czy moge w czyms pomoc

Witam wszystkie dziewczyny, panie mlodsze i starsze, ktore tak strasznie jak ja pragna dziecka.Mnie sie udalo cztery lata temu. W wieku 44 lat urodzilam coreczke .Stalo sie to dzieki metodzie IVf , mojej cudownej lakarce domowej i jednemu z londynskich szpitali. Opierajac sie na waszych wypowiedziach sytuacja w Anglii wyglada lepiej zarowno pod wzgledem nastawienia innych ludzi jak rowniez pomocy finansowej i bardzo ludzkim nastawieniu lekarzy.
Mimo, ze sama mam dzieci ciagle mnie ten temat interesuje i czytam wszystko co sie z tym wiaze. Techniki wspomagajace ”poczecie asystowane” zmieniaja sie i doskonala z dnia na dzien i czasami warto nawet cos lekarzowi zasugerowac. chetnie podziele sie z Wami moimi doswiadczeniami i chyba nie mala juz w tej dziedzinie wiedza. I jeszcze jedno na koniec, nie poddawajcie sie . wiem,ze to wszystko kosztuje zarowno emocjanalnie jak i finansowo ale skoro ja w moim wieku urodzilam zdrowe i sliczne dziecko to coz dopiero panie o cale dekady mlodsze.
Mam nadzieje, ze sie odezwiecie- wszystkich serdecznie pozdrawiam.
grazyna

29 odpowiedzi na pytanie: czy moge w czyms pomoc

olah2001-08-23 07:16:28

Re: czy moge w czyms pomoc

Opowiedz nam o Twojej drodze do dziecka, ile lat walczyłaś, co wpłynęło na sukces.
Czytałaś “Zwierciadło”? Jedna ze sław polskiej psychologii stwierdziła, że powinniśmy sobie dać spokój z tym problemem i zaadoptować dziecko. Co o tym sądzisz?

izorek2001-08-23 07:48:15

Re: czy moge w czyms pomoc

Grazynko – to naprawde cudowne! To co mnie napawa optymizmem to to, ze dziewczyny ktorym sie udalo, nie zapomniaja o tych, ktore nadal walcza. Mysle, ze Ola zadala kilka istotnych pytan. Czy mozesz na nie odpowiedziec? Ja mam prawie 30 lat i troche bladze jak we mgle. Ciagle licze, ze mi sie uda. Nie chce tez zeby stalo sie to moja obsesja, bo jak wynika z korespondencji innych dziewczyn, czasami jest blokada psychiczna i wystarczy “wrzucic na luz”, zeby odniesc sukces. Buziaki

Izorek

lila2001-08-23 07:54:13

Re: czy moge w czyms pomoc

Witaj Grażynko, podbudowałaś mnie trochę. Mnie też się udało in vitro. w wieku 37 lat urodziłam córeczkę. Chciałabym jeszcze raz spróbować odmrozić moje eskimoski, a zostało jeszcze 7 zarodków. Mam już niestety 40 lat. Trochę się bałam, ale Twój list bardzo mnie podbudował. Za co Ci serdecznie dziękuję. Pozdrawiam Lila.

2001-08-23 09:01:41

Re: czy moge.. (adopcja rozwiazaniem nieplodosci?)

Nie wiem co na to GRAZYNA, ale ja stanowczo nie zgadzam sie z takim stanowiskiem.Ta Pani (nie czytalam jeszcze zwierciadla, ale przeczytam) ma na mysli dobro nie adoptowanych jeszcze dzieci, dobre to i szlachetne, ale na pewno nie mysli o osobie dotknietej nieplodnoscia. Poza tym, jak sobie mozna dac spokoj z takim problemem i zalowac potem przez cale zycie,ze nie bylo sie wytrwalym??

Byl ti taki Czarek w Forum, ktorzy z zona probowali 8 razy in vitro!! Ja mysle,ze na adopcje zawsze jest czas i ze to ostatnia deska ratunku, dla tych co chca miec “wlasne” dziecko. A dla tych co chca ratowac dzieci bez rodzicow to powinni byc ludzie, ktorzy to zrobia niezaleznie od swojej plodnosci czy nieplodnosci!
To chyba jest za skomplikowany temat,zeby tak w uproszczony sposob to ujac.. ale moje zdanie jest inne niz tej slawy polskiej psychologii!!! Nie dawac sobie spokoju tylko walczyc!!!

Wsciekla Baba

agnieszka252001-08-23 16:01:11

Re: czy moge w czyms pomoc

Dzieki Grażynko za Twoje słowa. Sa one nam bardzo potrzebne. Ja sama mam 25 lat a juz zaczynam odzuwać presję czasu. Może sama sobie ją nałozyłam…

martakb2001-08-24 09:04:57

Re: czy moge w czyms pomoc

Grażyno, wielkie dzięki z udział w forum.
Pewnikiem będziemy miały do ciebie masę pytań.
Twój list podbudowuje – bardzo bardzo.
Jezeli dobrze zrozumiałam to mieszkasz na Wyspie. Czy mogłabyś nam napisać jak wygląda tzw. “standard” leczenia w Klinikach – poszczególne etapy diagnostyki i leczenia, itp. Druga rzecz to sprawa odpłatności – co pokrywa ubezpieczenie, co ewentualnie leży w gestii samych pacjentów.
Pozdrawiam, Marta

bogna2001-08-24 12:14:27

KOCHANE KOBIETKI!

