Forum: Karmienie

Danonki, Kinder-kanapki, itp.: Czy i kiedy dawać dziecku?

Jak w tytule: Czy, a jeśli tak to kiedy można zacząć dawać dziecku takie rzeczy?
Syn ma 9 miesięcy. Nie śpieszę się do podawania mu “dorosłych” produktów, ale może powinnam zacząć o tym myśleć?
Nie pamiętam już jak to było ze starszym synkiem (6 lat temu). Poza tym cały plan żywienia niemowląt się zmienił w tym czasie, więc może to też.

66 odpowiedzi na pytanie: Danonki, Kinder-kanapki, itp.: Czy i kiedy dawać dziecku?

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

ja nie podawalam i do tej pory nie podaje (wiek jednego prawie 6lat drugiego 2,5)
nabial podawalam pozno ze wzgledu na alergie
slodycze jeszcze pozniej
ale nawet jesli to nie tego typu

choc czasem jak babcia kupi albo starszy jest u kogos to zjada i ne robie z tego powodu scen 😉

goooosia Dodane ponad rok temu,

moj ma 10,5 miesiaca. ja nie podaje i nie mam zamiaru sama kupowac mu takich rzeczy. ale znam osoby, ktore dziwnie na mnie patrza, gdy o tym mowie, bo same podaja od dawna i uwazaja to za niezbedne. ja tego absolutnie nie neguje – kazda z nas robi tak jak uwaza za sluszne 🙂
w schemacie zywienia niemowlat nic nie ma nt danonkow itp. pierwsze jogurty i twarozki wg schematu zywienia od 11 m-ca.
kiedys na stronie danone czytalam ze danonki sa przeznaczone dla dzieci powyzej 3 roku zycia.

lilavati Dodane ponad rok temu,

Myślę, że 9 miesięczniak ma jeszcze czas na słodycze.
Ja moim nie kupuję (4.5 i 2l)
Myślę,że to dobry czas na jogurt naturalny

figa Dodane ponad rok temu,

Znów wyjdę na maniaczkę, którą chyba jednak nie jestem,
ale
uważam, że wymienione danonki i kinder-kanapki
to żywnościowy badziew 😉
I niezły tucznik przy okazji.

Kiedy P. nie miała ograniczeń żywieniowych,
jadała czasem i to i to, i podobnie jak Dorotka nie rozpaczałam.
Teraz nie je, bo nie może i też nie rozpaczam :Hyhy:

Dodane ponad rok temu,

Młodszemu nie podaję (ma rok), je normalne dorosłe jedzenie ale ZDROWE, a ja danonków i batonów za zdrowe nie uważam. Ze słodkości od czasu do czasu dostanie biszkopta lub andruty. No i zapomniałam, ze ma przecież alergię, więc nawet jakbym chciała to nie mogę mu podać 😉

Starszej tez miałam zamiar nie podawać, ale obsłużyła się sama. Generlanie jak ją ktoś poczęstuje to nie robię tragedii, ale sama kupuję jej bardzo rzadko (jak jest ze mną w sklepie i ma ochotę – a przeważnie wybiera inne słodycze).

usianka Dodane ponad rok temu,

Co wartosciowego wedlug Ciebie mają wymienione produkty, zeby dawac je 9-miesiecznemu dziecku? Wydaje mi sie, ze podawanie takich slodkosci maluchom zle rokuje jesli chodzi o nawyki zywieniowe.
Podobnie jak Figa i Olencja uwazam, ze to nie jest zdrowe jedzenie. Powiem wiecej, dla mnie prawie najgorsze jakie mozna dac malemu dziecku. Zadnych kinderkanapek i tym podobnych wynalazkow nigdy nie dawalam, a Emilka jakos nigdy tego nie chciala 😉 Danonki zaczela podjadac chyba w okolicach drugich urodzin i tez bez rewelacji – do tej pory zje moze jednego na kilka miesiecy – nie dlatego, ze jej zabraniam – po prostu preferuje inne produkty, co mnie bardzo cieszy.

Dodane ponad rok temu,

Dzisiaj młody ma śniadanie na słodko:

do wrzątku wrzucam:
szczyptę kurkumy, kaszę jaglaną, płatki owsiane, szczyptę imbiru, sól
po ugotowaniu starte jabłko, kilka rodzynek i jeszcze trochę gotuję, a przed podaniem trochę miodu
(jest to lekko zmodyfikowany przepis z ksiązki Ciesielskiej)
załuję, że jak U. była mała to nie znałam tych książek bo potrawy sa pyszne i na moje oko zdrowo to brzmi 🙂

aborka Dodane ponad rok temu,

[QUOTE=olenka_p;1778154]jak w tytule: czy, a jeśli tak to kiedy można zacząć dawać młodemu takie rzeczy?
antek ma 9mcy. generalnie nie spieszę się do podawania mu “dorosłych” produktów, ale może powinnam zacząć o tym myśleć?
nie pamiętam już jak to było z adachem (6 lat temu…), poza tym cały plan żywienia niemowląt się zmienił w tym czasie, więc może to też…

Dodane ponad rok temu,

Danonki daję dzieciom sporadycznie, innych produktów typu kinderkanapki itp nie podaję w ogóle (czasem starsza córka – 6l – dostanie od babci;), młodsza – 2l – nie jada w ogóle). Słodycze moje dzieci mogą jeść tylko w weekendy… i właśnie wzbudziłam ogromne zdziwienie na rodzinnej imprezce, gdy wyznałam, że moje 2letnie dziecko jeszcze mamby nie jadło;). Padł też tekst, że zabieram dzieciom przyjemności… Co ze mnie za matka:Boje się:.
Pamiętam, że naturalny jogurt ze świeżymi malinami moje młodsze dziecko dostało pierwszy raz w okolicach 7 m-ca i wsuwa do dziś, starsza też lubi – zamiast owoców dosypuje sobie płatki.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez olencja:Dzisiaj młody ma śniadanie na słodko:

do wrzątku wrzucam:
szczyptę kurkumy, kaszę jaglaną, płatki owsiane, szczyptę imbiru, sól
po ugotowaniu starte jabłko, kilka rodzynek i jeszcze trochę gotuję, a przed podaniem trochę miodu
(jest to lekko zmodyfikowany przepis z ksiązki Ciesielskiej)
załuję, że jak U. była mała to nie znałam tych książek bo potrawy sa pyszne i na moje oko zdrowo to brzmi 🙂
Brzmi pysznie! Poza rodzynkami, których nienawidzę…

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Avocado:
Pamiętam, że naturalny jogurt ze świeżymi malinami moje młodsze dziecko dostało pierwszy raz w okolicach 7 m-ca i wsuwa do dziś, starsza też lubi – zamiast owoców dosypuje sobie płatki.

