Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #31833

    kra

    Cześć dziewczyny!
    Czytałam trochę na tym forum o cudownych metodach na sprowokowanie porodu i zastanawiam się, czy nie skorzystać. Jestem tydzień po terminie i na razie nie zanosi się, żeby cokolwiek miało w najbliższym czasie nastąpić. Za trzy dni załadują mnie do szpitala i będę tam czekać na poród do oporu (aż sam nastąpi, albo aż stan łożyska zmusi lekarzy do wywołania) Prawdę mówiąc nie mam ochoty leżeć w szpitalu. Już wolę czekać w domu, no, ale nie mogę.
    No i pytanie: czy olej rycynowy i cały ten patent na prawdę działa? Czy nie skończy się tylko na tym, że dostanę potężnego roztroju żołądka, a poród i tak się nie zacznie? No i w ogóle czy „skutki uboczne” są bardzo nieprzyjemne? I przede wszystkim, czy nie jest to niebezpieczne dla dziecka?
    Obawiam się, że to jedyna w moim przypadku metoda, bo żadne łażenie po schodach. mycie podłóg nic nie da, bo i tak robię to przez całą ciążę. A sex nie działa 🙁
    Podzielcie się, proszę waszymi doświadczeniami, bo już sama nie wiem, co robić…
    Kra i * (8.11.2003)

    #420177

    wasia

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    No więc olje rycynowy dział anprawdę :)) Sama wypróbowałąm 5 dni po terminie. Ok 16 wypiłam ze dwa łyki tego świństwa, ok 18 poczułam się dziwnie-to było nieokreślone. potem małe rozwolnienie. Poszłam do wanny, bo nie ma to jak relaks w ciepłej wodzie, a w niej poczułąm pierwsze delikane skurcze. Było po 19. Zjadłam kolację (błąd, bo wszystko potem zwymiotowałam) i gdy bóle były w miarę regularne (ok 23) pojechałam do szpitala. Było to troszke za wcześnie, bo rozwarcie dopiero na 2 cm a urodziłam następnego dnia o 11.55. Tak że w moim przypadku pomogło, dzidzi nie zaszkodziło a uchroniło mnie przed lewatywą, na którą miałm się zdecydowac a jak się okazało nie było po co 🙂

    http://www.dzieckoinfo.com/forum/showthreaded.php?Cat=&Board=opis&Number=89770&Search=true&Forum=opis&Words=WAsia&Match=Username&Searchpage=0&Limit=25&Old=allposts&Main=89770
    tutaj możesz sobie przeczytac opis mojego porodu.

    Pozdrawiam i życzę szybkiego rozwiązania!

    Asia i Ola (9 m-cy!)



    #420178

    cat

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    A ja polecam cierpliwość.

    #420179

    kleeo

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    wiem, ze nie mozesz sie juz doczekac, ze juz ci ciezko, ale ja na twoim miejscu jeszcze bym sobie troche poleniuchowala 🙂 naciesz sie wolnoscia jeszcze te kilka dni, wyspij sie 🙂 Ja przeniosilam pierwsza ciaze 2 tygodnie, juz odchodzilam od zmyslow, zeby wreszcie urodzic, ale potem po porodzie bardzo chcialam chocby na jeden dzien znowu byc w ciazy i odpoczac…:))


    kleeo i Natalia (ur.26.07.02)

    #420180

    Anonim

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    Ja urodzilam tydzien przed terminem..pamietam bardzo dobrze ze wtedy odkurzamal co 3 dni caly dom ( 2 pietra) i latalam z tym odkurzaczem wte i we wte po schodach..i pomoglo..co do sexu to nie probowalam..mezowi sie odechcialo wszystkiego jak tylko zaczal rosnac mi brzuszek:-(
    ech..nie wiem co by ci tu poradzic..chyba musisz jednak poczekac..
    pozdrawiam
    Ula i Adaś

    #420181

    elzi

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    Witam,
    Od razu powiem, że sama nie przyspieszałam w żaden sposób porodu. Misiek urodził się 15 dni po terminie a poród był wywoływany kroplówką z oksytocyną. Leżałam 5 dni w szpitalu, nie było to miłe owszem, ale są znacznie gorsze rzeczy. Już zupełnie nie pamiętam tego dramatycznego oczekiwania.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia i szybkiego porodu,

    elzi i żarłoczny misiek (25.02.03)



    #420182

    pikpok

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    Przypomniał mi się mój „poród” Hi,Hi. Skurcze minęły mi w połowie drogi do szpitala, za to juz w szpitalu pękł pękł pęcherz płodowy i zaczęło sie ze mnie sączyć… Sączyło sie ponad 11 godzin, w międzyczasie oczywiście kazano mi chodzić po schodach, brać ciepłe prysznice, robić przysiady, dostałam czopek na przyspieszenie i nic. Gruba byłam jak wieloryb (gestoza) i po siedmiu wejsciach i zejściach ze schodów padałam na twarz ze zmeczenia, usłuszałam nawet od innej ciężarnej (bez gestozy), że jesteml leniwa, co mnie zabolała ale tylko przez chwilę bo zaraz po tym przewróciłam się na łózko i zasnęłam snem sprawiedliwego Hi,Hi Akcji skórczowej brak. Sytuacja była raczej komiczna bo przez całą ciążę miałam takie skurcze, że musiałam brać duże dawki fenoterolu a jak przyszło co do czego to nic, nawet brzuch się nie „stawiał”.
    Wiedziałam, że nie „urodzę”. Decyzja o cesarce nie była dla mnie zaskoczeniem. Starałam się nie myśleć co by było gdyby… Kiedy wyciągnęli mi z brzuszka małego Pikpoczka wiedziałam, że będe dobrą matką, chciałam mieć go cały czas przy sobie, nie zwarzałam na ból po operacji ani na niedogodną pozycje przy karmieniu… Nocami trenowałam chodzenie z blizna po cesarce i trzeciego dnia po operacji sama moje maleństwo przewijałam, kąpałam, przystawiałam do piersi. Mleka miałam nawał, ciekło ze mnie jak z kranu . Jedyne chwile przygnebienia dopadały mnie gdy położne zabierały mi Ola na oddział noworodków, cała w nerwach nasłuchiwałam czy to przypadkiem nie on płacze. Spałam wyłącznie wtedy gdy dziecko było przy mnie Hi,Hi (dziwoląg). Olo kiedy czuł moja blizkosć nie płakał i tez słodko drzemał więc było nam ze soba dobrze 🙂

    Ale się rozpisałam w dodatku nie na temat hi,hi.
    Niech to będzie cos w rodzaju ciekawostki

    Pozdrawiam

    Aga i Olo
    http://wieland.webpark.pl/

    #420183

    pantherka

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    Ja tez probowalam wywolywac porod wszelkimi metodami. Moj lekarz twierdzil, ze mam urodzic 7 pazdziernika, wiec przed 7 wyprobowalam, tak zachwalany olej rycynowy. Skonczylo sie na tym, ze w nocy mialam wiatry :))
    od 7 do 10 lezalam w szpitalu, po czym puscili mnie do domu, bo okazalo sie ze ciaza mlodsza, a u mnie nic sie nie dzieje. Od wyjscia ze szpitala codziennie wspolzylam z mezem. Az w koncu zaczal sie stawiac troche brzuszek. Do szpitala zglosilam sie sama 27 (bez bolesnych skurczow, jedynie stawial mi sie nrzuszek co 10 min i mialam rozwarcie na 1.5cm) a 28 juz tulilam coreczke w ramionach.Jedyne co Ci zostaje to cierpliwie poczekac, az malenstwo samo zechce opuscic swoje mieszkanko 🙂
    Pozdrawiam

    Aga i Jagódka ur. 28.10.2003

    #420184

    lea

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    Zdecydowanei polecam cierpliwosc a wywolywanie pozostawic lekarzom.
    Powodzenia i szybkiego rozwiązania!

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #420185

    dorota27

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    to malemu widocznie sie nie spieszy…
    bo ta mikstura tez moze nie zadzialac..tak jak sex..ponoc skuteczny
    pozd i trzymam kciuki

    claudia /5,5 miesiaca/



    #420186

    monia27

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    Ja mialam wywolywany porod w szpitalu przez kroplowke z oksytocyna[a wlasciwie z jej odpowiednikiem,wlasciwie nie wiem jak sie to nazywa ale napewno wiesz o co chodzi] Bylo tak dlatego,ze odeszly mi wody a rozwarcie doszlo tylko do 4 cm przez 2 dni.Po tej kroplowce to byla chwila ,po 7miu godzinach maly byl na swiecie i nie sprawdzilo sie to co czytalam,ze taki wywolywany porod bardziej boli,dla mnie bylo znosnie chociaz skurcze byly czesciej.Co do tych domowych sposobow to nie robilabym tego na Twoim miejscu ,bo nie wiadomo,czy dziecku to sluzy.Poczekaj,to juz niedlugo

    Monia i Tymonek (08.08.03)

    #420187

    alak

    Tez byłam niecierpliwa

    Po czterech dniach po terminie wzię łam się za mycie okien. Też byłam aktywna całą ciążę, a to poskutkowało – głównie chodzi o wyciąganie się w górę!! I eirczorkiem odeszły wody – tylko poróe\d jest wtedy cięższy, za to urodziłam Maję w swoje urodziny-jej wcale sie nie spieszyło… Pozdrawiam

    Alicja (09.09.78) i Maja (09.09.03) i tatko Mateusz



    #420188

    kra

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    Dzieki za wszystkie odpowiedzi. Na razie czekam, ale na dzień przed pójściem do szpitala pewnie jednak wypróbuję, chociaż muszę przyznać, że mam pewne opory. Termin mam wyliczony dobrze, bo wiem, kiedy miałam owulację (zresztą USG to potwierdza), więc błąd nie wchodzi tu w grę. no nic – poczekamy – zobaczymy. Mam nadzieję, że niedługo do Was dołączę. Dzięki raz jeszcze. Trzymajcie kciuki!
    Pozdrawiam.
    Kra i * (8.11.2003)

    #420189

    awkaminska

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    droga sasiadko!
    ja masowalam sutki ale juz w szpitalu by przyspieszyc i wzmocnic.
    dzien wczesniej obrzarlam si czekoladkami z alkoholem – moze to cos dalo?.

    Agnieszka mama Jagody(09-10-97) i Kamili(03-04-03)

    #420190

    kra

    Re: Do mam, któe wywoływały sobie poród (!)

    Dzięki!
    Tego też próbuję od kilku dni. Właściwie próbuję wszystkiego (poza najbardziej radykalnymi środkami – olejkiem itp.) No i muszę przyznać, że na razie tak jakby coś zaczynało się dziać… Żeby nie zapeszyć. Całą noc miałam skurcze! Tyle, że, niestety, nieregularne. Ale to i tak poważna zmiana. Skurczyki całkiem bolesne (tak, że trudno zasnąć, ale da się przeżyć) średnio co 4 – 8 minut i trwające około minuty. Może to już niedługo…
    Pozdrawiam
    Kra i * (8.11.2003)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close