Czy Polki prowokują?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 73)
  • Autor
    Wpisy
  • #105156

    qr-chuck

    Tak mnie jakoś naszło…
    Jakiś czas temu w rozmowie z 2 kolegami z których jeden mieszkał dość długo w Niemczech a drugi w Paryżu wyszło, że wg. nich Polki na ulicy zachowują się wyzywająco i prowokują mężczyzn. I to zarówno w Polsce jak i za granicą (ponoć to się rzuca w oczy jak są polskie turystki). Obaj przyznali, że po powrocie do Polski czuli się na ulicy wręcz napastowani (:Śmiech:)
    Z takich głównych punktów było wymienione:
    – Polki patrzą w oczy, nawiązuja kontakt wzrokowy (na ulicy, w metrze…). Niemki i Francuzki ponoć tego nie robią.
    – Polki noszą duże dekolty na ulicę, do pracy.
    – Polki noszą buty plażowe do pracy (tu akurat się zgodzę – jak zaczęłam jeździć do Paryża na delegacje kupiłam sobie sandały z zakrytymi noskami, bo tam nie wypada w innych w biurze się pojawić)

    Tak się zastanawiam… Parę razy zdarzyło mi się być samej na delegacji w Belgii i Paryżu i faktycznie dość często byłam zaczepiana na ulicy… A nie jestem ani piękna ani (już nie) młoda więc to nie mój urok osobisty (niestety :(). Może faktycznie są jakieś nawyki których nie widzimy, a które jakoś tam prowokują? Co o tym sądzicie?

    #3744224

    kama28

    Nie wiem czy Polki sa prowokujące, ale na pewno Niemki i Paryżanki są powściągliwe.



    #3744225

    narcowa

    Nie wypowiem się o Polkach,bo była bym za ostra.Ale coś w tym chyba jest ,że Polki są tak postrzegany .W Paryzu nieraz słyszałam ,że Polka to dobrą k….wa.Dziewczyny jak tam wyjeżdzają to głównie po to ,żeby sobie skombinować i usidlić jakiegos Francuza…:(
    Dla mnie Paryżanki i w ogóle Francuzki to kwintesensja kobiecości.
    Ubierają sie z klasą ale bez przesady.
    Jestem zachwycona urodą Francuzek i ich sposobem bycia:)
    Ale wypowiem sie co do Polaków.
    Jak mieszkałam w Paryżu na odłegłość potrafiłam poznać Polaka…
    po sandałach nałożonych na skarpety:)

    #3744226

    kama28

    Zamieszczone przez millounia
    Nie wypowiem się o Polkach,bo była bym za ostra.Ale coś w tym chyba jest ,że Polki są tak postrzegany .W Paryzu nieraz słyszałam ,że Polka to dobrą k….wa.Dziewczyny jak tam wyjeżdzają to głównie po to ,żeby sobie skombinować i usidlić jakiegos Francuza…:(
    Dla mnie Paryżanki i w ogóle Francuzki to kwintesensja kobiecości.
    Ubierają sie z klasą ale bez przesady.
    Jestem zachwycona urodą Francuzek i ich sposobem bycia:)
    Ale wypowiem sie co do Polaków.
    Jak mieszkałam w Paryżu na odłegłość potrafiłam poznać Polaka…
    po sandałach nałożonych na skarpety:)

    ja tez uważam, że coś w tym jest, ale należy tez pamiętać, że Polki obok innych kobiet z Europy Wschodniej były i są obecne we wszystkich agencjach towarzyskich i burdelach, to także kształtuje odpowiednie nastawienie i stereotyp myślenia.
    co nie zwalnia Polek z odpowiedzialności za to jaką wyrobiły sobie renomę na Zachodzie “szukaniem męża z kasą”, niestety.