Emilka podobnie 🙂 Uwielbia naturalny jogurt z owocami/dzemem i platkami. Przez dlugie miesiace ulubionym i jedynym nabialem byl serek ziarnisty z Piatnicy. Sprobowala Bakusiów/Danonków – krzywila sie. Przynajmniej nikt mi nie zarzucal, ze jestem podla matka, ze załuje dziecku 😉 Potem jak pisalam wrocila do danonkow, sporadycznie.
Slodyczy nie ograniczam do weekendów, ale jakos nieszczegolnie Emilke ciagnie. Mamba szybko jej sie znudziła (odkryla oczywiscie w przedszkolu). Generalnie nie bronie jej slodkosci, ale Emilka niespecjalnie sie o nie domaga. W domu nie mamy w zwyczaju “mieć” i sie objadac, więc moze czego oczy nie widzą…. Poza tym nie jadala slodkich kaszek, serkow, jogurtow, wiec nie przywykla do slodkiego.

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez olenka_p:jak w tytule: czy, a jeśli tak to kiedy można zacząć dawać młodemu takie rzeczy?
antek ma 9mcy. generalnie nie spieszę się do podawania mu “dorosłych” produktów, ale może powinnam zacząć o tym myśleć?
nie pamiętam już jak to było z adachem (6 lat temu…), poza tym cały plan żywienia niemowląt się zmienił w tym czasie, więc może to też…

]

Według producenta, to zdaje się, że od 3 LAT…

kotagus Dodane ponad rok temu,

Z tymi danonkami to w ogóle dziwna sprawa.
Moje dzieci (prawie 4 i 5lat) wciąż źle skórnie na nie reagują.
Mimo iż np. Danio jedzą i jest ok i w ogóle wyrośli z alergii na nabiał.
Czyli Danonki uczulają duuuużo bardziej ( i nie nabiałem w składzie) i nie dlatego ich nie daję. Choć mi notorycznie o nie jęczą, bo tam są te cholerne magnesiki 😉

magda Dodane ponad rok temu,

Szczerze mówiąc mój Misiek je serki ale nie danonki. Wole mu kupić jakiś jogurcik naturalny bądż serek ziarnisty z Piatnicy albo homogenizowany ale nazwy nie pamiętam teraz. Danonków, bakusiów itd nie dajemy. Co do słodyczy to wcina paluszki te dla dzieci, biszkopcik( raz na jakiś czas bo nie zabardzo lubi), chrupki kukurydzine, płatki z miodem no i czasami się trafi że jak my skubiemy jakaś czekoladkę to damy mu skosztwać ale to nie dużo, dosłownie 1/6 kosteczki – na smaczek:) ale to i tak żadko.

iwona-l Dodane ponad rok temu,

Moja córcia zje od czasu do czasu danonka, ale szczerze mówiąc chyba jej nie bardzo podchodzą, bo najczęściej to je wyrzucam, bo się przeterminują szybciej niż ona je zje. Za słodyczami też nie przepada. Prawie wogóle ich nie je.
Lubi natomiast serek homogenizowany, jogurty pitne, kefir.

olenka-p Dodane ponad rok temu,

oj, oberwało mi się widzę… 😉

ale…

po pierwsze: chyba mylicie kinder-kanapki z kinder pingui – kanapka nie ma czekolady! to plasterki ciasta przypominającego pumpernikiel (ok – tu mamy dodatek kakao, czyli blisko czekolady) z mleczną pianką pomiędzy. jedyne co mnie w nich martwi to substancje spulchniające, ale te można znaleźć we wspominanych tu przez kogoś bakusiach i innych produktach przeznaczonych (przynajmniej wg producentów) dla dzieci. że o zwykłym pieczywie nie wspomnę…

po drugie: nie jestem fanką słodyczy i junk-food!!! starszy syn w życiu nie jadł chipsów, landrynek, lizaka dostał w przedszkolu (!), mambę od kolegi, żelki od mamy kolegi kiedy poszedł z wizytą… nutellę “sprzedała” mu babcia, mimo moich wyraźnych wytycznych, że dziecko nie będzie jadło czekolady w żadnej formie przynajmniej do końca drugiego roku życia. też zostałam wtedy podłą matką, która odbiera dziecku jedyną w życiu przyjemność…

wygląda na to, że pomysł podania danonka 9-miesięczniakowi jest z tej samej bajki co pomysł na podanie parówki (brrr…), i to obranej własnymi zębami i podanej tą samą ręka, która za nią zapłaciła ;-). ok, przyjmuję do wiadomości. ale jogurt ze ŚWIEŻYMI malinami to chyba przeciwny biegun. zimą też?! świeże? skąd?

generalnie podoba mi się jogurt naturalny lub serkek bieluch z dodatkiem “własnych” owoców. z dżemem już mniej (dżem robi się przeciętnie z 40-60g owoców na 100g gotowego produktu – reszta to cukier). pomysł znacznie lepszy niż danonki i znacznie tańszy niż “misiowy jogurcik” – DZIĘKI!

serek ziarnisty odpada, bo mały wciąż krztusi się nawet maleńkimi drobinkami i nie chce gryźć. dlatego właśnie pomyślałam o kinder-kanapce – spodobała mi się konsystencja, skłaniająca do gryzienia, a jednocześnie bezpieczna bo dość szybko się rozpływa. ale mówicie, że “kinderka” zdecydowanie nie? hmmm…

a przy okazji: co z zupkami? właśnie kupuję malakser z blenderem i myślałam o własnej produkcji zupek dla małego. dotychczas jadł słoiczki dla niemowląt, bo zakładam, że jednak mniej w nich “śmieci”. tylko z czego ja mam te zupki robić, skoro drób hodowany na antybiotykach, wołowina z prionami, warzywa napakowane ołowiem, a w sklepach “ekologicznych” można kupić co najwyżej batoniki muesli i suszone kotlety z soi? to jest dopiero zagwozdka… macie pomysł?

—————————-
olenka & chło-patschki:

adacho

antek

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez olenka_p:

po pierwsze: chyba mylicie kinder-kanapki z kinder pingui – kanapka nie ma czekolady! to plasterki ciasta przypominającego pumpernikiel (ok – tu mamy dodatek kakao, czyli blisko czekolady) z mleczną pianką pomiędzy. jedyne co mnie w nich martwi to substancje spulchniające, ale te można znaleźć we wspominanych tu przez kogoś bakusiach i innych produktach przeznaczonych (przynajmniej wg producentów) dla dzieci. że o zwykłym pieczywie nie wspomnę…

nie znam składu, więc nie będe dyskutowac o tym co w niej jest
nie wiem jakie pieczywo dajesz dziecku?
nafaszerowane cukrem?
jeśli nie to nie ma co porównywać pieczywa do kinder kanapki

Oczywiście nie jestem przeciwnikiem kinder kanapki 😉
ale zaraz zaraz ile dziecko ma? 9 miesięcy

Zamieszczone przez olenka_p:po drugie: nie jestem fanką słodyczy i junk-food!!! starszy syn w życiu nie jadł chipsów, landrynek, lizaka dostał w przedszkolu (!), mambę od kolegi, żelki od mamy kolegi kiedy poszedł z wizytą… nutellę “sprzedała” mu babcia, mimo moich wyraźnych wytycznych, że dziecko nie będzie jadło czekolady w żadnej formie przynajmniej do końca drugiego roku życia. też zostałam wtedy podłą matką, która odbiera dziecku jedyną w życiu przyjemność…

moim zdaniem czekolada jest zdrowsza od batonów typu kinder kanapka :Fiu fiu:

Zamieszczone przez olenka_p:wygląda na to, że pomysł podania danonka 9-miesięczniakowi jest z tej samej bajki co pomysł na podanie parówki (brrr…), i to obranej własnymi zębami i podanej tą samą ręka, która za nią zapłaciła ;-). ok, przyjmuję do wiadomości. ale jogurt ze ŚWIEŻYMI malinami to chyba przeciwny biegun. zimą też?! świeże? skąd?

nie wiem o co Ci chodzi z parówkami, więc pominę
co do jogurtów to naturalne NA PEWNO są zdrowsze bo niesłodzone
danonki to słodki ulepek, a tak na marginesie to SERKI nie JOGURTY
Maliny mam pomrożone (chociaz wczesniej nic nie pisałam o malinach, więc to pewnie nie do mnie 😉 )
A przede wszystkim to ja nie podaję żadnych jogurtów 🙂

Zamieszczone przez olenka_p:generalnie podoba mi się jogurt naturalny lub serkek bieluch z dodatkiem “własnych” owoców. z dżemem już mniej (dżem robi się przeciętnie z 40-60g owoców na 100g gotowego produktu – reszta to cukier). pomysł znacznie lepszy niż danonki i znacznie tańszy niż “misiowy jogurcik” – DZIĘKI! po pierwsze to zależy jaki dżem kupujesz
a po drugie, tak z dżemem zdrowiej, a przy najmniej na pewno więcej owoców (w danonkach jest ich z tego co pamiętam mniej niż 2% 😎 czyli SYMBOLICZNIE).

Zamieszczone przez olenka_p:serek ziarnisty odpada, bo mały wciąż krztusi się nawet maleńkimi drobinkami i nie chce gryźć. dlatego właśnie pomyślałam o kinder-kanapce – spodobała mi się konsystencja, skłaniająca do gryzienia, a jednocześnie bezpieczna bo dość szybko się rozpływa. ale mówicie, że “kinderka” zdecydowanie nie? hmmm…

do gryzienia dawałabym marchewkę (niestety mój nie może)
ja dawałam i daję fasolkę szparagową, brokuły, kalafiora, ziemniaka w rękę, różnego rodzaju placuszki, chrupki kukurydziane, ostatnio kilka razy biszkopty

Zamieszczone przez olenka_p:a przy okazji: co z zupkami? właśnie kupuję malakser z blenderem i myślałam o własnej produkcji zupek dla małego. dotychczas jadł słoiczki dla niemowląt, bo zakładam, że jednak mniej w nich “śmieci”. tylko z czego ja mam te zupki robić, skoro drób hodowany na antybiotykach, wołowina z prionami, warzywa napakowane ołowiem, a w sklepach “ekologicznych” można kupić co najwyżej batoniki muesli i suszone kotlety z soi? to jest dopiero zagwozdka… macie pomysł?

no trzeba by się nauczyć żywić powietrzem 😉

coś trzeba jeść, no bo co innego zrobisz?

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez olenka_p:ale jogurt ze ŚWIEŻYMI malinami to chyba przeciwny biegun. zimą też?! świeże? skąd?
Świeże albo mrożone (owoce… nie tylko maliny).

Dodane ponad rok temu,

Ja od ósmego miesiąca gotowałam córce sama bo słoiczkami przestała się najadać, nic dziwnego jak spojrzałam na skład cielęcina z jarzynami – gdzie cielęciny jest 23%. Ja kupowałam cielęcinę plus warzywa od mojej Mamy ze wsi, codziennie mała wpitalała talerz takiej gęstej zupy i dobrze na tym wyszła – jak narazie odpukać ma 21 msc i jeszcze w życiu nawet kataru nie miała.

