Czy któraś z was przezyła coś takiego?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)
  • Autor
    Wpisy
  • #64329

    buniaa

    Drogie kobiety!!!
    Poddaje się! Mam tego dość i jestem wściekła!!!
    Pierwsza ciąża pozamaciczna!
    Druga super do 18 tygodnia później przedwczesny poród z powodu rozluźnienia szyjki macicy (straciłam syna!)
    Trzecia super do 22 tygodnia. W 13 tygodniu założono szew na szyjce macicy było ok. Końcem 21 tygodnia poczułam wodniste upławy. Wizyta u gin i skierowanie do szpitala. Diagnoza „opadniety pęcherz płodowy i przedwczesne uchodzenie wód, rozwarcie na dwa palce!”. Leżenie plackiem na klockach i modlitwa oby jak najdłużej. Udało mi się doleżeć do 24 tygodnia pod ciągłymi kroplówkami. Później skurcze, złe wyniki badań … Lekarze postanowili ratować i mnie i dziecko. Cesarka i jest córka, zapłakała uf pomyślałam żyje, będzie dobrze! Niestety nie udało się! Małgosia walczyła 26 dni o życie, choć lekarze uśmiercali ją już w trzecią dobę. Chciała żyć, lecz nie poradziła sobie z trudnościami wczesnego wcześniactwa. Szok i horror dla nas a dla niej koszmar.
    Mam tego dość i chyba się poddam, bo ileż można!
    Same powiedzcie czy ja nie mam pecha? Ja a moje dzieci dopiero go mają!!!
    Wiecie myślałam, że nie ma nic gorszego jak śmierć własnego dziecka, a teraz wiem, że patrzenie na jego cierpienie i nasza bezradność jest o wiele gorsza!

    Nie wiem czy znajdzie się wśród was, ktoś kto jest w stanie mnie pocieszyć i dodać otuchy?

    Powodzenia Bunia

    #817912

    Anonim

    Re: Czy któraś z was przezyła coś takiego?

    strasznie , strasznie mi przykro…
    nie znam słów pocieszenia w tej sytuacji…

    trzymam kciuki, żeby Wasze marzenia się spelniły!

    bruni i CHŁOPAKI



    #817913

    jaewa

    Re: Czy któraś z was przezyła coś takiego?

    Choć sama też przeżyłam śmierć dziecka to mogę się tylko domyślać co teraz czujesz, przez co przechodzisz…
    Pamiętam Twoją zeszłoroczną historię i bardzo, bardzo mi smutno i przykro, że znów spotyka Cię tragedia.
    Przytulam Cię

    Ewa AmelkAniołek2.04.04

    #817914

    ewike

    Re: Czy któraś z was przezyła coś takiego?

    :(((
    … Nie znajduję słów …

    #817915

    Anonim

    Re: Czy któraś z was przezyła coś takiego?

    nie wiem, co powiedziec…..moje starania i straty dzieci sa niczym w porownaniu z Twoimi problemami…..

    przyrko mi, i zycze….tylko dobrych wiadmosci!!

    to juz ponad 3 lata…laparo 21 kwietnia
    Mama Damianka 29.05.1998 i (* V 2002),(* I 2004)

    #817916

    jaga

    Re: Czy któraś z was przezyła coś takiego?

    Nie będę Cię pocieszać, bo nawet jakbym się bardzo starała, to i tak Twoich odczuć nie zmienię.
    Ale nie poddawaj się! Odpocznij, wyjedź gdzieś może…. niedługo długi weekend….
    Moja mama się nie poddawała i ma mnie. Dwa razy straciła donoszone (!!!!) dziecko (w trakcie porodu). W sumie 6 razy była w ciąży. Nigdy nawet nie chciałam myśleć o tym, co musiała przejść, aby mnie urodzić. Ale zaznała szczęścia macierzyństwa, czego i Tobie z całego serca życzę.



