do mam, ktore jeszcze nie wrocily do pracy

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 37)
  • Autor
    Wpisy
  • #109088

    ninja71

    Czesc Dziewczyny, jakie sa Wasze odczucia zwiazane z wychowywaniem dzieci i wlasna kariera zawodowa? ja w tej chwili pracuje na czastke etatu i to calkiem rozsadne bo w wiekszosci siedze w domu z synkiem. ale wiadomo pieniazkow brakuje. a ze system mojej pracy pozwala mi na prace w wiekszym wymiarze godzin lecz to wiaze sie z zostawianiem malego… i tak zle i tak nie dobrze. czasem mysle ze musze wreszcie pracowac wiecej nie tylko z powodow zabezpieczenia finansowego ale jak rowniez wlasnego rozwoju bo naprawde zatrzymalam sie intelektualnie i zle mi z tym cholernie… z drugiej strony gdy stoje przed wyborem praca/ aktywne spedzanie czasu i zabawy z synkiem, ktory jeszcze jest taki malutki… bo przeciez mama powinna byc przy dziecku chociaz do tych 3 lat… przeciez tak jej dziecko potrzebuje… tylko ze jak ja jeszcze 1,5 roku spedze w domu pracujac jak do tej pory ,,dorywczo,, to calkiem wypadne z obiegu:( nie wspominajac juz o wlasnych zainteresowaniach… ale nie potrafie spokojnie cwiczyc na silowni patrzac jak moje dziecko siedzi w ,,pokoju zabaw,, za szyba czy spokojnie wyjsc gdziekolwiek myslac ze moje dziecko jest na przetrzymaniu u kogos… jak to jest u Was?

    #4718055

    asik

    Zamieszczone przez ninja71
    Czesc Dziewczyny, jakie sa Wasze odczucia zwiazane z wychowywaniem dzieci i wlasna kariera zawodowa? ja w tej chwili pracuje na czastke etatu i to calkiem rozsadne bo w wiekszosci siedze w domu z synkiem. ale wiadomo pieniazkow brakuje. a ze system mojej pracy pozwala mi na prace w wiekszym wymiarze godzin lecz to wiaze sie z zostawianiem malego… i tak zle i tak nie dobrze. czasem mysle ze musze wreszcie pracowac wiecej nie tylko z powodow zabezpieczenia finansowego ale jak rowniez wlasnego rozwoju bo naprawde zatrzymalam sie intelektualnie i zle mi z tym cholernie… z drugiej strony gdy stoje przed wyborem praca/ aktywne spedzanie czasu i zabawy z synkiem, ktory jeszcze jest taki malutki… bo przeciez mama powinna byc przy dziecku chociaz do tych 3 lat… przeciez tak jej dziecko potrzebuje… tylko ze jak ja jeszcze 1,5 roku spedze w domu pracujac jak do tej pory ,,dorywczo,, to calkiem wypadne z obiegu:( nie wspominajac juz o wlasnych zainteresowaniach… ale nie potrafie spokojnie cwiczyc na silowni patrzac jak moje dziecko siedzi w ,,pokoju zabaw,, za szyba czy spokojnie wyjsc gdziekolwiek myslac ze moje dziecko jest na przetrzymaniu u kogos… jak to jest u Was?

    A kto twierdzi, że powinna?
    Nie ma konieczności warowania przy dziecku 24h/dobę 😉
    IMO dla dziecka lapiej mieć zadowoloną pracującą mamę, która mu poświęci z radością popołudnia
    niż skwaszoną siedzą w domu z nerwem na wszystko



    #4718056

    aisa-m

    Zamieszczone przez Asik.
    A kto twierdzi, że powinna?
    Nie ma konieczności warowania przy dziecku 24h/dobę 😉
    IMO dla dziecka lapiej mieć zadowoloną pracującą mamę, która mu poświęci z radością popołudnia
    niż skwaszoną siedzą w domu z nerwem na wszystko

    Szkoda, że nie ma jak na FB bo dałabym „lubię to” 🙂

    #4718057

    tigra

    Witam!

