dopalacze w szkołach

Jest u was taki problem. Mieszkam na wsi i myślałam, że nas to ominie. Jaka byłam głupia. Okazuje się, że chyba problem jednak istnieje. Ciekawa jestem na jaką skalę? Co dyrektor, nauczyciele mogą zrobić z takimi uczniami? Gdyby problem był jednostkowy to chyba jakiś nadzór ale jak okaże się to już bardziej rozprzestrzenione?

32 odpowiedzi na pytanie: dopalacze w szkołach

zuzel2010-10-08 08:15:48

W moich szkołach był.

W podstawówce można było kupić marihuanę i amfetaminę (rozprowadzali uczniowie, zachęcali do kupna, pierwszy towar za darmo itd.).
Wszyscy udawali że o tym nie widzą.
Jeżeli chodzi o uczniów przychodzących na lekcje pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, to wzywana była policja. Po kilku dniach znów ten sam uczeń pojawiał się w podobnym stanie w szkole, więc interwencje były chyba nieskuteczne.

W liceum królowały tabletki extasy. Nikt nikogo do kupowania i zażywania nie namawiał, ale wiadomo było u kogo można się zaopatrzyć.
Nie widziałam nikogo w szkole pod wpływem tych środków, więc żadnych interwencji nie było.
Szkoła reklamuje się jako wolna od narkotyków.

rena122010-10-08 10:31:06

przecież nasze kochane państwo w tej i wielu innych kwestiach jest zupełnie niewydolne – co może szkoła? w najgorszym wypadku policję wezwać a przecież wszyscy dobrze wiemy, że to właściwie nic nie daje:Nie nie:

ewike2010-10-08 13:52:25

Zamieszczone przez ja3:Jest u was taki problem. Mieszkam na wsi i myślałam, że nas to ominie. Jaka byłam głupia. Okazuje się, że chyba problem jednak istnieje. Ciekawa jestem na jaką skalę? Co dyrektor, nauczyciele mogą zrobić z takimi uczniami? Gdyby problem był jednostkowy to chyba jakiś nadzór ale jak okaże się to już bardziej rozprzestrzenione?

Nie rozumiem o co Ci chodzi
o dopalacze – czyli produkty kolekcjonerskie, te z hukiem zamkniętych w zeszły weekend sklepów czy ogólnie o środki uzależniające – alkohol, narkotyki?
Nie można zakładać, że jakiś problem nas ominie, na podstawie samych statystyk nalezy raczej przypuszczać, że w większym skupisku młodych ludzi pewne problemy występują na pewno.
Co dyrektor, nauczyciele mogą zrobić z takimi uczniami? No na pewno nie wyrzucą ze szkoły jak z 30 lat temu ciężarne uczennice wyrzucano ani nie odizolują od reszty uczniów tworząc coś w stylu izolatki. Na wypadek sytuacji, że uczeń upija się/ jest pod wpływem narkotyków w szkole, szkoła powinna mieć wypracowaną procedurę co krok po kroku z delikwentem zrobić ponadto powinno się nałożyć jakąś statutową karę np. naganę dyrektora i powinno to mieć odzwierciedlenie w ocenie z zachowania na świadectwie – naganne.
Każda szkoła przygotowuje program profilaktyki i moim zdaniem zadanie szkoły to głównie profilaktyka – tematy lekcji wychowawczych, pogadanki z pielęgniarką szkolną, lekcje z pedagogiem szkolnym, spotkania z przedstawicielem policji, straży miejskiej. Organizowanie spotkań tematycznych dla rodziców na zebraniach rodziców lub specjalnych warsztatów.
Z technicznego punktu widzenia uszczelnienie szkoły – identyfikatory dla uczniów coś w rodzaju przepustki dla innych wchodzących na teren szkoły, wiele szkół ma monitoring.
Jeżeli problem jest nasilony wdraża się program naprawczy. Ucznia wysyła się na badania do Poradni PP (musi być zgoda rodzica) Wychowawca/pedagog może wystąpić do sądu rodzinnego o nadzór kuratora.

rena122010-10-08 20:50:02

Zamieszczone przez ewike: Na wypadek sytuacji, że uczeń upija się/ jest pod wpływem narkotyków w szkole, szkoła powinna mieć wypracowaną procedurę co krok po kroku z delikwentem zrobić ponadto powinno się nałożyć jakąś statutową karę np. naganę dyrektora i powinno to mieć odzwierciedlenie w ocenie z zachowania na świadectwie – naganne.

