Czy popierasz przysłowiowego klapsa, gdy dziecko jest niesforne?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)
  • Autor
    Wpisy
  • #118264

    figurae

    Witam serdecznie,

    chciałam spytać co sądzicie i jak podchodzicie do stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Jesteście za czy przeciw? Czy może macie taką sytuację, że Ty jesteś przeciwna/y, a Twój partner/ka popiera tę metodę wychowawczą?

    Jak podchodzicie do tego aspektu? Ewentualnie mogę prosić o kontakt na mojego maila: [email]ewaaniela.figura@gmail.com[/email], chciałabym poznać Wasze zdanie.

    #5520953

    asik

    A Ty chciałabyś być bita jakbyś była niesforna? Pewnie nie, więc nie widzę powodu dlaczego miałabym bić dziecko.
    To taki sam człowiek jak ja, tylko mniejszy, należy mu się szacunek i miłość, a nie tresowanie i bicie.



    #5520954

    telimena

    Oj tam oj tam…

    Ja tam leje bez opamiętania… nie chce jeść śniadania – bach… nie chce się ubierać – ciach… nie chce sprzątać – fru…

    Przysłowiowy klaps za niesforność – też mi temat – może pogadajmy o tym jak bić by nie zostawiać śladów…

    Masakra – najpierw przysłowiowy klaps – a potem się dziwimy że dziecko bije słabszych…

    To się wygadałam – wczoraj matka w parku tresowała dziecko – gdyby nie interwencja innych mam byłaby mu krzywdę zrobiła… nawet nie chce mysleć jak to wygląda w domu jak nikt nie widzi.

    #5520955

    ada410

    Wstyd się przyznać, ale ja jak byłam mała to dostawałam od przysłowiowego klapsa na tyłek:Hyhy:. W klasie nauczycielka także potrafiła dać linijką po łapkach…I co? I nic…Nic mi nie jest, żyję i wyrosłam na kobietę…
    Moja córa dobrze wie, że jak coś zawini to spotka ją kara, ale jak już nie mam do niej sił to czasami taki klaps potrafiłby zdziałać cuda.
    I żebym nie wyszła tutaj na taką co popiera kary cielesne:Nie nie:, ale jak widzę jak rodzice wychowujące bezstresowo swoje dzieci, mówią do takiej kilkuletniej pociechy, a to spływa po niej jak po przysłowiowej kaczce:Hmmm…: to naprawdę tęsknię za czasami, gdzie klaps na tyłek nie był czymś złym. Powtarzam raz jeszcze mówię tutaj o delikatnym klapsie a nie o biciu dziecka do nieprzytomności:Strach:
    A co do bicia w szkole słabszego dziecka przez silniejsze…Po pierwsze w szkole są chyba nauczyciele którzy powinni zareagować, a po drugie to znam dzieciaki których rodzice nigdy ich nie uderzyli, a one i owszem: zaczepiają słabszych od siebie:Fiu fiu:. Więc chyba nie do końca o to tutaj chodzi:Hmmm…:

    #5520956

    marnat

    Zamieszczone przez ada410
    Wstyd się przyznać, ale ja jak byłam mała to dostawałam od przysłowiowego klapsa na tyłek:Hyhy:. W klasie nauczycielka także potrafiła dać linijką po łapkach…I co? I nic…Nic mi nie jest, żyję i wyrosłam na kobietę…
    Moja córa dobrze wie, że jak coś zawini to spotka ją kara, ale jak już nie mam do niej sił to czasami taki klaps potrafi zdziałać cuda.
    I żebym nie wyszła tutaj na taką co popiera kary cielesne:Nie nie:, ale jak widzę jak rodzice wychowujące bezstresowo swoje dzieci, mówią do takiej kilkuletniej pociechy, a to spływa po niej jak po przysłowiowej kaczce:Hmmm…: to naprawdę tęsknię za czasami, gdzie klaps na tyłek nie był czymś złym. Powtarzam raz jeszcze mówię tutaj o delikatnym klapsie a nie o biciu dziecka do nieprzytomności:Strach:
    A co do bicia w szkole słabszego dziecka przez silniejsze…Po pierwsze w szkole są chyba nauczyciele którzy powinni zareagować, a po drugie to znam dzieciaki których rodzice nigdy ich nie uderzyli, a one i owszem: zaczepiają słabszych od siebie:Fiu fiu:. Więc chyba nie do końca o to tutaj chodzi:Hmmm…:

