Czy któraś z was myślała o adopcji?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 30)
  • Autor
    Wpisy
  • #64473

    buniaa

    Wiecie co mi teraz chodzi po głowie?
    Tak właśnie rozmyślam nad adopcją. Może to dla nas jest jakieś wyjście? Tylko mój mąż o tym słyszeć nie chce!!!
    Wiem, że to naszych dzieci nam nie wróci, ale jak nigdy się swoich nie doczekamy to będziemy siedzieć za pare lat jak te stare trutnie w samotności??
    Ja już sama nie wiem co o tym myśleć!

    A wy co o tym sądzicie?

    Buniaa i 2 aniołki (Cezary 24.01.2004 i Małgosia 30.03.2005)

    #819324

    zuzanna

    Re: Czy któraś z was myślała o adopcji?

    Hej
    Tak My myślelismy o adopcji tyle za nam na poczatku drogi pojawily sie pewne trudnosci (nie bylismy malzenstwem) a potem hmmmmm zaszlam w ciaze
    tak ze temat byl przemyslany kilkatysiecy razy i na pewno za pare lat wroci:)
    Pozdrawiam i zycze dobrej dla Was a przede wszystkim wspolnej decyzji!



    #819325

    ami7

    Re: Czy któraś z was myślała o adopcji?

    Buniaa, owszem mysłalam o adopcji… po dwóch latach prób takie myślenie nasuwa się samo przez się… zastanawiałam się że jeśłi nie mam swoich dzieci, to może moim zadaniem na życie jest stworzenie domu jakiejś małej istotce, ktorej nikt nie chce..? Tylko, że mój mężczyzna… też na razie nie chce o tym słyszeć… a ja boję się bardzo naciskać, bo „ten temat” rodzi między nami same tylko spięcia… ściskam gorąco…

    ami7
    mój wykresik

    #819326

    zabulijka

    Re: Czy któraś z was myślała o adopcji?

    W wymarzonym swiecie mamy z moim ukochanym czworke dzieci – w tym np. dwojke urodzonych przez nas i dwojke adoptowanych. Niestety, nie wiem, czy te marzenia sie spelnia, czy dane mi bedzie urodzic swoje dzieci…Adoptowac chcemy bez wzgledu na nasze starania – ale mimo, ze wydawalo mi sie, ze sie oboje i pod tym wzgledem dobralismy, to podjecie decyzji nie jest dla nas latwe. Moj maz nie czuje sie jeszcze gotowy, tak mi powiedzial, kiedy chcialam, zebysmy cos zaczeli dzialac. A temat byl po stokroc omowiony wczesniej!! To na pewno nie jest latwa decyzja – ale czytam sobie historie rodzicow adoptowanych – i dla mnie sa o wiele piekniejsze niz historie „zwyklych” narodzin – tyle ciepla i madrosci z nich plynie…Ach chcialoby sie to przezyc…
    Caluski

    moj 8 cykl

    #819327

    jola72

    Re: Czy któraś z was myślała o adopcji?

    Może to zabrzmi strasznie, ale my a bynajmniej ja nie zamierzam adoptować dziecka. Oczywiście liczę się z tym, że możemy nie mieć dzieci ale mimo wszystko adppcja nie wchodzi w ogóle w grę…

    Jola

    #819328

    miyu

    Re: Czy któraś z was myślała o adopcji?

    jeszcze dwa miesiące temu na temat adopcji mówiłam NIE a teraz mówię A CZEMU NIE 😉 – wystarczy poczytać opowieści adopcyjnych rodziców żeby to zrozumieć 🙂
    w każdym razie Daniel zostawił po sobie, we mnie mnóstwo niewykorzystanego potencjału miłości i szkoda by było gdyby miało się to zmarnować …

    pozdrawiam

    Miyu i Aniołek (6.11.2004 – 27 tc)



    #819329

    buniaa

    Re: Odp

    No to mamy ten sam problem! Jak przekonać faceta?
    Ja myślę, że mojego dało by rady przekabacić tylko lekarz musiał by mu powiedzieć, że nie możemy mieć dzieci. A u nas jest ten problem że ja jakoś donosić ich nie mogę. Mam się poddać badaniom a później zobaczymy!

    Pozdrawiam!

    #819330

    jaewa

    Re: Czy któraś z was myślała o adopcji?

    Mój brat z żoną 5 lat temu adoptował synka (mały miał wtedy rok). Co tu dużo gadać, pewnie dla ludzi z zewnątrz jest to „problem”. Ja sama czasem zastanawiam się, kiedy mu powiedzą i jak to będzie. Oni jednak tworzą wspaniałą rodzinkę i nie wyobrażają sobie, żeby mogło być inaczej. Swoje przeszli zanim się zdecydowali, adoptowali dziecko dopiero 15 lat po ślubie- jakiś czas temu rozmawiałam z bratową na ten temat i na temat mojej tragedii i powiedziała mi, że jest szczęśliwa i nie zamieniłaby się z nikim na inne życie.

    A w listopadzie w szpitalu poznałam kobietę, która opowiadała mi, że nie mogli z mężem mieć mieć dzieci i adoptowali synka (3 tygodniowego). Po roku zaszła w ciążę i właśnie w listopadzie mająć 2 letniego synka urodziła córeczkę. 7 miesięcy ciąży przeleżała, miała ogromne mięśniaki, ale urodziła i ma teraz 2 dzieci- była i pewnie jest bardzo szczęśliwa.

