomoże przy wchodzeniu do tramwaju itp. (to miło pomóc dzidziusiowi). Taki dorosły inwalida ma pewnie mniej wesoło.
    A, że hasło szukania winy faktycznie mnie stroszy, to już mój problem…
    pozdrowionka, Aga

    #230736

    madzia22

    Re: czy bliźnięta prowadzą do izolacji? – do Agi

    A ja z kolei mam taki problem, że zawsze szukam powodu, czemu coś się dzieje, zawsze zastnawiam się co lub kto jest za to odpowiedzialny. Wydaje mi się (och, te nasze złudzenia), że jeśli to rozgryzę, to łatwiej mi będzie coś z tym zrobić, że znając przyczynę potrafię zminimalizować lub nawet zlikwidować jej skutki.
    Czasami sie udaje, a czasami nie…
    Pozdrawiam
    Madzia

    #230737

    ani-ani

    Re: czy bliźnięta prowadzą do naszej izolacji?

    Ja nie mam bliźniąt a teżznacznie ograniczyły mi siękontakty ze znajomymi.
    Myślę, że po prostu małe dzieci w ogóle potrzebują tyle naszego czasu i energii że siłą rzeczy na jakiśczas trzeba się troszeczkę wyłączyć z życia towarzyskiego.

    Ani_ani i Izunia-Kropunia (7 miesięcy i 1/2)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close