Napewno masz jakąś koleżankę mieszkającą gdzieś na wsi, wybierz się w odwiedziny i przy okazji zrób zapas warzyw na zimę;) zwykle ludzie mieszkający na wsi maja przy domu ogródki na własny użytek, ja regularnie szabruję po znajomych, zwłaszcza wiejskie jajka, za którymi Emilka przepada.
—————————-

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dąbro7: Ja kupowałam cielęcinę plus warzywa od mojej Mamy ze wsi, codziennie mała wpitalała talerz takiej gęstej zupy i dobrze na tym wyszła – jak narazie odpukać ma 21 msc i jeszcze w życiu nawet kataru nie miała.

a co ma piernik do wiatraka? :Hmmm…:

i pytanie naprowadzajace: czy dziecko sie zlobkuje, czy siedzi w domu?

nusiak Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dąbro7:Ja od ósmego miesiąca gotowałam córce sama bo słoiczkami przestała się najadać, nic dziwnego jak spojrzałam na skład cielęcina z jarzynami – gdzie cielęciny jest 23%. Ja kupowałam cielęcinę plus warzywa od mojej Mamy ze wsi, codziennie mała wpitalała talerz takiej gęstej zupy i dobrze na tym wyszła – jak narazie odpukać ma 21 msc i jeszcze w życiu nawet kataru nie miała.

Napewno masz jakąś koleżankę mieszkającą gdzieś na wsi, wybierz się w odwiedziny i przy okazji zrób zapas warzyw na zimę;) zwykle ludzie mieszkający na wsi maja przy domu ogródki na własny użytek, ja regularnie szabruję po znajomych, zwłaszcza wiejskie jajka, za którymi Emilka przepada.
—————————-

nie ma na to reguly – moja glownie na sloikach i nie mam z nia ( odpukac ) zdrowotnych problemow.
znajoma tez tylko leciala na zdrowej zywnosci, niestety jak dziecko podroslo i zjadlo cos “niezdrowego” zaraz zaczely sie problemy. zoladek nie mogl sie przestawic na jajka nie ze wsi, kurczaka ze sklepu itd. ( czego Ci oczywiscie nie zycze )

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:a co ma piernik do wiatraka? :Hmmm…:

i pytanie naprowadzajace: czy dziecko sie zlobkuje, czy siedzi w domu?

no proszę Cię nie opowiadaj, że sposób żywienia nie ma wpływu na stan zdrowia i jak będę dawać zdrową żywność i syf to efekt będzie taki sam.
Do żłobka nie chodzi, ale trzy razy w tygodniu chodzi na zajęcia muzyczno-taneczne do piętnastoosobowej grupy, basen, plus obowiązkowo rano jest cztery godziny na placu zabaw. Mąż jest z tych chorowitych, więc mała ma survival w domu i jak narazie nawet anginy ropnej od tatusia ni złapała mimo, że dawała mu buziaki.

Co do jedzenia to teraz je to co my, z preferencjami na ostro tj. śledzie, mięso ostro doprawione, barszczyki, żurki i obowiązkowo do wszystkiego czosnek za którym przepada. Słodyczy nie je wogóle bo nie lubi, za to je tony owoców.
Nigdy nie było żadnych problemów nawet po jedzeniu z restauracji albo u znajomych.
pozdrawiam

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dąbro7:no proszę Cię nie opowiadaj, że sposób żywienia nie ma wpływu na stan zdrowia i jak będę dawać zdrową żywność i syf to efekt będzie taki sam.
Do żłobka nie chodzi, ale trzy razy w tygodniu chodzi na zajęcia muzyczno-taneczne do piętnastoosobowej grupy, basen, plus obowiązkowo rano jest cztery godziny na placu zabaw. Mąż jest z tych chorowitych, więc mała ma survival w domu i jak narazie nawet anginy ropnej od tatusia ni złapała mimo, że dawała mu buziaki.

Co do jedzenia to teraz je to co my, z preferencjami na ostro tj. śledzie, mięso ostro doprawione, barszczyki, żurki i obowiązkowo do wszystkiego czosnek za którym przepada. Słodyczy nie je wogóle bo nie lubi, za to je tony owoców.
Nigdy nie było żadnych problemów nawet po jedzeniu z restauracji albo u znajomych.
pozdrawiam

oczywiście, że to co jemy jest b. ważne
ale moja pediatra by powiedziała, że to bardzo źle, że nawet kataru nie miała :Fiu fiu: bo takie lekkie przeziębienia budują układ odpornościowy

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez olencja:oczywiście, że to co jemy jest b. ważne
ale moja pediatra by powiedziała, że to bardzo źle, że nawet kataru nie miała :Fiu fiu: bo takie lekkie przeziębienia budują układ odpornościowy

Ja też nad tym dumam ale syn moich znajomych jest taka bestia odporna, ma już osiem lat i naprawdę jeszcze nigdy nie miał nawet kataru, chłopak jeździ na nartach, pływa i ma dwóch bardzo chorowitych starszych braci, więc kontakt z choróbskami ma a on nic. Nadmienię tylko, że jak był mały to byłam jego nianią, zajmowałam się nim przez trzy lata, ładowałam ile się da owoców, ryb, mleka z miodem i czosnku w okresie zimowym, hartowałam na spacerach w deszczu etc. Jego starsi bracia mieli już swoje nawyki żywieniowe wyrobione przez wcześniejsze nianie tj. tego nie, tamtego nie i tak im zostało do dziś. Nie chcę tu zadzierać nosa bo napewno ameryki nie odkryłam ale jak widać patent mam sprawdzony;) i to na dziecku znajomej:D

I niech nikt nie wmawia mi, że dobrze odżywiony organizm nie ma lepszej odporności

Dodane ponad rok temu,

tylko co to znaczy dobrze odżywiony? 😉

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez olencja:tylko co to znaczy dobrze odżywiony? 😉

no napewno nie chodzi mi o to, że dziecko ma być grube, moja Emi ma 21 msc waży 13,5kg wzrost 90cm, stąd parametry ma idealne

je pięć posiłków dziennie plus przegryzki owocowe między posiłkami
je tylko ciemne pieczywo, mięso, makarony, ryż, kaszę, musli, warzywa, pije jeszcze mleko Nestle junior przed snem, codziennie talerz zupy, wędliny, jajka, ryby, zwłaszcza wątróbki z dorsza, kefiry, jogurty, herbatka z miodem i cytryną, woda tylko butelkowa zarówno do picia jak i gotowania, soki

