Forum: Pamiętniki

droga do…

ponad rok temu rozpoczęłam z mężem starania o bycie rodziną zastępczą. masa papierków, wywiady środowiskowe, nawet odwiedziny dzielnicowego. setki pytań, nie zawsze miłe rozmowy z paniami z mopsu. ale zostaliśmy zakwalifikowani na kurs. długo na niego czekaliśmy. w czerwcu tego roku dostaliśmy kwalifikacje. ponieważ robiliśmy staż m.in. w rodzinnym pogotowiu opiekuńczym i poczuliśmy, że to jest właśnie to, czym moglibyśmy się zająć, złożyliśmy podanie o utworzenie pogotowia u nas. i zaczęły się schody. tu problem, tam problem, wiele poniżających rozmów z kierowniczką działu rodzin zastępczych. w końcu “znalazł się” powód odmowy.
w tamtej chwili nie miałam już łez, żeby płakać. tyle się mówi o potrzebach, o dzieciach, o braku chętnych na rodziny zastępcze. a okazało się, że dobro dziecka w naszym mieście jest jedynie na plakatach.

postanowiliśmy odłożyć ten temat na parę miesięcy, a po nowym roku zacząć dzwonić do innych miast oraz powiatów i gdzie indziej złożyć nasze podanie.

i nagle – w połowie listopada – wiadomość, że znajomy mojej babci od długiego czasu szuka ludzi, którzy chcieliby zamieszkać w dużym domu na wsi i prowadzić tam rodzinny dom dziecka. to był szok. nie potrafiliśmy zrozumieć jak to nie ma chętnych… po dwóch tygodniach wybraliśmy się tam (300 km od miejsca naszego zamieszkania) na rozmowę. zobaczyliśmy państwowy dom dziecka, a właściwie “dom dla dzieci”. byliśmy już w bielskim domu dziecka i nie ma porównania. dzieci grzeczne, śliczne, mądre, uśmiechnięte. dobrze się uczą, idą w większości na studia, dostają mieszkania jak się chcą usamodzielnić. bajka!

już wtedy się nie zastanawialiśmy. od razu wyraziliśmy chęć przeprowadzenia się i przyjęcia dzieci. jutro o 8:30 decydująca rozmowa z burmistrzem. prosimy o kciuki. tak bardzo pragniemy stworzyć rodzinny dom dziecka. pełny pozytywnych wartości, poszanowania dla drugiego człowieka, a przede wszystkim pełny miłości. wiemy ile to będzie pracy, ile wyrzeczeń (szczególnie na początku). ale to nasze marzenie i damy z siebie wszystko, a nawet jeszcze więcej. tym razem musi się udać! a nasze miasto niech żałuje, że nie dało nam możliwości.

11105 odpowiedzi na pytanie: droga do…

malgosiabezjasia2010-12-08 18:13:56

Laurciu kciuki będą zaciśnięte z całych sił :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

Długo walczyliście by stworzyć rodzinę i pewnie jeszcze długa droga przed wami, by osiągnąć wymarzony cel. Ale najważniejsze, że jesteście już coraz bliżej spełnienia marzeń. Wiem, że Wam się uda, bo cierpliwość i upór zostają wynagrodzone 😀

domi792010-12-08 18:20:24

Trzymam kciuki z całych sił:Kciuki::Kciuki::Kciuki:

koleta2010-12-08 18:25:02

Laurka mocno trzymam :Kciuki::Kciuki::Kciuki: , by się udało 🙂

moni-ka2010-12-08 22:43:36

:Kciuki::Kciuki::Kciuki: za jutrzejszą rozmowę i pozytywne rozstrzygnięcia

ztforka2010-12-09 09:04:50

:Kciuki::Kciuki::Kciuki:

zuzel2010-12-09 09:17:28

Laurka – aż mi łzy popłynęły jak czytałam.
Ja rozumiem że urzędnicy chcą zadbać o dobro dzieci i weryfikują potencjalnych rodziców na wskroś, ale czasem mam wrażenie, że przeginają. W końcu ludziom którzy mają dzieci biologiczne nikt nie stawia takich warunków. Jasne, ze żeby zajmować się dziećmi przysposobionymi “zawodowo”, trzeba mieć więcej predyspozycji i umiejętności, ale bez przesady.

