Dlaczego mieszkacie razem?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)
  • Autor
    Wpisy
  • #80652

    magdasz

    Zadaje pytanie po przeczytaniu wielu postow o konfliktach z rodzicami i tesciami.
    Czy decydujac sie na taki uklad nie wiedzialyscie/liscie ze beda konflikty? Czy konflikty zaczely sie po jakims czasie, czy zle bylo od poczatku? Czy widac ze gorzej ma osoba zyjaca z tesciami, a lepiej ta dla ktorej sa to rodzice? Jakie widzicie plusy wspolnego mieszkania? I czy podjelybyscie taka sama decyzje jeszcze raz?

    Magda&Daniel

    #1113313

    daga-j23

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    W moim przypadku rodzice męża zaproponowali byśmy u nich zamieszkali, a dlatego, że widzieli iż chcemy wziąć ślub, a ja dopiero skończylam licencjat, pochodziłam z odległego miasta i był moment zastanowienia się, gdzie zamieszkamy po ślubie, w moim mieście, czy w męża? Nie było nas wtedy stać nawet na wynajem i gdyby nie propozycja rodziców chyba byśmy musieli odłożyć ślub na później. Jeśli chodzi o dziecko to jeszcze nie było w drodze, to tak na marginesie. Zamieszkaliśmy u nich, potem zaszłam w ciążę, rozpoczęłam studia uzupełniające, mieszkalismy u nich 2 lata. Nie pamiętam co myślałam przed tą przeprowadzką – wiedziałam, żę w moim życiu to będą wielkie zmiany – ślub, wyjazd z miasta, zupełna niewiadoma, konflikty były rzadkie, nie kłóciliśmy się bo nie jesteśmy takimi ludźmi „krzyklliwymi” ale czasem w środku (pewnie u obu stron) zawrzało… I dlatego po prostu gdy mogliśmy to się wyprowadziliśmy, ale teraz mieszkamy u siebie, niedaleko teściów i kontakty mamy częste i miłe.

    Daga i Emi 2l. 2m.



    #1113314

    nucha

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    Nie wydaje mi się, że ktoś może mieć gorzej ktoś lepiej (syn czy cóka mamy)…po prostu wydaje mi się, że często jest tak, że jeśli mieszkasz u swoich rodziców więcej możesz powiedzieć, właściwie nie możesz, ale może uważasz, że bardziej Ci wypada niż u teściów…To też zależy od osób, u których mieszkasz. Moja siostra ma np. taką teściową, która kompletnie się nie wtrąca (przynajmniej jawnie), przez co nigdy nie mieli konfliktów (a mieszkali jakiś czas razem – no chyba, że ja nie wiem…)
    Nie wydaje mi się, żeby źle było od początku, bo nikt by się nie decydował na taki krok. Według mnie, nawet gdy stosunki są super w życiu takim codziennym, chłopak, narzeczony, itp. , to zmieniają się gdy pojawia się mąż, żona, dziecko. Zmienia się życie każdego, zmienia się myślenie i co za tym idzie chęć życia po swojemu, a nie po czyjemuś. I wtedy zaczynają się schody, jedno swoje drugie swoje, najczęściej inaczej i stąd cały problem.
    Jeden plus jaki widzę z takiego zamieszkiwania, to możliwość odłożenia pieniążków, moja siostra odkładała wszystko co mogła, bo moi rodzice pieniędzy nie brali, więc nie było podziałów. Ale jeśli nawet by był to i tak wychodzi taniej niż w normalnym życiu. My mieszkaliśmy prawie 3 lata po Ślubie (ale 2 lata jeszcze studiowaliśmy, więc mieszkaliśmy co drugi weekend i w wakacje, bo mieszkaliśmy w akademiku razem), też nie dokładaliśmy sie do życia, bo nie mieliśmy z czego, ale z kolei tesciowa (gdy skończyliśmy już studia) powiedziała, że jak chcemy mieszkać u niej to będziemy musieli dokładać się do życia 300zł (wtedy), a Darek był na stażu i zarabiał niewiele więcej niż ona chciała, ja pracy nie miałam….Czyli u moich rodziców mogliśmy coś odkładać, nawet na wakacje, u teściowej nie odłozylibyśmy nic.
    Na szczęście Oluś urodził się już w naszym mieszkanku, bo plus pomocy pewnie widziałabym bardzo krótko, tym bardziej, że od początku chcieliśmy sobie radzić sami i tak było. Całe 3 tygodnie byliśmy razem bo Darek miał urlop i opiekę i to był najcudowniejszy czas, bo byliśmy we trójkę. Najcudowniejszy, chociaż nie pozbawiony wielkich konfliktów i problemów…ze strony teściowej.
    Za dużo już pisania…