Staram się tak układać zbilansowany jadłospis

Nie wiem o co dokładnie pytasz, ja tak pojmuję dobre odżywianie, być może się mylę

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dąbro7:za to je tony owoców

jak by sie tak czepiac, to te owoce teraz takie podejrzane, sztucznie pedzone 😉 Czy aby na pewno one zdrowe? 😉
Moje dziecko jadało i je podobnie jak Twoje – kwasne, dosyc ostre i czosnek bardzo chetnie. Pamietam tez te zupki, ktore jadala za młodu – czasami łyzka stala. Ale to stan przejsciowy. Co do slodyczy to porozmawiamy jak pojdzie do przedszkola. Zadatki ma dobre z tego co piszesz, ale czasami koledzy bardzo psują te dobre nawyki 😉

Zamieszczone przez dąbro7:Ja też nad tym dumam ale syn moich znajomych jest taka bestia odporna, ma już osiem lat i naprawdę jeszcze nigdy nie miał nawet kataru, chłopak jeździ na nartach, pływa i ma dwóch bardzo chorowitych starszych braci, więc kontakt z choróbskami ma a on nic.

Zmartwie Cie. Mój kuzyn byl takim okazem zdrowia. Braci jest dwoch, jeden łapal co popadło, drugi najmniejszego kataru, pomimo przedszkola, szkoly i wiążących sie z tym regularnych epidemii. Do tego rodzice pracowali w duzych skupiskach ludzi i tez znosili co sie dalo do domu. On nic – ŻADNYCH leków, a tym bardziej antybiotyku. Megasilny organizm. Facet odzywia sie zdrowo, uprawia regularnie sporty (siłownia tez, wiec wiadomo ze wgryzl sie w sprawy komponowania diety), co wiecej pracuje duzo na powietrzu, zreszta zawsze tak bylo odkad pamietam – wiecznie w ruchu, calymi dniami sport na dworze, czy to lato czy to zima. Moja ciotka zawsze gotowala w domu, nigdy zadnych gotowców czy produktow wysokoprzetworzonych (nei widzialam u niej nigdy kostki rosolowej!), a gotuje posilki bardzo zbilansowane i przemyslane. Skonczylo sie po 30tce. Zaczął nagle chorowac na wszystkie choroby wieku dzieciecego, ze nie wspomne o katarach, grypach itp. Pierwsza choroba byla w sumie zabawna, bo okazalo sie ze Michu nie ma nawet ksiązeczki zdrowia. Bo i po co skoro nigdy nie chorowal :Hyhy: Powiem Ci szczerze – odrobil z nawiązka to czego nie odchorowal jako dziecko. Nie twierdze ze to regula, ze tak bedzie z kazdym dzieckiem ktore nie choruje w pierwszych latach zycia, ale mysle, ze jest spore prawdopodobienstwo, ze predzej czy pozniej trzeba swoje odchorowac. Ja niestety od jakiegos czasu tez nadrabiam to czego nie wychorowalam w dziecinstwie. Nie chodzilam do przedszkola, w szkole tez sie za duzo nie nachorowalam, wiec teraz choruje na to co mi funduje dziecko w pakiecie z przedszkolem.

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

dąbro manifest zdrowego zywienia ktory przedstawiasz oczywiscie jest swietny dla tych dla ktorych jest swietny
wierze ze dla twojego dziecka taki jest

ale nie dla wszystkich
i taka dieta dla jednych dobra dla innych moze byc zabojcza

pewnie ze trzeba zdrowo sie odzywiac ale to bardzo niejednoznaczne okreslenie i nie gwarantuje unikniecia infekcji nawet dla tych ktorym sprzyja a nie szkodzi

gratuluje unikniecia ich do tej pory i zycze jak najdluzszego zycia bez zmartwien infekcyjnych

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez olenka_p:oj, oberwało mi się widzę… 😉

ale…

po pierwsze: chyba mylicie kinder-kanapki z kinder pingui – kanapka nie ma czekolady! to plasterki ciasta przypominającego pumpernikiel (ok – tu mamy dodatek kakao, czyli blisko czekolady) z mleczną pianką pomiędzy. jedyne co mnie w nich martwi to substancje spulchniające, ale te można znaleźć we wspominanych tu przez kogoś bakusiach i innych produktach przeznaczonych (przynajmniej wg producentów) dla dzieci. że o zwykłym pieczywie nie wspomnę…

po drugie: nie jestem fanką słodyczy i junk-food!!! starszy syn w życiu nie jadł chipsów, landrynek, lizaka dostał w przedszkolu (!), mambę od kolegi, żelki od mamy kolegi kiedy poszedł z wizytą… nutellę “sprzedała” mu babcia, mimo moich wyraźnych wytycznych, że dziecko nie będzie jadło czekolady w żadnej formie przynajmniej do końca drugiego roku życia. też zostałam wtedy podłą matką, która odbiera dziecku jedyną w życiu przyjemność…

wygląda na to, że pomysł podania danonka 9-miesięczniakowi jest z tej samej bajki co pomysł na podanie parówki (brrr…), i to obranej własnymi zębami i podanej tą samą ręka, która za nią zapłaciła ;-). ok, przyjmuję do wiadomości. ale jogurt ze ŚWIEŻYMI malinami to chyba przeciwny biegun. zimą też?! świeże? skąd?

generalnie podoba mi się jogurt naturalny lub serkek bieluch z dodatkiem “własnych” owoców. z dżemem już mniej (dżem robi się przeciętnie z 40-60g owoców na 100g gotowego produktu – reszta to cukier). pomysł znacznie lepszy niż danonki i znacznie tańszy niż “misiowy jogurcik” – DZIĘKI!