    #817917

    monia26

    Re:Historia pewnej Ani

    Trudno tutaj cokolwiek napisac na pocieszenie…ale opisze Ci historie pewnej dzieczyny, ktora poznalam w szpitalu bedac w 7 tygodniu ciazy – mialam lekkie plamienia…Ania, tak jej na imie trafila do mojej sali…milo nam sie rozmawialo i po kilku dniach opowiedziala mi o swoich obawach…to byla jej 3 ciaza, oczywiscie tez zagrozona, pierwsze dzieciatko stracila na samym poczatku ciazy, drugie urodzila w 23 tygodniu – zylo kilkanascie minut, byla zrozpaczona i zalamana, przez pol roku nie spotykala sie z nikim tylko plakala w samotnosci, nawet maz nie byl w stanie jej pomoc i jak sama przyznala dziwi sie, ze to wytrzymal…3 ciaza…ona w 14 tygodniu na podtrzymaniu z powodu bolow brzucha….ale zawziela sie, mowila, ze tym razem nie chce miec czarnych mysli, ze tym razem bedzie miec zdrowe piekne dziecko….Wymienilysmy sie numerem tel. ale do konca ciazy nie skontaktowalysmy sie ze soba….obie z tego samego powodu, balysmy sie, ze moze sie nie udalo….W kwietniu zadzwonila i powiedziala, ze ma slicznego zdrowego synka, urodzonego w terminie.
    Takze, nie poddawaj sie, moze warto zrobic jakies badania i znalezc przyczyne tych pzredwczesnych porodow, bo przyczyna jakas jest na pewno. Z tego co wiem do 3 prob sie tego generalnie nie robi ale pozniej lekarze sami proponuja badania. Moze masz zbyt malo progesteronu…a co za tym idzie trudnosci z donoszeniem ciazy. Wiem, ze to teraz glupio brzmi, przezylas tragednie a ja sie wymadrzam…ale warto cos zrobic. I zobaczysz, bedziesz miec sliczne zdrowe dziecko, tylko uwierz w to.

    Pozdrawiam cieplo i trzymam kciuki. Monika


    Laurunia 21.06.2004

    #817918

    buniaa

    Re:Odpowiedź!

    Witam i dziękuję za słowa otuchy!

    Tak mój gin zaproponował mi właśnie badania m.in. badanie laberoskopowe macicy, lecz to dopiero po dwóch cyklach miesiączkowych. Postanowiłam się poddać tym badaniom i poszukać przyczyny (tak jak piszesz!) a to po to przede wszystkim, by więcej moich dzieci nie musiało się tak okropnie męczyć jak Małgosia.
    Jeśli zaś chodzi o planowanie to narazie to wykluczam. Jeśli ma być to będzie a jeśli nie to trudno. Narazie brak mi siły do starań cały czas mam przed oczami Małgosię w inkubatorku kurczowo trzymającą mnie za palec i patrzącą tymi malutkimi oczątkami w moim kierunku.

    Jeszcze raz dziękuję Buniaa

    #817919

    lilianka

    Re: Czy któraś z was przezyła coś takiego?

    Buniuu, przeczytałam wczoraj Twój post i…nie miałam odwagi napisać Ci czegokolwiek. Chyba nawet nie potrafię wyobraźć sobie co przeżywasz…tak bardzo chciałabym Cię jakoś pocieszyć, dodać otuchy ale nie znajduję słów którymi umiałabym to wyrazić.
    Tak bardzo, bardzo mi przykro.

    Głęboko wierzę w to, że kiedys będzie Ci dane cieszyć się szczęśliwym macieżyństwem. Nie poddawaj się!

    Bardzo serdecznie pozdrawiam i…trzymaj się. Jestem z Tobą.

