Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)
  • Autor
    Wpisy
  • #29611

    joannar

    Tak sobie właśnie poryczałam trochę. Nazbierało mi się.
    I tak się zastanawiam, czy to cały czas depresja poporodowa, czy rzeczywiście tak jest.
    Nazbierało mi się, bo:
    1. Jakoś nie bardzo czuję się kobietą. Nie bardzo czuję się sobą. Jakbym miała inne ciało i bała się go. Chciałabym zrobić jakiś krok do męża. On pewnie czeka na ten krok, a ja mam nadzieję, że może jednak on coś zrobi. A potem sobie myślę, że może jednak niech lepiej nic nie robi, bo ja może nie jestem jeszcze gotowa. Coś dziwnego siedzi mi w głowie. Psychika mi się chyba powaliła. Nie wiem jak będą wyglądały pieszczoty ze świadomością, że w moich piersiacj jest mleczko dla synka. Jakoś nie mogę tego oddzielić. I wogóle nie wiem jak on to odbierze. Rozmawialiśmy na ten temat i dla niego nie ma problemu, ale …. jest dla mnie. Nie lubię siebie takiej i zastanawiam się czy ten hamulec kiedyś puści. Czy będzie między nami znów kiedyś tak spontanicznie i fajnie, czu ja się wyluzuję. Okropnie się z tym czuję.
    2. Mój mąż potrafi siedzieć sobie przed kompem albo przed telewizorem, albo zwyczajnie idzie spać, bo jest ZMĘCZONY!!! A ja wstaję do małego w nocy i nie jestem zmęczona, bo przecież cały dzień siedzę w domu. On nawet nie drgnie w nocy, kiedy zapalam światło i karmię, przewijam małego. I kiedy tak leży czuję żal, że nie może się na chwilę obudzić, żeby mi pomóc:-((( Chcociaż wiem, że to niedorzeczne, bo on wstaje rano do pracy i musi się wsypać, a ja sobie to odeśpię w dzień. Ale z drugiej strony, kiedy wraca do domu, to jakoś nie bardzo garnie się, żeby przejąć ode mnie małego. Muszę go prosić, żeby go przewinął, albo wziął żeby mu się odbiło. Czasem się zastanawiam, czy nie traktuje małego Pawełka jak zabawki, którą się można po pracy pobawić, ale nie za długo, bo przecież był w pracy i jest zmęczony. Ja nigdy nie jestem zmęczona!!!!!!!!!!! Nie mogę!!!!!!!!!
    Czasem się zastanawiam, dlaczego miłość mojego męża do naszego synka jest tak inna od mojej. Dlaczego nie zachwyca się i nie wzrusza kiedy Paweł się śmieje, kiedy wydaje śmieszne odgłosy, kiedy robi boskie minki, kiedy popłakuje, bo jest mu źle. Ja się tym wszystkim zachwycam i wzruszam na przemian. Jakoś nie mogę tego zrozumieć. Zaczynam się czuć samotna. I mam wrażenie, że tylko my dwoje Paweł i ja, jesteśmy dla siebie ważni i dla nikogo innego. Boże, jak mi się chce wyć i ryczeć!!!!!!!!!! Czuję się osamotniona, bezbronna. Nigdy nie myślałam, że w naszym tak idealnym i szczęsliwym małżeństwie będę się kiedyś tak czuła. Bo mam przecież tak kochanego idealego męża, że nie mogę narzekać. Ale coś jest jednak inaczej. Nie wiem tylko, czy to we mnie coś pękło, czy się rzeczywiście coś zmieniło. Wkurzam się kiedy mąż oddaje mi dziecko i mówi, że u mnie się lepiej uspokaja. Bo może go za mało jest dla Pawła?! A ja jestem z nim cały czas i to mnie zna najlepiej. Dlaczego???????? Myślę i rozmyślam i zastanawiam się czy podjąc z mężem kolejną rozmowę, ale zwyczajnie mi się nie chce. Jestem zmęczona i rozżalona:-( Jest mi strasznie smutno i źle. Myślałam, że oboje równo wyczekiwaliśmy tego synka. Że oboje równo o nim marzyliśmy i snuliśmy plany. Tak myślałam do czasu. A teraz mam wrażenie, że to tylko ja tak chciałam. I nie wiem co z tym zrobić, bo strasznie mnie to boli. Może jak miną te pierwsze emocje, to się na coś zbiorę, ale na razie muszę, sama nie wiem co muszę.
    Wyć i ryczeć. Tyle mi teraz zostaje, dopóki nie oczyszczę serca ze złych emocji. Teraz sobie przypominam posty, w których dziewczyny żaliły się na rozpad małżeństwa po przyjściu dziecka na świat. Wiem, że to jeszcze krótko i może robię z igły widły, ale czuję się na razie paskudnie. I mogę tylko wam o tym powiedzieć, bo komu innemu? Mamie, siostrze, to zaczną lamentowac, że coś z naszym małżeństwem nie tak, a ja wiem, że będzie, musi być dobrze. Tylko teraz tak mi się nazbierało. Z mężem jeszcze nie chcę o tym rozmawiać, choć zawsze był moim najlepszym przyjacielem.
    No i co ja mam zrobić?:-((((