    Zgadzam się również co do klasy, jaką mają w sobie Francuski i Brytyjki, to oczywiście generalizowanie, ale one rzeczywiście mają w sobie to coś. Nawet jak Francuzka jedzie do pracy na skuterze to jest nienagannie ubrana, wszystko na niej aż błyszczy 😉

    #3744227

    narcowa

    Zamieszczone przez kama28
    ja tez uważam, że coś w tym jest, ale należy tez pamiętać, że Polki obok innych kobiet z Europy Wschodniej były i są obecne we wszystkich agencjach towarzyskich i burdelach, to także kształtuje odpowiednie nastawienie i stereotyp myślenia.
    co nie zwalnia Polek z odpowiedzialności za to jaką wyrobiły sobie renomę na Zachodzie “szukaniem męża z kasą”, niestety.

    Zgadzam się również co do klasy, jaką mają w sobie Francuski i Brytyjki, to oczywiście generalizowanie, ale one rzeczywiście mają w sobie to coś. Nawet jak Francuzka jedzie do pracy na skuterze to jest nienagannie ubrana, wszystko na niej aż błyszczy 😉

    Dobre z tym skuterem…ale tak jest czy to skuter czy rower zawsze wyglada “glamour”.
    Dużą zaletą Francuzek jest chyba to ,że są naturalne..nie przesadzają z makijażem..nawet jeśli go mają to jest dostosowany do sytuacji i pory dnia:)

    I to co uwielbiam we Francuzkach to ,fakt że jako dojrzałe kobiety nie noszą fioletowych włosów,sandałów,i nie postarzają się na siłę.
    Kobieta w mieście w wieku 50-75 lat nie wyglada jak babcia.
    Ale to też jest pewnia kwestia kasy..tzn na pewno kwestia kasy..
    A z drugiej strony,żeby byc zadbaną i ubraną ładnie i schludnie nie trzeba jej wiele mieć,

    #3744228

    ahimsa

    Zamieszczone przez millounia
    Nie wypowiem się o Polkach,bo była bym za ostra.Ale coś w tym chyba jest ,że Polki są tak postrzegany .W Paryzu nieraz słyszałam ,że Polka to dobrą k….wa.Dziewczyny jak tam wyjeżdzają to głównie po to ,żeby sobie skombinować i usidlić jakiegos Francuza…:(
    Dla mnie Paryżanki i w ogóle Francuzki to kwintesensja kobiecości.
    Ubierają sie z klasą ale bez przesady.
    Jestem zachwycona urodą Francuzek i ich sposobem bycia:)
    Ale wypowiem sie co do Polaków.
    Jak mieszkałam w Paryżu na odłegłość potrafiłam poznać Polaka…
    po sandałach nałożonych na skarpety:)

    Tiaaa…zwłaszcza ten pseudo-arystokratyczny nawyk bycia brudnym ( bo zdrowiej) i chodzenie w gołych łydkach- nawet zimą.



    #3744229

    kiara

    Zamieszczone przez ahimsa
    Tiaaa…zwłaszcza ten pseudo-arystokratyczny nawyk bycia brudnym ( bo zdrowiej) i chodzenie w gołych łydkach- nawet zimą.

    :Strach::Strach::Strach:
    serio?

    #3744230

    narcowa

    Zamieszczone przez ahimsa
    Tiaaa…zwłaszcza ten pseudo-arystokratyczny nawyk bycia brudnym ( bo zdrowiej) i chodzenie w gołych łydkach- nawet zimą.

    Nie znam żadnej Francuzki która unika mycia..wręcz przeciwnie ..te które znałam..a przez 3 lata nazbierało sie ich sporo były do przesady czyste:)

    Znam więcej brudnych i usyfionych Polek niż Francuzek..
    co do łydek to sie zgodzę…Gdyby w Polsce zimą były takie temperatury jak we Francji..nie piszę teraz o Paryżu tez bym chodziła z gołymi łydkami.

    #3744231

    Anonim

    A ja mysle,ze troche to przesadne.moze jestesmy zbyt sympatyczne i ufne i biora to za rozwiazlosc;-)
    ale co angielek i irlandek to moze myslicie o paniach po 50…bo pokolenie mlodszych to …… nie widzialam w Polsce tak nagrzanych,glosnych babeczek jak tam.nie widzialam jeszcze wymiotujacych pod j=knajpa dziewczyn,zataczajacych sie i chodzacych na boso,grubych dziewczyn z obnazonymi brzuchami i sukienkami mini…A tam widzialam to na co dzien…ale moze za malo wychodze….
    ps.spotkalalam sie tez z dziewczynami,kobietami chodzacymi po miescie w pizamach flanelowych…to dopiero wyzwanie..