    Czy Ty byś chciała dostawać klapsy jeżeli nie wykonasz jakiegoś polecenia lub ktoś stwierdzi że ‚nie ma już do Ciebie siły’?
    Uważam, że dziecko jest rozumną istotą i wolę gadać, gadać i gadać, tłumaczyć, prosić niż dawać klapsa.
    Nie powiem że mi się nie zdarzyło, bo zdarzyło, ale miałam ogromne wyrzuty sumienia i żałowałam.
    Nie czuję się upoważniona do bicia własnego dziecka, bo jakim prawem ?!
    Jeżeli dorosły daje dziecku klapsa, bo nie ma już do niego siły, to jest to jego porażka.
    To znaczy że dorosły człowiek nie radzi sobie z emocjami i w taki sposób odreagowuje na dziecku.

    #5520957

    beamama

    Zamieszczone przez marnat
    Czy Ty byś chciała dostawać klapsy jeżeli nie wykonasz jakiegoś polecenia lub ktoś stwierdzi że ‚nie ma już do Ciebie siły’?
    Uważam, że dziecko jest rozumną istotą i wolę gadać, gadać i gadać, tłumaczyć, prosić niż dawać klapsa.
    Nie powiem że mi się nie zdarzyło, bo zdarzyło, ale miałam ogromne wyrzuty sumienia i żałowałam.
    Nie czuję się upoważniona do bicia własnego dziecka, bo jakim prawem ?!
    Jeżeli dorosły daje dziecku klapsa, bo nie ma już do niego siły, to jest to jego porażka.
    To znaczy że dorosły człowiek nie radzi sobie z emocjami i w taki sposób odreagowuje na dziecku.

    No dokładnie.
    Proponuję stosować takie metody perswazji w stosunku do równych sobie, a nie bić dziecko tylko dlatego, że mniejsze i słabsze i że pewnie nikomu się nie poskarży.
    Jak dla mnie nie ma różnicy między „delikatnym”, a mocnym klapsem.



    #5520958

    lilavati

    Zamieszczone przez ada410
    Moja córa dobrze wie, że jak coś zawini to spotka ją kara, ale jak już nie mam do niej sił to czasami taki klaps potrafi zdziałać cuda.

    co rozumiesz pod pojęciem cudu? Zrozumienie Twoich próśb czy wykonanie Twoich poleceń? Bo dla mnie to zasadnicza różnica. Imo klaps zrozumienia nie przyspieszy.

    #5520959

    ada410

    Ależ moja córa nie jest ani bita, ani tym bardziej nie ma powodów do skarżenia się komukolwiek !!!
    Ja tylko napisałam, że dawniej dawano klapsa i jakoś nikomu wielka krzywda się nie działa, a my wyrośliśmy na porządnych ludzi :Hmmm…:A dzisiaj rodzic czy nauczyciel tylko głos podniesie i jest z tego wielka afera:Fiu fiu:. A dzieci i uczniowie dobrze o tym wiedzą i wchodzą nauczycielowi czy rodzicom na głowę …
    A wracając jeszcze do mnie… Moja dama dostała klapsa jeden jedyny raz w życiu, na swoje sześć lat jakie do tej pory przeżyła, i to tak słabego że nawet nie zapłakała, chociaż dobrze wtedy wiedziała że jej się należał.
    Ja, jak wcześniej napisałam byłam bardziej od niej niesforna:Wstyd: i niestety dostawałam w skórę. I chociaż tyłek bolał, to z perspektywy czasu jestem za to mamie wdzięczna, że mnie tak wychowała.
    Natomiast zgadzam się co do jednego. Jeżeli rodzice nie rozmawiają ze swoimi pociechami, tylko za każdym razem rozwiązują to siłowo:Wstyd: to już jest nadużywanie władzy rodzicielskiej, a tego absolutnie nie popieram. I to tyle ode mnie w tym temacie…

    #5520960

    asik

    Normalnie krew mnie zalewa jak czytam takie bzdury
    Nie ma dla mnie różnicy między lekkim klapsem a innym – klaps to klaps
    jest oznaką słabości rodzica, pokazuje że w przypadku braku argumentów można sięgnąć po „rozwiązania siłowe”
    Stanowczo mówię nie wszelkim klapsom.
    Ja nie chcę dostawać klapsów i sama ich nie daję.

