czy są tu żony/partnerki żołnierzy misyjnych?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)
  • Autor
    Wpisy
  • #101013

    kama28

    chciałabym wiedzieć czy są wśród nas dziewczyny, których mężowie/partnerzy są żołnierzami i byli, są właśnie lub niedługo będą na misji poza granicami kraju?
    jest forum takich osób, zaraz podlinkuję, może ktoś będzie zainteresowany
    linkuję:

    #2748828

    domi79

    Mój mąż jest żołnierzem zawodowym i chce jechac na misje do Afganistanu.Jego jesdnostaka wystawia kontyngent.Jestem przerazona:Boje się:Zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach.Strona fajna,ale mam nadzieje,że nie będę musiała na nią zaglądać.



    #2748829

    swiki

    Domi wspolczuje. Oby nie musial jechac. Mojego meza brat byl kupe lat temu na misji, wrocil i wszystko niby ok, ale to czego tam sie naogladal, to skrzywilo mu niestety strasznie psychike. NAszczescie te misje teraz inaczej wygladaja i nasi raczej siedza na bazie i nie sa posylani w ten najwiekszy bajzel.
    A i tez mialam tam kogs na misji dosc niedawno, balam sie kazdego dnia, czekalam codziennie na jakas wiadomosc, a jak nie bylo jej przez kila dni, to nie potrafilam normalnie funkcjonowac i mimo ze wiedzialam ze takie braki lacznosci sa normalna sprawa, ze siedza w bazie wiec defakto jedt wszystko ok, to nie potrafilam przywyknac… ogladalam codziennie tv itd. No i pamietam jak balam sie, gdy musieli jechac poza baze odebrac ladunek w okilice juz dosc niebezpieczne… Wyjazd trwal kilka dni, jeszcze po ich powrocie do bazy jak nazlosc lacznosc zaszwankowala… No i roznica czasu…. Ale ogolnie kontakt byl nawet ok, po kilka godzin dziennie mglismy spokojnie gadac przez neta i jak tylko nic nie szwankowalo, to bylo ok 🙂

    #2748830

    kama28

    Zamieszczone przez domi79
    Mój mąż jest żołnierzem zawodowym i chce jechac na misje do Afganistanu.Jego jesdnostaka wystawia kontyngent.Jestem przerazona:Boje się:Zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach.Strona fajna,ale mam nadzieje,że nie będę musiała na nią zaglądać.

    Trzymam kciuki, żeby nie pojechał, wiem co to znaczy mieć męża na misji
    :Nie nie:

    #2748831

    kama28

    Zamieszczone przez swiki
    Domi wspolczuje. Oby nie musial jechac. Mojego meza brat byl kupe lat temu na misji, wrocil i wszystko niby ok, ale to czego tam sie naogladal, to skrzywilo mu niestety strasznie psychike. NAszczescie te misje teraz inaczej wygladaja i nasi raczej siedza na bazie i nie sa posylani w ten najwiekszy bajzel.

    swiki! nie denerwuj mnie!
    😉
    jest misja i jest misja, kto nie wyjeżdża to nie wyjeżdża i grzeje dupeczkę pół roku w bazie, większość jednak odbywa bardzo częste patrole, czyli to czego tygrysy nie lubią najbardziej, bo bazy nikt nie atakuje, poluje się przecież na patrole właśnie i to jest największe ryzyko!
    czapki z głów dla tych chłopaków!

    #2748832

    domi79

    Mój był na misji w Syrii,ale to było kilka lat temu i nie byliśmy wtedy razem.Ciągnie go strasznie,żeby pojechać.Chciał do Iraku i wcześniejsze misje w Afganistanie,ale na szczęście przełożeni go nie puścili.:Hura!:Juz mam nerwy jak tylko wspomina.:Stres:



    #2748833

    swiki

    Zamieszczone przez kama28
    swiki! nie denerwuj mnie!
    😉
    jest misja i jest misja, kto nie wyjeżdża to nie wyjeżdża i grzeje dupeczkę pół roku w bazie, większość jednak odbywa bardzo częste patrole, czyli to czego tygrysy nie lubią najbardziej, bo bazy nikt nie atakuje, poluje się przecież na patrole właśnie i to jest największe ryzyko!
    czapki z głów dla tych chłopaków!

    ale przeciez napisalam ze raczej, ech nie wiem czemu sie denerwujesz. Zreszta polskie bazy przynajmniejw tej bazie ktora ja znam, byla polaczona z baza amerykanow i to oni wlasnie glownie mieli patrole, Polakow dolaczano dosc sporadycznie, czy to zle? Wydaje mi sie ze nie i nie uwazam zeby bylo sie czym denerwowac. I jezeli o mnie chodzi, to czapki z glow dla tych co wyjezdzaja z bazy i dla tych co siedza i jak to napisalas grzeja laweczke, jednak odwazyli sie i pojechali tam nie wiedzac co i ch czeka.
    A porownuje tu do sytuacji sprzed kilkunastu (kilkudziesieciu juz chyba mozna byloby powiedziec lat) gdy byly misje na Syrie, tam nie bylo lajciku, tam nie siedzieli na bazie, tam byl sajgon, tam umierali ludzie i dzieci na ich rekach…. tam byla krew i smierc…

    #2748834

    kantalupa

    przez szesc lat pracy dla naszej armii nabylam mnostwo przyjazni z chlopakami, ktorzy wczesniej czy pozniej ladowali na misji
    liban, afganistan, syria, irak

    znam dwoch chlopakow, ktorzy zrobili sobie z tego sposob na zycie – utrzymuje z nimi kontakt, obaj aktualnie w pl i czekaja cierpliwie na kolejna misje
    obaj, ku zaskoczeniu wielu, zonaci, jeden ma zone, ktora wiernie czeka, drugiego zona juz kilka razy pakowala i wyprowadzala z domu, ale jakos jak dotad sa ciegle razem
    strasznie dziewczynom wspolczuje (znam je osobiscie), kilka razy tlumazylam dla nich njusy, kiedy rwaly im sie kontakty telefoniczne, a cos sie dzialo

    wiem, ze niechenie widzialabym meza na misji (choc moj slubny to byly zolnierz i sluzyc w kuwejcie lata temu), wiec ja dla odmiany czapki z glow przed zonami, ze daja sobie rade, ze sie godza, ze czekaja, ze wspieraja!

    tak troche nie na temat, ale musialam napisac

    #2748835

    kama28

    Zamieszczone przez swiki
    ale przeciez napisalam ze raczej, ech nie wiem czemu sie denerwujesz.

    nie, nie! nie zdenerwowałam się na serio, tam był taki znaczek: 😉 to uśmiech i przymrużenie oka!
    😉
    ale rzeczywiście chciałam sprostować częste opinie, że chłopcy jeżdżą na misję dla kasy, że taka misja to luzik, posiedzi się w bazie pół roku a na koncie rośnie, prestiż w wojsku też.
    a to najczęściej nie tak, naprawdę są w centrum tego co najgorsze.

    #2748836

    kama28

    Zamieszczone przez kantalupa
    ja dla odmiany czapki z glow przed zonami,

    dziękuję
    ;-)))

    Zamieszczone przez kantalupa
    ze daja sobie rade, ze sie godza, ze czekaja, ze wspieraja!

    nie mają najczęściej wyboru!
    ja się nie zgadzałam i nie zgadzam, ale kto mnie pyta???



    #2748837

    domi79

    Zamieszczone przez kama28
    chciałabym wiedzieć czy są wśród nas dziewczyny, których mężowie/partnerzy są żołnierzami i byli, są właśnie lub niedługo będą na misji poza granicami kraju?
    jest forum takich osób, zaraz podlinkuję, może ktoś będzie zainteresowany
    linkuję:

    Chyba jednak przyda mi sie ta stronka:(

    #2748838

    kama28

    Zamieszczone przez domi79
    Chyba jednak przyda mi sie ta stronka:(

    ojojojoj, nie fajnie. pół roku z życia wycięte. ja już rok (



    #2748839

    bratek

    ja nie żona ani partnerka żołnierza
    ale mam w pracy koleżankę i jej mamę
    jej brat zginął 3 lata temu na misji

    straszne przeżycie

    #2748840

    yoko

    Iza, nie pomogłaś:(
    ale trzeba się z takim zagrożeniem liczyć, to prawda.
    jedzie wielu, ale co roku kilku nie wraca.
    Wspólczuje i kurde nie wiem co powiedziec.
    Życzę, żeby Wasi mężowie wrócili cali i zdrowi!

    #2748841

    domi79

    Nawet nie chce mi sie o tym mysleć.
    Jak przyniósł do domu te mundury to nie mogłam patrzec..
    Teraz w weekend jest swieto brygady i oficjalne pozegnanie.Nie wiem czy pójdę,czy dam radę.
    Mąż juz ma termin wylotu,ale mówi,że jak bedzie w samolocie to ma pewnośc,że leci.
    A gdzie twój mąż-jak możesz napisac?
    Jak sobie radzisz?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close