Super, że tak wyszło z tym domem, :Kciuki: oczywiście za rozmowę z burmistrzem. Wierzę, że się uda.
A jak się urzędnicy w Waszym mieście dowiedzą, że udało Wam się gdzie indziej i że świetnie sobie radzicie, to może na drugi raz inaczej będą patrzeć na kolejnych kandydatów.

Powodzenia! I pisz koniecznie co u Was 🙂

szkocik2010-12-09 10:27:56

Laurka- powodzenia, zaciskamy mocno kciuki :Kciuki::Kciuki::Kciuki::Kciuki:

paszulka2010-12-09 10:43:02

Trzymam bardzo mocno ale Ty to wiesz, że ja ciągle trzymam 🙂
:Kciuki::Kciuki::Kciuki:

mimi2010-12-09 12:04:39

Jejciu też kciukam
:Kciuki::Kciuki::Kciuki:

Oby się udało
i oby było jak najwięcej rodzin zastępczych.
Jak rodziłam mojego Olisia była dziewczyna która zostawiała w szpitalu
swoja córeczkę 🙁
I było to jej 4 dziecko które zostawiała w szpitalu i do którego nie zrzekała
się praw rodzicielskich.
Jak patrzę na moje dziecko to nie raz zastanawiam się co dzieje się z tamtą dziewczynką 🙁
I dla takich właśnie dzieci najlepsze są rodziny zastępcze a nie dom dziecka
Gdzie dziecko nie będzie płakać aż nie będzie miało już sił i straci wszelkie nadzieje 🙁
Kiedyś słyszałam że dzieci w domu dziecka nie płaczą bo wiedzą że i tak nikt
do nich nie podejdzie 🙁

Takich rodzin zastępczych jaką możecie dać powinno być więcej
i mam nadzieję że Wam się uda !!!
:Kciuki::Kciuki::Kciuki:

kas2010-12-09 12:27:40

Powodzenia! Trzymam kciuki!

laurka2010-12-09 14:50:33

dziewczyny! dziękujemy za kciuki (choć Laurek strzela mi tu focha, że trzymacie tylko za mnie, ja to inaczej odbieram, ale mniejsza z tym ;))!
kciuki działają!!! :Wow!:

wstępna rozmowa z burmistrzem pozytywna. zgoda jest 🙂
kurcze, normalnie miałam ochotę dziś w pracy położyć nogi na biurku :Wstyd:

jeszcze nie mam odwagi się cieszyć tak do końca. jest jedna sprawa, która trochę nas gnębi. ten dom dziecka tworzony jest pod patronatem katolickiej fundacji. dom dla dzieci, o którym pisałam, kładzie mocny nacisk na wychowanie w wierze i poszanowaniu wartości religijnych. czujemy, że tu też tak “powinno być”. jesteśmy katolikami, ale de facto żyjemy w grzechu – nie mamy ślubu kościelnego. i z mojego powodu mieć go nie możemy. mam nadzieję, że to nie będzie stanowiło problemu nie do przeskoczenia. kurcze, zawsze coś musi wyskoczyć…

jeszcze raz dziękujemy za kciuki i oczywiście prosimy o jeszcze 🙂

laurka2010-12-09 14:55:06

Zamieszczone przez pet-net:

Oby się udało
i oby było jak najwięcej rodzin zastępczych.
Jak rodziłam mojego Olisia była dziewczyna która zostawiała w szpitalu
swoja córeczkę 🙁
I było to jej 4 dziecko które zostawiała w szpitalu i do którego nie zrzekała
się praw rodzicielskich.
Jak patrzę na moje dziecko to nie raz zastanawiam się co dzieje się z tamtą dziewczynką 🙁
I dla takich właśnie dzieci najlepsze są rodziny zastępcze a nie dom dziecka
Gdzie dziecko nie będzie płakać aż nie będzie miało już sił i straci wszelkie nadzieje 🙁
Kiedyś słyszałam że dzieci w domu dziecka nie płaczą bo wiedzą że i tak nikt
do nich nie podejdzie 🙁


🙁
niepojęte. jeszcze żeby te kobiety, które nie chcą dzieci, zrzekały się do nich praw. wtedy dziecko po 6 tygodniach trafia do adopcji. ludzie latami czekają na niemowlęta…
masakra.
jak mieliśmy staż w domu dziecka, to najmłodsza dziewczynka miała pół roku. był też ciut starszy chłopczyk urodzony przez 17-letnią wychowankę.
maluchy często trafiają do rodzinnego pogotowia opiekuńczego – ale to nie jest miejsce docelowe. jednak stanowczo lepsze niż “masowa” placówka.

bertolumia2010-12-09 15:03:06

kobieto jesteś WIELKA

:Kciuki::Kciuki:

mimi2010-12-09 15:19:28

Zamieszczone przez laurka:🙁
niepojęte. jeszcze żeby te kobiety, które nie chcą dzieci, zrzekały się do nich praw. wtedy dziecko po 6 tygodniach trafia do adopcji. ludzie latami czekają na niemowlęta…
masakra.
jak mieliśmy staż w domu dziecka, to najmłodsza dziewczynka miała pół roku. był też ciut starszy chłopczyk urodzony przez 17-letnią wychowankę.
maluchy często trafiają do rodzinnego pogotowia opiekuńczego – ale to nie jest miejsce docelowe. jednak stanowczo lepsze niż “masowa” placówka.

Dokładnie to jest niepojęte bo tyle się mówi o
prawach dziecka
a gdzie w takich przypadkach one są?
Powinno być tak że matka ma 6tyg. na podjęcie decyzji
jeśli po tym czasie dziecka nie chce
od razu automatycznie pozbawia się ją praw rodzicielskich
i taki dzidziuś trafia do rodziny adopcyjnej
a nie do domu dziecka.

laurka2010-12-09 18:31:16

Zamieszczone przez bertolumia:kobieto jesteś WIELKA

:Kciuki::Kciuki:

wiem 😉 ale uwierz, cały czas z tym walczę i się odchudzam :Fiu fiu:

a tak na poważnie, to nie wydaje mi się, żeby to było coś wielkiego. od dzieciństwa o tym marzyłam. zawsze mówiłam, że będę pracować w domu dziecka. gdy pracowałam w liceum i zorganizowałam szkolny wolontariat, to poznałam dom dziecka prawie od podszewki. i wtedy straciłam pewność, że to moje miejsce. wracałam i płakałam.

i teraz pojawiła się możliwość utworzenia takiego małego domu dziecka. nie patrzę na to jak na pracę. to jest życie. to jest spełnienie marzenia. dlatego nie uważam, żebym miała być wielka. co innego mój mąż. nie marzył o czymś takim. a wiem, że teraz tego chce. podjął decyzję o kursie na rodzinę zastępczą chyba dla mnie. bo ja tego chciałam. więc dla mnie to on jest wielki!

ale boimy się. to jest wyzwanie. czy podołamy? czy będziemy w stanie dać tyle ciepła i miłości dzieciom ile tego będą potrzebować? czy zrekompensujemy im lata spędzone w miejscach zupełnie nieodpowiednich? czy pokażemy, że życie to wartość sama w sobie? że należy szanować drugiego człowieka? dużo pytań, dużo wątpliwości… wielki strach.

no i boję się jeszcze bardzo prozaicznej rzeczy: wyprowadzki z mojego ukochanego miasta i życia na wsi tak daleko stąd…

m-amp-m-s2010-12-09 19:00:40

Laurko i Laurku 😉
Jesteśmy tu z Wami, trzymamy kciuki, podziwiamy i mamy nadzieję że taka drobnostka jaką jest brak ślubu kościelnego nie stanie Wam na przszkodzie. Ja osobiście mimo że nie związana z KK licze na to że sa tam ludzie z powołaniem, z dobrym sercem z otwartym umysłem i zauważą że jesteście dobrymi, ludźmi którzy pragną pomagać dzieciom.