moje pytanie: czy uczeń sięgający do takich używek zwróci uwagę na ocenę zachowania?
z moich, co prawda byle jakich obserwacji ale zawsze, wynika, że takiemu człowiekowi naprawdę jest wszystko jedno czy ma naganne czy b. dobre:Foch:
nie twierdzę, że sprawę trzeba zostawić samą sobie, ale (jako nauczyciel gimnazjum w niezbyt ciekawej dzielnicy miasta) podstawy trzeba wypracowac u dziecka w domu i to jeszcze przed szkołą – tzn. nie ulegamy namowom innych, choćby nie wiem jakim autorytetem dla nas byli, nie bierzemy nic od nikogo co by można było zjeść lub wypić – chyba że mama pozwoli – mam takiego typa w domu i widzę jak mu cięzko między rówieśnikami i już go miałam “prostować” aż zobaczyłam jak pijaczki częstują moje dziecko i jego kolegów “czymś” pod sklepem – zamarłam – nie wiem co to było- może cukierki a może wino – nie mam pojęcia – i tylko mój jako jedyny nie wziął nic, on nie chce i tyle – nie będę go prostować niech tam:Hmmm…:

superbasiek2010-10-09 07:06:27

za moich czasów nie było dopalaczy, najpopularniejsza była gandzia, ale nie wiem czy w podstawówce…. na pewno w liceum… tuż przed maturą z koleżanką kupiłyśmy sobie kilka fifek trawki i szczerze powiedziawszy to takie sobie uczucie, wolę sobie więcej piwa kupić jak chcę by mi poszumiało 😀 … a co do dopalaczy to wiem, że w moim mieście były ze trzy sklepiki ale gdzie to mnie już nie interesuje….

…. pracuję w markecie i najbardziej drażni mnie fakt, że przychodzą do nas takie smarki 7-9 lat i kupują sobie napoje energetyczne typu red-bull … uważam, że takie dziecki to powinny pić kubusia, a ich rodzice zero reakcji, jednemu mama nawet kupowała… to jest straszne…. moim zdaniem zaczyna się na redbulach a kończy się na dopalaczach….

Pozdrówki 🙂

chilli2010-10-09 08:23:45

problem narkomanii i przyjmowania staffu wszelkiej masci dotyczy juz chyba wszystkich poziomow szkol – w szkolach podstawowaych ostrozne szacunki zakladaja, ze przynajmniej jedna pelna klasa jest regularnie uzalezniona od roznych specyfikow – bez wzgledu na lokalizacje.
A najczesciej towar do szkoly wnosza… dziewczynki (tzw. wielbladzice :Hyhy:)- ktore z automatu sa poza podejrzeniem.

ewike2010-10-09 10:48:18

Zamieszczone przez rena12:moje pytanie: czy uczeń sięgający do takich używek zwróci uwagę na ocenę zachowania?
z moich, co prawda byle jakich obserwacji ale zawsze, wynika, że takiemu człowiekowi naprawdę jest wszystko jedno czy ma naganne czy b. dobre:Foch:

więc pogłaskajmy go po głowie i dajmy zachowanie bardzo dobre zobaczymy jaka będzie reakcja pozostałych uczniów i rodziców.
Ponadto na pamiątkę po ministrze Giertychu uczeń z drugim nagannym zostaje w tej samej klasie.
Gratuluję syna, jesteś świetnym rodzicem.
Dlatego właśnie napisałam poprzedniego posta grzecznie odpowiadając co może szkoła by nie oburzyć się, że to głównie rodzice wychowują, a jako najczęstszą przyczynę sięgania po używki zaraz po namowach rówieśników i chęci zaimponowania im, ma atmosfera w domu.

Można jeszcze ponarzekać na niewydolne państwo, nic nie mogącą szkołę i policję

gosia2010-10-10 05:25:51

Zamieszczone przez rena12:moje pytanie: czy uczeń sięgający do takich używek zwróci uwagę na ocenę zachowania?
z moich, co prawda byle jakich obserwacji ale zawsze, wynika, że takiemu człowiekowi naprawdę jest wszystko jedno czy ma naganne czy b. dobre:Foch:
nie twierdzę, że sprawę trzeba zostawić samą sobie, ale (jako nauczyciel gimnazjum w niezbyt ciekawej dzielnicy miasta) podstawy trzeba wypracowac u dziecka w domu i to jeszcze przed szkołą – tzn. nie ulegamy namowom innych, choćby nie wiem jakim autorytetem dla nas byli, nie bierzemy nic od nikogo co by można było zjeść lub wypić – chyba że mama pozwoli – mam takiego typa w domu i widzę jak mu cięzko między rówieśnikami i już go miałam “prostować” aż zobaczyłam jak pijaczki częstują moje dziecko i jego kolegów “czymś” pod sklepem – zamarłam – nie wiem co to było- może cukierki a może wino – nie mam pojęcia – i tylko mój jako jedyny nie wziął nic, on nie chce i tyle – nie będę go prostować niech tam:Hmmm…:

Naprawdę?
Moi też z tych co to od innych nic nie wezmą. Od obcych tym bardziej. Tak nauczeni od małego. Nie zauważyłam, żeby cierpieli z tego powodu.

Nie wiem czy dopalcze są w podstawówce starszaka, ale zamarłam, gdy mi powiedziała, że dzieciaki z 6 klasy ubolewały nad tym, że sklepy z dopalaczami zostały pozamykane.
Wtedy właśnie temat częstowania czymkolwiek przez innych wrócił w naszym domu.

rena122010-10-10 07:40:58

żle ujęłam – miałam na mysli to, że w domu się tołkuje, że ma sam mysleć i rozsądzać co dobre a co bleee, pani w przedszkolu – macie sami mysleć a nie słuchac kolegów i moje dziecko wychodzi na wielkie indywiduum pod blokiem bo chodzi swoimi drogami a nie za kolegami – znaczy bawi się z nimi jak jest ok ale jak tylko coś nie tak to on jeden odłącza sie od grupy – czasami mam wrqażenie że go krzywdzimy tym – ale tylko czasami:Śmiech:

kantalupa2010-10-10 19:35:04

tak czytam i dochodze do wniosku, ze za duzo siue teraz certolimy z towarzystwem – jakies rozpatrywanie tla spolecznego, a moze musial, a moze chcial zagluszyc jakis bol z innego zrodla, a moze ktos namowil

w szole, w ktorej ucze, mamy bardzo jasne zasady — na poczatku kazdego roku spisujac kontrakt ze szkola uczen podpisuje papier o przestrzeganiu zasad i to jest nasza podkladka

zlapany na sciaganiu, paleniu marihuany na terenie szkoly, handlu, oszustwach trafia przed tzw. faculty council, ktory niby rozpatruje sprawe majac w glowie zasade, ze werdykt, jaki wyda bedzie niosl przeslanie dla reszty uczniow

marihuana, niezaleznie od sytuacji, w ktorej ja spozyto, zawsze konczy sie wydalenie ze szkoly, odebraniem praw do amerykanskiego dyplomu i wielkim blamazem

nasza decyzje zaskarzono raz, w zeszlym roku
i tak skonczylo sie na wydaleniu

moze ktos powiedziec, ze mamy zelazne i bezduszne zasady, ale te wlasnie zasady i konsekwentne ich stosowanie pokazuje uczniom, ze nie ma polityki uleglosci wobec lamiacych te wlasnie zasady
stad pomysla, zanim zrobia cos glupiego

to nie obecnosc statutowej kary, ale jej nieuchronnosc sprawia, ze ludzie powstrzymuja sie przed lamaniem prawa

ulaluki2010-10-10 19:42:05

Zamieszczone przez kantalupa:tak czytam i dochodze do wniosku, ze za duzo siue teraz certolimy z towarzystwem – jakies rozpatrywanie tla spolecznego, a moze musial, a moze chcial zagluszyc jakis bol z innego zrodla, a moze ktos namowil

w szole, w ktorej ucze, mamy bardzo jasne zasady — na poczatku kazdego roku spisujac kontrakt ze szkola uczen podpisuje papier o przestrzeganiu zasad i to jest nasza podkladka

zlapany na sciaganiu, paleniu marihuany na terenie szkoly, handlu, oszustwach trafia przed tzw. faculty council, ktory niby rozpatruje sprawe majac w glowie zasade, ze werdykt, jaki wyda bedzie niosl przeslanie dla reszty uczniow

marihuana, niezaleznie od sytuacji, w ktorej ja spozyto, zawsze konczy sie wydalenie ze szkoly, odebraniem praw do amerykanskiego dyplomu i wielkim blamazem

nasza decyzje zaskarzono raz, w zeszlym roku
i tak skonczylo sie na wydaleniu

moze ktos powiedziec, ze mamy zelazne i bezduszne zasady, ale te wlasnie zasady i konsekwentne ich stosowanie pokazuje uczniom, ze nie ma polityki uleglosci wobec lamiacych te wlasnie zasady
stad pomysla, zanim zrobia cos glupiego

to nie obecnosc statutowej kary, ale jej nieuchronnosc sprawia, ze ludzie powstrzymuja sie przed lamaniem prawa

Magda, masz rację. W dużej mierze się to sprawdza, tylko w polskich szkołach publicznych nie tak łatwo kogoś wyrzucić ze szkoły, jeśli jest nie z tego rejonu oczywiście można.