    #3744232

    ahimsa

    Zamieszczone przez millounia
    Nie znam żadnej Francuzki która unika mycia..wręcz przeciwnie ..te które znałam..a przez 3 lata nazbierało sie ich sporo były do przesady czyste:)

    Znam więcej brudnych i usyfionych Polek niż Francuzek..
    co do łydek to sie zgodzę…Gdyby w Polsce zimą były takie temperatury jak we Francji..nie piszę teraz o Paryżu tez bym chodziła z gołymi łydkami.

    Może nie były z arystokracji;)



    #3744233

    tygryska

    Zamieszczone przez kurczak
    Z takich głównych punktów było wymienione:
    – Polki patrzą w oczy, nawiązuja kontakt wzrokowy (na ulicy, w metrze…). Niemki i Francuzki ponoć tego nie robią.
    – Polki noszą duże dekolty na ulicę, do pracy.
    – Polki noszą buty plażowe do pracy (tu akurat się zgodzę – jak zaczęłam jeździć do Paryża na delegacje kupiłam sobie sandały z zakrytymi noskami, bo tam nie wypada w innych w biurze się pojawić)

    Zgadza się.
    Zgadza się.
    I jeszcze raz się zgadza.

    Zamieszczone przez Tatanka
    ale co angielek i irlandek to moze myslicie o paniach po 50…bo pokolenie mlodszych to …… nie widzialam w Polsce tak nagrzanych,glosnych babeczek jak tam.nie widzialam jeszcze wymiotujacych pod j=knajpa dziewczyn,zataczajacych sie i chodzacych na boso,grubych dziewczyn z obnazonymi brzuchami i sukienkami mini…A tam widzialam to na co dzien…ale moze za malo wychodze….
    ps.spotkalalam sie tez z dziewczynami,kobietami chodzacymi po miescie w pizamach flanelowych…to dopiero wyzwanie..

    Co do klasy Francuzek zgadzam się w 100%.
    Natomiast Brytyjki z klasą to chyba tylko te bardzo dobrze wykształcone, z górnych warstw społecznych. “Zwykła” Brytyjka jest taka jak ją opisuje Tatanka, w dzień w piżamie do sklepu a wieczorem w zbyt kusej mini wymiotuje pod pubem. W porównaniu z nimi “zwykła” Polska (czyt. nie błękitna krew) ma duużo więcej klasy.

    #3744234

    narcowa

    Zamieszczone przez ahimsa
    Może nie były z arystokracji;)

    Oj były:)



    #3744235

    qr-chuck

    Zamieszczone przez ahimsa
    Tiaaa…zwłaszcza ten pseudo-arystokratyczny nawyk bycia brudnym ( bo zdrowiej) i chodzenie w gołych łydkach- nawet zimą.

    Teraz jest podobno trochę lepiej – w czasie epidemii świńskiej grypy była we Francji kampanie społeczna, że trzeba myć ręce jak się wychodzi z toalety. No i podobno teraz już Francuzi zaczęli myć…

    #3744236

    agat79

    A ja uwazam, ze Polki sa zadbane, umieja sie gustownie ubrac i dbaja o siebie (oczywiscie sa wyjatki). Polskie kobiety sa przede wszystkim naprawde piekne i rzucaja sie poprostu w oczy. Zawsze zachwycam sie bedac w Polsce, ze dziewczyny nawet nie przy kasie, umie sie gustownie i elegancko ubrac. Ja mam takie zdanie.

    #3744237

    qr-chuck

    Zamieszczone przez millounia
    Dla mnie Paryżanki i w ogóle Francuzki to kwintesensja kobiecości.

    Opinia mojego męża o Paryżankach: “małe, chude, z zapadniętą klatką piersiową” :Śmiech:

    Mnie akurat się podobają, bo zawsze chciałam być mała, chuda i zmniejszyć sobie biust…

    Ale Paryżanie też są mali, chudzi i mają zapadnięte klatki piersiowe, co już mi się nie podoba…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 73)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close