Piszcie proszę co tam się po kolei wykluwa, no i czekamy na pozytywny wynik zabiegu Laurka i jak najszybsze wpisy o dzieciaczkach, tych Waszych i tych też Waszych:Kciuki:

zuzel2010-12-09 19:04:51

Zamieszczone przez laurka:dziewczyny! dziękujemy za kciuki (choć Laurek strzela mi tu focha, że trzymacie tylko za mnie, ja to inaczej odbieram, ale mniejsza z tym ;))!
kciuki działają!!! :Wow!:

wstępna rozmowa z burmistrzem pozytywna. zgoda jest 🙂
kurcze, normalnie miałam ochotę dziś w pracy położyć nogi na biurku :Wstyd:

jeszcze nie mam odwagi się cieszyć tak do końca. jest jedna sprawa, która trochę nas gnębi. ten dom dziecka tworzony jest pod patronatem katolickiej fundacji. dom dla dzieci, o którym pisałam, kładzie mocny nacisk na wychowanie w wierze i poszanowaniu wartości religijnych. czujemy, że tu też tak “powinno być”. jesteśmy katolikami, ale de facto żyjemy w grzechu – nie mamy ślubu kościelnego. i z mojego powodu mieć go nie możemy. mam nadzieję, że to nie będzie stanowiło problemu nie do przeskoczenia. kurcze, zawsze coś musi wyskoczyć…

jeszcze raz dziękujemy za kciuki i oczywiście prosimy o jeszcze 🙂
Ja kciukałam za “sprawę”, więc i za Laurka też 🙂
Jeżeli nie możecie mieć ślubu kościelnego, to nie sądzę, żeby był to problem; co innego gdybyście mogli ten ślub mieć, a byście go nie brali.

Zamieszczone przez laurka:wiem 😉 ale uwierz, cały czas z tym walczę i się odchudzam :Fiu fiu:

a tak na poważnie, to nie wydaje mi się, żeby to było coś wielkiego. od dzieciństwa o tym marzyłam. zawsze mówiłam, że będę pracować w domu dziecka. gdy pracowałam w liceum i zorganizowałam szkolny wolontariat, to poznałam dom dziecka prawie od podszewki. i wtedy straciłam pewność, że to moje miejsce. wracałam i płakałam.

i teraz pojawiła się możliwość utworzenia takiego małego domu dziecka. nie patrzę na to jak na pracę. to jest życie. to jest spełnienie marzenia. dlatego nie uważam, żebym miała być wielka. co innego mój mąż. nie marzył o czymś takim. a wiem, że teraz tego chce. podjął decyzję o kursie na rodzinę zastępczą chyba dla mnie. bo ja tego chciałam. więc dla mnie to on jest wielki!

ale boimy się. to jest wyzwanie. czy podołamy? czy będziemy w stanie dać tyle ciepła i miłości dzieciom ile tego będą potrzebować? czy zrekompensujemy im lata spędzone w miejscach zupełnie nieodpowiednich? czy pokażemy, że życie to wartość sama w sobie? że należy szanować drugiego człowieka? dużo pytań, dużo wątpliwości… wielki strach.

no i boję się jeszcze bardzo prozaicznej rzeczy: wyprowadzki z mojego ukochanego miasta i życia na wsi tak daleko stąd…
Widząc Twoje podejście do tematu – podołacie 🙂

