Czy boicie się, ż nie przyjmą was do pracy

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #36801

    paulinac

    …bo ja mam ostatni jakieś schizy.
    Mam wrócić do pracy w czerwcu, szef się zgodził, a ja się martwie, że za szybko się zgodził widać mu nie zależy.
    W końcu zatrudnił dziewczyne na moje miejsce i mogę mu być niepotrzebna.
    A co wtedy bez pieniążków, w końcu przez jakieś 3 miesiące ja nic nie będę dostawała…
    Martwie się bardzo

    Paulina i Majeczka 2 października

    #479765

    nena75

    Re: Czy boicie się, ż nie przyjmą was do pracy

    Mój urlop macierzynski skończy się w połowie marca. Potem chciałabym jeszcze około 2 tygodnie zaległego urlopu wypoczynkowego i od 1 kwietnia do pracy. Zostawię 4 miesięczne dziecko. Wiem jednak, że jeśłi teraz nie wrócę potem nie będę już miała po co wracać…W ciągu ostatnich dwóch lat w mojej firmie zaszły w ciążę 4 dziewczyny i szef powiedział, że taka sytuacja więcej nie może się powtórzyć. Dlatego, że to przynosi mu straty…
    Wiem jednak, że jeśli utraciłabym pracę wolny czas poświęciłabym synkowi, bo wiem, że nikt nie obdarzy go taką miłością i czułością jak matka. Moim synkiem będzie zajmowała się babcia (niestety u niej w domu, więc trzeba go będzie dowozić) i ja najbardziej boję się tego, że będę miała tylko weekendowe dziecko (pracuję od 9:00 do 18:00-19:00 a czasami i dłużej). Boję się, że przez to powie kiedyś, że mama jest be a tylko babcia fajna…
    Wszystkie moje koleżanki poświęciły swoim dzieciom rok, dwa a nawet 3 lata. Może to ja jestem taką wyrodną matką i chcę wrócić szybko do pracy? Mam straszny dylemat i coraz częściej myślę czy dobrze robię.

    Wioletta i Tomaszek (24.11.2003)



    #479766

    gunia

    Re: Czy boicie się, ż nie przyjmą was do pracy

    Ja mialam wracac do pracy po macierzynskim ale czekalo na mnie wypowiedzenie (tez zatrudniono dziewczyne na moje miejsce, co jest niby bezprawne ale wszystko mozna zalatwic!). Ostatecznie szefowa zgodzila sie na urlop wychowawczy, ktory konczylby mi sie w maju, jak Weronika skonczy roczek.
    Az tu nagle firma sie rozrosla i dostalam telefon , ze mnie potrzebuja od lutego. I wracam!

    Ale przyznam jedno, dziekuje za te 4 miesiace wychowawczego, dziekim ktorym moglam dluzej pobyc z corcia. Nie zaluje i nie wyobrazam sobie, jak moglam wczesnej chciec ja 4-miesieczna kruszyne oddac do babci. Teraz widze, ze jest na to gotowa i lubi nawet u babci zostawac.

    Agnieszka z Weroniką 14.05.03

    #479767

    bergman

    Re: Czy boicie się, ż nie przyjmą was do pracy

    u mnie w pracy gdy byłam w ciązy była taka atmosfera że zarzekałam się, że nie wróce po macieżyńskim, jednak podczas mojej nieobecności docenili moją pracę i gdy macieżyński dobiegał końca, wciąż dzwonili z pytaniem kiedy wróce, tak więc wróciłam i na razie jestem zadowolona. Może u ciebie będzie podobnie, moze zgodził się tak szybko, bo dziewczyna na twoim miejscu nie sprawdziła się???
    Głowa do góry, będzie ok.

    pozdrawiam serdecznie
    Iza, mama Liwii (ur. 10.02.2003)

    #479768

    bergman

    Re: Czy boicie się, ż nie przyjmą was do pracy

    też zostawiłam Liwię gdy miała 4,5 miesiąca, z babcią (moją mamą) miałam tyle obaw, stresów, że nie wspomnę, ale teraz mogę powiedzieć że jest ok, trochę mi zajęło zanim znów wgryzłam się w pracę, ale udało się,
    bardzo bałam się że w tej sytuacji to babcia będzie tą naj… ale okazuje się że nie…. mama to mama i nikt jej nie zastapi, chociaż Liwia bardzo babcię lubi i lgnie do niej, to ja czuję, ze jestem dla niej najważniejsza. Tak wiec nie martw się, będzie dobrze.

    pozdrawiam serdecznie
    Iza, mama Liwii (ur. 10.02.2003)

    #479769

    magonil

    Re: Czy boicie się, ż nie przyjmą was do pracy

    Ja do pracy wracam w pierwszej połowie marca, też dodatkowo po zaległym urlopie wypoczynkowym. Małą będzie się zajmować teściowa ….wrrrrrrr……Pewnie, wolałabym, aby to była moja mama, ale lepsze to niż opiekunka. Dzisiaj zadzwoniła i zaczęła mojemu mężowi mówić , co mam wziąć ze sobą do szpitala (bo idziemy na badania w piątek) Po prostu krew mnie zalała….jakby matka nie wiedziała, co wziąć i że trzeba dziecko nakarmić……
    Tak więc obawiam się, że więcej i dużo poważniejszych nieporozumien będzie w przyszłości.
    Moja praca też nie może niestety na mnie czekać, muszę wracać, chociaż , tak jak Tobie, żal zostawiać małą.
    Pozdrawiam

    Małgosia z Weroniką (29.10.2003)



    #479770

    nena75

    Re: Czy boicie się, ż nie przyjmą was do pracy

    Napisałam, że Tomaszkiem będzie zajmować się babcia, ale nie uściśliłam, że to będzie teściowa…I niestety mam ten sam problem co Ty. Za każdym razem jak idziemy do lekarza mój mąż dostaje listę pouczeń co robić, o co się pytać etc. a jeśli coś się dzieje jak np. katarek czy kiedyś potówki dostajemy gotowe recepty a potem są co godzinę telefony kontrolne czy na pewno ja zastosowałam się do jej wskazówek. Jestem zdania, ze dopóki lekarz się nie wypowie ja nie stawiam diagnozy (a moja teściowa wręcz odwrotnie).
    Problem jest może w tym, że moje kontakty z teściami są poprawne, ale bez zbędnych emocji. Może zanim zostawię z nimi Tomaszka powinnam popracować nad ich ociepleniem, ale to już pewnie temat na inny wątek…:)

    Wioletta i Tomaszek (24.11.2003)

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close