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

    #391440

    kleeo

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    Przechodzisz to co prawie kazda kobieta…Ale chyba powinnas z mezem porozmawiac, najlepiej jak juz sie wyplaczesz 🙂 Moze on nie wie co czujesz? skoro ci powiedzial ze dla niego to nie problem, to nie chce sie narzucac, jak niektore dziewczyny na forum, hehe, faceci nie sa z tych co „sie domyslaja” – trzeba im to powiedziec a potem jeszcze przypomniec…
    Na pewno sie wszystko ulozy, tak cieplo o nim piszesz, ale on musi wiedziec co sie z toba dzieje, co czujesz…na pewno ci pomoze, a moze wyplacz sie na jego ramieniu?
    trzymam za ciebie kciuki! 🙂


    kleeo i Natalia (ur.26.07.02)



    #391441

    Anonim

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    pamiętam, żę na ten temat mądzrze pisała niedawno Pati68, dlatego odszukałam Ci jej post

    http://www.dzieckoinfo.com/forum/showthreaded.php?Cat=&Board=kiedydziecko&Number=282105&Search=true&Forum=All_Forums&Words=Pati68&Match=Username&Searchpage=2&Limit=25&Old=allposts&Main=280822

    pozdrawiam

    [i]Ewa i Krzyś (10 i 1/2 mies.)

    #391442

    ania-p

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    Ojej, nie wiem co Ci napisać poza ty może, że DOSKONALE wiem o czym piszesz. Mężczyźni inaczej odbierają to, że zosatli ojcami. Nie mają takiego poczucia odpowiedzialności za dziecko jak my, czują się …jakby to powiedzieć…niekompetentni. Przyjmują postawę taką, jakiej nauczyli się od setek lat- jeśli ja idęna polowanie, to ty masz się zająć młodymi i już. Taka jest, w ich mniemaniu, rola męzczyzny i żadna emancypacja kobiet nie jest w stanie tego zminić- takie jest moje zdanie.
    Z perspektywy przeszło roku z córeczką mogę jedynie powiedzić, że kropla drązy skałę. ie będzie nigdy tak, że mąż na równi będzie czuł się odpowiedzialny za dziecko, ale z czasem zacznie je traktować jak pełnoprawnego członka rodziny. Zauważy jego obecność, dojdzie do wniosku, że w końcu należy coś zrobić, żeby ten mały człowiek coś jednak czuł do tatusia, znał go i …podziwiał hihi.
    tymczasem oszczędzę Ci może słow banalnej pociechy, bo i tak nie pomogą. Mogę tylko powiedzieć, że myślę o Tobie ciepło i mam nadzieję, że już niedługo minie to, co Cię najbardziej przygnębia. Pozdrawiam

    Ania i Martusia-Już Nie Rudzielec :((( (10.09.02)

    #391443

    rita25

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    Bardzo dobrze cie rozumiem i choc pewnie trudno ci teraz będzie uwierzyć w to co napisze, ale twoje złe samopoczucie,te problemy z mężem, rozżalenie i poczucie osamotnienia to w duzej mierze „zasługa” porodu.Ja tez miewałam takie dni w czasie połogu.Uwazam jednak, ze zwłaszcza teraz twój maż powinnien zajać się toba bardziej niz zwykle.Nieusprawiedliwiam jego zachowania i sama nie wiem czy to ty właśnie powinnaś być ta, która mu ma uswiadomić jak bardzo potrzebujesz jego wsparcia i pomocy przy maleństwie.
    Ta nasza psychika jest bardzo dziwna.Z jednej strony niby masz kontrole nad tym co czujesz i jak się zachowujesz a z drugiej dopada cię jakiś ogromny dół.I tak jak pisałam wczesniej ,trudno ci bedzie się z tym pogodzic , ale jestem wrecz przekonana , że to wina hormonów i ze to minie.Pozdrawiam cie serdecznie i głowa do góry.A jesli chodzi o uczucia meża to mozesz być pewna, że bardzo was oboje kocha a pojawienie się Pawełka w waszym zyciu to dla niego tez całkiem nowa sytuacja.My jestesmy tak skonstruowane, ze musimy i chcemy zajmować się naszym maleństwem , a faceci…no cóz , to juz inna bajka.
    rita25 i Sonia03.07.03

    #391444

    geronde

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    Mysle, ze wiem o czym piszesz, mialam to samo, choc u mnie maz zajmowal sie mala od samego poczatku…. pomogla rozmowa, powiedzialam co czuje, mimo iz akurat bylo to abstrakcyjne bo nie bardzo mialam sie do czego przyczepic…. ale zawsze sie cos znalazlo, co prawda moj rozwala mnie tekstami odpowiedzi na pytania np. dlaczego nie wstawiles prania – „nie bylo komendy” – i mysle sobie ze to jest wlasnie najbardziej wymierne – jak nie powiesz to sie nie domysli….. i mam jedno na sumieniu – raz na niego nakrzyczalam, ze nalal malej wody do ucha przy kapieli (miala chyba z poltora miesiaca) – dlugi czas jej nie kapal, powiedzial, ze skoro umiem lepiej….
    Acha…. mysle ze dla kazdego faceta sytuacja kiedy dziecko jest juz z drugiej strony brzucha jest tak nieprawdopodobna, ze musi sie z tym dlugo oswajac…. polozna mowila nam w szkole rodzenia: matka uczy sie dziecka, dziekco matki, a ojciec i matki i dziecka… rozmawialiscie o tym, jak sie ma rzeczywistosc do waszych wyobrazen? moze warto? Moze teraz podam idiotyczny przyklad i sie naraze niektorym, ale jesli facet ma jakas pasje, chocby glupia, np., gry komputerowe i kupi sobie jakas nowa i siedzi przy kompie godzinami i nie jecie juz razem kolacji i sama chodzisz spac bo on nie ma czasu i mowi „tak tak kochanie juz zaraz przyjde” to tez cie szlag trafia… mysle ze oni to tak przekladaja na dzieci – pojawia sie ktos kto cie zabiera a co wiecej irytujesz sie nie wiadomo o co…. i on sam nie wie, co ma z tym zrobic…. A w kwestii pomocy – moze boi sie ze dziecku zrobi krzywde?
    mysle ze warto porozmawiac….

    PS : napisalam elaborat zeby dojsc do tego, co w pierwszym zdaniu….

    Geronde i Nataszka (14 miesiecy)

    Geronde



    #391445

    ala25

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    Ja, choc maz bardzo mi pomaga tez miewałam momenty załamania. Musisz powiedziec mu co Ci lezy na sercu!Porozmawiajcie i znajdzcie wspolnie jakies wyjscie!
    Co do ciała to musisz troche wyluzowac.Przeciez nie zenił sie z twoim ciałem tylko z Tobą. Zrezstą od porodu minoł dopiero miesiac.Masz czas aby wrócic do formy.
    Wiem jedno. Czuły masaz (moze uda Ci sie namówic meza) a deprecha minie! Powoli!


    Ala i Filipek
    ur.29.07.2003

    #391446

    heksa

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    Wiesz, u mnie tez tak bylo z tym zachowaniem meza wobec nowonarodzonej coreczki … na poczatku noworodek jest malo kontaktowy i maz nie bardzo wiedzial jak sobie z nia radzic, garnal sie owszem ale nie bardzo mu wychodzilo i sie zniechecal, ale poczekaj kiedy zacznie go rozpoznawac i sie do niego usmiechac… u nas diametralnie to zmienilo podejscie mojego meza, poczul wtedy ze on naprawde cos dla niej znaczy (a nie tylko mama i cycuchy, jak mogloby sie wydawac dotychczas.) Teraz nie musze go prosic zeby spedzil czas z corka, wyrywamy ja sobie z rak!

    Luiza i Sophie (11.VI)

    #391447

    joannar

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    Zaraz jak skończyłąmpisać tego posta, mąż „wziął mnie za habety” na rozmowę. Trochę porozmawialiśmy. No i rzeczywiście nie wiedział co czuję, bo myślał, że mnie chodzi o zupełnie inną błahostkę, o której ja z kolei zapomniałam:-) Myślę, że oboje musimy dotrzeć się do nowej sytuacji. Przecież jak powiedział, kocha nas oboje nad życie:-)
    Dzięki:-)

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

    #391448

    joannar

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    No właśnie między innymi tego posta miałam na myśli. U mnie nie doszło aż do tego stopnia, ale coś tam coś tam się pojawiło. Ale porozmawialiśmy sobie i chyba będzie ok. Tylko musimy oboje ze sobą ROZMAWIAĆ, a nie wymieniać informacje.
    Dzięki za wyszukanie posta:-)

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003



    #391449

    joannar

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    Bardzo Ci dziękuję, za te wszystkie miłe słowa, które do mnnie skierowałaś:-)
    Ta odpowiedzialność za dziecko i miłość do niego są po prostu chyba inne. Ja muszę to zrozumieć. Tylko muszę mieć trochę czasu.
    Pozdrowionka.

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

    #391450

    joannar

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    Dzięki serdeczne. Rzeczywiście, mnie się też wydaje, że pośrednio to sprawka hormonów po porodzie. I wiem, że wróci do normy. Rozmawiałam wczoraj z mężem i zapewniał, że nas właśnie oboje kocha najbardziej na świcie. Tylko ta nowa dla nas sytuacja jest trochę dziwna. Nigdy tak między nami ni ebyło. To tak jakby pomiędzy nas, zawsze zgodnych i bardzo się kochających, przyjaxniących ze sobą, wkroczył ktoś obcy, kto przecież nie jest nikim obcym tylko wręcz przeciwnie. To przecież cząstka z naszej cząstki i kto jest nam najbliższy na świecie. Ja też mam nadzieję, że będzie dobrze i że ten stan kiedyś ustąpi.
    Dziwnie skonstruowana jest kobieta. Czasem tego u siebie nie lubię.

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003



    #391451

    joannar

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    Chyba pomogła rozmowa. Ale myślę, że to nie ostatnia n aten temat i będziemy musieli wiele razy ze sobą rozmawiać na ten temat.
    Dzięki wielkie.

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

    #391452

    joannar

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    Momenty załamania bywały już wiele razy, al eteraz to rzeczywiście coś większego.
    Ja wiem, że dla męża jestem najpiekniejsza i wogóle. Ale sama się źle czuję ze sobą, bp cos mi się w głowie albo włączyło albo wyłączyło, że tak czuję.
    Mam nadzieję, że to minie.
    A rozmowa trochę pomogła. Choć jeszcze będzie jej kontynuacja.

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

    #391453

    joannar

    Re: Dlaczego jego miłość … depresja gigant:-( Długie

    Super. Będę żyła tą nadzieją.
    Może powiesz, że nie wiesz na co narzekam, bo mąż zajmuje się synkiem, ale mie się wydaje, że za mało. Inne miałam o tym wyobrażenie. No i za mało się zajmuje mną. Ale to też musimy przedyskutować.

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close