do OLAH

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 45)
  • Autor
    Wpisy
  • #7301

    agar

    Ja też rozpoczynam 11 września nowy cykl. Kiedy masz w końcu ten próbny transfer? Myślałam, że w tym cyklu. Ja już nie mogę się doczekać i bardzo bym chciała mieć to za sobą. Moja kocica ostatnio jest bardzo spokojna, chyba dlatego, że nikt nas nie odwiedza. Ona totalnie nie lubi gości. Ciekawa jestem jak sobie poradzi z nią mój mężuś, jeszcze nigdy nie czyścił kuwety i jej nie karmił. Czasem jej rzuci np. całe udko kurczaka, a ona nie bardzo wie jak się do tego zabrać. Pozdrawiam, Aga. Ps. Niedługo mam 30 urodziny i bardzo, bardzo bym chciała taki nietypowy prezent.

    #132129

    olah

    Re: do Agi

    Właśnie mam 1 d.c. W czwartek jadę na próbny transfer, a tydzień później mam ocenę czystości. Jeśli będzie o.k. to zaczynam od 1 X Decapeptylem (21 d.c.). A Ty wówczas będziesz już po transferze, zazdroszczę… Też bym chciała mieć to już za sobą. Najbardziej się boję tego, co będzie po transferze; oczekiwanie i …. niepewność (rozczarowanie?). Jak ja sobie z tym poradzę?
    A może nie doczekasz się tego 1 d.c. i nie będzie potrzebne IVF? 😉
    Moja Micia ostatnio okazuje mi b. dużo czułości, mam nadzieję, że nie jest chora 😉 Problem wyżywienia mam z głowy – gdybym nie mogła jej nakarmić zrobi to moja teściowa lub mąż, Micia nie da o sobie zapomnieć.



    #132130

    agar

    Re: do Oli

    Ja też mam dziś pierwszy dzień cyklu, kochana sąsiadka zaaplikowała mi pierwszy zastrzyczek w udko. Cieszę się, że dostałam o czasie bez tego cholernego przeciągania. Muszę się przyznać, że miałam tą idiotyczną nadzieję, że jednak mnie to ominie. Chociaż słyszałam jak lekarz powiedział mojemu mężowi „czy kotoś już panu mówił, że nie może mieć pan dzieci? nie? to ja panu teraz mówię, czy to jest dla pana jasne?” Koszmar!!!!!!!!!!! Ale ta durna nadzieja cały czas podpowiadała: przecież wystarczy tylko jeden, jedyny, malutki ale ruchliwy, a moja „wrogość” w każdej chwili może „przestać działać”. Nawet nic nie pisałam, że tak myślę. Wstyyyyyyyyd, jestem taaaaaaaaka naiwna. Koniec użalania się nad sobą. Czytając Twój list dochodzę do wniosku, że u Ciebie lekarze podeszli książkowo (broszurkowo). Czytałam o badaniu w 2 lub 3 d.c. i tym Decapeptylu w 21 d.c. w mojej broszurce. Cóż u mnie wygląda to troszkę inaczej, mam nadzieję, że równie skutecznie. Już jestem pewna mojego wyjazdu do B. 19 września. Najpierw mi się dłużyło, a teraz termin wyjazdu wydaje mi się tak blisko (aż za blisko). Ogarnia mnie panika. Wiem, że od transferu znowu zegar stanie, chcę już być po wszystkim. Strasznie się boję. Gdzie się podziało pozytywne myślenie?????????? Na tym kończę, bo zaraz będę płakać a obiecywałam sobie, że już nigdy nie będę płakać z tego powodu. Pozdrawiam gorąco, Agnieszka.

    #132131

    olah

    Re: do Oli

    A dlaczego ja też miałam tą wstrętną nadzieję, że mnie to ominie? Jaaaka ja jestem naiwna!!!!!!! No sama powiedz! Wiesz, tak naprawdę jestem przerażona! Już zresztą o tym pisałam.
    Cieszę się, że jak piszesz, podchodzą do mnie standardowo, gdyby było inaczej zastanawiałabym się „dlaczego?”, a tak jedno zmartwienie z głowy.
    W literaturę (oprócz ogólnego spojrzenia na problem) się nie wgłębiam – bo nie mam na to czasu, dziwne, nie? Tzn. dla mnie dziwne, bo do tej pory studiowałam absolutnie wszystko co mnie się tyczyło (np. o endometriozie). No cóż, może przyjdzie to z czasem, a może zaufam (?! po raz pierwszy!) lekarzom…
    To kiedy świętujesz urodzinki?
    Do moich 27 jeszcze daleko ? (13.01), kurcze, to tylko 4 m-ce!
    Teraz mam chwilę refleksji; to się dzieje, ja o tym mówię, piszę, a i tak nie mogę uwierzyć, że podchodzę do IVF.