    Lilianka

    #817920

    monia26

    Re:((((

    Nie jestem w stanie nawet myslec o tym c by bylo gdyby to spotkalo moja coreczke..ale wiem jedno, ze bolec musi okropnie i nie dziwie sie, ze na razie nie planujesz dziecka….trzeba czasu, zeby czlowiek przestal cierpiec i myslec ciagle o tragedii jaka nas spotyka.
    Ale wierze, ze kiedys przyjdzie taki dzien, ze bedziesz szczesliwa kochajaca mamusia:))

    Buziaki :*


    Laurunia 21.06.2004



    #817921

    nuska

    Re: Czy któraś z was przezyła coś takiego?

    Buniu takie to okrutne co Cię spotkało i Twojego męża. Powiem tyle bardzo mi przykro, przytulam Cię mocno i modlę się za Twoje Aniołki i za siłę na przetrwanie Waszego bólu…

    Nuśka

    #817922

    kamelia

    Re: Czy któraś z was przezyła coś takiego?

    Buniaa, uwierz mi, że zdarzają się także historie z happy endem… Czemu akurat Twoja miałaby być od początku do końca smutna? Wierzę, że Wam się uda… Może jeszcze nie teraz ale uda się na pewno…

    Moi chłopcy: B i Michałek (18-mcy)



    #817923

    aga30

    Re: Czy któraś z was przezyła coś takiego?

    To bardzo przykre co Cię spotkało i to aż trzy razy, nawet nie wiem, czy ja umiałabym znależć w sobie tyle siły do dalszej walki, życzę Ci dużo wiary i abyś w końcu mogła tulić swoje dzieciątko

    5 cykl starań
    Aga i aniołek (10-13.12.2003)

    #817924

    apolosia

    Buniu,

    Kochana Buniu, która los tak boleśnie doświadcza! Żadne słowa nie wyraża tego jak bardzo mi smutno, jak ogromnie mocno mi przykro i jak chciałabym jakoś Ci ulżyć w cierpieniu, choć to pewnie niemożliwe. Jestem jednak dobrej myśli, ze…w końcu Twoja marzenie o narodzeniu zdrowego dzidziusia sie spełni, że Twoje dzieci, już teraz jako aniołki będą wspierac swoją mamę w dążeniu do tego szczęścia, bycia mamą która może tulić swoje maleństwo w ramionach, żywe… Bunia, jestem z Toba sercem. Trzymaj sie jakoś, choć wiem że jest Ci teraz tak strasznie trudno. Wierzę, ze za parę lat, te złe chwile będą tylko bladym wspomnieniem, a na kolanach bedziesz miała swoje słoneczko, zdrowe, tak mocno Ciebie kochające. Miłością wszystkich Twoich dzieci, które z nieba poprzez to dziecko, będą Cię miłować. Może to trochę zagmatwane co tu napisałam, niudolne. Ale mocno w to wierze. *** W Twoje spełnienie. Czuję Bunia, że mimo tych dramatycznych doświadczeń jestes niezwykle silną kobieta, a to co Cię spotkało tylko CIę wzmocni. Choc trudno w tych okrutnych podarunkach od losu doszukiwać sie jakiegoś ukrytego znaczenia, ja jednak żywie przekonanie, że wszystko co nam sie przydaża czemus służy. Dziecko które urodzisz pewnego dnia, już nie tak odległego zapewne, wynagrodzi Ci Twoje cierpienia. Zobaczysz, ze ta się stanie.
    Całusy dzielna kobieto.

    Michasia i Dobrusia ( 18.V.2004 )

    #817925

    buniaa

    Re: Odp

    Witam i dziękuję za słowa otuchy!

    Wiesz chyba masz rację w tym, że cierpienie nas umacnia i pewno w wielu innych rzeczach również. Co do tego, iż w końcu kiedyś zostanę mamą to niewiem i nikt tego nie wie na tym świecie! Będziemy czekać na ten WIELKI Dar Boży. Narazie myślimy o dokładnych badaniach, które w najbilzszym czasie muszę przejść by upewnić się, że ze mną jest wszystko ok.

    Pozdrawiam i dziękuję Buniaa

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close