do rozwódek, pytanie?

Postów wyświetlanych: 4 - od 1 do 4 (wszystkich: 4)
  • Autor
    Wpisy
  • #92242

    mloda

    Witam, mam pytanie jak to było po rozwodzie o Was, a knkretnie z dzieckiem, czy bardzo przezyło, czy jest ok, czy ojciec utrzymuje kontakt, jak to w ogóle jest z kontaktami ojca z dzieckiem, macie wyznaczone dni, zabiera dziecko, a co z dziadkami?
    Postanowiłam się rozwieść, z różnych powodów, tylko prosze nie piszcie mi zebym jeszcze to przemysłała, myślałam nad tym ponad rok. Rozmawiałam, próbowałam coś zmienić. I teraz jestem tego pewna w 100%.

    Z góry dziekuje za odpowiedzi.

    #1733571

    seyya

    Nie jestem po rozwodzie ale.. wydaje mi się, że czy dziecko przeżyło bardzo rozwód to zalezy od wielu czynników oczywiście, np jaki kontakt dziecko miało z ojcem, czy rozstajecie się w zgodzie czy w kłótniach. Co do widzenia przy tak małych dzieciach to mogą być dni ustalone odwiedzin a nie muszą, to też zalezy od Was. Moi rodzice rozwiedli się rok temu prawie i ojciec nie dostał ustalonych dni tylko jak chce widzieć się z moją siostrą ma mamę poinformowac i ona wyraża (lub nie) zgodę. Z tym, że moja siostra ma 15 lat prawie to inna sprawa. Moja koleżanka, która się rozwiodła nie chciała by ich dzieci w ogóle miały jakieś widzenia ale sąd ustalił spotkania dwa razy w tyg i na jeden weekend ojciec może je zabierać do siebie i ona ciągle walczy by je zlikwidować lub bardzo ograniczyć zwłaszcza, że dzieci (5 i 7 lat) nie chcą do ojca jeźdźić. Hmm co tu jeszcze.. Nie no najwięcej zależy od Was i waszego “dogadania się”. Moja siostra bardzo przeżywa rozwód, do dziś nie może się z tym pogodzić chociaż jest nastolatką praktycznie ale z ojcem łączy ją bardzo bardzo silna więź, myśle, że wieksza niż z mamą.



    #1733572

    kiuik

    Zamieszczone przez mloda
    Witam, mam pytanie jak to było po rozwodzie o Was, a knkretnie z dzieckiem, czy bardzo przezyło, czy jest ok, czy ojciec utrzymuje kontakt, jak to w ogóle jest z kontaktami ojca z dzieckiem, macie wyznaczone dni, zabiera dziecko, a co z dziadkami?
    Postanowiłam się rozwieść, z różnych powodów, tylko prosze nie piszcie mi zebym jeszcze to przemysłała, myślałam nad tym ponad rok. Rozmawiałam, próbowałam coś zmienić. I teraz jestem tego pewna w 100%.

    Z góry dziekuje za odpowiedzi.

    U mnie faktyczny rozwod nastapil duzo wczesniej niz ten na papierku – gdy juz nie moglismy ze soba wytrzymac doszlismy na tyle do porozumienia,ze maz wyprowadzil sie na pol roku, to miala byc separacja w trakcie ktorej on mial podjac pewne kroki ktorych jednak nie podjal, no i rozstalismy sie faktycznie. Rozwod papierkowy nastapil po dwoch latach z roznych przyczyn – mysle ze pozytywna strona tego bylo to ze emocje opadly u obu stron i rozwod byl czysta formalnoscia (sprawa byla jedna).
    To jakie mamy dzis stosunki to wynik staran obu stron i nie bylo tak od razu. Ale oboje od zawsze staralismy sie oszczedzic synkowi bolu na tyle ile sie dalo. Nigdy zadne z nas nie mowilo zle o drugiej stronie dziecku. Faktyczne powody rozstania zostawilismy dla siebie, bo synek (mial wtedy 3 lata) by ich nie zrozumial. Do sytuacji w ktorej ja zamieszkalam osobno z dzieckiem przygotowywalismy go. Ja chodzilam do poradni dzieciecej do psychologa i dostalam wiele cennych wskazowek co i jak mowic Jasiowi w tej sytuacji, jak sie zachowywac. Np kiedy wyprowadzil sie tatus, Jas przez pierwsze pare dni WOGOLE o nim nie mowil. Ja w swojej naiwnosci myslalam ze tak dobrze to znosi…dopiero potem zrozumialam ze to ja musze czasem zwerbalizowac jego smutki bo on tego jeszcze nie umie mowilam np przy kapieli “ooo widze ze jestes smutny, wiem ze zawsze kapal cie tato i ze ci go brakuje” i on faktycznie wtedy sie otwieral i bylo mu lzej. Mysle ze duzo bardziej stresujaca bo niezrozumiala byla dla niego wczesniejsza sytuacja kiedy atmosfera w domu byla tak gesta ze mozna ja bylo kroic nozem, mama plakala po katach a tata sie nie odzywal. Jak powiedziala pani psycholog “dziecko to nie szklanka i nie stlucze sie od smutku czy tesknoty” a my jako rodzice mozemy mu tylko pokazac ze dobrze jest moc pokazac swoje uczucia, uzewnetrznic je, bo to pomaga, a to ze sie o czyms nie mowi nie oznacza ze tego nie ma.
    Tato choc poczatkowo nie chcial odwiedzal Jasia regularnie zabierajac go do dziadkow czy szwagrow. I tak jest do dzis. Ja mam z rodzina bylego meza rzadki kontakt ale Jasio ich nie stracil. Ma nadal dziadkow, wujka i ciocie i malych kuzynow, ktorzy sie pojawili w miedzyczasie. Mysle ze to wazne i pozwolilo mu latwiej przejsc zmiany.
    Zawsze mowilam dobrze o jego tacie do niego (mysle ze on o mnie tez), zawsze kiedy pytal odpowiadalam niezmiennie konczac ze oboje go z tata bardzo kochamy i ze to nie zmieni sie nigdy. Jas nigdy nie spytal czy to jego wina ze tak sie stalo, mam nadzieje ze nigdy tak nie pomyslal. Pare razy doslownie spytal czy nie mozemy znowu zamieszkac razem. Byly to trudne rozmowy a wiem ze niejedna taka jeszcze w przyszlosci przed nami, ale mysle ze oboje z bylym mezem dolozyslismy staran aby dla synka nie bylo to traumą. Nawet w cięzkich chwilach staralismy sie myslec o nim.