Kochane kobietki !

Jak dobrze, że Was znalazłam! Chociaż nigdy nie kupuję „Zwierciadła”, to tym razem, jak tylko zobaczyłam na okładce temat tabu „bezpłodność”, to natychmiast oczywiście kupiłam. Od razu następnego dnia spędziłam 2 godziny czytając Wasze listy na internetowym forum. Nie mogłam się oderwać. Z jednej strony to smutne, że tylu z nas dotyczy problem braku dzieci, a z drugiej – cieszę się, że będę miała z kim pogadać, bo tak naprawdę „syty głodnego nie zrozumie”, czyli wszystkie koleżanki, przyjaciółki, mąż, a nawet mama mogą szczerze pocieszyć, wysłuchać, ale nigdy tak naprawdę nie pomogą, jeśli ich ten problem nie dotyczy i nigdy nie dotyczył.
My zmagamy się z tym problemem już od czterech lat i widzę, że chyba jest to bardzo długo, bo z Waszych listów wynika, że normą na forum jest rok-dwa, a może się mylę? Bilans na dzień dzisiejszy wygląda następująco : kuracja Clostylbegytem , niezliczone ilości USG – dopochwowych i zewnętrznych, operacja żylaków powrózka nasiennego u męża, posiew z kanału szyjki (jałowy) i długie, długie miesiące leczenia u rozmaitych ginekologów, z których każdy mówił : wszystko w porządku z panią, nic tylko rodzić dzieci!. Aha! I jeszcze wizyty u bioenergoterapeuty, który za drugim razem wziął mnie na stronę i powiedział, „jak w ciągu 8 miesięcy nie zajdzie pani w ciążę, proszę spróbować z innym mężczyzną, ale niech to będzie tajemnica pani i moja – mąż nie może się o tym dowiedzieć (…!!!), jeszcze była wizyta u tybetańczyka, który powiedział, że mam zapalenia różnego rodzaju, stare i nieleczone i trzeba jak najszybciej zacząć coś z tym robić, bo może być niebezpiecznie. Że już nie wspomnę o wizycie u wróżki, która stwierdziłą (po rozłożeniu tarota), że choćbyśmy nie wiem jak się starali, to w ciągu 3 najbliższych lat nie urodzę dziecka, chociaż kiedyś będę miała i to nawet dwoje.
W końcu znalazłam w moim mieście lekarza, który wydaje mi się, że jest odpowiedzialny i solidny. Na początku zdziwił się bardzo, jak to jest możliwe że od tylu lat się leczę, a żaden lekarz nie zalecił mi badań hormonalnych, HCG i różnych innych. Po tylu latach leczenia się u „specjalistów”, nie wyłączając świetnego podobno lekarza w Bytomiu i w Tarnowskich Górach, który stwierdził, że nic mi nie jest, trafiłam do tego właśnie lekarza, u którego teraz się leczę, z wielkim podobno zrostem macicy, z rozregulowanymi hormonami, jakimiś podejrzanymim włoskami wokół piersi, z dziwnymi krwawieniami i niedoleczonymi zapaleniami. I co ja mam zrobić? Nie mam już siły, żeby to wszystko kontynuować. Na domiar złego nie wiem, czy „wina” leży po mojej stronie, czy po stronie męża, bo obecny lekarz jako pierwszy twierdzi, że ze mną też nie jest wszystko w porządku.
Dziewczyny! Czy któraś ma lub miała podobny problem z nasieniem męża? U mojego jest niby wszystko w normie, ale w tych dolnych granicach. Podzielcie się ze mną swoim doświadczeniem, bo ja wariuję już od tego natłoku chaotycznych informacji. Czy to prawda, że operacje usunięcia żylaków rzadko przynoszą u mężczyzn spodziewane efekty? Dlaczego ten lekarz, który operował i zebrał „kasę” nam tego nie powiedział, czy nikomu naprawdę nie można już ufać? Na temat płodności i wszystkiego co z tym związane przeczytałam już chyba wszystko i podczas wizyt u moich licznych „lekarzy” niejednokrotnie miałam wrażenie, że wiem więcej od nich.
Przeżyłam już ostatnio bunt i żal do Boga, do męża, świata i samej siebie, żal do losu, że akurat mnie tak bardzo pokarał. Mam jeszcze w dodatku tyłozgięcie macicy. Czy to jest przeszkoda? Każdy mówi inaczej. Dlatego tym bardziej się cieszę, że spotkałam Was, bo może znajdzie się nareszcie ktoś, kto naprawdę zrozumie i pomoże. To jest chyba najdłuższy wywód, jaki wyprodukowałąm na temat mojego Wielkiego Nieszczęścia. Pozdrawiam serdecznie i liczę na „zadzierzgnięcie” kontaktów. Bogna.

