Depresja poporodowa-pyt. do mam

Witajcie, wprawdzie jeszcze dla mnie wcześnie ale już taka jestem że zamartwiam się na zapas…Z natury jestem osobą dość pesymistyczną i już w ciąży miałam okropne nastroje i strasznie obawiam się że depresja poporodowa mnie nie ominie…Chciałabym się dowiedzieć czy Was to trafiło i czy dało się okiełznać…Być moze strach ma tylko wielkie oczy? Gorąco pozdrawiam!

KIKA210 + Adrianna
10 czerwiec 2003

12 odpowiedzi na pytanie: Depresja poporodowa-pyt. do mam

kas Dodane ponad rok temu,

Re: Depresja poporodowa-pyt. do mam

Depresja nie depresja, ale po porodzie ciągle plakalam. Z jednej strony mialam powod – rozszczep Zuzanny, a z drugiej patrzylam jak spi i sobie myslalam jak slodko i tez plakalam. W moim przypadku bylo to raczej smieszne niż straszne, ale dziewczyna, ktora lezala ze mna w sali mimo ze wszystko bylo OK tez ciagle plakala, az musiala brac srodki uspokajajace, bo wciaż sie zle czula psychicznie.
W ciąży tez byłam dość placzliwa, a i teraz jeszcze zbyt latwo sie wzruszam. Ach te hormony!!!
Pozdrawiam

Kaśka mama Zuzanki

Dodane ponad rok temu,

Re: Depresja poporodowa-pyt. do mam

pomimo, iz wspaniale czulam sie w ciazy i juz nie moglam doczekac sie, kiedy przytule swoje malenstwo, to nie ominal mnie baby blus; wczesniej uwazalam, ze przytrafia sie on jedynie matkom, ktore byly w ciazy powiedzmy “wpadkowej”, samotnym lub nie majacym oparcia w partnerz; jednak bardzo sie mylilam…
pokochalam moje dziecko od pierwszej chwili, bylam strasznie szczesliwa, ze urodzilo sie cale i zdrowe, ze jest takie sliczniutkie; to samo czul moj maz: oszalal z radosci, rwal sie do opieki, do przewijania, kapania; i nie zapominal tez o mnie, caly czas powtarzal, ze bylam b.dzielna, ze to dzieki mnie mamy takiego cudownego syna; niby nic wiecej do szczescia nam nie brakowalo…..
a jednak hormony zrobily swoje… brak pokarmu, stres z tym zwiazamy, dokarmianie malego mieszanka… i od razu straszne wymioty… to wszystko zlozylo sie na chwile depresji, placzu i obwiniania siebie za zaistniala sytuacje; no bo przeciez co ze mnie za matka, skoro nie moge wykarmic wlasnego dziecka…
ale na szczescie ten etap mamy juz za soba; staralismy sie znajdowac jak najwiecej zalet karmienia butelka i chyba dzieki temu udalo mi sie jakos pozbierac; i na pewno dzieki wspanialemu mezowi

Ewa i Krzyś (3 miesiące!)
[Zobacz stronę]

cat Dodane ponad rok temu,

Re: Depresja poporodowa-pyt. do mam

Dodane ponad rok temu,

Re: Depresja poporodowa-pyt. do mam

Ja jestem niesamowitą optymistką, nie miewam depresji i dołków, ciążę zniosłam fantastycznie, nie bałam się porodu i nowych obowiązków i byłam przekonana, że ja i depresja porodowa, to po prostu niemożliwe!!! I co?! Po trudnym porodzie zakońćzonym cc, właśnie w nią popadłam… na szczęście trwała krótko, rodzina i mąż mnie wspierali i minęła…

Asia i Julia (6.5 m-ca)

pati68 Dodane ponad rok temu,

Re: Depresja poporodowa-pyt. do mam

na depresję dobry jest czuły mąż, a jeżeli nie on to inna bliska osoba, której można wypłakać wszystko w rękaw :)) Nic więcej nie pomoże a depresji się nie przewidzi i nie zapobiegnie. Ryczysz i smiejesz się ryczysz smiejesz się i zastanawiasz się czy już dokładnie Ci mózg wyżarło.

