Do księgowych i nauczycielek, co wybrać?…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 61)
  • Autor
    Wpisy
  • #95503

    daga-j23

    Mam dylemat. Siedzę w domu po studiach już 3 lata, i będą jeszcze dwa zanim Olafa poślę do przedszkola. Ale zaczęłam myśleć co będzie dalej, gdzie będę szukać pracy i jak ewentualnie się dokształcić. Doszłam bowiem do wniosku, że studia które ukończyłam (informatyka) nie są zgodne z moimi zainteresowaniami i predyspozycjami zawodowymi. Kim tak naprawdę chciałabym być? Mam dwie odpowiedzi i dlatego nie wiem którą drogę wybrać: księgową czy nauczycielkę matematyki. Myślę, że obie drogi są zgodne z moimi predyspozycjami (skończyłam liceum ekonomiczne, mieliśmy tam rachunkowość i choć nie była taka łatwa to spodobał mi się ten porządek na kontach, ta zgodność liczb, hm – to samo jest w matematyce co nie!). Plusami zawodu księgowej byłyby:
    – spokojna cicha praca,
    – wyższe niż u nauczycieli zarobki i to z perspektywą polepszania się, bo zależy gdzie bym pracowała, im większe doświadczenie zawodowe tym więcej mogłabym zarabiać, w większej firmie
    – mogłabym też pracować niezależnie, na własny rachunek i obsługiwać parę mniejszych firm (?)
    Minusy – praca w normalnych godzinach (pełne 8) a może nawet nadgodziny? – odpowiedzialność majątkowa?
    A plusami zawodu nauczyciela:
    – mniejszy wymiar godzin pracy tygodniowo do tego wakacje, więc póki mam małe dzieci (za 2 lata też ciągle będą dość małe) miałabym więcej czasu dla nich
    – satysfakcja, że uczę inne dzieci
    Minusami
    – mniejsze (wręcz skandalicznie małe co?) zarobki
    – praca głosem (a chyba mam tendencje do męczenia się głosu jak dłużej mówię – udzielałam korepetycji z matmy kiedyś i wiem)
    – stres, że nie będę umiała rozwiązać jakiegoś zadania np.z poziomu liceum czy konkursowego (przygotowania uczniów do konkursów), że uczeń mnie „zagnie”

    A teraz jak przygotować się do tego i tego zawodu?
    W przypadku matematyki wystarczyłby chyba kurs nauczycielski (poczytałam o nim na stronie UJ) – trwa on 6 mies. odbywa się w piątki-soboty i niedziele i kosztuje 3500zł. Jest w nim zawarte przygotowanie nie tylko pedagogiczne ale i dydaktyka wybranego przedmiotu (czyli przypomniałabym sobie całą tę matmę i czegoś się jeszcze nauczyła?) Skoro ten kurs jest stosunkowo krótki to musiałabym chyba odłożyć go na czas za ponad rok, żeby po jego ukończeniu dość szybko być gotową szukać pracy jako nauczycielka.
    W tym momencie i tak nie byłoby nas stać na taki kurs dla mnie, ale mąż powiedział, że moglibyśmy nawet wziąć kredyt na kurs, skoro chcę się dokształcać.
    Druga rzecz – księgowość/rachunkowość: czy wystarczy jakiś kurs (też wówczas musiałabym poczekać ten rok czy półtora, żeby mieć na świeżo), czy powinnam zrobić drugi kierunek studiów? I czy od początku całe pięć lat?? To mnie trochę przeraża. Takie studia, zaoczne kosztują jak szukałam 1800-2000zł na semestr, przez kilka lat to duży wydatek. I duże zobowiązanie czasowe, a ja mam małe dzieci i nie chcę co drugiego weekendu przez kilka lat „tracić”. Tym bardziej, że dojazd do Krakowa na studia sprawiałby, że nie byłoby mnie całe soboty i niedziele, a nie, że w przerwie np. wpadłabym do domu.