    #5520961

    ada410

    Zamieszczone przez Asik.
    Normalnie krew mnie zalewa jak czytam takie bzdury
    Nie ma dla mnie różnicy między lekkim klapsem a innym – klaps to klaps
    jest oznaką słabości rodzica, pokazuje że w przypadku braku argumentów można sięgnąć po „rozwiązania siłowe”
    Stanowczo mówię nie wszelkim klapsom.
    Ja nie chcę dostawać klapsów i sama ich nie daję.

    To nie czytaj. A skoro wszyscy dookoła są tacy idealni, to dlaczego wokół nas jest tyle zła? Mnie też krew zalewa, ale na to że ktoś na podstawie dyskusji jaka kara jest lepsza: krzyki na dzieci (które codziennie słyszę na moim osiedlu), zabranie im oglądania bajek czy straszenie klapsem, pisze sobie jakąś pracę doktorska czy coś w tym stylu



    #5520962

    fasolada

    Hmm…
    Kiedyś moj m słuchał radia (talk fm lub bajka bo on tego tylko slucha 🙂 ) i przytaczal mi rozmowe z „jakims” bardzo cenionym psychologiem. Byl on oczywiscie zdania- NIE dla kar cielesnych. Ale opowiedzial, ze jako ojciec (jego syn juz jest dorosly) raz zdarzylo mu sie uderzyc dziecko: syn regularnie, niezwazajac na wszelkie zakazy, „uciekal” na ulice, co oczywiscie bylo realnym zagrozeniem. Psycholog powiedzial, ze od tego dnia caly czas sie zastanawial czy dobrze postapil (kara poskutkowala) i pomimo faktu, ze absolutnie twierdzi, ze bicie dziecka jest zle, po latach postapil by identycznie- bylo to jedyne rozwiazanie o chodzilo o bezpieczenstwo.

    #5520963

    beamama

    Zamieszczone przez ada410
    To nie czytaj. A skoro wszyscy dookoła są tacy idealni, to dlaczego wokół nas jest tyle zła? Mnie też krew zalewa, ale na to że ktoś na podstawie dyskusji jaka kara jest lepsza: krzyki na dzieci (które codziennie słyszę na moim osiedlu), zabranie im oglądania bajek czy straszenie klapsem, pisze sobie jakąś pracę doktorska czy coś w tym stylu

    Chodzi Ci o pierwszy post? Czemu krew Cię zalewa, niech sobie pisze, chociaż tu pewnie bardziej chodzi o adresy e’mail :Hyhy:

    Ada, nie dziw się takiej reakcji, napisałaś, że w przypadku Twojej córki czasami klaps potrafi zdziałać cuda więc nie wyglądało na to, że tyko raz ją uderzyłaś, teraz dopiero prostujesz. Ale nie ważne ile razy ją zbiłaś tylko Twoje podejście do tematu, tęsknisz za czasami, kiedy klaps był na porządku dziennym, hmmmm.



    #5520964

    bejka

    tęsknię za sytuacją, gdy nikomu nie przyjdzie na myśl by bić dziecko.

    A jak pomyślę o Jedno i Dwulatkach w aspekcie klapsa… :Boje się:

    i nie wierzę w hasła, że nas też bito i wyrośliśmy na ludzi. Stanowcze NIE.