Szczerze powiedziawszy to gimnazjum czy też inna szkoła marne ma narzędzia do karania.
Zgłasza się policji i to chyba jedyne wyjście.
Nasze gimnazjum jest dobre, nie mamy zagęszczenia problemu, ale tak myślę o tych, w których problemów wychowawczych jest masa.
Czy wtedy zgłoszenie na policję (pewnie któreś z kolei) jest skutecznym narzędziem?

kantalupa2010-10-10 19:49:31

ula, wlasnie o to mi biega, zeby siegnac po srodki, ktore dadza nauczke raz na zawsze

mielismy w zeszlym roku taki przypadek: chlopaczek w 12nastej klasie, prymus jakich malo, naj naj naj we wszystkim, srednia ocen 6.0 (a u nas naprawde trudno dostac dobra ocene)

zostal na mocy wczesnej decyzji (juz w kwietniu) przyjety do szkoly z tzw. ivy league (bardzo prestizowe szkoly w stanach) z pelnym stypendium
chwile pozniej wyszla afera, ze chlopaczek dorabial sbie sprzedajac prace w internecie, czyli wspieraj plagiaty
troche bylo wahania w kwestii decyzji, ale ostatecznie podjelismy ja jednoglosnie po przypomnieniu sobie starego dobrego hasla: pomysl, jaki przekaz dostaje reszta uczniow, jesli sie tutaj ugniesz
chlopak nie wylecial, biulgarskie prawo stanowi, ze nie mozna tego zrobic, dopoki nie ukonczy roku w szkole (a byl w dwunastej kalsie)
nie dostal amerykanskiego dyplomu
szkola, ktora byla chetna go przyjac, zostala powiadomiona (natychmiast wycofala decyzje)
chlopaczka zaden uniwersytet nie przyjac
pojawil sie ostatnio, zeby poprosic o rekomendaje mojego meza
john rekomendacje napisal, ale nie ominal sprawy jego blamazu w liscie

nie wiem, jak sie polskie prawo ma wobec takich wypadkow, ale nie wierze, ze nie ma sposobu na wyrzucenie delikwenta ze szkoly???

vieshack2010-10-10 19:53:42

10 lat temu skończyłam LO i wiem dobrze, że w mojej szkole można bylo dostać wszystko, wszyscy wiedzieli od kogo, za ile itd.
problem nowy nie jest

nagle się wszyscy obudzili?

ulaluki2010-10-10 19:58:38

Zamieszczone przez kantalupa:
nie wiem, jak sie polskie prawo ma wobec takich wypadkow, ale nie wierze, ze nie ma sposobu na wyrzucenie delikwenta ze szkoly???

Marne.
Uczeń ma prawo do nauki w gimnazjum, w swoim regionie. Gdzie go zatem można wyrzucić?
Mamy ucznia, którego wyrzucono z innego gimnazjum, był z innego regionu, a my musieliśmy przyjąć bo akurat z naszego regionu.
No i łobuzuje u nas.
Można wnieść sprawę do sądu, wtedy otrzymuje kuratora, w razie ciężkich przewinien kurator (chyba, nie jestem tego pewna, bo pedagog tym się zajmuje) wnioskuje do sądu, a sąd umieszcza w ośrodku wychowawczym.

To jedyna chyba metoda, ale trudna i długa, no i ciężkie przewinienia typu bójki, rozboje, działalność przestępcza.
Uczeń wyzywa nauczyciela, rzuca czymś w niego, tylko policja. Żadnych innych narzędzi.