lila2001-08-24 12:33:57

Re: Do Bogny

Bogna, ja już wiele razy pisałam na tym i innym forum, że szkoda czasu na konowałów. Idż do dobrej profesjonalnej kliniki jak tu wspomniane Novum. Wnioskuję ze jestes ze śląska, ale to chyba nie jest przeszkoda nie do przebrnięcia. Tu przyjmują profesjonalni lekarze. dla pocieszenia powiem Ci, że ja po 14 latach nieustannych wizyt u lepszych i gorszych lekarzy trafiłam do Novum. Tam po 3 miesiącach byłam w ciąży. Mąż miał bardzo złe parametry nasienia. Oni robią cuda. Pozdrawiam. L.

2001-08-24 12:49:02

Re: KOCHANE KOBIETKI!

Witaj wśród nas,
Większość z nas przeszła taką drogę jak Ty albo dłuższą, część dopiero zaczyna i inne są po kilku zabiegach zapłodnienia in vitro.
To co Cię spotyka to dla nas chleb powszedni. Wszystko zaczęło się naprawdę na forum Gazety Wyborczej [Zobacz stronę] – zajrzyj tam koniecznie, gwarantuję kilka dni czytania. Przekonasz się, że nie jesteś sama.
Powodzenia,
EwaP

asiaw2001-08-24 12:53:20

Re: KOCHANE KOBIETKI!

mój mšż tez ma podobno parametry nasienia w dolnej granicy a dodatkowo nie wykazuje ono migracji zlecono nam test kogoœ tam i pełno leków do łykania. Za namowš wielu forumowiczek zmieniam lekarza na p. Wojewodzkiego z Novum i jestem dobrej myœli. Zwierciadła nie przeczytam bo nie lubię jak ktoœ mi mówi co mam robić!!! Chętnie pogadała bym z tobš bardziej prywatnie ale niestety wyjezdzam a raczej stety WRESZCIE 2 TYGODNIE URLOPU. Fajnie, że jesteœ z nami chociaż to przykre , że tyle par maten problem. AsiaW

bozena2001-08-24 12:54:01

do Bogny!

Dziewczyno, jesteś w dobrych rękach!!!! rozumiemy Cię jak nikt inny. Lilka ma 1000% rację.

ps. ależ masz łatwość pisania! :)))))))
Uszy do góry i idź do dobrego lekarza!!! Jeśli chcesz możemy polecić najlepszych!

trzymaj z nami, Bożena

olah2001-08-24 13:33:33

Re: KOCHANE KOBIETKI!

Witaj w “klubie” 😉
Ja też mam 4 lata za sobą tej przepychanki między konowałami (bo dopiero ostatni może się nazywać lekarzem). Psychicznie czuję się podobnie – buny przeciwko wszyskim i wszystkiemu (oszczędziłam jedynie męża). Ale w marcu znalazłam forum na Gazecie i od tamtej pory jest mi lżej. Zostań z nami a przekonasz się, że jest to wspaniała terapia grupowa. Stworzyliśmy jeszcze nie formalne (ale to kwestia czasu) stowarzyszenie, Rebas (jeden z nas) zorganizował stronę www poświęconą naszemu problemowi ([Zobacz stronę]). Odbył się pierwszy ogólnopolski sabat, gdzie się spotkaliśmy i poznaliśmy “fizycznie”. I jest super! Tylko… brakuje nam TYCH sukcesów – ale to też myślę kwestia czasu.

aga102001-08-24 14:27:44

Re: Do Bogny, Lili i innych

No z tymi cudam iw Novum to trochę przesada. Leczą i mają efekty, ale i tak nie każde ich leczenie kończy się sukcesem, nie wpadajmy aż w taki zachwyt. Nie ujmuję im profesjonalizmu, ale często podchodzą do leczenia w dość standardowy sposób (dobrze sprawdzony i pewnie skuteczny) i po braku efektów są po prostu bezradni, podczas gdy zrobienie innych dodatkowych badań (wychodzących poza przyjęty schemat) może okazać się bardzo pomocne.

iwonkaa2001-08-24 15:42:32

Re:do Bogny

Bogusiu, nie jesteś sama z tym dłuuuuuuuuuugim, bo 4-letnim stażem. Są kobiety, którym udaje się dopiero po dziesięciu, ale warto czekać choćby i tyle. Ja też “staram się” cztery lata, z tym, że już więcej “przerobiłam” z tego tematu, a i nadal nie wiadomo, co jest nie tak. Setki USG, badania hormonalne, HSG, HSC, laparoskopia, wlewki domaciczne, sanatorium, 5 inseminacji, 1 IVF i co? I nic. Ale nadal czekam i czytam na forum listy dziewczyn, którym się udało, bo przecież udaje się, tylko trzeba poczekać. Znam dziewczynę, która 5 lat czekała, nie leczyła się nigdzie, a przebyła zapalenie przydatków i ma dwurożną macicę i właśnie jest w 6 miesiącu. Sama się śmieje, że nie wie, jak to się stało, tak po pięciu latach nagle zaskoczyło. Jednak można. Czasami nawet lekarz nie jest potrzebny, choć ja Tobie radzę znaleźć sobie jakiegoś dobrego, choćby po to, aby Cię nie zwodził, tylko zajął się leczeniem, bądź zdecydował choćby o IVF, jeżeli to konieczne. Czas niestety jest naszym wrogiem.
Całuski.

