Czy coś tracę? A może zyskuję?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 30)
  • Autor
    Wpisy
  • #77066

    truskawa11

    Powiedzcie mi, co tracę lub zyskuję w sytuacji, gdy kupujemy z mężem samochód (na niego jest kredyt) i w dowód rejestracyjny jako właściciel auta wpisany jest tylko mąż? Jest możliwość, że w ten dowód wpiszą nas obu, ale małżowina nie chce się na to zgodzić. Twierdzi, że podanie dwóch właścicieli jest utrudnieniem przy załatwianiu jakiś formalności związanych z używaniem tego samochodu, że niby zawsze będę potrzebna też ja.
    Czy on chce mnie wykolegować jakoś?
    Tracę w ogóle prawa do tego samochodu?
    Może sobie nim dysponować jak mu się podoba i mi nic do tego?
    Poradźcie, bo mnie krew zalewa jak słyszę, że samochód będzie tylko na niego.

    Truskawa i Córcia

    #1026753

    justborn

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    na pewno tracisz znizki przy ubezpieczeniu samochodu jeśli przerwa w zarejestrowaniu samochodu również na Ciebie będzie dłuższa. my jesteśmy współwłaścicielami i dzięki temu cały czas oboje wypracowujemy sobie zniżki…


    Iza i Kuba (2 i 2/12)



    #1026754

    mata-hari

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    Ze zniżkami ubezpieczeniowymi to prawda. Z tego względu np. przy moim samochodzie współwłaścicielem jest mój tata, z którego zniżek w ten sposób korzystam (jednocześnie nabywając swoich). Poza plusem, ma to też jednak minusy. Gdybym np. ja kogoś „stuknęła”, to straci na tym też mój tata. Z tego też względu przy najbliższej okazji zmieniam wpisy w dowodzie rejestracyjnym. Swoje zniżki mam już maksymalne, więc po co ryzykować obydwoma samochodami.
    Co do problemów z formalnościami, to fakt, ze do wszystkiego potrzebni są wszyscy właściciele, ale nie jest to jakiś ogromny problem.

    Muszę przyznać, że sama jestem w podobnej sytuacji jak Ty, bo mój mąż też nie wziął mnie na współwłaściciela. Było mi z tego powodu niezmiernie przykro, choć teraz nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia. Aby było ciekawiej mój mąż koniecznie chciał wziąć na współwłaściciela swoją mamę, ale z racji tego, że jest ona samochodem z kolei powiązana ze swoim mężem, a on jest schorowanym człowiekiem w podeszłym wieku, udało mi się mu to wyperswadować.

    A co do praw to wszystko nabyte w czasie pożycia małżeńskiego jest własnością wspólną (o ile nie ma rozdzielności majątkowej). Jeśli on bierze kredyt, to nawet jak nie będziesz wpisana do dokumentów samochodu, możesz być pociągana do odpowiedzialności za jego spłacanie (tak przynajmniej sądzę).

    Powinniście spróbować się jakoś dogadać. A tak na marginesie, to to jakiś drogi samochód, że go tak broni przed Tobą?

    Michaś 09.05.04

    #1026755

    truskawa11

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    No właśnie mi też jakoś tak przykro się zrobiło, bo gdyby była odwrotna sytuacja, to ja nie miałabym nic przeciwko temu, by męża wpisać do dowodu – dla mnie to nawet takie oczywiste by było, a na pewno nie robiłabym problemów, gdyby powiedział, że chce w tym dowodzie być wpisany.

    Co do zniżek – ja nigdy nie miałam na siebie zarejestrowanego samochodu więc nie mam żadnych zniżek. Mąż także nie, bo przez ostatnie 4 lata miał samochód zarejestrowany na firmę, a w takim układzie zniżki podobno go nie dotyczyły.

    Faktycznie ciekawa była propozcja Twojego męża, by na współwłaściciela wziąć mamę .

    Co do spraw odpowiedzialności i majątku – nie mamy rozdzielności majątkowej, ale czy przypadkiem nie jest też tak, że gdybym jednak była w tym dowodzie wpisana, to w razie czego – np. długów mojego męża – nie mogliby tknąć samochodu, bo oboje byśmy byli współwłaścicielami? Coś mi się obiło o uszy, że w takim przypadku komornik np. nie może czepiać się tej mojej części samochodu, bo jestem współwłaścicielką, ale nie do końca w to wierzę, bo do tego chyba właśnie byłaby potrzebna rozdzielność majątkowa nie?

    Samochód nie jest właśnie jakiś wyjątkowo drogi (choć to pojęcie względne ) Dla nas to spory wydatek, ale dla innych może to być dolna półka.

    Ja mam nadzieję, że jakoś się dogadamy, ale obawiam się, że może być bardzo ciężko.