Pati i 4,5 m. [Zobacz stronę]

basik Dodane ponad rok temu,

Re: Depresja poporodowa-pyt. do mam

Przez jakies 2-3 tygodnie po porodzie plakalam bardzo czesto (w szpitalu dlatego, ze pokarm pojawil sie duzo pozniej niz glod u mojej coreczki). Ze szczescia i bez powodu. Plakalam jak patrzylam na cud ktory przyssal sie do moich piersi. Plakalam bo zgrywalam hojraka, ktory poradzi sobie sam ze wszystkim, a okazalo sie, ze to bardzo trudne. Przeszlo. I dobrze :))) Najlepsza metoda – nie pozwol bys zostala sama na glowie “z calym tym macierzynstwem” – to wielka zmiana w zyciu, dobrze jest miec wsparcie zanim sie przyzwyczaisz, ze wiekszosc obowiazkow zwiazanych z dzieckiem spada na Ciebie…

Basik i Tynia urodzona 3.10.2002

renia Dodane ponad rok temu,

Re: Depresja poporodowa-pyt. do mam

U mnie byla depresja przedporodowa przy drugiej ciazy, martwilam sie, ze sobie nie poradze. Po porodzie depresja od razu minela.
Za to po pierwszym porodzie, w dniu, kiedy wrocilam ze szpitala, puszczali film “Pierwszy krzyk”. Przeplakalam caly, maz sie pytal, czy ze mna wszystko w porzadku, a dla mnie to byl taki wzruszajacy film.

Renia
mama Asi (listopad 1999) i Ani (listopad 2001)

trinity Dodane ponad rok temu,

Re: Depresja poporodowa-pyt. do mam

ja ciaze znioslam rewelacyjnie, pelne zadowolenie, zaplanowany dzidzius,zadnych wymiotow, szybki i prosty porod, ogolnie dobra sytuacja finans-mieszkan-rodzinna, super wsparcie od meza, rodzicow (dluzsza pomoc mamy, po porodzie), tesciow i mimo tego ryczalam chyba z miesiac,glownie przez brak a potem zbyt mala ilosc pokarmu; nic tylko wciaz sie tym zadreczalam, no i jeszcze wydawalo mi sie, ze nie poradze sobie z dzieckiem ( nie mialam kontaktu wczesniej z niemowlaczkami- zero dzieci wsrod rodziny lub przyjaciolek), znacznie lepiej bylo dopiero ok. 3 miesiaca

Mama 6-mies. bąbla

iwonis Dodane ponad rok temu,

Re: Depresja poporodowa-pyt. do mam

A mnie depresja ominęła :-)))
Czekałam na nią, żeby się z nią zmierzyć, żeby dać jej po nosie, a tu nic… 🙂 Z natury jestem optymistyczną osobą, choć wiem, że jeżeli chodzi o depresję poporodową to raczej hormony szaleją i optymizm tu zazwyczaj nie pomaga.
Tak na marginesie to ja chyba wogóle mało płaczę… nie płakałam jak zobaczyłam swoje Maleństwo na USG(chociaż byłam bardzo wzruszona i szczęśliwa, tylko jakoś łzy nie leciały…, nie płakałam nawet jak urodziłam… i wtedy to nawet czułam się jak jakaś wyrodna matka, bo wszystkie dziewczyny płakały…. a ja jakoś nie mogłam… Może u mnie hormony blokują łzy 😉 nie wiem….? W każdym razie kocham swoją córeczkę najbardziej na świecie… :-)))
iwonis i Hania (12.12.2002)