malgosia2001-08-24 16:32:26

do kobietki Bogny

Ładne imię. Bogna Twój list jest tal żywiołowy i ma tyle wątków, ze trudno odpwiedzieć od razu. Rozumiem, ze robiłas mnóstwo badań. Czy robiłąś badania immunologiczne tzn. czy sorawdzali Ci czy nie masz ” uczulenia” na nasienie męża? Dziewczyny robiły te badania w Łodzi, zdania są podzielone, ale moze spróbowac. Jeśli chodzi o nasienie, to zruzumiąłm, ze nie jest takie złe, na granicy. Czy wyniki są zawsze podobne , czy wahają sie? zZawsze jest jaaks przyczyna niepłodnosci, u Was po prostu nikt jej jeszcze nie znalazł. Zgadzam się z Lilką, powinnaś chyba pójśc do jakiegoś wypróbowanego osrodka leczenia niepłodnosci i zabaczyć co jest nie tak. Włóczenie się po różnych ;ekarzach nie przynosi często efektów. Napisz coś więcej . Malgosia

malgosia2001-08-25 06:43:58

Re: czy moge w czyms pomoc

Grażyno po prostu usiądż i napisz jak to wygladąło u Ciebie. Zaparz kawę, włącz muzykę nastrojową i PIIIIISZ. Ewa mówiła, ze chyba chcesz napisać to w formie pamietnika? Całuję ,M

grazyna2001-08-25 06:48:20

Re: czy moge w czyms pomoc

Droga Lilu,
strasznie sie ciesze, ze udalo Ci sie in vitrio. Czas chyba jednak znowu wkroczyc do akcji nie baczac na 40-ke. Ten wiek jest w pewnym sensie przeszkoda gdy staramy sie wyprodukowac jak najwieksza ilosc jajeczek (ja w wieku 43 lat ”powilam” tylko 3). Ty masz juz ten etap za soba. Czeka na Ciebie 7 zdrowych embrionkow. Ma to zapewne podloze psychologiczne ale powtorne zabiegi IVF u kobiet, ktore juz dzieki temu ze urodzily dziecko na ogol koncza sie sukcesem.
Mam nadzieje, ze niedlugo przeczytam o upragnionej niebieskiej kresce.
Pa-Grazyna..

