dręczenie 9-latka.

Witam,
Piszę na forum nie jako matka czy opiekunka, ale jako troskliwa siostra, która nie wie co robić, gdy rodzice są coraz bardziej zakłopotani sprawą.

Od zawsze twierdziłam, że wychowanie syna, to najtrudniejsza rzecz na świecie. Każdy rodzic chciałby wychować chłopca na grzecznego, wrażliwego i kochanego, a tymczasem świat i realia zmuszają nas do tego, abyśmy uczyli go jak “być mężczyzną” i jak walczyć o przetrwanie wśród innych, którzy są dużo bardziej zdeterminowani. Do rzeczy.

Mój brat ma 9 lat. Jest bardzo zdolnym dzieckiem. Nauka przychodzi mu łatwo i szybko, płynnie czyta, pisze, nalezy do chóru, a jego pasją jest gra na keybordzie i (jak to w tych czasach) gry komputerowe. Zwyczajny, całkiem zdolny facet 🙂

Jest jednak nieco zbyt wrażliwy. Wychowywany na zasadach, aby nigdy nie bić, nie kłamać, nie przeklinać… dziś stara się tych zasad dotrzymywać. Jakiś czas temu zaczął chłopcu zachodzić za skórę klasowy kolega. Zaczęło się od tego, że kolega podchodził, witał się słowami “cześć idioto.”, po czym odchodził, a młodego po prostu zatkało i nic mu nie odpowiedział. Innym razem podszedł i zaczął mu gwizdać lub dmuchać do ucha. Mój brat powiedział “przestań!”, ale on na złość robił to dalej, więc młody położył mu dłoń na buzi, po czym kolega pobiegł do Pani ze skargą, ze on “o mało go nie udusił!”, kiedy w szkole odbywały się zajęcia dodatkowe z robotyki, mój brat zawsze w nich przodował. Jego drużyna zajmowała zazwyczaj pierwsze lub drugie miejsce. Kiedy nadszedł moment, że jego drużyna zajęła miejsce poza podium, a pierwsze – drużyna “kolegi”, kolega podszedł i walnął tekstem “GRATULUJE czwartego miejsca! ha!”. Generalnie robił wszystko,żeby przysłowiowo “utrzeć nosa” mojemu bratu, który nie potrafił się za nic odszczekać, bo po prostu jest zbyt wrażliwy i powiedziałabym, że taki “głupiutki” w kwestiach życiowych i społecznych, choć tak lotny w edukacji.

Miarka przebrała się, gdy pewnego dnia dziewczynka z drużyny “robotowej” mojego brata po ostatnim sukcesie umieściła fotkę na fejsie z podpisem “oto nasza zwycięska drużyna!”, a “uprzejmy kolega” skomentował ową fotkę – “ten w żółtej koszulce to pedał”. Strasznie się wtedy zdenerwowaliśmy. Poszliśmy do rodziców małego, którzy oczywiście zdębieli i zaczęli obiecywać, że to się więcej nie powtórzy, jednakże po tekście mojego taty, że “ogólnie nie życzy sobie już dręczenia syna ze strony Państwa pociechy”, rodzice obruszyli się i zażądali konfrontacji chłopców,z czego my zrezygnowaliśmy ze względu na to, że nie chcemy fundować mojemu bratu takiej “podróży sentymentalnej”.
Gdy następnego dnia pytaliśmy młodego czy wie co to “pedał”, powiedział, że wie, bo owy kolega mówi tak do niego często w szkole. Tak… i jeszcze gorzej… ale młody nie chciał tego nam mówić, “bo wie, że nie wolno przeklinać.”