    Moje pytania do Was, to:
    Jakie widzicie plusy i minusy swojej pracy jako księgowa i nauczyciel?
    Czy nauczyciele naprawdę tak mało zarabiają? (tj. poniżej tysiąca?? bo na to bym się nie zgodziła, ale jak powyżej to może, nie jestem taka nastawiona na karierę i zarabianie)
    Jak faktycznie musi wyglądać przygotowanie się do tych zawodów (patrząc z mojej sytuacji magistra informatyki ..hm)?

    #2040585

    asia-w

    Z tą mniejszą ilością godzin w pracy nauczyciela to tylko fikcja – owszem niby mniej godzin spędza się w szkole (choć obecnie nauczyciele wykonują wiele prac społecznie), to dodaj do tego codzienne przygotowanie się do zajęć (choćby pobieżne), sprawdzanie masy klasówek no i jeszcze jedno – od przyszłego roku maturę z matematyki muszą zdawać wszyscy uczniowie – pracy i stresu dla nauczyciela będzie bardzo dużo. Jestem nauczycielem już 10 la, uwielbiam swoją pracę, moich uczniów, ale umiem spojrzeć na to bezkrytycznie. Owszem, jako księgowa masz 8 godzin pracy, ale jak wrócisz do domu to o pracy może sz zapomnieć, a ja jeszcze ciągle o niej myślę, są rady, szkolenia itp. Wakacje trwają 2 miesiące tylko dla uczniów: my pracujemy w dziwnych komisjach: rekrutacyjnych, uczniowie zdają w wakacje egzaminy poprawkowe, trzeba układać plan itp.
    Warto to dobrze przemyśleć 🙂
    Asia i Mati (7.05.2002)



    #2040586

    lilavati

    Zamieszczone przez Asia_W
    Owszem, jako księgowa masz 8 godzin pracy, ale jak wrócisz do domu to o pracy może sz zapomnieć

    To też fikcja!

    Daga kończyłaś Informatykę na politechnice? Nie masz uprawnień pedagogicznych?

    #2040587

    asia-w

    Jak w każdej pracy, ale powszechne jest niestety przekonanie, że jak wyjdziemy ze szkoły to mamy wolne i że spędzamy tam 3-4 godziny dziennie 🙁

    #2040588

    gosiag

    o godzinach – już Cię dziewczyny ‚sprostowały’, co do zarobków… mam 12 lat stażu w szkole z racji macierzyństw (w wiekim skrócie pisząc)przerywałam staż i wciąż jestem n-lem kontraktowym i na rękę miałam teraz dostać ok 1100 zł… przed kontraktowym jest stażysta – który dostaje jeszcze mniej. Może mianowane i dyplomowane pocieszą że pensję mają dużo większą – to zawsze jakaś nadzieja 🙂
    nauczyciel to praca wciąż z zywym człowiekiem, który raz „da kwiatka i podziękuje” ale 100 razy „da w kość”…

    Ale powiem Ci jeszcze coś innego. Zrobiłam w międzyczasie uprawnienia do innego zawodu – bardziej korzystnego finansowo choć może też bardziej angażującego czasowo… mój tato zresztą prowadzi własną firmę… Powiem tyle, że średnio mnie to kręci. Zawód nauczyciela wymarzyłam sobie już w podstawówce i mimo różnych „przeciw” wiem, że to jest TO co chcę robić. Z biurkiem trudno mi sobie siebie samą wyobrazić 😉

    #2040589

    ciapa

    Jedna rada – zorientuj sie w rynku pracy.
    Po pierwsze z tego co wiem może byc problem z zatrudnieneim Cie na etet nauczyciela matematyki – rynek dosyc zapełniony, a Ty bądż co bądź jestes po informatyce a nie matemie.