    Aha pytalas o czestotliwosc spotkan ojca z Jasiem – zazwyczaj sa to weekendy, albo co weekend albo co dwa jeden dzien lub dwa. Czesto z nocowaniem, czasem np z niedzieli na poniedzialek – wtedy tato odwozi jasia do przedszkola.
    Ja zawsze zachecalam tate do jak najczestszych spotkan. Nie robie trudosci, on takze nie, czesto po prostu idziemy sobie wzajemnie na reke.

    Zawsze bede uwazac rozwod za porazke ale czasem jest to po prostu wybor mniejszego zla. Byc moze gdybysmy dluzej tak zyli dzis nie moglibysmy sie do siebie odzywac i usiasc przy jednym stole na urodzinach Jasia.

    Wiem ze jest ci ciezko ale jest to do przejscia i mozna wiele zrobic zeby ulatwic to dziecku. Mam nadzieje ze tato twojego dziecka tez tak do tego podejdzie. Zycze powodzenia

    Pozdrawiam cieplo

    #1733573

    kasiaw

    Zamieszczone przez mloda
    Witam, mam pytanie jak to było po rozwodzie o Was, a knkretnie z dzieckiem, czy bardzo przezyło, czy jest ok, czy ojciec utrzymuje kontakt, jak to w ogóle jest z kontaktami ojca z dzieckiem, macie wyznaczone dni, zabiera dziecko, a co z dziadkami?

    U nas to wyglądało tak:
    Rozwiedliśmy się jak synek miał 6 lat, więc był już dużym i sporo rozumiejącym dzieckiem. Tłumaczyliśmy mu co sie dzieje, a z jego strony także padały pytania. Nie były to pytania proste, ale trzeba było to jakoś dziecku wytłumaczyć. Najważniejsza i najpoważniejsza rozmowa nastąpiła kiedy podjęłam już decyzje o wyprowadzce. Tłumaczyłam synkowi, że tak sie czasem dzieje że rodzice przestają się dogadywać i często się kłócą. I lepiej żeby zamieszkali osobno. Ale ważne jest żeby uświadomić dziecku, że zawsze będziemy jego rodzicami i zawsze niezależnie od tego jak dalej się życie potoczy zawsze będziemy go kochać. I chyba synek to zrozumiał. Bez problemu zaakceptował przeprowadzkę i zamieszkanie tylko z mamą.
    Najtrudniej mu było zaakceptować fakt, że mama może teraz mieć nowego mężczyznę a tata nową kobietę. Nie mógł tego najpierw pojąć i było to trudne. Ale z czasem pojął i mimo że poznałam kogoś i widział nas przytulających się, to przyjął to jako coś naturalnego. Ale też tłumaczyłam na bieżąco, co się dzieję miedzy mną a nowym partnerem. Tłumaczyłam że się bardzo polubiliśmy, że chcemy sie bliżej poznać i będzie u nas teraz często bywał. I jakoś bez problemu. Teraz Pawełek bardzo polubił mojego nowego. Razem sie bawią, śmieją. Paweł nie ma oporów żeby się do niego przytulić kiedy np. oglądają razem film leżąc na łóżku.
    Ale zdaje sobie sprawę, że tata to jest tata. I bardzo lubi do niego jeździć. Z tatą się widuje tylko co któryś weekend. Mimo, że w trakcie rozwodu zostało ustalone, że w żaden sposób nie ograniczam kontaktów synka z ojcem. Mógłby go odwiedzać kiedy tylko chce, ale jest tak że zabiera go czasem do siebie na weekend. Przy takich kontaktach całe wychowanie dziecka spada na matkę, bo wyjazdy do taty traktuje jako coś w rodzaju wakacji. Mam to szczęście że nowy partner stara się jak może i pomaga mi przy Pawełku.
    Dziadka ani babci nie ma ze strony ojca, wiec tu kontakty odpadają. Ale kiedy były bierze go do siebie to czasem wpadają do cioci. W sumie to dobrze, ja się ciesze że utrzymuje kontakt z tamtą częścią rodziny.
    To chyba tyle. Ale jakbyś miała jakieś pytania to pytaj 🙂
    Pozdrawiam.

Postów wyświetlanych: 4 - od 1 do 4 (wszystkich: 4)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close