    #5520965

    ada410

    Na wszystkich forach, jak długi i szeroki jest internet, każdy odpowiada na nim jaki jest on naj. Nie ,nie daję dziecku klapsa ,nie ,nie przeklinam przy nim, nie ,nie krzyczę na niego, albo też: jeżdżę samochodem zgodnie z przepisami, nie używam podczas jazdy komórki, sprzątam po psie itd ,itp…
    Do czego ja zmierzam? Już odpowiadam.
    Jakikolwiek temat nie byłby poruszany na forach( nie tylko na naszym),to wszyscy piszący na nim są idealni, po za jedną osobą która ma odmienne zdanie. I wcale nie chodzi tutaj o mnie. Jeżeli wszyscy żyjemy tak super, to dlaczego dookoła nas świat nie jest idealny? Dlaczego na ulicach jest tak brudno, dlaczego jest tyle wypadków, dlaczego… Ano dlatego, że na forach żyjemy w świecie wirtualnym, a proza życia w świecie realnym, brutalnie ten idealny świat psuje. Bo w świecie wirtualnym nikt nie zna błędów, które w realu każdy z nas popełnia Nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Błędy popełniamy wszyscy, również ja, tylko żaden z nas nie chce się przyznać publicznie że je popełnia. Więc każdy woli myśleć że wszyscy dookoła robią źle, tylko nie ja…A że papier i forum jest cierpliwe, więc każdy pisze tutaj tylko to co chwiałby widzieć czy mieć w swoim świecie. Niestety świat realny jest bardziej brutalny od tego wirtualnego, co niestety ja widzę codziennie gdy tylko wychodzę z domu.
    Więc wracając do tematu głównego: Czy każda z was wypowiadająca się na ten temat, z czystym sumieniem i z ręką na sercu, może powiedzieć że nigdy, przenigdy nie dała chociaż raz w życiu klapsa swojemu dziecku?
    Beamama, masz wątpliwości czy tamte czasy były idealne. Odpowiem ci. Nie, nie były. Ale w tamtych czasach moje pokolenie od małego było uczone że rodzicom czy nauczycielom należał się szacunek. I tak było… W tamtych czasach to takie kilkulatki dobrze wiedziały, że jak będzie się pyskowało rodzicowi, nie będzie wykonywało swoich obowiązków, to prędzej czy później, po n-tej niespełnionej prośbie narazi się w końcu na tego przysłowiowego klapsa.Więc jednak starały się słuchać rodziców.
    I tak samo było w szkole. Jak taki delikwent przeszkadzał na lekcji, to w końcu narażał się na wytarganie go za ucho. A jak się w domu poskarżył ojcu czy matce to jeszcze dostawał w skórę że nie słucha nauczyciela. A dzisiaj co mamy? A no mamy takie czasy, że uczniowie pyskują nauczycielowi, dokuczają słabszym od siebie kolegom i śmieją się w głos, bo wiedzą że nic im nie można zrobić. Taki nauczyciel nie może podnieś nawet głosu, bo zaraz się biegnie do dyrekcji na skargę. Dzisiaj kilkuletnie dziecko pyskuje i szantażuje rodziców, a oni mogą mu co najwyżej za karę zabrać komórkę czy komputer. Czy takie dzisiejsze wychowanie jest lepsze od tamtego w którym się wychowałam? Nie jestem przekonana, chociaż byłam i jestem bardzo daleka od bicia dziecka. A już bicie jedno czy dwulatka tylko dlatego ze płacze jest dla mnie barbarzyństwem.
    A wracając jeszcze do mojej córki…
    To był to jeden jedyny taki wypadek. Poprzedzały go długie prośby i tłumaczenia, ale mimo że pięcioipółletnia wtedy córka dobrze wiedziała że źle robi, to jednak dalej robiła swoje. Więc w końcu dostała klapsa na spodenki. Więcej takich incydentów nie było a moja panna zapamiętała że pewnych granic nie należny jednak przekraczać.