    Ewa AmelkAniołek2.04.04

    #819331

    buniaa

    Re: Odp.

    Witaj!
    Ja też myślę, że nie da się nie kochać dziecka i nie ważne czy ono jest moje czy też nie. Ale to ja tak myślę i czuję. Mój mąż jednak nie chce o tym słyszeć – narazie!

    Pozdrawiam.

    #819332

    agago

    Re: Odp.

    Hej
    Kiedyś byłam w domu dziecka (praktyki w szkole) i powiem ci, że te dzieciaki są fantastyczne i maleństwa i te starsze. Potrzebują bardzo dużo miłości i ciepła. Niestety adopcja nie może być na siłę i nawet gdybyś jej bardzo chciała, to dziecko będzie się czuło kochane wtedy, gdy twój mąż też tego będzie pragnął a nie tylko da się przekonać na zasadzie zrobię to dla ciebie. Jest to bardzo trudne, ale pierwsza myśl i rozmowa to czasem szok, obawy itp. dla drugiej strony, potem oswaja się z ta myślą. Może za jakiś czas, gdy trochę ochłonie i wrócicie do tej rozmowy będzie miał inne podejście. Życzę wam wszystkiego dobrego i dużo wyrozumiałości i szczerości w tym trudnym czasie.

    Aguśka



    #819333

    buniaa

    Re: Odp.

    Wielkie dzięki za te słowa.

    Ja pracuję w Domu Pomocy Społecznej dla Upośledzonych Umysłowo i powiem ci, że te dzieci jak zresztą wszystkie inne też są kochane i powiedziała bym iż jeszcze bardziej potrzebują miłopści! Doskonale więc zdaję sobie sprawę z tego co rozwazam.

    Masz rację do miłości zmuszać nie można i dlatego poddam się wszystkim badaniom by lekarze mogli stwierdzić dlaczego wciąz rodzę zbyt wcześnie i dlaczego nie możemy się doczekać upragnionego potomstwa. Jeżeli natomiast i to nie przyniesie rezultatów to wtedy pomyślimy razem nad naszym dalszym życiem.

    Pozdrawiam

    #819334

    agago

    Re: Odp.

    życzę Ci, żeby twoje najskrytsze marzenia się spełniły i myslę sobie, że może ze względu na Twoją pracę jest Ci łatwiej myśleć o adopcji, faceci sa tchórzliwi i czesto myslą, że jak tematu nie będzie to i problem zniknie
    pozdrowionka trzymaj się ciepło

    Aguśka



    #819335

    buniaa

    Re: Odp.

    Moim jedynym marzeniem są teraz dzieci i ze względu na męża „nasze dzieci!”

    Dzięki za życzenia!

    Co do facetów masz zupełną rację, ale i tak ich kochamy!!

    Pozdrawiam Buniaa

    #819336

    olivka76

    Re: Czy któraś z was myślała o adopcji?

    Witam :-).
    Sama dluuuuugo zastanawialam sie, dorastalam i „przyzwyczajalam sie” do samej mysli (nie decyzji) o adopcji, chociaz nie bylo ku temu zadnego powodu, jednak mialam w sobie taka wlasnie potrzebe… A bylo to dawno temu, jeszcze zanim zaszlam w pierwsza z kolei nie donoszona ciaze (a bylo ich juz niestety dwie :-(((). Natomiast swoimi przemysleniami z Mezusiem podzielilam sie kilka dni po momencie ujrzenia drugich dwoch kreseczek, kiedy to podejrzewalam, ze cos jest nie tak- nie wiem dlaczego-moze intuicja.
    Jego reakcja zaskoczyla mnie niesamowicie… pozytywnie, choc byl i jest (ja w sumie rowniez) pelen obaw i strachu- nie przed samym przyjeciem dzieciatka (bo to sama radosc ;-)))), tylko przed sama ta procedura przysposabiajaca, przed tym, ze ktos kto zobaczy nas raz, dwa czy trzy zaledwie ma mozliwosc zadecydowania o naszym zyciu i np. nie zakwalifikowac nas do adopcji. Przeraza nas to w tym momencie najbardziej na swiecie. A ta cala wspaniala, najwazniejsza reszta -czyli mozliwosc wlasnego – bez cudzyslowia, bo dla nas nie ma roznicy czy to dzieciatko bedzie roslo z naszej „krwi i kosci” czy bedzie z innego materialu genetycznego- sprawia , ze chce nam sie zyc w obliczu naszej obecnej sytuacji. Wiemy po prostu, ze jednak mozemy miec dziecko i to jest dla nas najwazniejsze :-).
    Kocham mojego Meza za to, ze tak wspaniale potrafil wesprzec mnie w podjeciu -juz-decyzji i zycze Tobie, aby Twoj maz rowniez dorosl do Twoich, a mam nadzieje , ze juz niedlugo Waszych marzen. Na pewno tak bedzie! !!
    Dla mezczyzny to jest jednak inny sposob przezywania, przyswajania, dostosowywania sytuacji-„troszeczke” dluzszy niestety :-).

    Sciskam Cie mocno i mam nadzieje, ze spelni sie Twoje marzenie ;-).

    Olivka.

    #819337

    agago

    Re: Odp.

    święta racja napisz za jakis czas co tam w temacie sie zmieniło pozdrowionka

    Aguśka

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 30)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close