Ja lubię wyprowadzki i zaczynanie wszystkiego od nowa, więc dla mnie by to nie był problem. Dacie radę 🙂

mimi2010-12-09 19:42:15

Zamieszczone przez laurka:wiem 😉 ale uwierz, cały czas z tym walczę i się odchudzam :Fiu fiu:

a tak na poważnie, to nie wydaje mi się, żeby to było coś wielkiego. od dzieciństwa o tym marzyłam. zawsze mówiłam, że będę pracować w domu dziecka. gdy pracowałam w liceum i zorganizowałam szkolny wolontariat, to poznałam dom dziecka prawie od podszewki. i wtedy straciłam pewność, że to moje miejsce. wracałam i płakałam.

i teraz pojawiła się możliwość utworzenia takiego małego domu dziecka. nie patrzę na to jak na pracę. to jest życie. to jest spełnienie marzenia. dlatego nie uważam, żebym miała być wielka. co innego mój mąż. nie marzył o czymś takim. a wiem, że teraz tego chce. podjął decyzję o kursie na rodzinę zastępczą chyba dla mnie. bo ja tego chciałam. więc dla mnie to on jest wielki!

ale boimy się. to jest wyzwanie. czy podołamy? czy będziemy w stanie dać tyle ciepła i miłości dzieciom ile tego będą potrzebować? czy zrekompensujemy im lata spędzone w miejscach zupełnie nieodpowiednich? czy pokażemy, że życie to wartość sama w sobie? że należy szanować drugiego człowieka? dużo pytań, dużo wątpliwości… wielki strach.

no i boję się jeszcze bardzo prozaicznej rzeczy: wyprowadzki z mojego ukochanego miasta i życia na wsi tak daleko stąd…

Jak widzę Wasze podejście do tematu to dacie radę
jestem tego pewna :Hura!:

Ja też wyprowadziłam się z miasta na wieś i wierz mi całkiem inne życie
spokój cisza natura zwierzęta 🙂
Do miasta zawsze można pojechać ..chociażby na zakupy :Hyhy:

malgosiabezjasia2010-12-09 20:59:48

Laurki super wieści przynosicie :Hura!::Hura!::Hura!:

A czy podołacie … skoro macie wątpliwości to znaczy, że jesteście świadomi trudności i wyzwań jakie na was czekają, a co się z tym wiąże jesteście gotowi by tym trudom podołać. Bo najważniejsze to wiedzieć, że nie zawsze będzie łatwo i różowo, ale będą chwile które wynagrodzą 100-krotnie te trudy i dla nich warto walczyć o marzenia :Kciuki:

avi2010-12-09 21:09:35

Zamieszczone przez bertolumia:kobieto jesteś WIELKA


sie podpisze 🙂

zazdroszczę odwagi, determinacji i dziękuję Bogu za takich ludzi jak Wy :Buziaki:

oczywiście wieeeelkie kciuki dla Was :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

laurka2010-12-10 06:52:07

Zamieszczone przez pet-net:Dokładnie to jest niepojęte bo tyle się mówi o
prawach dziecka
a gdzie w takich przypadkach one są?
Powinno być tak że matka ma 6tyg. na podjęcie decyzji
jeśli po tym czasie dziecka nie chce
od razu automatycznie pozbawia się ją praw rodzicielskich
i taki dzidziuś trafia do rodziny adopcyjnej
a nie do domu dziecka.

bo prawo swoje, a życie swoje.
zawsze staram się spojrzeć na sprawę z dwóch stron. i niestety czasem się jednak zdarza, że dziewczyna, kobieta w szoku poporodowym oddaje dziecko, a potem gdy hormony się trochę uspokoją, idzie po rozum do głowy i wraca po dziecko. sporadyczne przypadki, ale jednak…
więc te 6 tygodni rozumiem.
ale reszty już nie.
dziecko spędza lata w domu dziecka, a rodzice mają tylko ograniczone prawa albo nawet i tego sąd nie robi. bo to sądy są tu najbardziej chore. niektóre decyzje wołają o pomstę do nieba. naiwnie myślę, że to się kiedyś zmieni…

laurka2010-12-10 06:54:14

Zamieszczone przez avi:sie podpisze 🙂

zazdroszczę odwagi, determinacji i dziękuję Bogu za takich ludzi jak Wy :Buziaki:

oczywiście wieeeelkie kciuki dla Was :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