Kiedy dziś rozmawialiśmy z tamtymi rodzicami telefonicznie,aby zrezygnować z konfrontacji dzieciaków oni byli na tyle oburzeni sprawą, że zaczęli podnosić głos, a na tekst taty, że “jeśli nie uspokoją tonu, to będziemy rozmawiać w towarzystwie psychologa dziecięcego”, tata kolegi wykrzyknął “PAN CHYBA SAM POTRZEBUJE PSYCHOLOGA!” więc… jak widać rozmowa była bardzo… “na poziomie” :/ Rodzice kolegi stwierdzili także, że my także mamy agresywne dziecko w domu! Że także często zaczepia dzieci itp. Wiemy o jego…może dwóch nieporozumieniach z klasy I i II, ale poza tym nigdy nie było mowy o agresji u niego. Wręcz powiedziałabym, że jest za wrażliwy i za “gapowaty”, ale na pewno daleki od zapędów agresywnych.

Nam nie pozostaje nic innego jak, skoro nie można podjąć spokojnej, rzeczowej rozmowy… wesprzeć się prawem bądź pomocą specjalistów. Chcę jednak jako osoba, która nigdy nie uczestniczyła w takich problemach, poradzić się Państwa. Co zrobić w takiej sytuacji? Odpuszczenie sprawy i ucichnięcie oznacza przyznanie się do winy i ucieczkę wg mnie. Co robić? Proszę o pomoc i propozycje, gdyż sądzę, że osoby z boku lepiej odniosą się do problemu niż my – rodzina, która do sprawy podejdzie zawsze emocjonalnie 🙂

7 odpowiedzi na pytanie: dręczenie 9-latka.

beamama Dodane ponad rok temu,

Dążyć do konfrontacji, najlepiej z pedagogiem szkolnym.
Bratu nic nie będzie, to nie jest “podróż sentymentalna” jak to dziwnie ujełaś, tylko pokazanie mu, że można i należy walczyć o swoje w sposób cywilizowany, nie agresją zwrotną.
Chłopiec wrażliwy, ale pod kloszem go nie trzymajcie wzbraniając konfrontacji….

eiffla Dodane ponad rok temu,

Jestem matką tak samo wrażliwego 8-latka. Z tego co opisujesz mój syn jest identyczny. Również komputerowiec, również szkolny prymus a tak wrażliwy i nie umiejący się “odszczekać” że czasem az mnie matkę to boli. Z jednej strony super że nie przezywa dzieci i nie przeklina, ale z były już sytuacje, że ja matka uczyłam do “przezwisk” :Wstyd: (wiem nie pedagogiczne) żeby umiał użyć jak będzie potrzeba.
Na szczęscie nikt go w szkole nie gnębi, ale znając wrażliwość takiego chłopca tematu konfrontacji z rodzicami tego małotala bym nie unikała.
Powinien powiedzieć przy tamtych rodzicach jakie sytacje miały miejsce, a gnębienie w internecie (swoją drogą oburza mnie że tak małe dzieci mają pozakładane konta na fejsie) można zgłosić na policję. I tego też bym użyła jak nic by nie pomagało.

klucha Dodane ponad rok temu,

im bardziej dziecko bedzie pod ochronnym parasolem tym większą krzywdę mu się robi.
Życie to nie jest bajka, od małego trzeba uczyć radzenia sobie z problemami twarzą w twarz.
W dzieciństwie z pomoca rodziców, w życiu dorosłym już nie bedzie rodziców i co wtedy.

mój domowy wrażliwiec nie jedną stresową sytuację ma za sobą i po czasie twierdzę że tylko na dobre mu to wyszło.

szczesciarz Dodane ponad rok temu,

Hmm. Jeśli chodzi o parasol obronny. Wiele dzieci z mojej rodziny wychowywało się od dziecka w szkołach prywatnych, i teraz wyrośli na strasznie inteligentnych ludzi którzy pozakładali swoje firmy i w wieku 26/27 lat mają duży dom, samochód i rodzinę, co więcej nic z tego nie osiągneli biorąc jakikolwiek kredyt 😉