    Ja mam podobne wątpliwości. Mój mały ma 14 miesięcy. Wprawdzie od września pracuję dorywczo (2-3 popołudnia w tygodniu), ale wiosną pojawiła się możliwość, że będę musiała wrócić na etat (albo przynajmniej pół). Poczułam wtedy, że strasznie nie chcę zostawiać nigdzie małego, a na pewno nie w żłobku z obcymi ludźmi.
    Z drugiej strony też czuję się „do tyłu” 🙂 Czasem mam wrażenie, że nie mam o czym rozmawiać z bezdzietnymi koleżankami, bo co mam im opowiadać? O przysłowiowych zupkach-kupkach?
    Z trzeciej strony, czasem nachodzi mnie myśl o kolejnym maleństwie – kiedy na nie pora? Wrócić na trochę do pracy i starać się o ciążę? W tej chwili myślę o własnej działalności – więc może to jednak odwlec trochę…

    Podsumowując, myślę, że sprawa nie jest taka prosta pt. „lepiej, żeby mama była szczęśliwa, to i dziecko będzie szczęśliwe”, bo najczęściej my same nie wiemy, co nam przyniesie więcej radości. Czy powrót do pracy między ludzi i intesywne kilka godzin po południu z dzieckiem? Czy może jednak myśl, że jednak to my jesteśmy z nim przez kilka pierwszych lat życia? Ja właśnie sama nie wiem i przypuszczam, że cokolwiek wybiorę i tak nie będę w 100% usatysfakcjonowana….

    Przepraszam, że się aż tak rozpisałam, ale akurat ten problem mnie męczy już od dobrych kilku miesięcy… I też szukam mądrej rady 🙂

    #4718058

    inez1303

    Ja mam podobne dylematy. Bartek ma 1,7 m-cy i z jednej strony chcę wrócić do ludzi do pracy (dodatkowa wypłata tez się w domu przyda), a z drugiej strony myślę sobie, że go zaniedbam jak wejdę na etat. :Niepewny:
    Dodam tylko, że akurat jestem na etapie szukania pracy – chciałabym po wakacjach zacząć pracować.

    #4718059

    aisa-m

    Co prawda to wątek dla mam, które nie wróciły do pracy a ja wróciłam …. i to jak synek skończył 6 miesięcy nie będę się rozpisywać dlaczego ale na początku było mi ogromnie przykro. Na szczęście Szymonek zostawał w domu z tata a mój szef do chwili obecnej zgodził się na pracę w godzinach 10-15.00 jak coś się dzieje to zostaję albo pracuję wieczorem w domu.
    Szymek jak skończył 11 miesięcy poszedł do żłobka i była to jedna z lepszych decyzji dodam, że to żłobek państwowy i jestem bardzo zadowolona, dziecko najedzone, uśmiechnięte i widzę, że z radością wita swoje ciocie. Nie uważam abym była wyrodną mamą, oddaję Szymka przed 10 a mąż odbiera go ok 15.30.
    Nie ukrywam, że jeżeli będę miała kiedyś drugie dziecko to chciałabym zostać z nim do roczku ale nie dłużej.
    A żłobek – teraz jest jeszcze mały ale byliśmy z okazji dnia dziecka na festynie i dziecko w domu w życiu nie nauczy się tylu zabaw, piosenek itd. mam też to szczęście, że do teraz nie chorował (odpukać) i mam nadzieję, że tak zostanie.



    #4718060

    mam

    Długo miałam dylemat, czy powinnam chłopaków do żłobka ( prywatnego, na państwowy nie mieliśmy szans) oddać.. Bo choroby, rozłąka, lubiłam nasz rytm, spacery, zabawa dla mnie beztroski czas.. Tylko żeby iść dalej, nie ograniczać się do świata dziecka, poczułam, że muszę nadal pracować chociaż dorywczo.. Powoli wracałam do naszej firmy, najpierw wieczorami, potem popoludniu jak już niania byla i zabierala na spacer dzieci, ja pracowalam..