    Po drugie, to, że zrobisz kurs na ksiegowa to wcale nie znaczy, że Cie zatrudnią z duże pieniądze, w tym zawodzie liczy sie przede wszystkim doswiadczenie, musisz zacząć od klepania faktur w biurze rachunkowym, chyba, że masz znajomosci po urzedach 🙂 Znam księgowe bez studiów zarabiające mase kasy na własny rachunek :). Sa kursy doszkalajace, a zeby prowadzic pełna ksiegowosc na własny rachunek, niestety berdzo trudny egzamin państwowy (jak czegos nie pomyliłam ale ciś w ten desń), do tego w dalszej kolejnosci znajomosc oprzepisów, kodeksy pracy, nowelizacje — no ale to wiesz 🙂 Tu po prostu liczy sie doświadczenie i jeżeli chcesz w tym kierunku pracować radzę zacząc od załapania sie do pomocy w jakims małym biurze rachunkowym i sukcesywnego doszkalanie się –no ale z tym załapaniem tez jest róznie, bo z pozycji pracodawcy jestes zielona i musi Cie wszystkiego uczyc — no chyba że te faktury:D Może to brutalne ale tak działa rynek…

    Jesli chodzi o rynek pracy polecam ksiegowa.
    Jeśli chodzi o specyfikacje pracy polecam ksiegową 🙂

    Dodam, ze pracowałam jako referent w biurze rachunkowym i jako nauczyciel:D

    Ale to Twoja decyzja 🙂
    Jesli chodzi o satysfakcje z nauczania – cóz musiałabys pewnie popróbować ja smakuje praca nauczyciela, bo czesto są o niej mylne wyobrazenia, a rzeczywistość potrafi mocno tytłoczyć. 18 w szkole godzin to fikcja…



    #2040590

    Anonim

    dAGA, bardzo wiele mam wspolnego z Toba. Niedawno sama stalam przed tym dylematem;)
    Mialam podobny watek zalozyc.
    Ja z zawodu jestem matematykiem(takie ukonczylam studia), ucze informatyki(podyplomowka).
    Ja wybralam nauczycielstwo. Co do pieniedzy… To nie sa az tak male. Mozesz zrobic awanse, po kolei, a wtedy pensja wynosi ok 1500, trzynastki, wakacyjne, no i wolne wakacje.
    Mozna popoludniami dorobic, nawet korkami.
    Co do dydaktyki matmy, to wiele pewnie na tym kursie sie nie nauczysz, bedziesz musiala sie przygotowywac,a w liceum juz trudniej. A ja bym polecala moze nauczyciel informatyki. Praca w grupach, dzieci chetniejsze, mniej odpowiedzialna, no i do tego masz odpowiednie wyksztalcenie.(uczylam matmy 4 lata, zdecydowanie lepiej uczy sie informatyki)
    Dla mnie najwazniejszym argumentem za szkola jest czas, w jakich sie pracuje. Przygotowac sie do lekcji, sprawdzic klasowki mozna, gdy dzieci spia. Ja zaczynam o 7.30, a o 11 jestem wolna, jako informatyk wiele sprawdzania nie mam;)
    Teraz ksiegowa… Poczatkowa, bez doswiadczenia, po kilku kursach, wiecej az tak od nauczyciela nie zarabia. Praca zmudna, trzeba byc dokladnym, praca nie dla mnie:)
    W szkole chociaz nudno nie jest.
    Ja ucze w dobrym gimnazjum, klopotow z mlodzieza nie mam, sa fajnymi, mlodymi ludzmi. Az chce sie pracowac.

    A nie chcesz sie rozwijac w kierunku informatyka, np programowanie, grafik, czy administrator sieci? Tu zarobki chyba sa wyzsze

    #2040591

    kantalupa

    moze sprobuj uderzyc do jakichs prywatnych szkol, zazwyczaj placa lepiej niz menowskie

    z zalet pracy n-ela?
    ale tak zupelnie osobiscie dla mnie: zwariowalabym za biurkiem, bo chyba mam jakies dorosle adhd

    #2040592

    rita25

    GosiaG a ja juz myslałam , ze jesetem jedyna która pomimu 12 lat pracy w zawodzie n-la jest n-lem kontraktowym:)az mi ulzyło…:)podejrzewam , ze cholerny staż Ci poiprzepadał ze wzgledu na ciąze,zwolnienia co?