Właśnie przez ten przysłowiowy “parasol Obronny” przed idiotami z patologicznych rodzin, którzy psują nasze dzieci. Sam z takimi się wychowywałem więc wiem o czym mówię, na szczęście miałem swój własny system obrony przed idiotami i wisiało mi zdanie innych 🙂 Podejrzewam że gdyby nie to dzisiaj nie zarabiałbym tyle ile zarabiam, piłbym i nie szanował swojej żony bardziej niż siebie 🙂

chwilowo Dodane ponad rok temu,

Zgadzam się w 100% ze szczęściarzem.
Wpajacie dziecku bardzo słuszne zasady i nie wolno tego zmieniać. Zmieniając go teraz na nowo zrobicie mu krzywdę bo sam nie będzie wiedział co jest dobre a co złe. Odgrywanie się na kolegach stanie się normalne i słuszne wg rozumowania innych.

Przede wszystkim musicie nauczyć dziecko przegrywać. Ogólnie warto walczyć o pierwsze miejsce i zawsze, ale przegrana to nic złego. Jeśli zrozumie, że w tym wszystkim chodzi też o zabawę będzie lepiej. Z wygranej powinien być dumny, a z przegranej się śmiać.
Wtedy dogryzanie przez kolegów stanie się bezsensowne. Dzieci są jak psycholodzy. Widzą co drugiego denerwuje, na co reaguje i co sprawia mu przykrość – w te punkty będzie uderzany przez rówieśników.

Uświadomcie mu, że musi imponować starszym – nauczycielom, komuś kto ma poważanie, a nie innym w dodatku zidiociałym dzieciom.
Zniżanie dziecka do poziomu kolegów to nie wyjście z sytuacji. To szybka droga, ale wbrew zasadom, które przyjęliście.
Rozmawiać z dzieckiem ile się da.

Tutaj trochę inna rzecz sprawdzona przez moją koleżankę. Nie uważam tego za dobre rozwiązanie, ale może warto spróbować.
Jeśli dziecko jest dobre, uczy się wg mnie zasługuje na nagrody. Trzeba dowiedzieć się co w danym momencie jest na topie w szkole. Coś z górnej półki, z czym będzie mógł się pokazać jako pierwszy. To znacznie odwróci uwagę kolegów od innych zdarzeń i być może nawet ten głupszy kolega zacznie zabiegać o jego zainteresowanie.

Pozdrawiam!

bartma Dodane ponad rok temu,

A co w takim razie z tatą? Tata nie chce uczyć dziecka jak się bronić…? Może najwyższy czas? Jeżeli są to tylko zaczepki słowne, to konfrontacja z udziałem pedagoga…

Co za czasy. Jak byłam w podstawówce, chłopaki wychodzili z szkołę, załatwiali co mieli załatwić a po tygodniu podawali sobie rękę. Teraz, chodzenie do psychologa i przedłużanie sprawy. Jeżeli ten drugi dzieciak nie otrzyma “kary”, będzie to robił w nieskończoność.

klucha Dodane ponad rok temu,

to tak na marginesie dodam
że moje dziecko największej krzywdy doznało od dzieci z rodzin niepatologicznych

normalne rodziny, rodzice wykształceni ze stanowiskami, kulturalni.
ot tak po prostu stało się, że moje dziecko było dręczone przez grupę napędzaną przez 3 dziewczynki, którymi rządziła ta najsilniejsza osobowość.
Żadna patologia.

I tylko moge dziękować mądrej pani pedagog że znalazła wyjście z sytuacji.

Znasz odpowiedź na pytanie: dręczenie 9-latka.?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum Atrakcje dla dzieci Zakopane
Zakopane w czasie deszczu...
Dziewczyny wybieram się na tydzień do Zakopanego - prognozy nie napawają optymizmem :( Gdzie można iść z 3 latkiem (no 3 i pół ;) ) w czasie deszczu - bo
Czytaj dalej
Wiek przedszkolny
Urodziny dziecka w domu. Pomysł na dekoracje?
Kochane mamy:) w tym roku planuje zrobić urodziny (3) swojej pociechy w domu. Przyszło mi do głowy, żeby wszystkie dekoracje były w duchy myszki minnie. Czy macie może jakiś fajny
Czytaj dalej