😮
dziękujemy.

chyba jednak wolałabym nie patrzeć na to w taki “wielki” sposób. bo to wyzwala jeszcze większy strach…
ale damy radę, nie ma bata 🙂 byle tylko nie było przeszkód formalnych ani żadnych innych.

ronda2010-12-10 08:03:19

Zamieszczone przez laurka:wiem 😉 ale uwierz, cały czas z tym walczę i się odchudzam :Fiu fiu:

a tak na poważnie, to nie wydaje mi się, żeby to było coś wielkiego. od dzieciństwa o tym marzyłam. zawsze mówiłam, że będę pracować w domu dziecka. gdy pracowałam w liceum i zorganizowałam szkolny wolontariat, to poznałam dom dziecka prawie od podszewki. i wtedy straciłam pewność, że to moje miejsce. wracałam i płakałam.

i teraz pojawiła się możliwość utworzenia takiego małego domu dziecka. nie patrzę na to jak na pracę. to jest życie. to jest spełnienie marzenia. dlatego nie uważam, żebym miała być wielka. co innego mój mąż. nie marzył o czymś takim. a wiem, że teraz tego chce. podjął decyzję o kursie na rodzinę zastępczą chyba dla mnie. bo ja tego chciałam. więc dla mnie to on jest wielki!

ale boimy się. to jest wyzwanie. czy podołamy? czy będziemy w stanie dać tyle ciepła i miłości dzieciom ile tego będą potrzebować? czy zrekompensujemy im lata spędzone w miejscach zupełnie nieodpowiednich? czy pokażemy, że życie to wartość sama w sobie? że należy szanować drugiego człowieka? dużo pytań, dużo wątpliwości… wielki strach.

no i boję się jeszcze bardzo prozaicznej rzeczy: wyprowadzki z mojego ukochanego miasta i życia na wsi tak daleko stąd…

o tej wyprowadzce to już mówiłam, wiec sie nie bede powtarzac :Fiu fiu: natomiast co do tego, ze dacie tym dzieciom morze miłosci i ze stworzycie super dom dla nich, to nie mam zadnych watpliwosci!!!!!

ty-gry-sek2010-12-10 08:19:14

Laurko chyba nie będę oryginalna jak napiszę,że jesteście z Laurkiem WIELCY,cały czas za Was mocno trzymam :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

adik112010-12-10 09:29:49

Laurko,

az milo przeczytac takie posty. Ja rowniez trzymam mocno kciuki :Kciuki::Kciuki::Kciuki::Kciuki::Kciuki: zeby wszystko sie udalo!!!

mimi2010-12-10 10:59:32

Wierzę że się uda
:Kciuki::Kciuki::Kciuki:
Jesteście Wspaniali
:Hura!::Hura!::Hura!:

blawatek2010-12-10 14:13:45

:Kciuki::Kciuki::Kciuki:
Jestescie cudowni!

olusia2010-12-10 17:09:41

To jeszcze :Kciuki: ode mnie i Milenki 🙂 A zdradzisz co to za wioska?

laurka2010-12-10 17:47:03

Zamieszczone przez Olusia:To jeszcze :Kciuki: ode mnie i Milenki 🙂 A zdradzisz co to za wioska?

na razie nie chcę zdradzać za dużo szczegółów. w każdym razie podkarpacie.

dziewczyny, dziękujemy Wam za tyle ciepłych słów i za otuchę. największe stresy dopiero przed nami… będę tu płakać na pewno. założyłam ten wątek, bo chciałam zapisać naszą historię, chciałam móc podzielić się emocjami. i liczę na rozmowy z Wami.

mimi2010-12-10 19:28:36

Zamieszczone przez laurka:na razie nie chcę zdradzać za dużo szczegółów. w każdym razie podkarpacie.

dziewczyny, dziękujemy Wam za tyle ciepłych słów i za otuchę. największe stresy dopiero przed nami… będę tu płakać na pewno. założyłam ten wątek, bo chciałam zapisać naszą historię, chciałam móc podzielić się emocjami. i liczę na rozmowy z Wami.