grazyna2001-08-25 08:18:55

Re: czy moge w czyms pomoc

Moje drogie i dzielne,
moja historia jest pod pewnymi wzgledami troche inna, jako ze w moim przypadku wystapila tzw. nieplodnosc wtorna.majac 30 lat urodzilam corke, ktora powstala nazwijmy to w sposob umowny w sposob naturalny.Przez wiele lat nie myslalam o nastepnym dziecku, staralam sie przystosowac do nowego kraju, zdobyc kwalifikacje, usamodzielnic.Kiedy w wieku 37 lat stwierdzilam, ze jednak chcialabym miec jeszcze jedno dziecko okazalo sie to bardzo trudne. Przez 4 lata nic sie nie dzialo i z wielkim smutkiem i zalem do siebie doszlam do wniosku, ze za dlugo sie zastanawialam i moja corka zostanie zupelnie sama (moj maz jest Szkotem i z rodzina prawie nie utrzymuje kontaktow
a rodziny w Polsce prawie juz nie mam). W wieku 41 lat stal sie cud i zaszlam w ciaze. Radosc byla jednak krotka, w
szostym tygodniu ciaza obumarla bo jak sie okazalo jajeczko bylo ”wybrakowane” z racji mojego wieku i praktycznie wcale sie nie rozwinelo.Wiekszosc lekarzy i znajomych radzila mi dac sobie spokoj . Bylam zrezygnowana ale jednoczesnie zdeterminowana.Pragnienie drugiego dziecka moze byc rownie silne jak pierwszego.Moja lekarka domowa stwierdzila, ze powinnam jednak sprobowac i skierowala mnie do szpitala gdzie zbadano stan hormonu , ktory stymuluje jajniki. Im ten hormon wyzszy tym blizej do menopauzy bez wzgledu na wiek.Okazalo sie, ze jestem na granicy.Szpital zgodzil sie na zabieg ale nie ukrywano, ze mam co najwyzej 10% szans.Ze wzgledu na wiek sama musialam zaplacic 1000 funtow ( do 36 roku zycia mozna liczyc na 3 bezplatne zabiegi ale czeka sie dosyc dlugo).Moja lekarka byla tak mila i wielkoduszna, ze przepisala mi bezplatnie leki i hormony, ktorych cena jest mniej wiecej taka sama jak samego zabiegu.W Anglii kazdy lekaz ma wlasny budzet, z ktorego musi sie rozliczac. Podejzewam, ze musiala sie sporo natlumaczyc czemu wydala tyle pieniedzy na 43-letnia babe z szansa na zajscie w ciaze bliska zeru. Nie wiem co nia kierowalo ale jestem jej za wszystko bardzo wdzieczna.
Pomogla mi rowniez w przypadku, mojej starszej corki. Niestety lekarze podobni do Dr.Lee nie sa regula a raczej rzadkim przypadkiem.Wstepne badania byly krotkie i sprawdzaly tylko stan mojej macicy. Wychodzono, ze slusznego zalozenia, ze kazdy miesiac jest cenny i trzeba zaczac natychmiast. Mimo najwyzszej dawki hormonow wyprodukowalam tylko 3 jajeczka ale dwa z nich daly sie zaplodnic i zostaly wszczepione. I tu bardzo wazny moment.
Jest to etap kiedy wiekszosc zabiegow in vitrio konczy sie niepomyslnie.Przyczyna lezy w tym, ze zygotka jest malenka i jej powiezchnia, ktora moze przylgnac do scianki macicy jest niewspolmiernie mniejsza niz podczs normalnego zaplodnienia. W normalnych warunkach podroz zaplodnionego jajeczka do macicy trwa okolo 5 dnii w tym czasie powaznie dziekli sie i rosnie.W wypadku IVF jajeczko bedace poza macica nie moze przetrwac w sztucznym srodowisku wiecej niz dwie doby.W moim przypadku zastosowano roztwor, ktory pozwolil malenstwu rozwijac sie przed wszczepieniem o dobe dluzej. Moze warto popytac czy stosuje sie ten roztwor w Polsce. Minelo juz prawie piec lat wiec moze stal sie bardziej popularny.Nastepne dwa tygodnie
byly pieklem. czasami nawet chcialam juz dostac okres i skonczyc z ta rozsadzajaca mozg niepewnoscia i strachem.
Po dwoch tygodniach upragniona kreska ale tak na prawde to dopiero poczatek walki. W Anglii mimo, ze ciaze u kobiet po 40-ce gwaltownie wzrastaja presja aby poddac sie wszystkim badaniom wykrywajacym nieprawidlowosci jest ogromna.
Zosia urodzila sie zdrowa i sliczna. Spedzilam duzo czasu w szpitalu ze wzgledu na zatrucie ciazowe ale opieke mialam swietna. Nie, nie lezalam w prywatnym szpitalu, byl to jeden z najstarszych szpitali, ktory nie wiele zmienil sie wizualnie od czasu lat 40-ych.Zdaje sobie, ze Ivf jest ostatecznoscia , ale jesli mozna sobie na to pozwolic to czsami lepiej sie na to zdecydowac wczesniej niz tracic lata na niedajace nic badania po to aby sie w koncu dowiedziec , ze bez IVF sie nie obejdzie.
Jest mi smutno ale chyba tak bardzo nie jestem zaskoczona ,
ze dzieci urodzone dzieki in vitrio sa czesto traktowane w Polsce jako male Frankensztajnki. Tolerancja nigdy nie byla nasza domena.Moze sie myle i byc moze, ze obraze czyjes uczucia ale w pewnym sensie wine ponosi za to kosciol.
Na brak dziecka co prawda sie nie umiera ale jest to stan duszy, ktory moze dokonac wiecej spustoszenia niz ”prawdziwe ” choroby.
Bardzo latwo jest wpasc w depresje i stagnacje ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze dzialanie jakie kolwiek by nie bylo pomaga. najlepiej zaplanowac sobie co i kiedy chce sie osiagnac i kiedy przejsc do nastepnego etapu. Dobrze tez byc nieco bardziej asertywnym w stosunku do lekarzy.
Mam nadzieje, ze nie wezmiecie mi za zle , ze sie tak wymadrzam majac dwie corki ale tak strasznie chcialabym byc uzyteczna i jakos pomoc.
Co myslicie o przeskanowaniu od czasu do czasu artkolow
traktujacych problem i nie mam na mysli tylko IVF a wszystko wiazace sie z problemem trudnosci zajscia w ciaze.
Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i niestety musicie byc bardzo dzielne-Grazyna.

malgosia2001-08-25 08:47:30

do Grace

Grzayno balasam płynie na nasze serca. Jest tu wiele par, które się męczą i czekają na dziecko . Twoja historia buduje. Też się męczyłąś, ale pokazałaś, że wart- córeczk urodziła sie zdrowa i śliczna ( no to już raczej zsługa waszych genów). Oststnio w Polsce we wrzesniowym numerze
” Zwierciadła ” ukazał sie reportaż na temat walki z niuepłodnoscią. Reportaż wspaniały- pokazuje drugą , smutną stronę kolejnych podejśc do ivf. Zamieszczono pod nim komentzarz psychologa, napisałabym to w cudzysłowie, bo pan zaleca przestanie starań o dziecko, gdzy tylko pojawiają się problemy i radzi……. adopcję. Nie będę wnikać w ten tekst, bo nie chcę , żeby mi się podniósł poziom prolaktyny, ale powiem Ci, ze jesteś dosnonałym przykłądem, ze jednak warto. Przecież gdzyby nie Twój upór, córeczki by nie było. Grażyno jeśli chcesz mogę Ci przesłać ten artykuł. Mozesz do mnie np. napoisać prywatnie. Małgosia

lila2001-08-27 09:40:50

Re: Do Bogny, Lili i innych

nie neguję, chociaż ja nigdy nie poczułam się traktowana standardowo. wrecz przeciwnie. i to właśnie oni mi pomogli. jestem im za to bardzo wdzieczna. mysle ze niebawem dolaczysz do grona wdziecznych. L.

aga102001-08-27 10:29:26

Re: Do Bogny, Lili i innych

ja nie neguję, że nie pomagają; mam tylko na uwadze, że nie są cudotwórcami, bo ich skuteczność to “zaledwie” 30% – cuda są wtedy, gdyby mieli 100% (albo chociaż blisko tego). Wiem, że dla ciebie są cudotwórcami, bo pierwsze IVF przyniosło ci wreszcie po wielu latach upragnione dziecko, ale np. w moim przypadku po 2 IVF i kilku transferach u nich są obecnie bezradni i nie potrafia nawet podpowiedzieć jakie badania jeszcze warto byłoby zrobić. NIgdy np. nie robili mi badań na tarczycę, a jak poszłam do innego lekarza takie badania mi zlecił i wynika z nich, że coś jest nie tak. To oczywiście wcale nie musi być powód moich niepowodzeń i nie traktuję tego odkrycia jako kolejny trop (“teraz juz na pewno będzie dobrze”), ale zrobienie badania na hormony tarczycy jest przecież takie proste. Podobnie jak zasugerowanie histeroskopii, na którą się wkrótce wybieram, bo inny lekarz czegoś się tam dopatrzył na moim zdjęciu HSG. Może nie pomoże, ale chciałabym być poinformowana przez “swoich lekarzy” (czyli Novum, tam gdzie się leczę), że proponują lub nie takie czy inne jeszcze diagnozowanie a tak to znów działam trochę po omacku – słucham innego lekarza, do którego nie mam jeszcze pełnego zaufania i takie decyzje podejmuję trochę intuicyjnie i wyłacznie na własną odpowiedzialność. I tak wrócę do NOvum, bo tam mam jeszcze zamrożone embriony i mimo wszystko mam do nich zaufanie, a to w tym leczeniu jest najważniejsze, ale żaluję, że muszę się tak rozdrabniać i korzystać z rad innych, zamiast mieć wszystko w jednym worku.

lila2001-08-27 10:35:52

Re: Do Bogny, Lili i innych

rzeczywiście Aga, jeśli tak jest jak piszesz – masz prawo być rozgoryczona. Ale bądź dobrej myśli – to forum to wspaniała edukacja i wymiana poglądów. z pewnością znajdziesz powód swoich niepowodzeń. jak kiedyś słusznie powiedziała EwaP “że jeżeli sama siebie nie zrozumiesz to nikt tego nie zrobi za Ciebie”.

aga102001-08-27 11:29:39

Re: Do Bogny, Lili i innych

jeszcze na koniec moja uwaga – nie czuję się rozgoryczona, po prostu przytaczam fakty i na ich podstawie chciałam przedstawić, że nie wszystko jest czarno-białe i nie wszystko da się wyjaśnić naukowo czy jakolwiek inaczej. To, że podchodzę dosyć spokojnie do swoich powodzeń i niepowodzeń, odkryć i porażek wynika zarówno z mojego stoickiego usposobienia, jak i z “wygłuszenia się” i złapania równowagi psychicznej m.in. dzięki tym naszym forom.

