Do rodzących po terminie – z wywołaniem porodu

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #62180

    asiucha

    Witam Was dziewczyny serdecznie i mam pytanko.

    Tytuł posta troche pomieszany ale już wyjaśniam o co mi chodzi 😉
    Jestem już przeterminowaną lutówką i w zwiazku z tym mój lekarz prowadzący wyznaczył mi na jutro datę zgłoszenia do szpitala.
    No i mam wiele pytań.
    Lekarz powiedział ze sie tam mną zajmą i myślę że podadza mi oksytocynę – czy moze są inne podawane środki ?? stosowane metody ??

    No i jak to wogóle jest??
    Kiedy może nastapić poród po interwencji ?? Kiedy „dzwonić” po męża ?? bo on przecież nie będzie mógł być na sali ze mną bo ja będe najpierw na patologii ??
    Czy taki poród po oksy jest rzeczywiście bardzo bolesny ??
    Czy zaczynają działać w szpitalu w ten sam dzień co przyjęcie czy robią wcześniej jakieś badanie i „akcję” porodową zaczynają na np. drugi dzień ??

    Wiem ze pytań duzo ale bardzo proszę odpowiedzcie jeśli wiecie, albo napiszcie jak to u Was było.
    Bardzo proszę o wiadomości.
    Pozdrawiam

    Asia

    #791021

    pasiasta

    Re: Do rodzących po terminie – z wywołaniem porodu

    Ja co prawda przeterminowana byłam tylko 2 dni i poród zaczął się sam odejściem wód, ale po 6 godzinach nie miałam skurczy więc podłączyli mnie do kroplówki z oksytocyną, nie wiem jak długo mi to dawali, ale długo, no i skurcze rzeczywiście bardzo bolały ale nie potrafię powiedzieć jakby to było z ‚własnymi’ skurczami.


    Dorcia 08.08.04



    #791022

    asiucha

    Re: Do rodzących po terminie – z wywołaniem porodu

    Dzięki za odpowiedź.
    Z poprzednich postów wiem że rodziłaś na Polnej 😉
    Ja własnie tam jutro idę.
    Proszę powiedz mi jeszcze jeśli możesz czy leżałaś z tą kroplówką na patalogii czy już na porodówce ?? i czy mąż był z Tobą już w trakcie (oczywiście jeśli wogóle miałaś poród rodzinny), czy dopiero jak już była akcja w pełni to po niego dzwoniłaś…
    No i wogóle jak było przed ?? Bo jak na Polnej jest po porodzie to już wiele wiem – ale jak to wyglada przed ??
    Jesli bedziesz miała czas prosze napisz.
    Pozdrawiam

    Asia

    #791023

    cat

    Re: Do rodzących po terminie – z wywołaniem porodu

    #791024

    patrycha24

    Re: Do rodzących po terminie – z wywołaniem porodu

    Cześć.

    Ja miałam poród wywoływany, a wyglądało to tak: byłam umówiona na konkretną godzinę w szpitalu i zaraz po załatwieniu spraw papierkowych podłaczyli mi oksytocynę. Pochodziłam (bo chodzenie podobno przyspiesza) z kroplówką i po godzinie zaczęły się skurcze i od razu regularne co 7 minut. Sporo się naczytałam o wywoływaniu i też bałam się, że taki poród jest boleśniejszy ale powiem Ci, że spodziewałam się większego bólu. Po dwóch godzinach skurcze były co 5 minut i postępowało rozwarcie. Lekarz powiedział, że przy takim postępie sprawy urodzę w kilka godzin. Jednak u mnie skończyło się cc, bo mimo postępu porodu mój synek był wciąż za wysoko.

    Trzymaj się i powodzenia. Lekkiego i bezbolesnego porodu oraz wszystkiego naj dla dzidzi

    Patrycja i Kuba

    #791025

    pasiasta

    Re: Do rodzących po terminie – z wywołaniem porodu

    U mnie było tak: na przedporodowej leżałam jakieś 4 godziny, potem po 6 godz od odejścia wód powinny pojawić się skurcze, a ponieważ ich nie było, to położyli mnie już na porodówkę i podłączyli do kroplówki. To była 8 rano, zgasili mi światło i niech sobie pani leży, inne dziewczyny krzyczały, miałam doła na maxa i zadzwoniłam po męża, lekarka mówiła że za wcześnie, bo to jeszcze daleko, ale całe szczęście że tak zrobiłam, bo pełnej akcji się nie doczekałam, a męczyłam się cały dzień, jak mi się film urywał – i zresztą cały czas – to mąż wszystkiego pilnował, nawet zmieniał mi podpaski, bo wody ciągle ze mnie leciały.
    Nie wyobrażam sobie leżeć tyle czasu sama i wzywać go na końcówkę, tym bardziej, że jak moja świadomość była gdzie indziej, to on trzeźwo myślał i personel medyczny wiedział, że musi się mną dobrze zająć.
    Powodzenia


