Czy "trzeciaki" maja juz komorki?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 33)
  • Autor
    Wpisy
  • #110198

    irena

    Zaczynam widziec,ze Moldemu przydalaby sie komorka… I to nie do szkoly,bo tam mam go na celowniku,ale w domu.Nie mamy telefonu stacjonarnego,a Sz od czasu do czasu zostaje na godzine,dwie sam w domu i nie mam z nim kontaktu.To jest glowny powod,dla ktorego zastanawiam sie nad zaopatrzeniem go w ten gadget.A z drugiej strony Mlodzian jest jeszcze taki roztrzepany,ze nie wiem czy jej nie bedzie gubil co tydzien.Podacie mi jakies za i przeciw "zakomorkowania" dzieciaka.

    #4900827

    nelly

    H.druga klasa, dostal komorke w pierwszej klasie, powod prosty odbierac go trzeba bylo z chlopcami, Ci niekiedy spali, badz zima trudno bylo na czas dojsc, wiec mlody gdy nas nie bylo dzwonil i sie pytal co robic czy ma czekac czy co…
    teraz mieszkamy dosc daleko od szkoly, niekiedy po prostu po lekcjach moge sie spoznic, niekiedy zostaje sam w domu, badz idzie sam do kolegi wtedy telefon jest potrzebny.
    Mlody nie jest roztrzepany, pamieta by naladowac, nie wygaduje kasy na durne rozmowy z kolegami, 20zl starcza mu na 3 miesiace.



    #4900828

    mata-hari

    Podstawowy argument przeciw to to, że dziecko będzie potencjalnym celem dla amatorów łatwego łupu, co często nie tylko na odebraniu gadżetu może się skończyć 🙁

    #4900829

    nelly

    Zamieszczone przez Mata_Hari
    Podstawowy argument przeciw to to, że dziecko będzie potencjalnym celem dla amatorów łatwego łupu, co często nie tylko na odebraniu gadżetu może się skończyć 🙁

    hmmm, ale tak to jest ze wszystkim, nawet ze zlotowka ktora dasz dziecku…
    dla mnie to nie jest argument.
    H. np. nie uzywa tel. w szkole, nie chwali sie nim, nie wyciaga na przerwach…zreszta nie ma czym…telefon naj naj zwyklejszy, bez gier, bez aparatu itp.
    dla mnie najwazniejsze jest,ze jak jest sam w domu to moge do niego zadzwonic.

    #4900830

    irena

    Jesli kupie mu telefon to najtanszy na karte,bez internetu i bez mozliwosci textowania.Do szkoly go zabieral nie bedzie,bo nie ma takiej potrzeby.Telefon bedzie tylko w domu,tak na wszelki wypadek,zeby miec kontakt.O noszeniu przy sobie moze zapomniec przynajmiej do Junior High.

    #4900831

    smoki

    Dawid ma telefon „domowy” i „wyjściowy” tzn bierze komórkę na kartę, która leży w domu jak gdzieś sam idzie albo jak sam zostaje w domu.

    „Własnej” nie posiada.



    #4900832

    an-ki

    Ola ma od pierwszej klasy – odkąd wychodzi sama „koło bloku”.
    Telefon zabiera tylko kiedy wychodzi z koleżankami na spacer, do szkoły nie nosi.
    Na obu koloniach miała ze sobą – dla mnie jak najbardziej ok.
    Telefon oczywiście na kartę.

    Ostatnio zapytała mnie: „mamooo, a ty jak byłaś w moim wieku to miałaś telefon dotykowy?”

