Forum: Karmienie

Dokarmianie

W szpitalu powiedziano mi że musze dokarmiać maluszka bo nie mam tyle mleka ile on potrzebuje. Bardzo sie tym zmartwiłam, ale faktycznie pierwsze duże krople pojawiły sie dopiero teraz tzn. po 5 dniach od porodu. Dokarmiam,ale nie tak czesto jak powiedzieli (powiedzilei co godzinę najpierw pierś do pół godzinki a zaraz po tym dokarmiać).
CZY SPOTKAŁYŚCIE SIĘ Z TAKĄ METODĄ? Czy istnieje szansa na dopasowania się do potrzeb maluszka i po jakim czasie?

Pozdrawiam

Strona 2 odpowiedzi na pytanie: Dokarmianie

olenka-p2009-05-10 20:26:46

Zamieszczone przez kroolik:Dziękuję
Robię co mogę ale łatwo nie jest, Już wierzyłam że mogę karmić tylko piersią i właśnie teraz przezywam ponownie kryzys laktacji. I ponownie chodzę z laktatorem.
świetną miałaś pomoc w szpitalu – pozazdrościć. Gdzie rodziłaś?

oba moje gagatki urodziłam w pyskowicach.
porodówkę polecam z czystym sumieniem, opieka nad rodzącą jest tam fantastyczna, ale panie z oddziału noworodków bywają różne i całą tę “filozofię” karmienia wypracowałam sobie sama. przy pierwszym dziecku miałam wciągnięte brodawki, mały nie umiał sięprzyssać, pielęgniarki próbowały pomagać, ale efekt był mizerny. nie mogły mi nawet doradzić “wspomagaczy” typu kapturki i laktator, bo szpital promuje karmienie czysto naturalne. w domu po tygodniu karmienia dziecka mlekiem z krwią i wyciu z bólu, sięgnęłam po kapturki – karmiłam przez nie ok.2 m-cy, brodawki się zaleczyły, wyciągnęły, a potem bez problemu odstawiliśmy “sztuczne cycki” i adacho ssał “gołą” pierś do końca 9tego m-ca życia. w międzyczasie wróciłam do pracy, ściągałam pokarm laktatorem i woziłam do domu zapas na następny dzień do podania przez babcię. kiedy teraz o tym myślę, to nie wiem nawet skąd miałam tyle samozaparcia…..
przy drugim bąblu pomoc w szpitalu ograniczyła się do podania sztucznego mleka (co i tak już jest odstępstwem od programu promującego karmienie naturalne) i porad z serii “proszę jak najczęściej przystawiać”. tyle wiedziałam sama, ale wiedziałam też, że jeśli zamiast mleka pojawiła się krew – to trzeba dać brodawkom odpocząć, bo dalsze przystawianie na siłę doprowadzi do katastrofy. więc z bólem serca wędrowałam do pielęgniarek po kolejną porcję bebiko, a w drodze do domu kupiłam laktator i “doiłam” się tak długo, aż wydoiłam mleko, nie zażynając przy tym brodawek. potem tempo podukcji regulował już antek. wszelkie kryzysy spowodowane zmianami zapotrzebowania regulowały się w ciągu 1-2 dni.
tak więc szpital fajny, naprawdę polecam poród w pyskowicach, ale problemów laktacyjnych nie rozwiążą panie pielęgniarki – co najwyżej dokarmią młode i pomogą przetrwać do wypisu 🙂

ps. pozwoliłam sobie pogrzebać po forum, żeby się dowiedzieć więcej o twoim maluchu i widzę, że julian nie ma jeszcze miesiąca – wydaje mi się, że na tym etapie wszelkie wahania zapotrzebowania są normalne. a jak było z twoim starszym synkiem? i czy ważysz julka? ile przybiera np. w ciągu tygodnia?

—————————-
olenka & chło-patschki:

adacho

antonio

swiki2009-05-16 09:50:28

Zamieszczone przez kurczak:A jak to sprawdzili?

Jezeli jest spadek wagi, to robia hm.. nie pamietam dokladnie nazwy, ale jakby bilans tego, ile zjadl dzidzius, mianowicie, waza go przed i po jedzeniu, tak samo ubranego, nie przebranego itd. I potem to jakos specjalnie przeliczaja.
U mnie po drugiej byl duzy spadek wagi, mimo ze przy cycu byl prawie non stop (ja taka uparta bylam, ze mimo bolu po cc chcialam go ciagle miec przy sobie) to z 3900 na 3600 prawie zlecial. Mi kazali bardzo duzo pic, minimum trzy litry plynow a malego jak zjadl za malo dokarmiali sztucznym mleczkiem ze sztrzykawki (no i ile by na piersi nie siedzial, to zjadal tylko 10 ml). Kazali mi go trzymac nie dluzej niz pol godziny przy piersi i potem odstawiac (podobno w ciagu 15 mninut wyciaga to co najwazniejsze a potem, to juz bardziej niszcze nam brodawki, a nic konkretnego nie wyssie). Dokarmialy jeszcze z 10 dostawal od nich i potem przywozily jak tylko sie obudzil. I juz w nocy (poczatek trzeciej doby) zjadl najpierw 20 (nie dokarmialy juz), nastepne karmienie bylo 30, a nastepnego (mimo ze byl przy piersi tylko jakies 15 minut i nawet sie zalamalam, bo usnal i nie chcial pic, wiec myslalam ze nic nie wyduldal) a tu uwaga: 50 😉 I dalej to juz bylo z gorki 😉 Trzecia doba to wielki sukces i zero dokarmiania a maly do tej pory po 15 – 20 minutach jedzenia jest juz najedzony. Kryzys pojawil sie jeszcze po powrocie do domu (chyba stres) podalam mu z butelki juz sztucznego mleka (bo u mnei totalna susza byla) a ja pilam i pilam i pilam( i tez herbatki na laktacje 0 chyba z 6) a na nastepny dzien mleko ze mne tryskalo 😉

Takze wydaje mi sie, ze trzyamnie na sile malego przy piersi tyle godzin tez nie jest dobre (jak dziewczyny pisaly) bo moze to spowodowac, ze porani nam brodawki, a moze predzej takie regularne dokarmianie, czestrze, ale w odtepach, daje jakies rezultaty. U mnie tak szpital doradzil i naprawde pomoglo. No i picie w ogromnych ilosciach az do zzygania 😉

monka52009-05-19 10:50:45

Moja siostra też tak miała z synkiem i faktycznie łatwiej

lilavati2009-05-19 10:58:23

Zamieszczone przez swiki:
U mnie po drugiej byl duzy spadek wagi, mimo ze przy cycu byl prawie non stop (ja taka uparta bylam, ze mimo bolu po cc chcialam go ciagle miec przy sobie) to z 3900 na 3600 prawie zlecial

Za moich czasów spadkiem wagi <=10% masy urodzeniowej nie martwiono się tłumacząc go jako fizjologiczny

swiki2009-05-19 11:13:31

Bo masz racje, on jest uwazany za fizjologiczny i powiedzieli mi lekarze, ze nie ma sie jeszcze co obawiac, ale na wszelki wypadek zeby zrobic wlasnie ten bilans ile maly zjada, bo poprostu spadl za duzo w ciagu kilku godzin (spadek prawie o 10% w ciagu niecalej doby).

kamieniek2009-05-22 12:37:39

wiem że przy malutkim dziecku będzie trudno zawsze szkoda albo nie ma czasu na gotowanie, ale zwróć uwagę na to co jesz..
Znając życie poporodowe nie przywiązujesz pewnie wagi do jakości posiłków, a ta ma duże znaczenie jeśli chodzi o produkcję mleka, zwłąszcza gdy są częste wahania laktacji..
Ja miałam jazdy z obiema córkami, przy pierwszej przez kilka miesięcy używałam laktatora bo kryzysy ciągle wracały.. dlatego że źle się odżywiałam (i nie mówię tu o ‘przepisowych’ kryzysach w 3, 6, 9 miesiącu czy jakoś tak). Przy drugiej córce wydawało mi się że jestem mądrzejsza ale niestety tez mnie to dopadło, aż mi jeden lekarz medycyny alternatywnej powiedział,m że to dlatego że mam kłopoty z żółądkiem. To się zbiegło z chorobami mojej starszej córki i w sumie razem przeszłyśmy na odpowiednią kuchnię i nigdy już nie musiałam używać laktatora, bo wiedziałąm że wsyzsytko zależy od tego co zjem każdego dnia. Druga córka miała wtedy 2 miesiące i miałam od tamtej pory jeśli dobrze pamiętam chyba z 8 ‘kryzysów’ 1-2 dniowych a to dlatego że pozwoliłam sobie na ‘wyskoki’. Poza tym miałam tyle mleka ile trzeba i karmiłam prawie 20 miesięcy (z tego akurat dumna nie jestem bo uważam że to trochę za długo cóż wydaje mi się jednak że córki tego potrzebowały).