rena122010-10-10 20:03:11

to o czym pisze kantalupa to jest chyba sprawa po prostu mentalności w narodzie:Niepewny::Niepewny:

kiedys na studiach miałam jakis super ciezki przedmiot i kolokwium z niego, przyszedł facet który prowadził zajęcia, rozdał wszystkim te same zadania (nie było grup), pozwolił mieć podręczniki i notatki, zasiadł za biurkiem i zasłonił się gazetą – co robi polski student………..?
same wiecie ……. kombinuje

przyniósł tenże człowiek prace, oddał, omówił (rewelacji nie było) aż w końcu któryś student pyta o tą gazetę a on serio nie wiedziła o co chodzi – normalny młody człowiek, skończył doktorat co prawda gdzieś we francji i nie wie o co chodzi:Wow!::Wow!::Wow!::Wow!::Wow!: -jemu do głowy nie przyszło, że można korzystać z tego co napisał ktoś inny – tam się tak po prostu nie robi i tyle
:Wstyd::Wstyd::Wstyd:

kolega z klasy z liceum jest w sydney – kończył tam studia i też opowiadał, że za jakiekolwiek próby przepisania czegoś od kogoś, kopiowania, sciagania wyrzucają ze studiów choćbyś był orłem i wpisują takie rzeczy w papiery, że cię nikt do sensownej pracy do końca życia nie przyjmie – a w polsce prawo sobie, ludzie sobie

kantalupa2010-10-10 20:03:20

Zamieszczone przez ulaluki:Marne.
Uczeń ma prawo do nauki w gimnazjum, w swoim regionie. Gdzie go zatem można wyrzucić?
Mamy ucznia, którego wyrzucono z innego gimnazjum, był z innego regionu, a my musieliśmy przyjąć bo akurat z naszego regionu.
No i łobuzuje u nas.
Można wnieść sprawę do sądu, wtedy otrzymuje kuratora, w razie ciężkich przewinien kurator (chyba, nie jestem tego pewna, bo pedagog tym się zajmuje) wnioskuje do sądu, a sąd umieszcza w ośrodku wychowawczym.

To jedyna chyba metoda, ale trudna i długa, no i ciężkie przewinienia typu bójki, rozboje, działalność przestępcza.
Uczeń wyzywa nauczyciela, rzuca czymś w niego, tylko policja. Żadnych innych narzędzi.
czyli prawo nieudolnie skonstruowane

ale, to moja absolutnie prywatna opinia – dopoki bedziemi z namaszczeniem wysluchiwac tego new age’oego pitu pitu o potrzebach dziecka, nic sie nie da zrobic, niestety:(

kurde, strach do polski wracac troche;)

kantalupa2010-10-10 20:05:33

Zamieszczone przez rena12:to o czym pisze kantalupa to jest chyba sprawa po prostu mentalności w narodzie:Niepewny::Niepewny:


otoz okazuje sie, ze u nas akurat to nie jest sprawa mentalnosci, tylko wlasnie nieuchronnosci kary
bulgaria ma tak samo przychylne nastawienie do naciagactwa oszustwa i wszelakich naduzyc jak nasza kochana polska
a jednak udaje nam sie nasze wlasne prawa forsowac

nieuchronnosc kary – napisze i podkresle jeszcze raz – jest sposobem na powstrzymanie zlych zachowan

ulaluki2010-10-10 20:10:03

Zamieszczone przez kantalupa:
nieuchronnosc kary – napisze i podkresle jeszcze raz – jest sposobem na powstrzymanie zlych zachowan

Masz rację, dla mnie to jedyna metoda.

W Wielkiej Brytanii jest chyba jeszcze gorzej niż w Polsce, tam bardzo dużo nauczycieli rezygnuje z pracy bo nie radzi sobie z młodzieżą(wiem to z prasy nie z własnych doświadczeń), przestępczość w szkole wszem obecna.

ewike2010-10-10 20:23:46

Zamieszczone przez kantalupa:otoz okazuje sie, ze u nas akurat to nie jest sprawa mentalnosci, tylko wlasnie nieuchronnosci kary
bulgaria ma tak samo przychylne nastawienie do naciagactwa oszustwa i wszelakich naduzyc jak nasza kochana polska
a jednak udaje nam sie nasze wlasne prawa forsowac

nieuchronnosc kary – napisze i podkresle jeszcze raz – jest sposobem na powstrzymanie zlych zachowan

Kanta, ale z tego co pamiętam to nie pracujecie w zwyczajnej bułgarskiej szkole tylko elitarnej z wiodącym angielskim. To oczym napisalaś wcześniej dotyczy również przeciętnej szkoły w Bułgarii? I czy dziecko wyrzucone od Was ląduje w zwyczajnej szkole?

kantalupa2010-10-11 04:14:50

Zamieszczone przez ewike:Kanta, ale z tego co pamiętam to nie pracujecie w zwyczajnej bułgarskiej szkole tylko elitarnej z wiodącym angielskim. To oczym napisalaś wcześniej dotyczy również przeciętnej szkoły w Bułgarii? I czy dziecko wyrzucone od Was ląduje w zwyczajnej szkole?