    Ania i

    #1113315

    lea

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    Z mamą mieszka moja siostra. Nie miala wyboru – tzn. ew. moglaby mieszkac z tesciami, ale tam dom zapisany jest na inne dziecko, ktore tez tam mieszka – obecnie z partnerem. Sytuacja finansowa naprawde nie pozwalala na inne rozwiazanie. Dlatego uwazam, ze dla wielu osob to nie jest wybor, a po prostu koniecznosc.

    Druga sprawa – nie chcialybysmy, by mama mieszkala sama (czy – jak obecnie – sama ze swoja ciezko chora mamą).

    Sprawa trzecia – moja mama jest absolutnie bezkonfliktowa i obaj jej zięciowie woleliby mieszkac z nią niz ze swoimi rodzicami…

    -18

    #1113316

    kobitka22

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    Na taki układ się nie decydowałam, nie miałam wyboru, a konflikty że będą to wiedziałam.
    Konflikty zaczęły się po jakimś czasie ale tylko o bałaganiarstwo męża. Gdy teściowa zobaczyła że mam własne zdanie i powiedziałam krutko że nie będę za niego sprzątać bo nie jestem jego służbą a żoną nie mogła tego pojąć bo ma całkiem inne zdanie na ten temat, zresztą skoro piszesz że czytasz takie posty to napewno czytałaś i mój.
    Wolałabym mieszkać z moją mamą, z nią zawsze się dogaduje i ma praktycznie we wszystkim takie same zdanie co ja, włącznie ze sprzątaniem za faceta.
    Nie widze żadnych plusów wspólnego mieszkania, no po za jednym że możemy czasem wieczorem wyjść gdy małla śpi bo teściowa jest w domu.
    Jak już mówiłam to nie była moja decyzja tylko MUS. Muszę to jakoś przeżyć, ale nigdy w życiu choćbym miała spać pod mostem nie wruciła bym na to samo miejsce…… NIGDY !

    #1113317

    Anonim

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    W naszym przypadku to była raczej koniecznośc niz wybór. Rodzice zaproponowali nam wspólne mieszkanie kiedy byłam w ciązy. Wczesniej pomieszkiwalismy w wynajętych pokojach. Tesciowie mają mikroskopijne mieszkanko i nie zmieścilibysmy sie u nich. Własnego nie mamy, a na wynajem nie było nas stać. Od początku nie było różowo, mimo że staralismy sie żeby wspólne mieszkanie przebiegało w miarę spokojnie.
    Dziewczyny piszą o mozliwości odłożenia pieniedzy, ale my nie odkładamy bo dokładamy sie do zycia i do rachunków. Wychodzi mniej niż kosztowałoby nas zycie gdybysmy wynajmowali i dlatego tutaj mieszkamy. Czekamy az nasza sytuacja finansowa poprawi sie na tyle że będzie nas stać na wynajem. Nie jest mi łatwiej dlatego że mieszkamy z moimi rodzicami.Jestesmy im wdzięczni za to że pozwolili nam przemieszkac jakiś czas u siebie, ale zbyt sie różnimy, mamy zupełnie inne spojrzenie na świat, inny system wartosci, trudno jest nam sie porozumieć.
    gdybysmy mieli jakiekolwiek inne wyjscie, na pewno nie zdecydowałabym sie na mieszkanie z rodzicami.

    Monika i
    Nina (2l. i 9m.)



    #1113318

    nucha

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    Pisałam własnie o odłożeniu pieniążków, ale w momencie mieszkania z moimi rodzicami…u tesciowej mielibyśmy na pewno podobnie jak Wy…początkowo te 300zł, a później i rachunki pewnie by doszły, o ile mielibysmy z czego dokładać….
    Przeprowadziliśmy się jak oboje pracowaliśmy, wtedy moglismy pozwolić sobie na zycie osobno. W tej chwili nie zamieniłaby się z powrotem, pomimo faktu, że jest nam bardzo ciężko, bo oboje w tej chwili jesteśmy bez „normalnej” pracy. Obie strony pomagają nam, nie jest to fajna sytuacja, ale mam nadzieję, że wreszcie się odmieni….
    Pozdrawiam i życzę jeszcze troszkę wytrwałości.

    Ania i

    #1113319

    efcia2004

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    oj rozumiem Cię doskonale. z tym że ja mieszkam z teściami – u mnie z kolei moi rodzice nie mają warunków żeby u nich mieszkac. Wkurza mnie tylko ze kilka razy oberwalam za balagan ktory zrobili szwagrowie ale wyjasnila tesciowej i juz ona z nimi porozmawiala 🙂 wogole (odpukac) jakos nam ostatnio idzie dogadywanie sie bo zaaaawsze bylo pod gorke. Jeszcze troche i mi sie spodoba tak ze nie bede sie chciala wyprowadzac 🙂 nie no zartuje oczywiscie – dla dobra dziecka musze. Bo tak jak pisalas – dziadkowie robia troche dziecku wode z mozgu – ja probuje wychowac a oni tylko rozpieszczaja. Niestety bardzo czesto to nie idzie w parze.

    Ewcia i Asieńka (4.03.2005)

    #1113320

    ciapa

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    Konieczność finansowa a nie świadoma decyzja 🙂 Myslę, ze lepiej ma mój mąż, bo maja mama zwykle „startuje” do mnie. Konflikty sa raczej nieuniknione jak w kazdej rodzinie, my mamy o tyle dobrze że „dzierżawimy” całą górę w pietrowym domu i możemy sie odciac 🙂

    Kaska i Mikołaj 18.09.2003

    #1113321

    magdasz

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    Czyli wybralas mieszkanie u tesciow zamiast pozniejszego slubu. A dlaczego tak bardzo nie chcialas go przesunac na pozniej?

    Magda&Daniel



    #1113322

    magdasz

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    No wlasnie.. wychodzi na to ze na ogol jest to koniecznosc finansowa.

    Magda&Daniel

    #1113323

    daga-j23

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    Och nie wiem, nie chcieliśmy z mężem dłużej związku na odległość, dlużej niż to konieczne. No bo mieszkaliśmy naprawdę daleko od siebie, a skoro się już oświadczył to jakąś datę slubu trzeba było ustalić 🙂 Samo się nasuwało, że jak obronię licencjat, nie będę wtedy związana z moim miastem i mogę zmienić miejsce zamieszkania. Rodzina wspomogła właśnie tym „zaproszeniem” do siebie i dalej się potoczyło.

    Daga i Emi 2l. 2m.



    #1113324

    kotus

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    My bardzo chcieliśmy wziąć slub po 3 mies znajomości .Mieliśmy wybór ,albo zamieszkać z moimi teściami,albo czekać 10 lub więcej lat na swoje mieszkanie.Nie było nas stać na opłacanie stancji.Wolałam mieszkac z teściami niż z moją mamą.Powiem szczerze,ze bez sensu było by gdybym powiedziała ,że żałuję.Przeciez w życiu człowiek nie może mieć od razu wszystkiego

    #1113325

    erica

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    Zamieszkaliśmy przed ślubem u moich rodziców. Najpierw z braku środków (pracowałam tylko ja, P. miał prace dorywcze), potem z wygody, no bo kasę meiliśmy dla siebie, obiad ugotowany, jak mama wstawiała pralkę, to i nasze rzeczy też wrzuciła. – pewnei zaraz znów ktoś powie, że jestem nastolatką bawiącą sie w dom.
    Potem zaczęlimy myśleć o czymś swoim. Nie chcieliśmy wynajmować, bo stwierdziliśmy, że komuś nabijać kabzy nie będziemy. Alternatywą był kredyt i własne m3-m4.
    Choroba i śmierć taty pokrzyżowała nam plany. Nie mogłam zostawić mamy samej. Dodatkowo byłam w zagrożonej ciąży i nie był to dobry moment na jakieś zmiany.
    Poźneij był luksus. Mama bardzo nam pomagała przy dziecku. Mogliśmy nawet wyjść do znajomych, ja mogłam skończyć studia uzupełniające, mąż wziął drugi etat.
    Później zaczęły się kłótnie. Mamie wszystko rpzeszkadzało, mężowi też. Pisałam nawet o tym kilka meisięcy temu posta pt co ratować.
    Myśleliśmy wtedy o kategorycznej wyprowadzce. Na szczęście ułożyło się. Dogadali się. Ja przetłumaczyłam pare rzeczy mamie, pare Przemkowi.
    Pewnie, że leiej mam ja, bo nawet jak się pożrę z mamą, to za godzinę wszystko jest ok. U teściowej nei mogłabym mieszkać. P. też nie zniósłby gdybyśmy meiszkali z jego mamą. O włąsnym m nawet nie myślimy. jest dobrze, jak jest. Choć trochę nam cieżko, bo od czerwca moja mama jest u babci na mazurach i stąd mój enidawny post o wypaleniu psychicznym.
    Czy się dokłądamy? Tak. Rachunki płacimy wspólnie. Jak mamy większe wydatki, to wtedy my mniej. Zakupy robimy też wspólnie. Nie wyobrażam sobie, by było inaczej. Jak tata żył, to rodzice nas utrzymywali, a my przepuszczaliśmy wszystkie pieniądze.
    Wkrótce będziemy razem remontować pokój Dawidka.
    Gdybym miałą raz jeszcze podjąć decyzję o wspólnym mieszkaniu, to podjęłabym ją taką samą.
    owszem, czasem są różne konflikty. Ale jak dotąd z każdego wychodziliśmy cało. Więc gdybyśmy kiedyś mieli kupić sobie mieszkanie, to ustaliliśmy z P., że byłoby to najdalej kilka bloków od mojej mamy (po pierwsze dzielnica nam odpowiada, po drugie ta nieoceniona pomoc, a po trzecie niewyobrażamy sobie inaczej).

    Dawcio 15.10.04

    #1113326

    royksoop

    Re: Dlaczego mieszkacie razem?

    Ja mieszkam z tesciami w domku. Oni na dole a my z mezem i corka na gorze. Na poczatku mielismy na gorze 3 pokoje i lazienke. Na dole byla wspolna kuchnia z moja tesciowa. Czesto dochodzilo z tego powodu do konfliktow i moj tesciu wybudowal mi kuchnie u gory. Myslalam, ze to poprawi moje stosunki z tesciowa, ale stalo sie jeszcze gorzej. Moja tesciowa zaczela sie mieszac w zycie moje i meza. Moge smialo powiedziec, ze sporo sie przylozyla do naszego obecnego kryzysu malzenskiego.
    Moj maz to jedynak. Jego matka od poczatku mnie nie akceptowala i wtarcala sie w nasze sprawy Jak sie klocilismy to wpadala na gore i krzyczala na mnie czemu ja sie dre na jej syna… Masakra… Moj maz czuje sie pewnie mieszkajac tutaj, wiedzac ze ma w matce poplecznika. Czuje sie bezkarnie zle odnaszac sie do mnie, a gdy mi sie sprzeciwia i zle odnosi jego matka tylko cynicznie sie usmiecha… Poza tym co chwile go wola na dol i buntuje na mnie,ze jestem zla zona i ze sie nie nadaja na matke…
    Ja juz na poczatku malzenstwa naciskalam na meza, zebysmy sie wyprowadzili. Jeszce wtedy, kiedy mi na nim zalezalo i chcialam z nim byc… Nawet wyprowadzilam sie do rodzicow z dzieckiem na 3 miesiace, zeby zmusic go do przemyslenia pewnych rzeczy… Nic to jednaknie dalo i moj maz nie chcial sie wyniesc od mamusi… Musialam wrocic do tesciow, ze wzgledu na dobro dziecka- u moich rodzicow nie ma warunkow na mieszkanie z dzieckiem. Poza tym nie bylo mnie stac na wynajecie mieszkania…
    Teraz niestety nadal mieszkam z tesciami i mezem, ale planuje w najblizszym czasie przeprowazdke. Dostalam dobrze platna prace i zamierzam sie stad wyniesc. Juz mnie niei nteresuje czy moj maz ma zamiar dalej tu siedziec czy nie. Wiem, ze i tak zostanie z matka.
    Rozpisalam sie strasznie, ale nie dalo rady krocej Mam nadzieje, ze szybko znajde mieszkanko dla mojej corci i dla siebie i odnajde spokoj…. Trzymajcie kciuki!

    Buziaki

    Monia i Maja (28 stycznia 2004)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close