grazyna2001-08-27 20:40:44

Malgosia i Inne

Wyslalam liscidlo pare dni temu ale chyba cos pokrecilam bo nigdzie nie moge go znalezc.Sprobuje wiec jeszcze raz.
Od czego by tu zaczac. Moja historia jest troche inna jako, ze w moim przypadku wystapila tzw. nieplodnosc wtorna.
majac 30 lat urodzilam corke, ktora powstala normalnie.
Przez dlugie lata nie myslalam o drugim dziecku, staralam sie raczej zaadoptowac do nowego kraju, zdobyc kwalifikacje i usamodzielnic.Kiedy w wieku 37 lat stwierdzilam, ze chyba jednak chcialabym miec jeszcze jedno dziecko okazalo sie to bardzo trudne.Przez 4 lata nic sie nie dzialo i z wielkim smutkiem doszlam do wniosku, ze za dlugo sie namyslalam i moja corka zostanie zupelnie sama.Majac 41 lat zaszlam w ciaze ale niestety wyprodukowane przezemnie jajeczko bylo miernej jakosci i ciaza obumarla w szostym tygodniu.
Mimo smutku i zalu chyba do siebie nie opuscila mnie determinacja.Moja Pani Doktor wyslala mnie do szpitala w celu zbadania hormonu stymulojacego jajniki. Im wyzszy jego poziom tym blizej do wyczerpania sie zapasu jajnikow. Okazalo sie, ze jestem na granicy.Szpital zgodzil sie na zabieg ale szanse dawano mi znikome.Ze wzgledu na moj wiek musialam sama zaplacic 1000 funtow( do 36 roku zycia mozna liczyc na 3 bezplatne zabiegi chociaz czeka sie dlugo). Moja lekarka byla bardzo pomocna i przepisala mi bezplatnie leki i hormony kosztujace tyle co sam zabieg. W Anglli kazdy lekaz domowy ma swoj budzet, z ktorego sie musi rozliczac.Podejrzewan, ze musiala sie sporo natlumaczyc czemu wydala 1000 fyntow na 43 letnia babe, z sznsa na ciaze rowna zeru.Wstepne badania byly krotkie i w zasadzie sprawdzaly tylko stan mojej macicy.
Mimo najwiekszej dozy branych przezemnie hormonow ”powilam”tylko 3 jajeczka. Ku mej radosci dwa sie zaplodnily i zostaly wszczepione. I tu dochodzimy do momentu kiedy wiekszosc ciazy konczy sie niepomyslnie.
Przyczyna lezy w tym, ze zygotka jes malenka i jej powiezchnia, ktora moze przylgnac do macicy jest niwspolmiernie mniejsza niz podczs normalnego zaplodnienia kiedy zarodek wedruje okolu pieciu dni i dzieli sie i rosnie. W wypadku IVF zarodek nie moze byc dluzej poza macica niz dwie doby.
W moim wypadku zastosowano specjalny roztwor, ktory pozwolil malenstwu rozwijac sie o 24 godziny dluzej.
Nie wiem czy jest on dostepny w Polsce ale warto popytac.
Zdaje sobie sprawe, ze in vitrio jest ostatecznoscia ale jezeli mozna sobie na nie pozwolic to chyba lepiej zdecydowac sie wczesniej niz tracic lata na niedajace nic badania aby w koncu sie dowiedziec, ze to jedyna szansa.
Jestem raczej smutna niz zdziwiona, ze dzieci urodzone w wynikuIVF sa traktowane w Polsce czesto jako male Frankensztajnki.Moze nie mam racji i uraze do tego czyjes uczucia ale w pewnym stopniu odpowiedzilny jest za to kosciol.Na brak dziecka co prawda sie nie umiera ale jest to stan duszy, ktory moze narobic wiecej spustoszenia niz tzw. normalan choroba.
Pozdrawiam Was wszystkie i niestety musicie byc wszyscy bardzo dzielni.
Grazyna

olah2001-08-28 15:31:20

Re: czy moge w czyms pomoc

Grażyno! Jesteś nam bardzo potrzebna! A` propos artykułów – myślę, że nasz moderator Rebas bardzo by się ucieszył – zajrzyj na stronę [Zobacz stronę] – tam Cię bardzo potrzebujemy. Zobacz też forum [Zobacz stronę] (forum-zdrowie-niepłodność). Nasze nieformalne stowarzyszenie na rzecz leczenia niepłodności funkcjonuje w ten sposób, że sobie na wzajem pomagamy – choćby udzielając się na forum i dzieląc się informacjami, a Rebas zorganizował stronę w/w.