    #132132

    agar

    Re: do Oli

    Ja dziś chciałam zdezerterować. Robienie zastrzyków uzgodniłam z sąsiadką, ale do końca nie mogłam się określić kiedy zaczynamy. Okazało się, że rano trzeba mi zrobić zastrzyk. Usłyszałam jakąś rozmowę na klatce, kiedy dobiegłam do drzwi na korytarzu była 4 letnia córka sąsiadki. Dowiedziałam się, że sąsiadka właśnie wyszła, zresztą razem ze starszą córką, która również mogłaby mi zrobić zastrzyk. Moja 4 letnia przyjaciółka zaczęła mnie zapraszać do siebie, ja w koszuli z mętlikiem w głowie (no cóż chyba daruję sobie ten cykl, bo kto mi zrobi zastrzyk bez skierowania?) tłumaczę, że spieszę się do pracy. Nagle winda się zatrzymuje i wysiada sąsiadka (zapomniała książeczki do lekarza) i pyk od razu zrobiła mi zastrzyk i przepadło. Zaczynam w tym cyklu. Nie cierpię zastrzyków, jestem panikarą, wszystko mnie bardziej boli od innych (oprócz zębów). Zrobiło mi się słabo. Znowu zaczęłam się zastanawiać: dlaczego ja??????? W pracy dziś miałam totalny luz, jutro nie ma szefa, też będzie dobry dzień. Muszę pomyśleć o hotelu. Wyjeżdżam już 18.IX. wieczorem. Agnieszka.

    #132133

    olah

    Re: do Agi

    No i nie ma już odwrotu.
    Ja się mam zgłosić jutro na 11.00 na próbny transfer, nie sądzę, żeby to było przyjemne, ale jakoś to chyba przeżyję. Powiedz mi jaki lek należy trzymać w lodówce? Sądzę, że wszytkie hormonalne wymagają przechowywania w niskiej temp., ale na któryś mnie lekarz szczególnie uczulał i nie pamiętam który – mam podejrzenia co do Decapeptylu…



    #132134

    agar

    Re: do Oli

    Masz rację, Decapeptyl szybko ładuj do lodówki. Zapomniałam Ci odpisać o tych urodzinach więc będę kończyła, z ogromnym żalem, moje kochane 30 lat 2.XI. (też się mamusia postarała z tą datą, a może to ja się pchałam?). Fajnie, że Ty zdecydowanie wcześniej rozpoczęłaś walkę. Troszkę mi żal tych powiedzmy 3 lat. Jak sobie przypomnę to wytykanie mojej mamie podczas jakichś sprzeczek, że mnie nie rozumie bo za późno mnie urodziła (mając 27 lat), mówiłam ja swoim dzieciom tego nie zrobię. No i proszę, mam 30 lat, nie mam dzieci…… Wiem, że wśród nas (trudnościowych) nie jestem najstarsza, a może nawet całkiem młoda, ale w ubiegłym roku pierwszy raz w życiu moje urodziny były dla mnie czymś nieprzyjemnym. Jak będzie w tym roku? Bardzo dużo zależy od tego wyjazdu……. Bardzo się boję rozczarowania. Staram się myśleć pozytywnie, ale czasami rozładowują się baterie i czuję się okropnie. Co ja zrobię jak się nie uda?????? A przecież czytając korespondencję wiem, że mam małe szanse. Pozdrawiam gorąco, Agnieszka. Ps. trzymam kciuki za jutrzejsze badania.

    #132135

    olah

    Re: do Agi

    Jestem po próbnym transferze, trwało to ok 5 min i trochę bolało. Nie było innych problemów, z tego co lekarz zanotował w protokole zrozumiałam, że podczas prawdziwego transferu nie powinno być żadnych problemów.

    #132136

    agar

    Re: do Oli

    Bardzo się cieszę, że u Ciebie badanie wyszło O`K. Mam nadzieję, że u mnie też by wyszło dobrze, gdyby było zrobione. Wczoraj wieczorem miałam zrobiony pierwszy zastrzyk z Metrodinu i właśnie się dowiedziałam, że był źle zrobiony. Ręce mi opadają. Ale cały czas myślę poooooozyyyyytyyyyyywnieeeee. Pozdrawiam, Agnieszka.

    #132137

    iwonkaa

    Re: do AgiR

    Jak Twoje samopoczucie, bo moje paskudne. 21 dnia cyklu dostałam Diphereline, a za dwa dni miałam owulację, która nie powinna była się zdarzyć. Dziś jest 29 dzień cyklu, ja od czterech dni plamię, chociaż powinna zacząć się miesiączka z odstawienia Cilestu. Mój jajnik za wszelką cenę usiłuje utrzymać fazę lutealną, a ja straszliwie puchnę, na nogach prawie nie mogę stać, a buzia OOO RANYYYYYYY taka spuchnięta, że wyglądam jak prosiak, mdli mnie straszliwie, a piersi lepiej nie wspominać no i brzuch boli i boli. Gonal mam zacząć około soboty, ale jak się wszystko nie unormalizuje i nie dostanę normalnie okresu(na co na razie się nie zanosi ), to boję się, że ze stymulacji nici. Chce mi się wyć. W tamtym roku też wszystko się poprzestawiało, no i in-vitro się nie udało chociaż stymulacja jakoś tam poszła. W tym roku miałam nadzieję, że będzie lepiej, ale gdzie tam. Mnie się nigdy nic nie udaje. Dzisiaj będę płakać, stres sięgnął zenitu.
    Mimo wszystko całuję i trzymam kciuki, może którejś się jednak uda.