nie wiem, co sie dzieje z dzieciakiem, ktorego wyrzucamy, pewnie jakas inna szkola go przyjmuje, pewnie nawet ktoras z tzw. “dobrych platnych”

ale u nas traci wszystko, przekresla swoja przyszlosc (wysylamy dzieciakow przede wszystkim na zagraniczne uniwersytety, glownie w stanach i w GBR)

w innych, panstwowych szkolach jest makabra, ale to w zasadzie jedynie potwierdza moje slowa: sama obecnosc kary (bo jakies tam srodki istnieja w kazdym systemie) nie wystarczy, potrzeba jej nieuchronnosci, zero tolerancji dla wybrykow

jeszcze wroce moze do przypadku chlopaczka, ktory stracil stypendium w prestizowym koledzu w stanach: oczywiscie, ze byly naciski ze strony niektorych nauczycieli, uczniow, rodzicow, zeby potraktowac chlopaczka lagodnie, bo w sumie glupi wybryk, a niewobrazalna cena do zaplacenia

naszej szkole tez troche zalezy na statystykach – nie jestesmy tani i choc mamy renome, trzeba o nia dbac
fakt, ze mamy naszych absolwentow w prestizowych placowkach, to najlepszy dowod

a jednak nie ugielismy sie i w sumie jestesmy z tego zadowoleni

k8-772010-10-11 05:32:18

chyba na temat. kar, nie dopalaczy.
szczegolnie na temat wewnetrznego dzialania szkoły (dyr., kuratorium).

[Zobacz stronę]

ulaluki2010-10-11 06:42:07

Zamieszczone przez k8_77:chyba na temat. kar, nie dopalaczy.
szczegolnie na temat wewnetrznego dzialania szkoły (dyr., kuratorium).

[Zobacz stronę]

Tutaj dyrekcja zawiodła.

U nas nigdy dyr nie jest przeciwko nauczycieli w trakcie interwencji.

Ja tylko raz wysłałam ucznia przeszkadzającego na lekcji(wyjmował komórkę, ubierał się na lekcji, gadał wciąż, ale mnie w żaden sposób nie obrażał).
Oczywiście pomogła mi p.dyr.

Jest wielu nauczycieli wspomaganych przez panią dyrektor, a ta jest naprawdę bardzo skuteczna. Reaguje bardzo szybko, nie lekceważy, to daje skutek.
Wiem jednak, że tak skuteczny dyrektor zdarza się rzadko.
Za rzucenie w nauczyciela przedmiotem u nas sprawa jest zgłaszana na policje.
Natomiast pracowałam w innym gimnazjum, gdzie różne rzeczy się działy, na pewno brak wsparcia od dyrektora, pedagoga itd. Zrezygnowałam.

rena122010-10-11 07:09:46

u nas w szkole gabinet dyrektora jest w miejscu gdzie na korytarzu na przerwach pełno dzieci, szum, krzyk, ganianina – przyjechał kiedyś do szefa ktos z władz, nie wiem może kuratorium albo co tam, grunt że z jakiegos większego miasta – szef opowiada – siedzimy, on cos tam mnie pyta i jest dzwonek na przerwę – a te dzieciaki jak opętane – przestałam mysleć o czymkolwiek jak tylko o tych dzieciach, zczerwieniłem sie, głupio mi jak diabli, wreszcie przerwa minęła, cicho sie zrobiło – wróciłem do rozmowy a ten facet do mnie: a co tam tak cicho – to mu mówię, że na lekcję poszli,a on do mnie, że bywał w szkołach gdzie na lekcji jest tak jak u nas na przerwie i jest naprawdę zdumiony taką ciszą:Śmiech::Śmiech::Śmiech::Śmiech:

tenże sam szef ma super zdolna córkę, w dodatku sportowca i jak dziecię skończyło gimnazjum chciała pójść do szkoły sportowej, nie wiem gdzie i co to za szkoła była – wróciła po 2 miesiącach bo jak mówiła, sport ok ale ona chciałaby jeszcze czegoś innego sie nauczyć, może fizyki albo j, polskiego, ale to co tam uczniowie robili z nauczycielamiu przechodziło wszelkie pojęcie – lekcje w wiekszości wogóle nie były prowadzone, nauczyciel był szczęsliwy jak przez całą lekcje niczym nie dostał, albo jak mu ławki przez okno nie wyrzucili:Wstyd::Wstyd:

ulaluki2010-10-11 07:18:08

Zamieszczone przez rena12:u nas w szkole gabinet dyrektora jest w miejscu gdzie na korytarzu na przerwach pełno dzieci, szum, krzyk, ganianina – przyjechał kiedyś do szefa ktos z władz, nie wiem może kuratorium albo co tam, grunt że z jakiegos większego miasta – szef opowiada – siedzimy, on cos tam mnie pyta i jest dzwonek na przerwę – a te dzieciaki jak opętane – przestałam mysleć o czymkolwiek jak tylko o tych dzieciach, zczerwieniłem sie, głupio mi jak diabli, wreszcie przerwa minęła, cicho sie zrobiło – wróciłem do rozmowy a ten facet do mnie: a co tam tak cicho – to mu mówię, że na lekcję poszli,a on do mnie, że bywał w szkołach gdzie na lekcji jest tak jak u nas na przerwie i jest naprawdę zdumiony taką ciszą:Śmiech::Śmiech::Śmiech::Śmiech:

U nas też jest bardzo cicho poczas lekcji, tak jakby nikogo nie było.

Drzwi mamy dzwiękoszczelne;)
Żartuję:)
[quote]
nie wiem gdzie i co to za szkoła była – wróciła po 2 miesiącach bo jak mówiła, sport ok ale ona chciałaby jeszcze czegoś innego sie nauczyć, może fizyki albo j, polskiego, ale to co tam uczniowie robili z nauczycielamiu przechodziło wszelkie pojęcie – lekcje w wiekszości wogóle nie były prowadzone, nauczyciel był szczęsliwy jak przez całą lekcje niczym nie dostał, albo jak mu ławki przez okno nie wyrzucili:Wstyd::Wstyd:[/QUOTE]
Mam nadzieję, że to opis jest wyolbrzymiony, jeśli nie to katastrofa.

rena122010-10-11 07:21:12

nie mam pojęcia -znam z opwieści ale fakt, ze bardzo jej zalezało na szkole sportowej a tu tak szybko wróciła daje do myślenia

ahimsa2010-10-20 18:10:03

Ciekawe do poczytania;)
[Zobacz stronę]

ja32010-10-20 19:55:15

Jutro mamy pogadankę z dyrektorem. Ciekawe co się dowiemy.

gablysia2010-10-20 20:04:51

Wydaje mi się, ze porównywanie elitarnej prywatnej szkoły średniej do obowiązkowego gimnazjum publicznego jest z lekka nietrafione w tej dyskusji.
W Polsce jest obowiązek szkolny i ucznia można się pozbyć tylko w ten sposób, zeby przenieść go gdzieś indziej. I to nie jest kulawe prawo… moim zdaniem. Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby znieść obowiązek szkolny i wyrzucać dzieci z gimnazjum, bo coś tam przeskrobały? Mielibyśmy miasta zaorane analfabetami… całe dzielnice analfabetów, gangi…

Jedyne co mi się wydaje w sprawach narkotyków, to powinno być bardziej rozpowszechniony przymusowy odwyk w ośrodkach wychowawczych. Tylko niestety… pokażcie ludziom gdzie są ośrodki wychowawcze dla ludzi uzależnionych, jakby tak ich nastawiać faktycznie według potrzeb, to mamy wojnę domową z moherowymi beretami murowaną.

ulaluki2010-10-20 20:12:53

Zamieszczone przez Gablysia:W Polsce jest obowiązek szkolny i ucznia można się pozbyć tylko w ten sposób, zeby przenieść go gdzieś indziej. I to nie jest kulawe prawo… moim zdaniem. Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby znieść obowiązek szkolny i wyrzucać dzieci z gimnazjum, bo coś tam przeskrobały? Mielibyśmy miasta zaorane analfabetami… całe dzielnice analfabetów, gangi… .

A tak to myślisz, że oni coś nauczą się?
Chodzą do szkoły, niemalże nic się nie ucząc, wagarując, itd.
Za wiele wiedzy nie wyniesie.
Dla mnie większym problemem po wyrzuceniu ze szkoły jest to, że przestępczośc by pewnie wzrosła, nudzili by się młodzi ludzie i rozrabiali.