Na nas forumowe ciocie zawsze możesz liczyć :Taniec:
Nadal kciukamy za powodzenie :Kciuki:
Kiedy będzie coś więcej wiadomo?

laurka2010-12-10 20:21:56

Zamieszczone przez pet-net:Na nas forumowe ciocie zawsze możesz liczyć :Taniec:
Nadal kciukamy za powodzenie :Kciuki:
Kiedy będzie coś więcej wiadomo?

żebyśmy to wiedzieli… :Hmmm…:
mamy nadzieję, że do końca roku coś się wyklaruje, tym bardziej, że remont domu ma ruszyć “jak najszybciej”.
kurcze, jakby wszystko poszło naprawdę sprawnie, to być może już na najbliższe wakacje pojedziemy do … bielska :Boje się:

asik2010-12-10 21:10:24

Zamieszczone przez laurka:żebyśmy to wiedzieli… :Hmmm…:
mamy nadzieję, że do końca roku coś się wyklaruje, tym bardziej, że remont domu ma ruszyć “jak najszybciej”.
kurcze, jakby wszystko poszło naprawdę sprawnie, to być może już na najbliższe wakacje pojedziemy do … bielska :Boje się:

W Bielsku świetne forumki mieszkają 🙂
Kciukam za Was :Kciuki::Kciuki:
Wzruszyłam się czytając ten wątek, tak bardzo pozytywnie się wzruszyłam
na pewno Wam się uda i wszystko ułoży się po Waszej myśli, wierzę w to głęboko 🙂

laurka2010-12-11 08:47:41

Zamieszczone przez Asik.:W Bielsku świetne forumki mieszkają 🙂
Kciukam za Was :Kciuki::Kciuki:
Wzruszyłam się czytając ten wątek, tak bardzo pozytywnie się wzruszyłam
na pewno Wam się uda i wszystko ułoży się po Waszej myśli, wierzę w to głęboko 🙂

to gdzie te forumki się chowają, że jeszcze z żadną nie dane nam było się poznać…? :Hmmm…:
teraz to chyba zaczniemy się rozglądać za podkarpackimi forumkami :Hyhy:

newsy z wczorajszego wieczora: 20-go grudnia rozmowa z burmistrzem na temat dofinansowania remontu domu. dom jest duży, taki “kolonijny”. na nasze oko – do gruntownego przerobienia. Laurek ma już konkretną wizję – oby spotkała się z aprobatą :Niepewny:

olesia2010-12-11 08:54:17

Dopiero zauważyłam wątek Laurka, przeczytam od dechy do dechy, choć znam Twoją “sprawę”
Trzymam kciuki, bo i mnie to czeka po Nowym Roku 😉

Na razie żegnam!
Do zobaczyska!

laurka2010-12-11 08:57:57

Zamieszczone przez Olesia:Dopiero zauważyłam wątek Laurka, przeczytam od dechy do dechy, choć znam Twoją “sprawę”
Trzymam kciuki, bo i mnie to czeka po Nowym Roku 😉

Na razie żegnam!
Do zobaczyska!

no nie żegnaj, nawet “na razie” 😉

Olesia, adopcja to cudowna sprawa. trudna, szczególnie na początku drogi, ale warta każdego wysiłku.
życzę Wam, abyście znaleźli siłę i jestem pewna, że będziecie fantastycznymi rodzicami adopcyjnymi 🙂

zuzel2010-12-11 09:25:07

Zamieszczone przez laurka:na razie nie chcę zdradzać za dużo szczegółów. w każdym razie podkarpacie.

dziewczyny, dziękujemy Wam za tyle ciepłych słów i za otuchę. największe stresy dopiero przed nami… będę tu płakać na pewno. założyłam ten wątek, bo chciałam zapisać naszą historię, chciałam móc podzielić się emocjami. i liczę na rozmowy z Wami.
Znam ten region i “mentalność” ludzi tam mieszkających 🙂
Na pewno będzie dobrze!