    #5520966

    smy

    Zamieszczone przez ada410
    Na wszystkich forach, jak długi i szeroki jest internet, każdy odpowiada na nim jaki jest on naj. Nie ,nie daję dziecku klapsa ,nie ,nie przeklinam przy nim, nie ,nie krzyczę na niego, albo też: jeżdżę samochodem zgodnie z przepisami, nie używam podczas jazdy komórki, sprzątam po psie itd ,itp…
    Do czego ja zmierzam? Już odpowiadam.
    Jakikolwiek temat nie byłby poruszany na forach( nie tylko na naszym),to wszyscy piszący na nim są idealni, po za jedną osobą która ma odmienne zdanie. I wcale nie chodzi tutaj o mnie. Jeżeli wszyscy żyjemy tak super, to dlaczego dookoła nas świat nie jest idealny? Dlaczego na ulicach jest tak brudno, dlaczego jest tyle wypadków, dlaczego… Ano dlatego, że na forach żyjemy w świecie wirtualnym, a proza życia w świecie realnym, brutalnie ten idealny świat psuje. Bo w świecie wirtualnym nikt nie zna błędów, które w realu każdy z nas popełnia Nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Błędy popełniamy wszyscy, również ja, tylko żaden z nas nie chce się przyznać publicznie że je popełnia. Więc każdy woli myśleć że wszyscy dookoła robią źle, tylko nie ja…A że papier i forum jest cierpliwe, więc każdy pisze tutaj tylko to co chwiałby widzieć czy mieć w swoim świecie. Niestety świat realny jest bardziej brutalny od tego wirtualnego, co niestety ja widzę codziennie gdy tylko wychodzę z domu.
    Więc wracając do tematu głównego: Czy każda z was wypowiadająca się na ten temat, z czystym sumieniem i z ręką na sercu, może powiedzieć że nigdy, przenigdy nie dała chociaż raz w życiu klapsa swojemu dziecku?
    Beamama, masz wątpliwości czy tamte czasy były idealne. Odpowiem ci. Nie, nie były. Ale w tamtych czasach moje pokolenie od małego było uczone że rodzicom czy nauczycielom należał się szacunek. I tak było… W tamtych czasach to takie kilkulatki dobrze wiedziały, że jak będzie się pyskowało rodzicowi, nie będzie wykonywało swoich obowiązków, to prędzej czy później, po n-tej niespełnionej prośbie narazi się w końcu na tego przysłowiowego klapsa.Więc jednak starały się słuchać rodziców.
    I tak samo było w szkole. Jak taki delikwent przeszkadzał na lekcji, to w końcu narażał się na wytarganie go za ucho. A jak się w domu poskarżył ojcu czy matce to jeszcze dostawał w skórę że nie słucha nauczyciela. A dzisiaj co mamy? A no mamy takie czasy, że uczniowie pyskują nauczycielowi, dokuczają słabszym od siebie kolegom i śmieją się w głos, bo wiedzą że nic im nie można zrobić. Taki nauczyciel nie może podnieś nawet głosu, bo zaraz się biegnie do dyrekcji na skargę. Dzisiaj kilkuletnie dziecko pyskuje i szantażuje rodziców, a oni mogą mu co najwyżej za karę zabrać komórkę czy komputer. Czy takie dzisiejsze wychowanie jest lepsze od tamtego w którym się wychowałam? Nie jestem przekonana, chociaż byłam i jestem bardzo daleka od bicia dziecka. A już bicie jedno czy dwulatka tylko dlatego ze płacze jest dla mnie barbarzyństwem.
    A wracając jeszcze do mojej córki…
    To był to jeden jedyny taki wypadek. Poprzedzały go długie prośby i tłumaczenia, ale mimo że pięcioipółletnia wtedy córka dobrze wiedziała że źle robi, to jednak dalej robiła swoje. Więc w końcu dostała klapsa na spodenki. Więcej takich incydentów nie było a moja panna zapamiętała że pewnych granic nie należny jednak przekraczać.

    Nie jestem zwolenniczką bicia dziecka, ale jestem zwolenniczką dawania klapsów. Trzeba wyraźnie rozgraniczyć te dwie sprawy. Bicie dzieci, przemoc a danie symbolicznego, lekkiego klapsa.
    Zgadzam się z tym, iż dzieci mają obecnie zbyt wiele do powiedzenia. Uważają, iż wszystko im wolno. Zastanawiam się tylko nad tym, czy gdyby faktycznie zadzwoniły na policję, poszły do pedagoga i zostały zabrane rodzicom, czy miałyby lepiej…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close