serek ziarnisty odpada, bo mały wciąż krztusi się nawet maleńkimi drobinkami i nie chce gryźć. dlatego właśnie pomyślałam o kinder-kanapce – spodobała mi się konsystencja, skłaniająca do gryzienia, a jednocześnie bezpieczna bo dość szybko się rozpływa. ale mówicie, że “kinderka” zdecydowanie nie? hmmm…

a przy okazji: co z zupkami? właśnie kupuję malakser z blenderem i myślałam o własnej produkcji zupek dla małego. dotychczas jadł słoiczki dla niemowląt, bo zakładam, że jednak mniej w nich “śmieci”. tylko z czego ja mam te zupki robić, skoro drób hodowany na antybiotykach, wołowina z prionami, warzywa napakowane ołowiem, a w sklepach “ekologicznych” można kupić co najwyżej batoniki muesli i suszone kotlety z soi? to jest dopiero zagwozdka… macie pomysł?

e tam zaraz oberwalo 🙂
dla mnie ta kinder kanapka jest tak samo podejrzana jak inne tego typu produkty, juz sama “pianka” brzmi mi chemicznie 😉
o tym dzemiku juz Ci odpisala Olencja – zreszta niektorzy sami robią dzemy
o owocach tez – mrozonki (echhh, koncza mi sie juz moje, z niekupnych owocow, ma te moje dziecko zachcianki 😉 )
zupy – no jak to z czego, z tego co kupisz, naprawde, nie ochronimy dzieci przed calym zlem tego swiata 😉 Mozna co najwyzej poszukac sobie dostawcow, sklepow, w ktorych jest szansa, ze warzywa są jakos normalnie hodowane, a mieso pochodzi ze zwierzatek, ktore nie jadly tylko tych “nowoczesnych” pasz
Co do slodyczy i junk-food – ja nie jestem maniaczką i przyznaje bez bicia, ze moje dziecko od jakiegos czasu zjada kilka chipsów :Fiu fiu: Mamy z męzem ze 2-3 razy w roku takie napady, ze po prostu MUSIMY zjesc paczke chipsów. Nie wiem ki czort, ale moj chlop leci wtedy o 21 do nocnego 😉 Swinia bym byla, gdybym sie napychala, a dziecku mówila prosto w oczy ze nie dam jej, bo to nie zdrowe 😉 Generalnie zna smak, ale w sklepie nigdy sie nie upomina, tak jak i o inne slodycze. Wszystko dla ludzi – to ja jej dalam pierwszego lizaka, ciasteczko czy loda. Grunt zeby nie w za duzych ilosciach 🙂

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dorotka1:dąbro manifest zdrowego zywienia ktory przedstawiasz oczywiscie jest swietny dla tych dla ktorych jest swietny
wierze ze dla twojego dziecka taki jest

ale nie dla wszystkich
i taka dieta dla jednych dobra dla innych moze byc zabojcza

pewnie ze trzeba zdrowo sie odzywiac ale to bardzo niejednoznaczne okreslenie i nie gwarantuje unikniecia infekcji nawet dla tych ktorym sprzyja a nie szkodzi

gratuluje unikniecia ich do tej pory i zycze jak najdluzszego zycia bez zmartwien infekcyjnych

Ale ja nikogo do niczego nie namawiam i nie twierdzę, że ja karmię idealnie. Padło pytanie więc ja piszę jak ja żywię. może ktoś sobie skorzysta, wiem, że dzieci są różne, mam świadomość występowania różnych alergii i konieczności unikania różnych produktów. Ja tylko piszę o swoich doświadczeniach i o tym co u mnie się sprawdza. Podkreślam nie jestem autorytetem. A co do choróbsk to co ja poradzę, że moje dziecko nie choruje, nic nie łapie choć ma kontakt z innymi chorymi dziećmi? Ostatnio bawiło się sąsiadem chorym na oskrzela i lizali jednego lizaka jak się okazało i nic. Nie choruje, i nic się z tym nie da zrobić niestety:)

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:Mamy z męzem ze 2-3 razy w roku takie napady, ze po prostu MUSIMY zjesc paczke chipsów. Nie wiem ki czort, ale moj chlop leci wtedy o 21 do nocnego 😉 Swinia bym byla, gdybym sie napychala, a dziecku mówila prosto w oczy ze nie dam jej, bo to nie zdrowe 😉
O! To tak, jak my… ale my świnie, zajadamy, jak już dzieci śpią:Śmiech:.

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Avocado:O! To tak, jak my… ale my świnie, zajadamy, jak już dzieci śpią:Śmiech:.

i my tez tacy wyrodni ze mlodocianym nie dajemy ;D

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:Mamy z męzem ze 2-3 razy w roku takie napady, ze po prostu MUSIMY zjesc paczke chipsów. Nie wiem ki czort, ale moj chlop leci wtedy o 21 do nocnego 😉

jessuuuuu

nie jestem sama!
siostro!

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dorotka1:i my tez tacy wyrodni ze mlodocianym nie dajemy

nie dosc ze zdrowiej niz ja zywicie dzieci, to jeszcze Wam wczesniej chodzą spac ??

olenka-p Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez olencja:nie znam składu, więc nie będe dyskutowac o tym co w niej jest
(…)
Oczywiście nie jestem przeciwnikiem kinder kanapki 😉
ale zaraz zaraz ile dziecko ma? 9 miesięcy

deklaracja nie brzmi szczerze, jeśli w poprzedniej linijce przyznajesz, że nie znasz nawet składu :Fiu fiu:
przy okazji podaję za producentem:
mleko (40%), tłuszcz i olej roślinny, cukier, mąka pszenna, odtłuszczone mleko w proszku, miód (5%), masło odwodnione, drobne otręby, kakao (jak dotąd nie wyglada zbyt przerazająco)
ale potem następują: substancje spulchniające i emulgator – nawet nie wymieniam pełnych nazw, ale doczytam sobie na ich temat.

Zamieszczone przez olencja:moim zdaniem czekolada jest zdrowsza od batonów typu kinder kanapka :Fiu fiu:

zgadzam się. i nigdy nie twierdziłam, że jest inaczej. nawet ich nie porównałam. o czekoladzie pisałam w kontekście starszego. chyba nie sugerujesz, że mam 9-miesięczniakowi dawać czekoladę?…

Zamieszczone przez olencja:nie wiem o co Ci chodzi z parówkami, więc pominę

ok, mam skłonność do rozbudowanych zdań 😉 już wyjaśniam:
szczytem trucia małych dzieci wg mojej skali jest podawanie im parówek (=homogenizowanych odpadów mięsnych), nabytych podczas spaceru w pierwszym z brzegu sklepie, podawanych z ręki do ręki, tymi samymi łapami co pieniądze i obieranych ze skóry matczynymi zębami.
obserwowałam to zjawisko nie raz i wciąż napawa mnie ono tym samym obrzydzeniem i refleksjami na temat ludzkiej głupoty. po prostu zauważyłam, że wiele z was takie same odczucia ma na temat kinder-kanapki i mnie w jej kontekście, stąd to porównanie.

Zamieszczone przez olencja:co do jogurtów to naturalne NA PEWNO są zdrowsze bo niesłodzone
danonki to słodki ulepek, a tak na marginesie to SERKI nie JOGURTY

zgadzam się po raz kolejny. zresztą już pisałam, że naturalne jogurty wykorzystam 🙂
i jasne, że danonki to nie jogurty tylko serki homogenizowane. jakoś w dyskusji płynnie przeszły jedne w drugie, ale rozróżniam, spokojnie 🙂
przy okazji: kinder-kanapka ma mniej więcej tyle wspólnego z batonem (wg mnie: mars, snickers, a co najmniej princessa) co danonki z jogurtami.

Zamieszczone przez olencja:po pierwsze to zależy jaki dżem kupujesz

no właśnie te najlepsze jakie kojarzę mają ok.60% owoców… przyjrzę się jeszcze, może znajdę coś lepszego. łowicze muszę dokładniej przestudiować – oni mają takie wypasione serie dżemów i konfitur.

Zamieszczone przez olencja:do gryzienia dawałabym marchewkę (niestety mój nie może)
ja dawałam i daję fasolkę szparagową, brokuły, kalafiora, ziemniaka w rękę

marchewka gotowana czy surowa? bo pozostałe jarzyny gotowane of course – podoba mi się 🙂 że też na to nie wpadłam…

Zamieszczone przez olencja:no trzeba by się nauczyć żywić powietrzem 😉

próbowałam pobierać energię bezpośrednio z kosmosu, podczas medytacji, ale od kiedy mam dzieci nie mam czasu medytować i … zgłodniałam

Zamieszczone przez olencja:coś trzeba jeść, no bo co innego zrobisz?

ok, ale w całym tym wątku chodzi właśnie o to COŚ. o wybór.

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:nie dosc ze zdrowiej niz ja zywicie dzieci, to jeszcze Wam wczesniej chodzą spac ??

a jak 😀 😉
porzadek musi byc nie bedzie nam stonka czpisow podzerala

olenka-p Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:e tam zaraz oberwalo 🙂
dla mnie ta kinder kanapka jest tak samo podejrzana jak inne tego typu produkty, juz sama “pianka” brzmi mi chemicznie 😉

no właśnie, mnie też ta pianka kojarzy się z tymi spulchniaczami i emulgatorami z etykiety. i to jest główny powód moich dylematów…

Zamieszczone przez Usianka:o tym dzemiku juz Ci odpisala Olencja – zreszta niektorzy sami robią dzemy

zazdroszczę niektórym. mnie nie bardzo wychodzą. potem rodzina i tak woli przetwory teściowej albo z łowicza…

Zamieszczone przez Usianka:zupy – no jak to z czego, z tego co kupisz, naprawde, nie ochronimy dzieci przed calym zlem tego swiata 😉

głos rozsądku… ufff 😉
sprowadzanie produktów z przydomowych wiejskich ogródków jest dla mnie nierealne (mam na wsi ciotkę. ponad 80km od mojego miasta. ale ona nie ma nawet warzywnika przy domu…) i dlatego waham się, czy lepiej gotować z tego co mogę normalnie kupić, czy zostać jak najdłużej przy słoiczkach?

Zamieszczone przez Usianka:Co do slodyczy i junk-food – ja nie jestem maniaczką i przyznaje bez bicia, ze moje dziecko od jakiegos czasu zjada kilka chipsów :Fiu fiu: Mamy z męzem ze 2-3 razy w roku takie napady, ze po prostu MUSIMY zjesc paczke chipsów. Nie wiem ki czort, ale moj chlop leci wtedy o 21 do nocnego 😉 Swinia bym byla, gdybym sie napychala, a dziecku mówila prosto w oczy ze nie dam jej, bo to nie zdrowe 😉 Generalnie zna smak, ale w sklepie nigdy sie nie upomina, tak jak i o inne slodycze. Wszystko dla ludzi – to ja jej dalam pierwszego lizaka, ciasteczko czy loda. Grunt zeby nie w za duzych ilosciach 🙂

mnie nachodzi na chipsy indywidualnie (mężula kategorycznie odmawia współudziału), kupuję małą paczkę, pożeram i … długo żałuję. sól mi podniebienie wypala i mam spokój na jakiś rok. ale Adachowi wciąż nie daję. no way.

w ogóle tak się zaczęłam zastanawiać nad naszym żywieniem i naprawdę nie jest źle. nie miewamy w domu (nawet okazjonalnie) chipsów, coli, żelek, landrynek, lizaków, nawet krówek. orzeszki ziemne prażone kupuję w wersji light (bez soli i podobno bez tłuszczu też). z przegryzek mamy najczęściej mieszankę studencką, ptasie mleczko, suche ciasteczka typu digestive albo lu-petitki, czasem czekoladę albo delicje. no i kinder-kanapki 🙂 ostatnio jest wypas bo mężula (!) zażyczył sobie kinder-pingui i maxi-kingi :szczeżuja:
ale Adacho i tak dostaje słodkie tylko w weekendy (musiałam go przycisnąć, bo mógłby jeść wyłącznie słodycze gdybym mu pozwoliła, za to przy obiedzie wymięka…).
lubimy ciemny ryż, smażę na oliwie z oliwek, ziemniaki gotuję na parze i niewiele solę gniotąc je na pure, pieczywo smarujemy masłem a nie żadnymi mixami, zresztą pieczywo też najczęściej jemy ciemne (ze słonecznikiem, z orkiszu, z dynią, bułeczki-grahamki). fakt, zdarza mi się stosować gotowe sosy pomidorowe (ale kupuję takie “bio” w carrefourze) i stosuję głównie mrożone warzywa, ale z tego co wiem mrożenie jest jednym z lepszych sposobów na przechowywanie żywności, więc nie jest to grzech ciężki 😉
z grzechów ciężkich natomiast przyznaję się do pożerania zastraszających ilości majonezu kieleckiego i pozwalania Adachowi na smarowaniem ketchupem czego sobie tylko zechce. nikt nie jest święty 😉

generalnie nie uważam się za ignorantkę w kwestii żywienia. a tu widzę na kinder-kanapce poległam 😉