Jak nie chcesz na forum, to może na priv, jaka to miejscowość… please.
PS Na Podkarpaciu będę 23-25 grudnia 🙂

olesia2010-12-11 16:26:37

Zamieszczone przez laurka:no nie żegnaj, nawet “na razie” 😉

Olesia, adopcja to cudowna sprawa. trudna, szczególnie na początku drogi, ale warta każdego wysiłku.
życzę Wam, abyście znaleźli siłę i jestem pewna, że będziecie fantastycznymi rodzicami adopcyjnymi 🙂
To było na razie “żegnam”
Będę tu często , obiecuję !!!

weronika2010-12-11 19:09:22

Laurko i Laurku:)
Życzę wam,aby wasze marzenia ziściły się szybko:Kciuki::Kciuki:bo to,że wszystko się uda,wiem,ale życzę żeby to się udało jak najszybciej,już teraz:)

malgosiabezjasia2010-12-15 18:08:37

Zamieszczone przez laurka:to gdzie te forumki się chowają, że jeszcze z żadną nie dane nam było się poznać…? :Hmmm…:
teraz to chyba zaczniemy się rozglądać za podkarpackimi forumkami :Hyhy:

newsy z wczorajszego wieczora: 20-go grudnia rozmowa z burmistrzem na temat dofinansowania remontu domu. dom jest duży, taki “kolonijny”. na nasze oko – do gruntownego przerobienia. Laurek ma już konkretną wizję – oby spotkała się z aprobatą :Niepewny:

No to 5 dni rozmowa. Mam nadzieje, że burmistrz zrobi wam świąteczny prezent 😀 No i jak zwykle cała masa :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

laurka2010-12-15 18:57:47

Zamieszczone przez weronika1981:Laurko i Laurku:)
Życzę wam,aby wasze marzenia ziściły się szybko:Kciuki::Kciuki:bo to,że wszystko się uda,wiem,ale życzę żeby to się udało jak najszybciej,już teraz:)

dziękujemy 🙂
Zamieszczone przez malgosiabezjasia:No to 5 dni rozmowa. Mam nadzieje, że burmistrz zrobi wam świąteczny prezent 😀 No i jak zwykle cała masa :Kciuki::Kciuki::Kciuki:
a mi się czas wlecze…
dziś doszła do nas informacja, że prezes będzie usiłował “wytargać” koniecznie jakiś papierek. czy raczej wytargać podpis burmistrza. nie wiem dokładnie na czym, ale brzmi optymistycznie 🙂

żeby uspokoić choć trochę sumienie, poszłam dziś do … biura sądu metropolitalnego. chciałam się przekonać, jak naprawdę wygląda możliwość orzeczenia nieważności małżeństwa. godzinę rozmawiałam z księdzem. zaprosił mnie na kolejną rozmowę za tydzień. mam przyjść z pismem (5 stron!!!), które pójdzie do kurii… mam obawy. ale nie mogę nie spróbować, prawda?

Znasz odpowiedź na pytanie: droga do…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Regulowane łyżwy?
Dziewczyny, jak myślicie, to jakiś szajs? jak niektóre z Was wiedza Dawidek chce nauczyć się jeździć na łyżwach i zastanawiam się nad takimi regulowanymi. Dać sobie spokój czy kupić?
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Bindeez
Znacie? Macie? Fajne to to? Jak w użytkowaniu to wygląda? Faktycznie się trzyma jak się spryska wodą? Nie wiem czy jest sens kupować czy lepiej jakieś "zwykłe" koraliki :Niepewny::Niepewny:
Czytaj dalej