olenka-p Dodane ponad rok temu,

Re: Depresja poporodowa-pyt. do mam

widzę, że moja sytuacja jest dosć schematyczna :-))) – zaplanowany bejbik, wyczekiwany z utęsknieniem (zwłaszcza, że ciut się spóźniał), poród w normie, bez powikłań i niezbyt długi (w sumie ok.10godz.), sytuacja rodzinno-ekonomiczna bardzo dobra, mąż super, teściowie na medal… a mimo to płacz, płacz, płacz…. już w szpitalu, potem w domu, ze szczęścia, potem ze zmęczenia, z byle powodu, bez powodu, wyolbrzymianie wszystkiego… racjonalny powód był tylko jeden: wciągnięte brodawki i potworny ból przy każdej próbie przystawiania dziecka, które miało problem z przyssaniem się do maleńkiej, napęczniałej od pokarmu piersi właściwie bez brodawki, za którą mogłoby chwycić. koszmar.
ale czy to można nazwac depresją? pierwsze tygodnie zawsze są trudne, sytuacja jest całkiem nowa, mały człowiek jest kimś kompletnie nieznanym, z kim trudno się porozumieć, odgadnąć czego mu trzeba. no i szaleją hormony, na co kompletnie nie mamy wpływu. płaczliwość, nerwowość i zmienne nastroje to zupełnie normalne zachowanie, które przechodzi po kilku tygodniach. gorzej jeśli ten stan się utrzymuje, jeśli więź miedzy matką a dzieckiem nie jest tak silna i pozytywna jak powinna, jeśli uczucie psychicznego doła nie mija. myślę, że to jest depresja i wtedy trzeba poszukać fachowej pomocy. największym problemem jest chyba przyznanie przed samą sobą, że coś jest nie tak i sama sobie nie poradzę. nie przechodziłam czegoś takiego, ale znam siebie na tyle, ze mogę sobie wyobrazić, jak bym się czuła w takiej sytuacji. sam fakt, że z czymś sobie nie radzę, że nie jestem “super-mamą”, dołowałby mnie jeszcze bardziej niż depresja 🙂 dlatego zgadzam się, że ktoś bliski, kto zauważy ten stan i zrozumie, że to coś jest silniejsze ode mnie i potzrebuję pomocy – jest strasznie ważny.
przepraszam, ze tak się “strasznie mądrze i poważnie” rozpisałam – chyba taki mam dzisiaj dzień 😉
pozdrawiam i życzę, żeby wszelkie depresje cię ominęły :-)))

olenka & tygrysek adaś

pluto Dodane ponad rok temu,

Re: Depresja poporodowa-pyt. do mam

Ja w ciąży ryczałam non stop i miałam ogromną deprsję, ale jak urodziłam synka od razu mi przeszło……….także nie martw się na zapas…………

Julka kulka i 8 miesięczny Karolek

kika210 Dodane ponad rok temu,

Dziękuje wszystkim

No właśnie Pluto = Twoj post jest jakby odzwierciedleniem mojego stanu, dlatego też chciałabym Twoim przykładem zakończyć moje nastroje i nerwy wraz z porodem:)
Dzięki za wszystkie rady i opowieści, liczę że faktycznie taki stan mnie ominie lub nie będzie silny, całe szczęście mam duże oparcie już teraz w mamie i moim partnerze, znoszą moje humory, płaczki itp. więc na pewno będę mogła na nich liczyć także po. No i liczę że jak zobaczę moją laleczkę (a często sobię wyobrażam ten moment jak leży taka umazgana na moim brzuchu no i oczywiście od razu ryczę;) to wszystkie lęki pójdą sobie precz.
Pozdrawiam Was i Wasze pociechy!

KIKA210 + Adrianna
10 czerwiec 2003

Znasz odpowiedź na pytanie: Depresja poporodowa-pyt. do mam?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Noworodek, niemowlę
No i już mam problem...
Moja Ola wczoraj skończyła 4 tygodnie, jest wspaniała i w ogóle, ale mam problem z jej główką. Ola obraca ją tylko w lewą stronę, chce spać tylko na lewym boczku
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
cera
Czesc Od czasu, kiedy jestem w ciazy (dopiero 9 tyg.), strasznie pogorszyla mi sie cera. Wczesniej zdarzalo sie, ze cos mi wyskoczylo na czole, ale w niewielkich raczej ilosciach, a teraz
Czytaj dalej