    Truskawa i Córcia

    #1026756

    chilli

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    obawiam sie że teściowa macza w tym palce. Tylko tu już jak z mieszkaniem nie będzie :DDD
    Bo samochód wchodzi jako majątek wspólny. Nawet na umowie kredytowej musi byc Twoja zgoda albo musisz być jako małżonka wpisana. Nie da sie wziać kredytu bez wiedzy małżonka. Takie numery tylko przy rozdzielnosci.

    www (10.03.2004)

    #1026757

    ika

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    Jełśi nei macie rozdzielności majątkowej a dobytek nei ejst przez Ciebei wniuesiony do wspólnego życia ( ( nie mzoesz tego udowodnic) to majatek jest wasz wspólny i komornik moze wleźć jakby chciał na wszytsko.
    Mnie sie ywdaje, ze maz chce Cie wykolegować, bo choc samochod jest dobrem wspólnym w sensie prawnym to nie bedzie miał problemu ze sprzedażą go poza Twoimi plecami gdyby chciał gdy będzie sam wpisany w dowodzie rejestracyjnym. Nie wiem, ja bym na to nei poszła…

    ika i Igor 01.04.2004 + październikowa nadzieja



    #1026758

    qr-chuck

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    >>Mnie sie ywdaje, ze maz chce Cie wykolegować, bo choc samochod jest dobrem wspólnym w sensie prawnym to nie bedzie miał problemu ze sprzedażą go poza Twoimi plecami gdyby chciał gdy będzie sam wpisany w dowodzie rejestracyjnym. <<

    Może z samą sprzedażą nie będzie problemu, ale żona i tak może później unieważnić transakcję.

    Pozdrawiam,
    Anka i Aśka (29.04.04)

    #1026759

    qr-chuck

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    >> Co do zniżek – ja nigdy nie miałam na siebie zarejestrowanego samochodu więc nie mam żadnych zniżek. Mąż także nie, bo przez ostatnie 4 lata miał samochód zarejestrowany na firmę, a w takim układzie zniżki podobno go nie dotyczyły. <<

    To uważam, że tym bardziej powinien wziąć Cię na współwłaściciela – lata do zniżki będą się wam obojgu liczyły.

    Chyba że mąż kombinuje jakiś przekręt – typu ubezpieczy samochód i odda złodziejowi, albo kogoś stuknie – wtedy faktycznie opłaca się jeden właściciel, bo składki wzrosną tylko jednemu.

    Pozdrawiam,
    Anka i Aśka (29.04.04)

    #1026760

    usianka

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    Ze wzgledu na wypracowywanie znizek oboje jestesmy wpisani do dowodu rejestracyjnego. Mąz jako glowny wlasciciel, ja jako wspolwlasciciel. Samochodem jezdze ja.

    Ula – mama Emilki (2 i 5/12)

    #1026761

    kantalupa

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    Moze troche drastyczny przyklad mojej osoby, ale przez wpisanie tylko i wylacznie meza jako wlasciela samochodu, stracilam duzo nerwow. Po rozwodzie umowilismy sie, ze samochod biore ja. Jezdzilam samochodem zarejestrowanym na bylego juz wowczas meza i bylo OK, dopoki nie zdecydowalam sie sprzedac samochodu. Problem byl oczywisty, nie bylam formalnym wlascicielem. I tutaj ex-maz absolutnie odmowil wszelakiej wspolpracy ze mna, czyli najzwyczajniej sie wypial. Skonczylo sie na ciaganiu go na sile po notariuszach i spisywaniu oswiadczen przez opornego eksa (ot, chyba chcial mi zycie umilic…)

    Oczywiscie, to tylko przyklad, z tych gorszych, niestety.

    Adas 15 m-cy



    #1026762

    nena75

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    Zgadza się.

    Wioletta i Tomek 2 l. i 4 /12

    #1026763

    asia80

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    A mi sie wydaje ze to tylko meskie ego.

    Przede wszystkim jesli chodzi o znizki, to mimo, ze Ciebie nie bedzie w dowodzie rejestracyjnym a za pare lat bedziesz chciala ubezpeczyc inne auto, zarejestrowane na Ciebie to mozesz z ustawowej wspolnoty malzenskiej wykorzystac znizki meza, ale on musi podpisac na to tzw. zgode.

    Poza tym majatek zakupiony ze wspolnych srodkow w trakscie trwania malzenstwa (nawet jesli jest to kredyt) jest on i tak majatkiem wspolnym.

    Nieco inaczej ma sie sytuacja gdy samochod jest kupowany przez meza i wciagany w koszty dzialanosci gospodarczej prowadzonej przez niego.

    Pozdrawiam.

    Olinek



    #1026764

    gutek

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    Nie ma żadnych trudności. My mamy autko na teścia i na męża – teść ma zniżki. A mężowi latka do zniżek dzięki temu lecą!

    TUTAJ możwcie znaleść całkiem fajną gierkę!

    #1026765

    mata-hari

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    Kurcze, w temacie ubezpieczeń obracam się już od kilku ładnych lat, a nigdy nie słyszałam o wykorzystywaniu zniżek współmałżonka tylko na podstawie ustawowej wspólnoty małżeńskiej. Czy tak aby na pewno jest? Coś nie wydaje mi się. Skąd masz takie informacje?

    Michaś 09.05.04

    #1026766

    asia80

    Re: Czy coś tracę? A może zyskuję?

    Ja też już troche 🙂 – pracuje w Zespole Brokerów Ubezpieczeniowych, Multiagencji i robie podyplomowe studia zwiazane z ubezpieczeniami.

    Mamy specjalny druk – w poniedzialek moge Ci go zeskanowac i przeslac. Ten druk opracowywal jeden z ubezpieczycieli, ale stosowalam go juz kilkukrotnie do roznych firm ubezpieczeniowych.

    Olinek

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 30)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close