    😀 😀 😀

    #4900833

    Anonim

    z tego co widzę (klasa Krzyśka) większość telefon komórkowy już posiada (w końcu już po Komunii ;))
    w szkole jest zakaz; nie wolno rozmawiać, grać, nawet na świetlicy po lekcjach; jeśli ktoś komórkę ma, to jego sprawa, byleby tylko nie wyciągał jej z plecaka na terenie szkoły;

    Krzyś dostał komórkę w klasie II (nie nową, jakąś starą w spadku po mnie); 2x w tygodniu sam wychodził ze szkoły i szedł na lekcje angielskiego do pobliskiej szkoły językowej, stamtąd się meldował, że doszedł i wszystko z nim ok; i tylko w te dni komórkę mógł zabierać do szkoły;
    kiedy zostaje w domu sam – również do nas dzwoni z komórki;

    dopiero w tym roku dziecko dorosło do tego, że ma w komórce zapisany nr koleżanki z klasy i sam do niej telefonuje po lekcje czy to umówić się na plac zabaw 🙂

    #4900834

    beasia

    Ania chodzi do ii klasy (rocznik, ktory poszedł jako 6-latki do I klasy) i ostatnio kilka razy dopytywała sie kiedy bedzie miała komórkę, w jej klasie dużo dzieci już ma… nie wiem szczerze mówiac po co, bo nie widziałam, zeby dzieciaki same gdzieś chodzily, rodzice zaprowadzaja i odbieraja dzieci ze szkoly.
    Ania komórkę dostanie dopiero jak bedzie sama wychodzić z domu, wracać ze szkoły itp. wcześniej nie widzę potzreby

    #4900835

    ana7

    Zosia ( III klasa) ma komórę. Starą, po ojcu. Czasem sama wychodzi ze szkoły, sam idzie na chór czy inne dodatkowe zajęcia. Wtedy dzwoni do mnie a ja jestem spokojniesza.
    W szkole oczywiście telefon musi być wyłączony i nie wolno go używać



    #4900836

    nelly

    Moj maz mnie wczoraj oswiecil ze H. nosi komorke tylko w czwartki, bo konczy 15.25 lekcje, a mlodzi spia do 15 i nie zawsze dam radesie wyrobic by byc na czas, wiec dzwoni czy ma czekac pod szkola czy isc do swietlicy.robi to w sali przy pani, bo pani chce wiedziec co z nim dalej.

    #4900837

    ciapa

    Drugoklasista – ma komórkę
    Ale my nie mamy stacjonarnego więc to po części taka domowa
    Nie bierze do szkoły ani na podwórko
    Dzwoni do kolegów i smsuje 🙂



    #4900838

    irena

    Zamieszczone przez smoki
    Dawid ma telefon "domowy" i "wyjściowy" tzn bierze komórkę na kartę, która leży w domu jak gdzieś sam idzie albo jak sam zostaje w domu.

    "Własnej" nie posiada.

    Wlasnie cos takiego chce zeby bylo w domu.Na wyjscia do kolegi,plac zabaw i jak jest sam w domu.

    #4900839

    irena

    Zamieszczone przez ciapa
    Drugoklasista – ma komórkę
    Ale my nie mamy stacjonarnego więc to po części taka domowa
    Nie bierze do szkoły ani na podwórko
    Dzwoni do kolegów i smsuje 🙂

    Z SMS-ami bede ostrozna, bo sie dziecko rozwydrzylo na moim telefonie.Na „kartowych” telefonach SMS-y bardzo drogie sa.taniej zadzwonic niz puscic texta.

    #4900840

    mata-hari

    Ja, jako nauczycielka jestem zdecydowaną przeciwniczką zezwalania uczniom na przynoszenie telefonów do szkoły. Z doświadczenia wiem, że żadne tłumaczenia rodziców by ich nie wyjmowali na nic się zdają. Uczniowie przeważnie i tak je wyciągają, choćby na chwilę, by pokazać jacy są dorośli że je mają, choćby to najgorsze rzęchy technologiczne były. Od pokazywania się zaczyna, a na używaniu i kradzieżach się kończy.
    W zeszłym roku mieliśmy sytuację, gdy koło szkoły przyszedł jakiś „dres” i od wychodzących z placówki uczniów zażądał oddania telefonów. Jak któryś się stawiał, bądź mówił, że nie ma, a miał, nieźle oberwał. Sprawa trafiła na policję, ale co z tego, skoro dzieciaki telefony straciły i strachu się też najadły. Dlatego ja telefonom u dzieci mówię zdecydowanie nie.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 33)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close