dlaczego nie zachodzimy…

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #51380

    Anonim

    .

    #660109

    lotos

    Re: dlaczego nie zachodzimy…

    Dobitne i brutalnie prawdziwe. Buuuuuuuuuuu

    Ania
    http://www.fertilityfriend.com/home/43162



    #660110

    ismeril

    Re: dlaczego nie zachodzimy…

    Skasowałam bo Lotos ma rację. Przepraszam.

    Edited by Ismeril on 2004/08/08 12:17.

    #660111

    lotos

    Re: dlaczego nie zachodzimy…

    Ismeril…mogłaś sobie darować…to wejdź też na stronę chorych na raka i powiedz im, że pociesza cię ,ze to nie ty jesteś chora i właściwie to jest dla ciebie krzepiące…beznadzieja. Brak mi słów.

    Ania
    http://www.fertilityfriend.com/home/43162

    #660112

    malibu

    Re: dlaczego nie zachodzimy…

    Dagamara ma rację. ja chcę zwrócić uwagę na ostatnią przyczynę: blokadę psychologiczną. W moim przypadku taka była i im bardziej chciałam być w ciąży, tym bardziej sie nie dało. Aż do cyklu, w którym podczas monitoringu owu lekarz powwiedział mi, że nie ma raczej wiodącego pęcherzyka i w tym cyklu nici. Nastawiłam się na nieczekanie, wypiłam kilka piwek na imprezie, a za dwa tygodnie zobaczyłam 2 kreski na teście.
    Ja wiem, że łatwo mówić o wyluzowaniu się i nie podporządkowywaniu całego życia staraniom (u mnie tak było). Ale chociaż spróbujcie. Znam wiele dziewczyn, które „zaskoczyły”, kiedy zupełnie się tego nie spodziewały.

    Życzę wam jak najszybszych 2 grubych krech:)

    #660113

    gabka

    Re: dlaczego nie zachodzimy…

    przeczytałam, bardzo mądre i chyba to troche nas uświadamia, że nie ma sie co za szybko stresowac , ja próbuje dalej, dagmara dzieki za mądre słowa



    #660114

    ziemba

    Re: dlaczego nie zachodzimy…

    wiem ze blokada psychiczna jest najgorsza. Chcialam tylko powiedziec ze dodatkowo otoczenie wywiera presje, rodzina babcie, mamy, ciocie, wszyscy patrza mi na brzuch i daja do zrozumienia ze juz czas…. ja wiem !!! ale kurcze niech nie mowia o tym przy kazdej okazji, to mnie doprowadza do szalu.
    pozdrawiam i dzieki ze jestescie, pomaga mi to.

    magda

    #660115

    zuzanna

    Re: dlaczego nie zachodzimy…

    super i dobitnie powiedziane
    dos brutalnie bo bezposrednio ale swietnie!!!!
    kazda zwlaszcza zaczynajaca starania kobietka i taka co to panuikuje po 2-3 probach powinna to przeczytac
    serdecznie pozdrawiam

    Zuzanna 21 cykl starań

    #660116

    moni2003

    Re: dlaczego nie zachodzimy…

    Wiem o czym mówisz. Bo mam u siebie to samo.
    Wiem, że nikt nie chce źle, ale mimo wszystko te spojrzenia… faktycznie mogą doprowadzić do szału….
    Cóż Dagmara też ma rację, z tym że trudno jest to wprowadzić w życie nawet jak bardzo się tego pragnie.
    Ja przynajmniej, nie umiem tego tak po prostu wyłączyć. Mimo że się staram.
    Jestem w pełni świadoma, że przrz to staję się sama dla siebie wrogiem i przeszkodą. Co z tego, że próbuję co dnia.
    I tak w kółko.

    moni + Aniołek (02-12-2003) + wielka nadzieja w sercu

    idę płakać ;(;(;(;(

    #660117

    pzb

    Re: dlaczego nie zachodzimy…

    wszystko to prawda, prawda, prawda.
    ale mimo iż do głupich nie należę – nie potrafię wyluzować.

    pzb

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close