jaga2001-09-02 20:29:33

Re:do Iwonki

Hej Iwonka!
Też nieźle przeszłaś jak widzę…
Otóż nie wiem, czy Ci podpowiem, ale – a nóż widelec się uda.
Aby zajść drugi raz musiałam się nieźle namęczyć – przeszłam “lecznie” progesteronem w drugiej fazie cyklu przez rok, potem przez następne pół po odstawieniu “polowałam” na najlepsze dni z kolejnych wykresów temperatury i nic…
Na przełomie sierpnia i wrzesnia pojechaliśmy sobie w góry (w wiadomo jakim celu…) I będąc w Zakopanem odwiedziliśmy Ojców Bonifratrów, którzy to parają się również ziołolecznictwem. No i po uprzednim wywiadzie przepisali mi jakieś ziółka (nie wiem jakie, bo opisane szyfrem), które miałam pić 3 razy dziennie na 0,5 godz. przed posiłkiem, co też czyniłam – i … na początku grudnia zaszłam w ciążę!!!
Miałam nadzieję, że wszystko będzie o.k., ale nie było – w styczniu już byłam w szpitalu, a po zabiegu łyżeczkowania bardzo długo na zwolnieniu – jakoś “dziwnym trafem” nie chciała mi się zamknąć szyjka macicy, a potem, gdy już (prawie po miesiącu) się zamknęła, to dopadło mnie krwawienie-krwotok, w (to może brutalne, ale jakże obrazowe) którym to z mego organizmu były wydalane skrzepy wielkości mandarynki…
Jak to się skończyło? Tym, że dostałam “końską dawkę” estrogenów+ środek na zahamowanie krwawienia i po paru cyklach wszystko wyglądało “normalnie”, z tym, że nadal nie mogłam zajść w ciążę… Po 1,5 roku “zachodzenia” i zmianie lekarza wykonanao mi wreszcie HSG, na którym dowiedziałam się, że mam niedrożne oba jajowody, (w tym jeden ze zrostem i to poważnym)… Po następnej zmianie lekarza (och, mogłabym napisać “poważny” artykuł na ich temat) przeprowadzono laparoskopię, w której okazało się, ze jeden jajowód mam drożny, drugi (ten ze zrostem) udrożniono (ale bez szans, chociaż – cuda się zdarzają…), a
na dodatek wykryto 2 “mięśniaczki” 1,5 i 3 cm średnicy…
Nieźle, nie?
Mój obecny lekarz twierdzi, że jeśli chodzi o zajście w ciążę, to ich obecność nie powinna mieć znaczenia, natomiast ich usunięcie spowodowałoby prawdopodobnie niedrożność jajowodów (akurat rozlokowały się na zewnętrznej ścianie macicy, nieopodal jajowodów)…
Tak pokrótce przedstawia się moja historia.
Moja rada – jedź do Bonifratrów (przyjmują również w Łodzi) i UWIERZ w te zioła, pij regularnie- “a nóż widelec” Ci pomogą.
U mnie przyczyna leży gdzie indziej – zarodek nie rozwija się tak jak powinien… Jedziemy na immunologię (mam zrobić wszystkie możliwe badania do powrotu lekarza z urlopu.). Szkoda tylko, że nie powiedział jakie- jak jechać to zrobić maksymalnie wszystkie i jak najszybciej dać wyniki specjaliście…
Serdecznie pozdrawiam

iwonkaa2001-09-04 19:27:34

Re:

Dzięki serdeczne za podzielenie się doświadczeniami. Moja historia w porównaniu z twoją to pestka. Co do ziółek, to już wcześniej się zastanawiałam, ale jakoś tak zeszło. Jeżeli nie uda się drugie IVF, to z pewnością skorzystam z porady.
Całuję.

jaga2001-09-04 20:23:31

Re: Do Iwonki

Witaj!
Dzięki za życzenia o dzidzi – oby były prawdziwe.
Jak na razie nic nie czuję – jeżeli cokolwiek “zatrybiło” to poczuję “bolące piersi” dopiero pod koniec tygodnia (a przechodziłam okresy kiedy robiłam po 3 testy w jednym cyklu!!!)… CO do “pestki” to polemizowałabym – jesteś “na końcu” drogi, przede mną jeszcze poszczególne etapy…
Wiesz, żeby nie myśleć znalazłam sobie zajęcie – pracuję po godzinach. Dzięki temu “padam na nos” ale jestem w dobrej kondycji psychicznej – dzieci “prawie 😉 ” mnie nie wzruszają. Ale przez pół roku po drugim razie było BAAAARDZO cieniutko (szczególnie przez te komplikacje…) . Nigdy przedtem nie rozumiałam mojego kolegi, który mówił, że aby zwalczyć ból psychiczny zadaje sobie ból fizyczny – łatwiej go znosić… Osobiście nie polecam – nie warto – boli w dwójnasób…
A tak trudno mysleć o czymkolwiek innnym w takiej sytuacji…

Irytuje mnie teraz ten poslizg w badaniach – ale trudno – nic nie poradzę. Pomimo wszystko – jak każda kobieta na tym forum – chciałabym jak najszybciej być w ciąży i urodzić zdrowego dzidziusia, czego to Wszystkim Paniom życzę.

iwo-nka2001-09-10 11:58:06

Re: do Bogny!

Witaj!!!! Ja walcze juz 11 lat i mam ciagle watpliwosci czy trafilam na “swojego”lekarza. Mieszkam w Bielsku, wiec gdybys wiedziala cos o dobrych specjalistach na slasku – prosze daj znac, czekam niecierpliwie!!!!
Pozdrawiam Iwona

Znasz odpowiedź na pytanie: czy moge w czyms pomoc?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Karmienie
Zupka na kostce
Czy faktycznie można ugotować 8 miesięcznemu dziecku zupkę na kostce rosołowej???
Czytaj dalej
Leczenie niepłodności
Czy ja snie ?!?!?!?!?!?!?!?!
Czesc Kochane, Dzis rano zrobilam test i pojawila sie druga magiczna KRESKA, wyrazna i rozowa !!!!!!!!!!!!!!! Jeszcze nie moge w to uwierzyc, jechalam do pracy jak w amoku, dobrze ze wczesnie rano
Czytaj dalej