    Dorcia 08.08.04



    #791026

    anetus

    Re: Do rodzących po terminie – z wywołaniem porodu

    Niestety też nie miałam „filmowego” porodu, który zaczyna się znienacka przed wyznaczonym terminem. Tydzień po terminie zostałam zatrzymana w szpitalu i trafiłam na salę przedporodową. Było nas trzy:jednej kobiecie podano właśnie kroplówkę, ale nic z tego nie wyszło i mieli próbować ponownie nazajutrz, drugiej zaczynały się skurcze a u mnie cisza. Niedługo to trwało, bo za dwie godziny tak po prostu zaczął mi odchodzić czop. W nocy miałam nieregularne skurcze. Regularne zaczęły mi się o 10 rano a o 14.45 mój synek już był na świecie. W trakcie skurczów regularnych dostałam dożylnie zastrzyk z oksytocyny, po którym jeszcze bardziej przybrały na sile, ale te pierwsze też bolały. Dostałam jeszcze trochę oxy przy partych bo zaczęły być coraz słabsze, ale parte bóle nie bolą – może dlatego, ze kobieta musi skupić się na parciu. Mi bardzo pomogła piłka porodowa, dzięki której dziecko szybko ustawiło się w kanale rodnym, co sprzyja szybkiemu rozwieraniu się szyjki macicy (na porannym obchodzie lekarze mieli duże wątpliwości czy tego dnia urodzę). Niestety w tej kwestii nigdy nic nie wiadomo – tak naprawdę każdy poród jest inny. Nie myśl o bółu, ale o tym, że musisz zrobić wszystko, żeby dzidziuś był zdrowy (nie zapominaj o właściwym oddychaniu o co łatwo gdy wpada się w bółu w panikę).

    anetus28

    #791027

    sophie28

    Re: Do rodzących po terminie – z wywołaniem porodu

    Ja termin porodu miałam na 11.02, a urodziłam 14.02 czyli praktycznie tylko 3 dni po terminie. Moja lekarka kazała mi sie zgłosić do szpitala, bo miałam dosyć małop wód płodowych, no i dzieciaczek mógłby być zagrożony jakbym dalej zwlekała. W szpitalu byłam o 4 w nocy właśnie 14.02, bo zaczął się ze mnie sączyć śluz. Później podłączono mnie do kroplówki z oksytocyną, no i wody odeszły zielone. zaczęły się skurcze, ale tak bardzo nie cierpiałam, bo miałam znieczulenie zewnątrzoponowe. Od koleżanek słyszałam, ze po oksytocynie strasznie się cierpi, ale ja czułam ból do wytrzymania. Poród trwał cztery i pół godziny i moje dzieciątko urodzło się zdrowiutkie, choc troszeczkę z suchą skórką przez te zielone wody.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę szybkiego i bezbolesnego porodu

    #791028

    mkkafe

    Re: Do rodzących po terminie – z wywołaniem porodu

    Ja mialam wywolywany porod ze wzgledu na wysokie cisnienie w 40 tc. Pierwsza kroplowke podano mi ok 20, druga ok 23, caly ten czas lezalam pod KTG i nie moglam wytrzymac, wydawalo mi sie ze juz rodze i pytalam czy zdaze zadzwonic po meza. Polozna powiedziala ze mam dzwonic dopiero rano (!!!!). Przerazilam sie bo bole w krzyzu juz mi zyc nie dawaly (to niestety jest czeste przy wywolaniu i bardzo bardzo nieprzyjemne). No i cala noc rzeczywiscie sie meczylam, a po meza zadzwonilam przed 7 rano tak jak radzila polozna. I dzieki temu przyjechal wypoczety, nie spal przy stole jak faceci towarzyszacy babkom cala noc. Rano zaczela sie prawdziwa akcja, a urodzilam przed 10 rano. Rodzilam 12 godzin.
    Rowno ze mna podano kroplowke innej babce ale na nia niestety nie zadzialala i ona urodzila dopiero na nastepny dzien. Tak wiec nie na kazdego dziala tak samo. No i ja trafilam od razu na porodowke, a nie na patologie.
    Co do bolu – dla mnie straszne byly bole krzyzowe, ktore meczyly mnie cala noc i podawano mi „glupiego jasia”, wiec gdy doszlo juz do prawdziwej akcji bylam zmeczona bo i tak nie spalam a bylam omotana, pewnych faktow w ogole nie pamietam. Jednym slowem bylam do niczego.

    Monika, Agatka + Ktosik

    #791029

    bramka

    Re: Do rodzących po terminie – z wywołaniem porodu

    Ja mialam wywolywany porod na dziej przed terminem, ze wzgledu na odejscie wod i brak skurczy. Oksytocyne podlaczyli mi o godz 8.00 (rano). Na poczatku delikatna dawke, zeby sprawdzic jak reaguje, do godz 12-tej zwiekszali dawki, ale skurcze byly malo bolesne, bardziej upierdliwe bylo przyklucie do lozka i kroplowki, tarmoszenie sie do toalety z tym majdanem, chociaz toalete mialam na swoja wylacznosc, dobrze ze byl maz, telewizor i telefon, to nie umarlam z nudow 😉 Okolo poludnia skurcze juz bolaly i to coraz mocniej, w pewnym momencie tak zaczely szalec, ze jak sie jeden konczyl to zaczynal nastepny i nie mialam kiedy oddechu zaczerpnac, dostalam drgawek z bolu i wtedy podano mi zzo, z miejsca bol minal a usmiech pojawil sie na mojej twarzy 😀 Urodzilam sliczna zdrowa coreczke o g.18:15, czyli po 10 godzinach od podlaczenia mnie do kroplowki. Polozna tlumaczyla mi, ze porod wywolywany moze bolec bardziej poniewaz nie wytwarza sie endorfina (usmierzajaca bol) jak to ma miejsce gdy porod zaczyna sie sam, poza tym cala akcja jest jakby skondensowana, dlatego dobrze miec furtke w postaci zzo.

    Pozdrawiam
    Bramka

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close