Czy ktoś Wam pomagał?

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #20512

    cszynka

    Ciekawa jestem, jak to u Was wygląda, lub wyglądało w pierwszych dniach, tygodniach czy miesiącach Waszego maluszka. Czy była jakaś babcia zawsze pod ręką? Czy mieszkacie z rodzicami, którzy zawsze mają „cenne” rady? A może same (z mężem) dawałyście sobie radę. Ja strasznie obawaiałam się tych piewrszych tygodni, ale niepotrzebnie. Oboje przeszliśmy przez to samodzielnie i jesteśmy z siebie b. dumni. A może powinnam żałować, że babci nie było pod ręką…

    cszynka i Olcia (06.01.2003)

    #285145

    klucha

    Re: Czy ktoś Wam pomagał?

    Przez pierwsze trzy tygodnie radziliśmy sobie z mężem sami i było świetnie, potem mężulek wrócił do pracy i do tego wyjechał służbowo na trzy dni, a ja nie mogłam dźwigać (tak mnie jeszcze bolała rana po cc) więc do pomocy przyszła babcia – wzięła sobie 2 tygodnie urlopu. Chwała jej za to. Duzo mi pomogła, ale nie wtrącała się. Potem zostałam z Niunią sama i też było OK

    Izka i Zuzanka (12.V.2002 r.)



    #285146

    lea

    Re: Czy ktoś Wam pomagał?

    Ja moja mame miałąm za ścianą i pomagała mi o tyle, ze nauczyła nas kąpać dziecko, brała je do siebie na ok. 30 minut dziennie i na pomagała mi w praniu ręcznym (po cesarce)
    Więc taka pomoc nie ustawiczna, ale wg mnie w sam razie i tak naprawdę potrzebna i cenna bardzo.
    Do moich metod i środków mama się nie wtrąca, wie, ze mam forum i pamieta swoją tesciową wscibską i mądralińską i tego chce mi oszczedzić.
    Moja mama jako babcia jest idealna, szkoda, że pracuje…

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #285147

    majo

    Re: Czy ktoś Wam pomagał?

    My , tzn moj maz , corcia 7tygodniowa zosia i ja, radzimy sobie sami.
    urodzilam silami natury, wiec po 2 dniach po porodzie bylam juz w domu. przez pierwsze dni do zdjecia szwow (po nacieciu krocza) nie bylo lekko, z trudem siedzialam:), ale po tygodniu nadrobilam zaleglosci w domu i wszystko zaczelo plynac nowym rytmem. Radek (moj maz ) wciaz pracowal-ktos musi zarabiac :)), ale staral sie pomagac jak mogl.
    teraz zosia ma dokladnie 50 dni zycia i jest nam dobrze bez niczyjej pomocy, moze dlatego , ze samodzielnosci uczylismy sie dlugo i z dala od rodziny-nie wiem, ale nie wyobrazam sobie , zeby ktos krecil sie po moim domu, no chyba , ze gosc, bo takich miewamy sporo:)))
    pozdr

    J&Z&R

    #285148

    cat

    Re: Czy ktoś Wam pomagał?

    edit.

    #285149

    ola2

    Re: Czy ktoś Wam pomagał?

    Mnie nikt nie pomagał. Moja mam mieszka 300km stąd, teściowa 5 metrów, ale ona mnie nie cierpi i do Asi przyszła po PÓŁ roku. Mąż pracuje ja skończyłam studia dzienne z „dzieckiem na rękach w szkole”. Mojaj mam przyjeżdzała jak potrzebowałam , jak miałam examiny.
    Chociaż mieszka 300 km odemnie zan Asie 100 razy le[piej niż teściowa.
    I pomaga mi jak może , dzwoni 3 razy dziennie i wspiera mnie duchowo – to czasem jest ważnieszjesz od innej pomocy.
    Ola



    #285150

    kiuik

    Re: Czy ktoś Wam pomagał?

    nam nikt nie pomagal…
    na szczescie udalo sie zalatwic mezowi urlop i dopiero jak jas skonczyl 4 tygodnie to maz poszedl do pracy – do dnia dzisiejszego radze sobie sama – nikt mi nie pomaga w sprawach domowych czy przy jasiu (oprocz toma oczywiscie 🙂 – jedna babcia byla na spacerze do tej pory raz a druga dwa razy (jak bylismy razem na wyjezdzie) – tesciowa pomaga mi o tyle ze pare razy podwiozla mnie do pediatry z malym…
    czasem troche mi przykro – nawet nie chodzi o pomoc tylko o to ze nie garna sie dziadkowie do zajecia sie malym, poznania go lepiej – wystarczy im jak wpadamy na obiadki i moga go sobie ponosic troszke… ale ma to i dobre strony – z rzadka tylko wysluchuje tzw „zlotych rad”…..
    a tak mi sie marzy wyjscie do kina….

    kiuiczycaZjasiemUboku (21.02)
    http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=7702&q=yahoo&k=2

    #285151

    beatab

    Re: Czy ktoś Wam pomagał?

    do mnie przychodziła przez tydzień mama. pomoc bardzo mi się przydała, bo ja najchetniej bym non stop spała…a dziecko niestety nie miało takiej potrzeby prawie wcale…:(((
    a jeść trzeba było, posprzątac trochę też i małego ukołysać, jak ja padałam juz z sił…ale zaznaczam, ze moj mąż przychodził z pracy ok 18-19 i miała tylko jeden dzień wolny – jak wyszłam ze szpitala:((

    Beata&Patryk(03.03.03) http://betka.prv.pl

    #285152

    pluto

    Re: Czy ktoś Wam pomagał?

    Mąż przez dwa tygodnie był z nami w domu, potem zostałam sama…..wracał z pracy dośc późno bo koło 19 + zrobienie zakupów + wyjście z psem czyli nie było Go w domu cały dzień…jakoś dałam radę…..na początku Mama gotowała nam obiady, potem teściowa raz na jakiś czas podrzuciła (czyt. mąz musiał jechać ) kotleciki z kurczaka…………..mój Tato przychodził codziennie wyjść w południe z psem ………

    Potem zajmowałam się Karolem sama……a do prac domowych zatrudniliśmy nianię……..

    Julka i Karolek (rok i pięć dni)

    #285153

    kleeo

    Re: Czy ktoś Wam pomagał?

    Mi nikt nie pomagal przy Natalce, byl tylko maz, ale i on czesto wyjezdzal. Bylo ciezko, ale wole to niz pomoc tesciowej, jak przy pierwszym dziecku, bo wlasciwie to ja jej pomagalam, odpedzala sie ode mnie jak od muchy…Przydalaby sie pomoc jakas dorazna, teraz tez, niestety nie mam na co liczyc, mieszkamy oddzielnie i dosc daleko, moze to i lepiej 🙂


    kleeo i Natalia (ur.26.07.02)



    #285154

    heksa

    Re: Czy ktoś Wam pomagał?

    Bedac w ciazy, mnie tez przerazaly pierwsze tygodnie z dzieckiem i najpierw probowalam namowic moja mame zeby przyjechala z Polski pomoc (nie udalo sie) i ostatecznie prosto ze szpitala wyladowalam u tesciow liczac na pomoc tesciowej.. ale szybciutko sobie uswiadomilam ze nie taki diabel straszny i sie wynosilam na swoje. Jak dotad radzimy sobie niezle ale pomaga tez swiadomosc ze na babcie mozemy liczyc w kazdej chwili.

    Luiza i Sophie (11.VI)

    #285155

    garfield

    Re: Czy ktoś Wam pomagał?

    U mnie przez pierwszy tydzien była mama moja, bo ja lezałam i nie dałabym sobie rady. Ale ona nie zajmowala sie małą, tylko gotowała, sprzątała i prała. I słuzyła radą.
    Ale ja po szkole rodzenia raczej wiedziałam co robic. Przewijał i kapał mąż. Ja oczywiscie karmiłam.
    Tesciowa mieszka pietro wyzej….ale raczej nie pomagała.
    Po tygodniu mama pojechała (mieszka 100km od nas) i radzilismy sobie juz sami.
    Było ok, bo Sara nie nalezy ( i bylo tak od początku ) do dzieci wciąz płaczących itp

    Gosia i księżniczka Sara ur 23.09.02



    #285156

    ani-ani

    Re: Czy ktoś Wam pomagał?

    Żałować?… nie ma czego. Ja przez tydzień miała najpierw mamę, która przychodziła codziennie a później tatę, który był na chorobowym (przez kilka miesięcy). Powiem ci że co za dużo to niezdrowo. Czasami chciałam po prostu być sama z Maleńką. Tęskniłam za tym żeby nie pilnować czy i kiedy ktośprzyjdzie (trzeba było wychodzićżeby odkluczyć bramkę :()
    Choćprzyznam że te pierwsze dni z rodziną były OK

    Ani_ani i Izunia-Kropunia ( 10 m-cy)

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close