Gdzieś pisałam o tej kuchni jeśli byłabyś zainteresowana.,
Generalnie chodzi o to żeby ‘pieścić’ się z żółądkiem, dawać mu to co lekkostrawne, energetyczne i przede wszystkim ciepłe.
A rosół na wołowince to zbawienie w kryzysowych chwilach.
Tak więc moja laktacja reagowała na chłodne albo ciężko strawne potrawy. Kryzys pojawiał się zawsze kiedy najadłam się czegoś źle wysmażonego np w restauracji takie chrupiące kotlety nie lubiły mojego żołądka (przy czym chodzi tu głównie o smażone mięso , neleśniki były dla mnie ok), jakieś surowe albo niedogotowane marchewki czy inne dania z kukurydzą na przykłąd która jest ciężkostrawna, ogórki konserwowe…
Nadmiar mleka źle na mnie działał (miałam dostęp do mleka od kozy i tak sobie popijałam przez 2 tygodnie po 0,5 litra dziennie) – za dużo wapnia było i też mi laktacja siadła.
No i zimne napoje/pokarmy – pierwszy kryzys miałam jeszcze w szpitalu gdzie przez 6 dni najadłam się tyle buraków (zalecano mi bo miałam b.niską hgb) co przez całe życie chyba, i tuż po nawale pojawił się natychmiast kryzys… nadmiar buraków wychładza , może to brzmi niedorzecznie ale tak jest wg tej kuchni. Chłodna woda – wiem że nie ma nic wygodniejszego niż napicie się wody mineralnej stojącej obok w butelce zwłaszcza gdy podczas karmienia zasycha w ustach – ale to też w dużych ilościach wychładza, wierz mi.

Tak więc przeszłam na lekkostrawne jedzenie i ciepłe: rosół wołowo-jakiśtam najlepiej wołowo-indyczy wtedy kiedy czułam że potrzebuję, kasza gryczana, zupy na wołowinie, oczywiście gulasz wołowy – sporo tej wołowiny (jest rozgrzewająca) ale nie trzeba jeść codziennie mięsa, ja jadłam także indyka i czasami inne miesa, można też zastąpić jagnięciną; duszone jarzyny , inne kasze także (kukurydziana, jaglana, jęczmienna) ale rozgrzewająca jest tylko gryczana, a do picia herbatki laktacyjne mogą być ale lepiej te parzone Herbapolu, no i rozgrzewająca kawa zbożowa albo jeśli jesteś skłonna pić to też naturalna (ja piłam 1 raz dziennie) ale koniecznie gotowana 3-5 minut czyli nie zalewana wrzątkiem, dawałam do niej cynamon i imbir które wzmacniały efekt i smak. Pycha. Na początku unikałam smażonego przez jakiś rok, a jak się żołądek podleczył to po roku już laktacja przestała źle reagować na smażone potrawy.

No stres – wiemy że działa destrukcyjnie na żołądek , który się ‘kurczy’, więc w przypadku dużego stresu też – rosół – który rozluźnia, dodaje energii a przy okazji ma dużo wapnia.

Ja tę kuchnię stosowałam z wielu powodów, laktacja unormowała się włąściwie przy okazji. jeśli masz ochotę to poszukaj w archiwum wiele pisałam o tym., A jeśli chcesz to pomogę w szukaniu.
Pozdrwaiam

PS. Pewnie wiesz dlaczego herbatki laktacyjne zwiększają laktację??? – bo właśnie regulują trawienie, ale nawet one nie pomogą jeśli z posiłkami coś będzie nie tak.

Oczywiście nie twierdzę że u ciebie na pewno jest ten problem, ale jeśli te sytuacje będą się powtarzały warto zastosować przez jakiś czas taką dietę żeby sprawdzić czy się sprawy unormują. Oczywiście częste przystawiania dziecka bardzo pomaga, ale niekoniecznie długie wiszenie na piersi. Ale o tym już dziewczyny mądrze pisały. ja przystawiałam w kryzysowych momentach co godzinę, czasami nawet co pół godziny – mała zjadała w 5-7 minut to co było, trzymałam się tego żeby nie dopuszczać do sytuacji że dziecko jest bardzo głodne bo wtedy było bardzo niespokojne.

Mojemu żołądkowi nie służyło jeszcze pojadanie między posiłkami albo najadanie się na maxa, co mi się zdarzało bo wychodziłam z założenia że na dłużej mi wystarczy i nie zgłodnieję tak prędko, a wiadomo jak się karmi to głód przychodzi wilczy i to znienacka 🙂

Znasz odpowiedź na pytanie: Dokarmianie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zdrowie i uroda
ważność recepty/skierowania na okulary korekcyjne
dziewczynki czy nei wiecie przypadkiem czy takie skierowanie/recepta traci ważność?? bo kilku osób pytałam i każdy co innego... wie coś ktoś na ten temat??
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
czy katoen to bawełna????
... mam takie coś napisane na metce na jednym ubranku i nie wiem co mam w aukcji napisać..... to jakiś niderlandzki język... potrzebuje szybkiej odpowiedzi!! Pozdrówki :)
Czytaj dalej