    #132138

    olah

    Re: do Agi

    Przepraszam, że się wcześniej nie odezwałam, ale zabiegana jestem ostatnio. Mam problemy w pracy z nadmiarem pracy, bo moja ciężarna koleżanka co rusz to na zwolnienie idzie (ostatnio cały tydzień). Nie mam dla niej ani kszty zrozumienia, ani współczucia, znam ją po porostu z innej strony; zanim była w ciąży potrafiła pójść na zwolnienie chorobowe ze względu na zapalenie spojówek! Nie jakieś tam z komplikacjami czy z widocznymi objawami, po prostu trochę ją bolały oczy – a generalnie jej mąż miał w tym czasie urlop, więc… rozumiesz trzeba było coś wymyśleć. A od 1.X wogóle idzie na chorobowe do końca ciąży (dopiero zaczął jej się 4 m-c ciąży!) a ja mam in vitro i będę sama, jak ja mam się odstresować?!
    Co z tym Twoim zastrzykiem? To znaczy, że nie zadziała jak powinien?
    Myśl pozytywnie, chociaż Ty, bo jak widzę ani Iwonka, ani ja nie mamy w sobie kszty pozytywnych myśli.
    Mimo powyższego, bardzo pozdrawiam i trzymam kciuki. O ile dobrze pamiętam – jutro jedziesz?! O rany! Powodzenia!!!!

    #132139

    agar

    Re: do Oli

    Jutro wyjeżdżam i ogarnia mnie panika. W pracy tysiąc spraw do załatwienia (podatki, płatności itp.), mój ukochany załatwił mi noclegowanie u swojej rodziny pod Białymstokiem. Sama nie wiem co o tym myśleć. Plusy: nie będę sama, i nie wiem co jeszcze, minusy: słabo ich znam, poza tym jestem dzikus i lubię być sama, a do tego kolejni ludzie którzy o tym wiedzą. A zapomniałam wujek zna osobiście prof. Szamatowicza może to jakiś plus. Jeśli chodzi o stymulację to czuję się w porządku czyli nic nie odczuwam. A Ty co w tym cyklu już masz wolne? Czy masz ten zastrzyk w 21 d.c.? Pozdrowionka, Agnieszka.



    #132140

    agar

    Re: do Iwonki

    Bardzo mi przykro, że masz takie problemy. Jeśli chodzi o mnie to nie odczuwam żadnych skutków ubocznych. Tylko troszeczkę ogarnia mnie panika przed wyjazdem. Jadę jutro po pracy i wieczornym zastrzyku. Szef nie dał mi urlopu, a tak chciałam spokojnie się spakować, przećwiczyć męża w „obsłudze” mojej koteczki (ostatnio wymiotowała). Będzie jak zwykle na szybko, połowę rzeczy zapomnę. Nadal myślę pozytywnie, chociaż nie wiem skąd się to bierze, uwzględniając moje dotychczasowe osiągnięcia w leczeniu mojego problemu.
    Trzymaj się, może wszystko się jeszcze unormuje. Jeśli tylko będziesz miała chandrę to pisz natychmiast, zawsze odpowiem i spróbuję pocieszyć. Na mnie cudownie wpływa korespndencja na forum (nie mogę wyłączyć pozytywnego myślenia). Czasem się boję, że rozczarowanie może być ogromne, ale natychmiast się pocieszam bo przecież „wiara czyni cuda”. Pozdrawiam gorąco, Agnieszka.

    #132141

    iwonkaa

    Re: do Agi

    Aga trzymaj się i uważaj w podróży. Jedziesz sama? pociągiem? samochodem? Trzymam kciuki. Ja być może będę w Białymstoku w sobotę, bo dziś rozmawiałam z lekarzem i powiedział, że jak do piątku nic się nie zmieni, to mam przyjechać. Myśl pozytywnie, no i gładziutko zajdź w ciążę, bo dawno nie było na forum dobrych wiadomości.
    Całuski dla Ciebie i reszty forumowiczek.

    #132142

    olah

    Re: do Agi

    W moim cyklu jest jeszcze jedna niewiadoma, dopóki nie będę miała zrobionego posiewu to nie będę wiedziała co mnie czeka. Jeśli będzie ok to zastrzyk w 21 dc (1.X), a jeśli nie to najpierw leczenie i IVF odwlecze się co najmniej o miesiąc. Powiedz jak się fizycznie czujesz; czy spuchłaś, czy boli Cię brzuszek?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 45)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć