Czy to spóźniona depresja …?

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #39484

    lwica

    Jest mi bardzo źle i z każdym dniem coraz gorzej. Snuję się po domu i z niczego nie czerpię radości. Nawet do Natalki mniej się uśmiecham, a jeżeli to robię to mój uśmiech jest nieszczery. I z mężem układa mi się coraz gorzej; on ciężko znosi nowego człowieczka w naszym życiu i tego, że świat przestawił się do góry nogami , a mnie to bardzo denerwuje i kłócimy się coraz więcej. Myślę nawet o rozstaniu, bo po co go „męczyć” naszą obecnością.
    A.. i jeszcze mój sn „zawalił ” półrocze, wykorzystując to , ze nie mogłam bywać w szkole i .. sprawia wrażenie jakby tym się nie przejął.
    A mi ciągle chce się płakać, i mam jeszcze siły, by zajmować się dziećmi, ale na ratowanie małżeństwa już ich nie starcza.
    I tak się zastanawiam, czy to początki depresji i czy może to być poporodowa.
    Wyrzuciłam to z siebie.

    lwica z Natalką (05.11.2003r)

    #516841

    ykke

    Re: Czy to spóźniona depresja …?

    Ja jestem już pół roku po porodzie, a czasem łapię takie doły, ze szkoda gadać…Też coraz gorzej układa się z mężem mimo, że przy dziecku dużo mi pomaga…Co chwilę jakieś głupie kłótnie…Chciałabym mieć choć jeden cały dzień dla siebie by móc się porządnie wypłakać, żeby Iga nie musiała mnie takiej oglądać…Jestem pewna, że wraz z wiosną i pełnią słońca wszystko się odmieni, zobaczysz!


    Izka i Iga 31.08.2003



    #516842

    janet31

    Re: Czy to spóźniona depresja …?

    Mnie też dopadają okropne deprechy i do tego pogoda robi swoje.Czasem cały dzień łaże w pidżamie i sztucznie usmiecham się do córeczki.Każda najmniejsza rzecz sprawia mi ogromny problem:(Wiem jednaj że w takich chwilach trzeba sie kopnąć w tyłek i do roboty,,,,,,,a jak juz jest naprawde zle to pakuję małą do wózka i biegne do koleżanki żeby troszke pomysleć o czymś innym i to naprawde pomaga:))Może sprobuj wygospodarować troszke czasu w tygodniu dla siebie samej żeby wyjść i nikogo nie widzieć niech mąż zajmie sie małą.Ja postanowiłam tak zrobić zapisałam sie na taniec nowoczesny po nim basen i potem powrót do domu pewnie się stęsknie za nimi przez ten czas a i sampoczucie się poprawi:))Pozdrawiam Cię serdecznie i głowa do góry niedługo wiosna

    Laura ur.7.10.2003

    #516843

    ada77

    Re: Czy to spóźniona depresja …?

    Wiem, co czujesz, bo my w pewnym momencie przechodzilismy cos podobnego. Kiedy po jednej z mini-awanturek mielismy juz tego dośc postanowiliśmy oboje, że musimy zrobić wszystko, by sie podnieść z tego kryzysiku ( nie był az taki wielki). Ja byłam smutna, zmeczona, przwrazliwona, mąz podobnie, bo Miki fatalnie spał i oboje wstawaliśmy, nie spaliśmy całymi nocami, pracowalismy duzo, bo zobowiązania, ogólnie zły okres. Ale po tej rozmowie, po tej obietnicy naparwde zaczelismy się starać. ja „pilnowałam siebie”, starałam się jak najczesciej usmiechac, nawet na siłę, ćiwczyłam cierpilwośc, nawet kiedy byłam wściekła opnowałam sie, przemilczałam pewne sparwy. częściej zamiast rozpocząć kłótnie po prostu przytulilismy się do siebie, choc w chwilach irytacji wcale nie było to łatwe i naturalne. Ale pomogło. Złe chwile minęły, nie ma po nich sladu, wróciła radośc i pełnia entuzjazmu. I u was tak będzie, a wiosna pomoże. Wszystko zalezy od was. Tylko od was. Będzie dobrze. A z synkiem trzeba powaznie porozmawiać, bo tego typu kłopoty same się pewnie nie rozwiążą, tego nie wolno przegapic, trzeba pokonac zmęczenie, bo starsze dziecko potrzebuje w nowej sytuacji akceptacji, uwagi, rozmowy, ale i zwykłego „nadzoru”. Całuski, pa

    ada77 i miki – 20 maj 2003

    #516844

    lwica

    Re: Czy to spóźniona depresja …?

    Zazdroszczę Ci, ale niestety u mnie nie da się wprowadzić „wolnej chwilki”, nawet z umówieniem się do dentysty mam problem. Mój mąż ma przeróżne godziny pracy i nigdy nie wiadomo kiedy wróci do domu. W week endy też często pracuje.
    Oddechu od małej nie mam i jeżeli gdziekolwiek wychodzę to zawsze z nią.
    Rzeczywiście, byle do wiosny – tyle, że przyszedł teraz kolejny oddech zimy.
    Dziękuję Wam za odpowiedzi,

    lwica z Natalką (05.11.2003r)

    #516845

    paulinac

    Re: Czy to spóźniona depresja …?

    Ja też łapie często dołki. Myślę, że to przez tę pogodę. Z domu nie można na długo wyjść z malutką bo zimno, zaspy wszędzie, że trudno jest wózek przepchnąć. Maja mało śpi w dzień a ja cały czas z nią. Niby się bardzo z tego cieszę i nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej, ale czasmi mam dość. Chciała bym się trochę oderwać. Denerwuje mnie bałagan w domu nie poprasowane rzeczy a ja nie mogę tego zrobić bo bawie się z Majeczką, a nawet gdy uśnie to też nic z tego bo czasami gdy odkręce kran z wodą to ją budzi ten szum. A mnie nawet takie rzeczy relaksują jak odkurznie czyrobienie zakupów, byle tylko coś innego niż leżenie na podłodze z Majką.
    Czy to jest normalne czy jestem wyrodną niedojrzałą matką.
    Bardzo kocham Majeczkę, mąż mi pomaga…

    Paulina i Majeczka 2 października



    #516846

    werbena

    Re: Czy to spóźniona depresja …?

    Ja mialam depresje poporodowa, myslalam, ze to przez problemy w pracy, konflikt z przyjaciolka i to, ze meza ciagle nie bylo, bo akurat mial duzo pracy. Codziennie plakalam, byle co mnie wyprowadzalo na caly dzien z rownowagi. Dopiero ginekolog po 2 mies. stwierdzil,ze to depresja. Moja rodzina bardzo wtedy sie przejela, pomagali mi, mama zajmowala sie ciagle Helenka, zebym mogla wyjsc z domu i cos zalatwic, czy nawet tylko sie rozerwac. Zrezygnowalam z pracy, szybko udalo mi sie znalezc nowa, przeprowadzilismy sie, zebym mogla czesciej widywac meza (wraca z pracy na obiad o 13.00, ma b. blisko, wczesniej strasznie duzo zabieraly mu dojazdy).
    Moje rady dla Was: przedstaw mezowi swoj stan, zastanowcie sie, co mozna zmienic, moze pomoc/niania na 2-3 godziny dziennie Ci pomoze- sprzatanie, prasowanie, mozesz wyjsc po zakupy czy cos zalatwic, a n a krotko to nie tak drogo. Moze spedzcie razem troche czasu na weekend, a dzieckiem zajmie sie babcia czy opiekunka – chociaz na 3 godziny – kino, pub. To pomaga! Najwazniejsze, to porozmawiaj z mezem, powiedz mu, ze potrzebujesz jego pomocy, bo sama z tego nie wyjdziesz.

    Werbena z Helenką urodzoną 12-go maja 2003

    #516847

    agus-25

    Re: Czy to spóźniona depresja …?

    Każdego to chyba dopada prędzej czy później. Ja parę dni temu miałam podobne obiajwy apatii i braku chęci do życia. W moim przypadku było to przemęczenie i zła pogoda. Wystarczyło, że przez 2 dni poswiecilo sloneczko i już czuje się lepiej, a dzisiaj jeszcze pospalam sobie prawie 8 godzin bez przerw na karmienie więc moja energia życiowa powrocila, tylko ciekawe na jak długo ;))

    Agus i Kamilek (24.03.2003)

    #516848

    lwica

    Re: Czy to spóźniona depresja …?

    Oprócz tego o czym napisałaś, czy byłaś w jakiś sposób leczona?

    lwica z Natalką (05.11.2003r)

    #516849

    werbena

    Re: Czy to spóźniona depresja …?

    Nie, ale dlatego, ze dalam sobie 2 tygodnie od diagnozy na poprawe, najpierw ograniczylam karmienie, potem calkiem odstawilam dziecko od piersi (to pomaga!!- karmienie powoduje burze hormonalna, to dlatego dzieciobojstwo po porodzie traktuje sie inaczej niz zwykle zabojstwo), zmienilam prace, te wszystkie srodki zaradcze przyniosly efekt. Moja kolezanka polecala mi leki, sama jestem lekarzem i to rozwazalam, ale w stopniowo poprawialo mi sie i nie bylo potrzeby. Ona miala po porodzie rok depresje i powiedziala, ze mala tabletka uratowala jej malzenstwo. Sa teraz leki przy ktorych mozna nawet karmic. Jesli Ci bardzo zle umow sie do psychiatry, to nie wstyd. U mnie pomogla mi sama diagnoza, to ze nie musze juz walczyc o dobry nastroj, w pracy i moge olac walke z smutkiem i rozpacza, bo nie mam na to wplywu. To mi od razu pomoglo.
    Jesli masz jeszcze jakies pytania i masz ochote napisac to zapraszam na [email]mybox2@polbox.com[/email]

    Werbena z Helenką urodzoną 12-go maja 2003

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close