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez olenka_p:lubimy ciemny ryż, smażę na oliwie z oliwek, ziemniaki gotuję na parze i niewiele solę gniotąc je na pure, pieczywo smarujemy masłem a nie żadnymi mixami, zresztą pieczywo też najczęściej jemy ciemne (ze słonecznikiem, z orkiszu, z dynią, bułeczki-grahamki). fakt, zdarza mi się stosować gotowe sosy pomidorowe (ale kupuję takie “bio” w carrefourze) i stosuję głównie mrożone warzywa, ale z tego co wiem mrożenie jest jednym z lepszych sposobów na przechowywanie żywności, więc nie jest to grzech ciężki 😉

U nas w tygodniu podobnie (z tą różnicą, że ja wolę świeże warzywa, ale zgodzę się, że mrożenie to bardzo dobry sposób przechowywania żywności, w weekendy grzeszymy;).

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez olenka_p:zazdroszczę niektórym. mnie nie bardzo wychodzą. potem rodzina i tak woli przetwory teściowej albo z łowicza…

Olenko, no to coz, pozostaje sępic od tesciowej 😉

Zamieszczone przez olenka_p:sprowadzanie produktów z przydomowych wiejskich ogródków jest dla mnie nierealne (mam na wsi ciotkę. ponad 80km od mojego miasta. ale ona nie ma nawet warzywnika przy domu…) i dlatego waham się, czy lepiej gotować z tego co mogę normalnie kupić, czy zostać jak najdłużej przy słoiczkach?

a sklepy eko?
ja gotowalam, bo mi mlode zbojkotowalo sloiki, ale jak to sprobowalam to i sie wcale nie dziwilam jej fochom – jakos chyba lepiej gotuje niz Gerber czy inna BoboVita 😉 Zreszta kolegi ojciec ma spore gospodarstwo – wiekszosc sąsiadow dostarcza warzywka dla jednego z producentow zupek. Jak mu wreczyli szczegolowy opis cyklu produkcyjnego z wykazem nawozow to… :Szok: Jedna cholera czy kupisz marchewke w sklepie i ugotujesz czy dasz ten sloiczek.

Zamieszczone przez olenka_p:kupuję małą paczkę, pożeram i … długo żałuję. sól mi podniebienie wypala i mam spokój na jakiś rok
małą powiadasz
ja nastepnego dnia czuje sie jakbym miala kaca – autentycznie :Niepewny:

Ze slodyczy mam w domu w tej chwili czekolade gorzką 1 szt, herbatniki korzenne 1 opakowanie i pierniczki wedlowskie z nadzieniem sliwkowym 1 torebka – wystarczy jeszcze na dlugo. A i mama wcisnela mi bombonierke – dobra :Wstyd: lezy otwarta od 4 dni na stoliku kawowym w duzym pokoju – moje mlode mnie tylko codziennie pyta czy mam ochote na cukiereczka – no i jak tu odmówić??? :Wstyd: ona nie ma ochoty

Jajko mądrzejsze od kury echhhhhh

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez olenka_p:
zgadzam się. i nigdy nie twierdziłam, że jest inaczej. nawet ich nie porównałam. o czekoladzie pisałam w kontekście starszego. chyba nie sugerujesz, że mam 9-miesięczniakowi dawać czekoladę?…

wiesz, nie wiem
najpierw pytasz o zdanie od kiedy można młodemu dawać takie rzeczy jak kinder kanapka
dostajesz odpowiedź, że takie rzeczy dla młodego to nie bardzo
potem piszesz w kontekście starszego syna:
Zamieszczone przez olenka_p:mimo moich wyraźnych wytycznych, że dziecko nie będzie jadło czekolady w żadnej formie przynajmniej do końca drugiego roku życia. też zostałam wtedy podłą matką, która odbiera dziecku jedyną w życiu przyjemność…
ja Ci piszę, że w sumie dla mnie czekolada jest lepsza od kinder kanapki itp.
a Ty mi odpisujesz to co wyżej………..

ja bym mojemu 9 miesięcznemu dziecku nie dawała (i nie dawałam) żadnych słodyczy, ani czekolady, ani lizaków, ani ciastek, ani kinder świństwa. ZERO.
bo po co niby?
Kiedy starsze dziecko chciałoby coś słodkiego wolałabym żeby zjadło czekoladę niż kinderkanapkę.

Znasz odpowiedź na pytanie: Danonki, Kinder-kanapki, itp.: Czy i kiedy dawać dziecku??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

A-psik: moje dziecko jest uczulone…
alergia, ale na co
Dziewczyny piszę o synku koleżanki więc informacja nie bedzie pełna. Mianowicie kolezanka zastanawia się na co Alan ma alergie. Alergolog twierdzi że na gluten ale ona ma wrażenie że to alergia
Czytaj dalej
Nasze zdjęcia
wakacje bąbli - ktoś nas jeszcze pamięta??
bylismy we Włoszech ze znajmoymi co maja trojaki wiec troche nas bylo :Wow!: Wojtek Filip cała ferajna ;) Wojtek na tacie Filip [IMG]http://83.142.198.9/allegro/caorle049.JPG[/IMG] Wojtek [IMG]http://83.142.198.9/allegro/caorle050.JPG[/IMG] razem [IMG]http://83.142.198.9/allegro/caorle054.JPG[/IMG] W [IMG]http://83.142.198.9/allegro/caorle068.JPG[/IMG]
Czytaj dalej