    #2040593

    lea

    Ta sa tak rozne zajecia, ze w pierwszej chwili chcialam napisac, ze glownie tym powinnas sie kierowac, co wolalabys robic. Bez obliczania, gdzie daja wiecej etc. Bo znalezc sie nie na swoim miejscu – to tragedia – np. w szkole i dla nauczyciela, i dla ucznia. Niektorzy potrzebuja kilku lat, zeby dojrzec do porzucenia szkoly, inni – kilku tygodni, a jeszcze inni – dojrzec nie chca, choc im kaloryfery mlodziez wyrzuca przez okno.
    W mojej ocenie nie mam trudnych klas. Ale juz w ocenie kilku osob – moje klasy sa bardzo trudne.
    Moja ukochana klasa, wspaniala po prostu, dajaca mi wiele pozytywnych chwil do dzis, choc ich od lat nie ucze – dla innej osoby byla klasa najgorsza w historii szkoly… z kolei ta sama osoba swietnie sobie radzi z uczniem, ktory dla wielu jest nie do okielznania.

    Ja nie bylam nauczycielem z powolania. Nie marzylam o tym zawodzie. Nauczylam sie go w pracy, studia nie daly mi zadnego przygotowania. Ani metodycznego (zajecia do niczego), ani merytorycznego (material na studiach to inna bajka, czego innego sie uczy w szkole; czasami wrecz doslownie innego – np. na studiach wpajano nam inny podzial na czesci mowy niz ten, ktorego uczy sie w szkolach). Przekonalam sie do tej pracy w jej trakcie. Ale z drugiej strony wiem, ze praca biurowa tez by mi bardzo odpowiadala. Ksiegowosc tez bym polubila – wiec w sumie rozumiem, ze nie wiesz, co wybrac.
    O godzinach pracy juz powiedziano. Wg mnie tych 8 godzin ksiegowej to tez mit. Pomijam ciagle doksztalcanie czy dorabianie. Moja kolezanka jako ksiegowa musiala byc dyspozycyjna o kazdej porze, bo tego oczekiwal szef. Te wieczorne telefony…

    W szkole oczekuje sie czesto pracy darmowej. Mozna nie podejmowac tych obowiazkow, ale wtedy mozna tez nie byc pewnym utrzymania pracy czy uzyskania awansu. Matematykow przynajmniej w mojej okolicy jest sporo.

    Zarobki – jestem n-lem mianowanym, wiec mam nieco lepsze. Gdyby miec duzo nadgodzin i byc dyplomowanym – mozna zarabiac ponad 2 tysiace. Ale do dyplomowania potrzeba sporo lat pracy obecnie, a nadgodziny to kolejne oddalenie sie od mitu pracy po 3 godziny dziennie. Do tego ta praca jest na rozne godziny (kiedy zaczynalam prace, w piatki mialam na 14:45 – i co z tego, ze to byly 3 godziny – gdybym miala wtedy dziecko, odbieralabym je z przedszkola po 17 – o ile pracowaloby w takich godzinach). W pierwszym roku pracy konczylam 3 razy o 17:10 (to byla podstawowka). W pozostale dni mialam na 8, wiec byly to godziny rozne.
    Niektore kolezanki maja klopoty z planem zajec, bo nie moga zawiezc czy odebrac dziecka. Coraz wiecej jest tez osob, ktore by miec etat pracuja w kilku szkolach, a to niefajne.
    Co by tu jeszcze…
    nie mam wielu nadgodzin, a pracuje niemal codziennie do 15. – kolka, okienka (moja znajoma w elitarnej szkole poznankiej miala 9 okienek i 12 lekcji). Najgorsze i tak sa dyzury (pelnienie de facto funkcji ochroniarza).
    Bywa, ze ma sie nauczanie indywidualne – znam osobe, ktora niemal wszystko co zarabiala w czasie tej lekcji wydawala na dojazd do tego ucznia. Niektorzy chodza do uczniow po kilka kilometrow – np. ja.
    Zaangazowanie w prace moze tez skutkowac tym, ze ma sie glowe pelna problemow nawet wtedy, gdy nikt tego nie wymaga. Pomijam wieczorne telefony od rodzicow (ciesze sie, ze dzwonia z problemami, ale po prostu to nie jest praca, o ktorej sie zapomina po godzinach).