    Jednak jak chłopaki skończyły 18 mies, niania musiała zrezygnować z powodów rodzinnych. Jak pojechałam na spotkanie do żłobka byłam przerażona tzn dzieci widać było, że są pod dobrą opieka, Panie miłe, ale jak to mam zostawic moje małe dzieci, ot tak? Jednak poszliśmy na całość, na 2 dzien zostawilismy dzieci na kilka godzin.. Dzwoniłam co 2 godziny, tak było przez pierwszy miesiąc musiałam zadzownić, zapytac jak sie czuja dzieci, czy zjadły..

    Mimo tęsknoty, która mi dokuczała, czułam, że dobrze robie.Stęskniona odbierałam dzieci, potem to był „nasz” czas, na wygłupy zabawy, przytulanki.
    Tak jest do dzisiaj, ciesze sie ze dzieci są w żłobku, baardzo się rozwinęły, zgrzeczniały:Hyhy:, maja dyscyplnie ktora było nam trudno utrzymac, ja czuje sie spelniona a widze po nich kazdego dnia jak zawozimy do żłobka , że jest im tam dobrze.

    #4718061

    kata

    ja wracam do pracy we wrześniu, mała będzie miała wtedy 20 miesięcy, pójdzie do przedszkola niepublicznego, nie mam w związku z tym wyrzutów sumienia, może troszeczkę mi smutno, że skończy się ten etap domowy ale z drugiej strony czuję ze czas już na to by wyjść do ludzi znowu

    ja miałam/mam potrzebę być z dzieckiem w domu do ok. 2 lat, Dorian poszedł do żłobka w wieku 2 lat i 3 miesięcy a mała pójdzie z domu jeszcze przed 2. urodzinkami

    #4718062

    syranka

    Ja właśnie od września wracam do pracy na pełen etat, a Maciek idzie do żłobka. Z jednej strony cieszę się, że będzie w żłobku, z dziećmi, pod dobrą fachową opieką,wierzę, że jak Aisa.m i Doble mama będę widziała jak mały się rozwija i jest zadowolony, cieszę się na działalność w świecie dorosłych, ale z drugiej strony, żal mi każdej chwili, którą stracę z bycia razem z nim. Staram się podejść do tej sytuacji, jak do kolejnego etapu w życiu: była ciąża, potem czas z dzieckiem, teraz czas żeby dziecko poznało inne dzieci, potem będzie szkoła, a kiedyś przyjdzie mi zostać teściową 😉 i na pewno, na każdym z kolejnych etapów czeka mnie wiele lęków.
    Myślę, że to rozstanie z dzieckiem zawsze będzie bardzo bolesne, niezależnie czy mały ma rok, dwa czy trzy. My, matki, tak samo jak dzieci przeżywamy lęk separacyjny.

    #4718063

    ztforka

    Ja wracam do pracy od października, Młody zostanie z nianią… Dla mnie rok przebywania w domu po porodzie z małą istotą to absolutna konieczność. Ale momentami miałam dość, chciałam do ludzi, mieć chwilę w ciągu dnia żeby pomyśleć o czymś innym niż dziecko. W ciągu tego roku nie odcięłam się zupełnie od pracy, dokończyłam i obroniłam doktorat, napisałam parę rzeczy, nadrobiłam z lekturami – to wszystko po nocach albo podczas drzemek (pochłanianie książek w dzień, robota w nocy). Ale nie wyobrażam sobie, żebym miała dłużej „siedzieć” w domu. Jeżeli będzie mi dane drugi raz zostać mamą to na pewno też będę opiekowała się (już wtedy dwójką dzieci) małą istotą do roku – a potem wolność:Fiu fiu: 😉



    #4718064

    karola

    To ja też może wtrącę 3 grosze…

    Z Nadią byłam w domku rok. Tzn, dokładnie 3 dni przed jej urodzinami poszłam na studia (dzienne), więc możemy uznać to za rodzaj „pracy”. I choć nie żałuję ani chwili spędzonej z Nadią, to prawdę mówiąc byłam bardzo szcześliwa, że wychodze do ludzi, że nie jestem wyłącznie z dzieckiem w domu.

    Planując Krzysia umówiłam się z mężem, że zostanę z nim rok. Żeby było „sprawiedliwie” ;). Poza tym uznałam to za symbolicznie dobry czas na pójście do pracy itd. Niestety nie do końca było mi to dane. Jak Krzysiatek skończył 8 miesiecy wróciłam do pracy (za namową męża – nie do końca będąc o tym przekonana). Trafiła się dobra praca (wiele się nauczyłam), przyzwoita pensja (a akurat pieniążki były potrzebne), no i mamy sprawdzoną nianię. Mały jest zadowolony, zadbany, wybawiony. A jak przychodzę to biegnie się przytulić i ciągnie mnie do zabawy. Nadrabiamy czas. Na pewno jestem bardziej chętna do brykania (bo jestem stęskniona), ponoć ładniej wygladam (bo musze jakoś wyglądać do pracy), widze mnóstwo plusów, ale…..Prawdę mówiąc brakuje mi tych kilku miesięcy w domu….

    Dlatego zabierając się za bobo nr 3 😀 każę mężowi podpisać oświadczenie, że do czasu skończenia przez dziecko roczku nie wygna mnie do pracy 😉

    A tak całkiem serio – uważam, że pracująca mama nie jest gorszą mamą. Ale pod warunkiem, że jest na tę pracę gotowa. Nie warto godzić się na powrót do pracy wyłącznie za namową bliskich, bo zostaje niedosyt. Ale jeśli mama czuje się gotowa na podjęcie pracy, to czemu nie? Dziecko na pewno na tym nie ucierpi 🙂

    #4718065

    muxa

    Ja wracam do pracy również we wrześniu. Po prawie trzech latach pobytu w domu:Fiu fiu:
    Powiem szczerze, że nie mogę się doczekać. Choć z drugiej strony im bliżej września, tym mam większego stresa – jak chłopaki sobie poradzą w żłobku, jak ja sobie poradzę w pracy, czy będę potrafiła wszystko ogarnąć, tzn i dom i pracę, itd…

    Ale damy radę, co Dziewczyny?:)

    Asik dobrze napisała – lepiej być zadowoloną pracującą mamą:)



    #4718066

    agacia80

    Ja niestety z powodu braku możliwości zatrudnienia byłam w domu w sumie (2 maluszków) prawie 5 lat. Bardzo mi brakowało ludzi z którymi można porozmawiać o innych sprawach niż: co na obiad dziś będzie, czy maluchy dobrze spały albo jak poradzić sobie z katarem. Teraz wreszcie znalazłam pracę którą lubię. I jakoś sobie wszyscy radzimy.
    Zgadzam się z przedówczyniami pracująca mama to nic złego. Jest jednak pewne „ale”. Kiedy słyszę, że maluch ma 5-6 miesięcy i wysyłany jest do żłobka na 8-10 godzin 6 dni w tygodniu – to mnie krew zalewa. Taki maluch ma tyle z rodziców, co w domu dziecka i żadne super ubranka i zabawki tego nie poprawią

    #4718067

    tazmanka

    Zamieszczone przez Muxa
    Ja wracam do pracy również we wrześniu. Po prawie trzech latach pobytu w domu:Fiu fiu:
    Powiem szczerze, że nie mogę się doczekać. Choć z drugiej strony im bliżej września, tym mam większego stresa – jak chłopaki sobie poradzą w żłobku, jak ja sobie poradzę w pracy, czy będę potrafiła wszystko ogarnąć, tzn i dom i pracę, itd…

    Ale damy radę, co Dziewczyny?:)

    Asik dobrze napisała – lepiej być zadowoloną pracującą mamą:)

    Ja najprawdopodobniej(oby bo jeszcze nie pewne) tez zaczynam od września, nie powiem ile lat spędziłam w domu:Hyhy:
    Musimy dać radę.
    Ja boję się tez czy sprostam w pracy:Niepewny: Juz raz zaczynałam we wrześniu, przed zajściem w ciąże z Aurelką, trafiłam strasznie, klimat w pracy był do kitu, kierowniczka śni mi się po nocach do teraz, odeszłam po 2 miesiącach, bo bym sie chyba wykończyła nerwowo, i od tamtej pory moja pewność siebie kuleje, ale się rozpisałam, w ogóle nie na temat:)

    #4718068

    tazmanka

    Zamieszczone przez Kata
    ja wracam do pracy we wrześniu, mała będzie miała wtedy 20 miesięcy, pójdzie do przedszkola niepublicznego, nie mam w związku z tym wyrzutów sumienia, może troszeczkę mi smutno, że skończy się ten etap domowy ale z drugiej strony czuję ze czas już na to by wyjść do ludzi znowu

    ja miałam/mam potrzebę być z dzieckiem w domu do ok. 2 lat, Dorian poszedł do żłobka w wieku 2 lat i 3 miesięcy a mała pójdzie z domu jeszcze przed 2. urodzinkami

    Zamieszczone przez Syranka
    Ja właśnie od września wracam do pracy na pełen etat, a Maciek idzie do żłobka. Z jednej strony cieszę się, że będzie w żłobku, z dziećmi, pod dobrą fachową opieką,wierzę, że jak Aisa.m i Doble mama będę widziała jak mały się rozwija i jest zadowolony, cieszę się na działalność w świecie dorosłych, ale z drugiej strony, żal mi każdej chwili, którą stracę z bycia razem z nim. Staram się podejść do tej sytuacji, jak do kolejnego etapu w życiu: była ciąża, potem czas z dzieckiem, teraz czas żeby dziecko poznało inne dzieci, potem będzie szkoła, a kiedyś przyjdzie mi zostać teściową 😉 i na pewno, na każdym z kolejnych etapów czeka mnie wiele lęków.
    Myślę, że to rozstanie z dzieckiem zawsze będzie bardzo bolesne, niezależnie czy mały ma rok, dwa czy trzy. My, matki, tak samo jak dzieci przeżywamy lęk separacyjny.

    Zamieszczone przez Muxa
    Ja wracam do pracy również we wrześniu. Po prawie trzech latach pobytu w domu:Fiu fiu:
    Powiem szczerze, że nie mogę się doczekać. Choć z drugiej strony im bliżej września, tym mam większego stresa – jak chłopaki sobie poradzą w żłobku, jak ja sobie poradzę w pracy, czy będę potrafiła wszystko ogarnąć, tzn i dom i pracę, itd…

    Ale damy radę, co Dziewczyny?:)

    Asik dobrze napisała – lepiej być zadowoloną pracującą mamą:)

    Zamieszczone przez tazmanka
    Ja najprawdopodobniej(oby bo jeszcze nie pewne) tez zaczynam od września, nie powiem ile lat spędziłam w domu:Hyhy:
    Musimy dać radę.
    Ja boję się tez czy sprostam w pracy:Niepewny: Juz raz zaczynałam we wrześniu, przed zajściem w ciąże z Aurelką, trafiłam strasznie, klimat w pracy był do kitu, kierowniczka śni mi się po nocach do teraz, odeszłam po 2 miesiącach, bo bym sie chyba wykończyła nerwowo, i od tamtej pory moja pewność siebie kuleje, ale się rozpisałam, w ogóle nie na temat:)

    sporo nas zaczyna od września, będziemy się wspierać, płakać w rękaw z tęsknoty za dziećmi;)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 37)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close