Rozwiązaniem są szkoły- gimnazja z ukierunkowwaniem do zawodu, mają tam dużo zajęć praktycznych, niektórzy gimnazjaliści, którzy komletnie nie chcą się uczyć, a w tych się odnajdują.

gablysia2010-10-20 20:39:54

Ula, ja niestety pamiętam, jak miałam 15 lat i jestem pewna, ze zrównałabyś mnie wtedy z tymi o których piszesz….
A dzisiaj mam 33 i nauczyłam się wiele…. tylko że własnie nie dzięki nauczycielom, a sobie. Byłam własnie takim potyczkiem, z wiecznie nagannym zachowaniem z powodu wagarów,byłam solą w oku wszystkich co mnie uczyli, ale ja wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. A tego wlasnie brakuje młodym ludziom. Wiedzy po co to wszystko robią, po co się męczą, po co wstaja codziennie rano i jaki ma sens patrzenie w kółko na te same gęby przy tablicy (wybaczcie mi wszystkie panie nauczycielki ) ktore tylko szykują szpony, żeby cię utemperować. Twoje zachowanie, stosunek do szkoły etc.

ALe kto ma to dzieciom przekazać? Przecież nie zrobią tego sami nauczyciele, nie powiedzą, olewajcie nas, nie olewajcie własnego życia. A myślę najgorzej jak sie przestanie w człowieka wierzyć. Powie sie mu ze jest niezdolny do niczego, i ledwie do OHP-u sie nadaje. Z naszych podstawówek wrzucali normalnych ludzi do szkół specjalnych… to dopiero była paranoja, ale tam nie było teatrzyków i przedstawień na lekcjach bo wokół same niepełnosprawne dzieci…. żadna frajda pajacować przed chorymi dziećmi…

Kurcze, tak sie niby mówi, ze świat sie zmienia, ale dzieci to mają przechlapane od poczatku do końca.

ulaluki2010-10-21 06:38:02

Zamieszczone przez Gablysia:ALe kto ma to dzieciom przekazać? Przecież nie zrobią tego sami nauczyciele, nie powiedzą, olewajcie nas, nie olewajcie własnego życia. A myślę najgorzej jak sie przestanie w człowieka wierzyć. Powie sie mu ze jest niezdolny do niczego, i ledwie do OHP-u sie nadaje. Z naszych podstawówek wrzucali normalnych ludzi do szkół specjalnych… to dopiero była paranoja, ale tam nie było teatrzyków i przedstawień na lekcjach bo wokół same niepełnosprawne dzieci…. żadna frajda pajacować przed chorymi dziećmi…

Kurcze, tak sie niby mówi, ze świat sie zmienia, ale dzieci to mają przechlapane od poczatku do końca.

Ja nie mówię, aby łączyć osoby chore z wagarowiczami.
Chyba, że jest to z obopólną korzyścia, wykwalifikowaną kadrą.
Wysyłając dziecką do szkoły z przyuczeniem do zawodu, nie traktuję tego jako pozbycie się problemu, czy też kary.
Powiem ci na przykładzie ucznia.

Nie uczył się kompletnie nic, nie zdał, żaden skutek. Za to świetny był w pracach dodatkowych, chętnie pomagał przy instalowaniu programów, organizował mikołajki, w domu pomagał przy mechanice.
Ja wiem, że on sobie poradzi w życiu, a trzymanie go w gimnazjum i zmuszanie do jakiegokolwiek wysiłku nie miało większego sensu.
No nie sądzę, że ktoś go by zmotywował czy zmusił do nauki.

No i poszedł do szkoły z przyuczeniej do zawodu, myślę że to jest z korzyścią do niego. Ja nie traktuję tych szkół, że idą tam sami niezdolni, czy też z jakimś defektem umysłowym(mam nadzieję, że nikogo nie urażę).

Są osoby, które są bardzo niezdolne, nie dość że ciężko im się czegoś nauczyć, to zaraz to zapominają. To nie jest dla mnie wskazanie do wysłania do szkoły z przygotowaniem do zawodu, bo może w praktycznych też się nie odnajdzie.

ja32010-10-22 07:16:47

Zafundowali nam pogadankę ze slajdami. Ogólną o narkotykach i dopalaczach.
Niestety nic na temat na który czekałam. O problemie w szkole nic nie mówili.

Znasz odpowiedź na pytanie: dopalacze w szkołach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Szkolniaki
Pasowanie na I klasiste
Mamy jutro! Ludzie, a dopiero co bylam w 3 latkach na pasowaniu na przedszkolaka...czas zasuwa nieublagalnie. eh, ciekawe jak bedzie:Wow!: bateria do aparatu juz sie laduje:)
Czytaj dalej
Leczenie niepłodności
Pimafucin na zajście w ciążę?
Witam! Chce Wam opisac sytuacje siostry. Ma ona probelm z zajściem z ciąze.Z pirwszym dzieckiem starała sie ponad półtora roku,poszła do lekarza tez zapisał jej luteinę i następnego okresu juz nie dostała..Teraz
Czytaj dalej