    Na koniec dodam, ze w mojej pracy chyba najmniej problemow przysparzaja mi uczniowie, a srodowisko szkolne jest specyficzne (przewaga kobiet plus ich duza liczebnosc – czasami to daje wybuchowe efekty).



    #2040594

    ewike

    Nie do końca zgadzam się z tym, co pisze Ula, wydaje mi się, że informatyki/ technologii informacyjnej jest w szkole stosunkowo mało, a sporo osób przekwalifikowanych na informatyków właśnie na podyplomówkach, a godzin jakby mniej niż kilka lat temu, gdy był większy nacisk na komputeryzację. Jednym słowem fajne tylko czy dużo godzin się dostanie?

    #2040595

    vinga

    Jeśli chodzi o przygotowanie do pracy nauczyciela matematyki, to musisz mieć kurs pedagogiczny i dowiedzieć się, czy ilość godzin matematyki na studiach wystarczy do tego byś mogła matematyki uczyć. Może się okazać, ze np. możesz uczyć matematyki tylko w szkole podstawowej lub gimnazjum, ale już np. w szkole średniej nie.

    Jeśli chodzi o księgowość, to tak jak dziewczyny pisały, na tym rynku najważniejsze doświadczenie, ja porobiłam sobie kursy księgowości, ale niestety nie miałam okazji pracować w tym zawodzie. Mam koleżankę, która prowadzi całą księgowość w firmie i niestety praca po 8 godzin dziennie w tym zawodzie to też fikcja…

    A wracając do pracy nauczyciela, ja mam specyficzne doświadczenie, bo do tej pory pracowałam tylko jako nauczyciel w szkołach zaocznych (w tej chwili z racji tego, że matura z matematyki obowiązuje, prywatne szkoły zaoczne zatrudniają więcej nauczycieli matematyki)… Szkoły prywatne w tym przypadku zwykle zatrudniają tylko na umowę zlecenie i płacą za godziny… Państwowe zatrudniają na umowę o pracę i można tam zrobić kolejne etapy awansu zawodowego. Zaletą takiej szkoły jest brak problemów wychowawczych, wadą – niski poziom nauki, i tutaj też praca nie kończy się po wyjściu ze szkoły, trzeba w domu przygotowywać prace semestralne, egzaminy, a potem to wszystko sprawdzać… Poza tym, na pewno na początku pracy w zawodzie nauczyciela trzeba się dużo przygotowywać przed lekcjami, zanim nabierze się wprawy w prowadzeniu lekcji, to trochę trwa, ale przyznam, że lubię tę pracę



    #2040596

    k8-77

    aktualnie mam kryzys pedagogiczny, wiec napisze: tylko nie szkoła.
    z pozytywów widzę wakacje.

    ja tez jestem dalej kontraktowym 😉 mimo 8 lat pracy (ciąze, ciąze)

    #2040597

    lea

    Zamieszczone przez ewike
    Nie do końca zgadzam się z tym, co pisze Ula, wydaje mi się, że informatyki/ technologii informacyjnej jest w szkole stosunkowo mało, a sporo osób przekwalifikowanych na informatyków właśnie na podyplomówkach, a godzin jakby mniej niż kilka lat temu, gdy był większy nacisk na komputeryzację. Jednym słowem fajne tylko czy dużo godzin się dostanie?

    Z tym jest wlasnie problem. U nas wiecej osob ma uprawnienia, niz godziny. Informatycy maja gole etaty, za rok ktos zostanie zwolniony.

    #2040598

    ewike

    Zamieszczone przez k8_77
    aktualnie mam kryzys pedagogiczny, wiec napisze: tylko nie szkoła.

    podpiszę się

    a plan pracy utworzę z forumowania się :D;)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 61)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close