Druga strata wyczekiwanego Aniolka:(

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)
  • Autor
    Wpisy
  • #93303

    anita253

    hey, chcialam podzielic sie z wami moimi przezyciami po stracie dwoch ciaz. jestem mezatka od dwoch i pol roku.obecnie mieszkamy w wielkiej brytanii i o powiekszenie rodziny staralismy sie od poczatku.w pierwsza ciaze zaszlam w sierpniu 2006 i bylam bardzo szczesliwa,choc od poczatku szczescie nam nie dopisywalo, gdyz szukalam pomocy u polskiego lekarza i trafilam na oszusta, ktora podawal sie za gina a wcale nim nie byl.na pierwszym usg angielscy lekarze wykryli nieprawidlowosci i dwa tygodnie pozniej serduszko juz nie bilo.nasze upragnione malenstwo odeszlo w 16tyg.przezylismy to strasznie,bylam jak w amoku.na drugi dzien juz byl tylko szpital,leki na wywolanie porodu i tak urodzilam nasze malenstwo:(
    gdy bylo juz po wszystkim od samego poczatku pragnelam malenstwa. staralismy sie rok. w listopadzie 2007 udalo sie. bylam szczesliwa doo wczoraj….ponownie przestalo bic serduszko w 22 tyg. czulam sie swietnie, nie plamilam, nie mialam boli, poprostu zylam ciaza i glaskalam brzuszek… dzis ciezki dzien mnie czeka bo ide do szpitala i znowu to samo, bede rodzic mojego aniolka.strasznie sie boje i mam ogromny zal….nie potrafie sie z tym pogodzic.nikt kto przez to nie przeszedl nie potrafi tego zrozumiec……

    #1817593

    misia27

    Łączę się z Tobą w bólu 🙁
    (*)(*)(*) dla Twoich Aniołków.



    #1817594

    gosik

    Bardzo mi przykro 🙁

    Czy po pierwszej stracie robiono dziecku jakieś badania? Czy wam kazano?
    ja straciłam dziecko w 36 tygodniu – serduszko również przestało bic….jednak u nas badania wyszły ok, dziecko nie miało żadnych wad…był to ,,przypadek”

    Wiem że ciężko ci o tym teraz myślec, nie wiem jak jest w Wielkiej Brytanii, ale może warto by zrobiono dokładną sekcję zwłok, pobrano wycinki do badania…byście poznali przyczynę…..

    Bardzo mi przykro, pozdrawiam i przytulam….

    #1817595

    usianka

    bardzo, bardzo Ci współczuje 🙁

    Mam nadzieje, ze nie zostawia Was samych z niepewnoscia. Jezeli taka sytuacja sie powtarza, to lekarze powinni szukac przyczyny i zrobic szczegolowe badania, lacznie z genetycznymi. Na oddziale, na ktory kiedys trafilam, ordynator w takiej sytuacji zalecal wszystkie mozliwe badania.

    #1817596

    anita253

    dzieki za wsparcie, ale z kazda chwila, gdy czas zbliza sie do konca, bol jest jeszcze wiekszy….
    za kilka godzin wracamy do szpitala i mam wielka nadzieje ze juz dzis wroce do domu.
    jesli chodzi o pierwsza ciaze, to angielscy lekarze stwierdzili ze odklejalo sie lozysko i nie bylo szans, natomiast zaraz po calym zajsciu bylam w Polsce i robilam sobie badania na choroby wirusowe, i okazalo sie ze w trakcie ciazy przeszlam toksoplazmoze. mam wielki zal do angielskich lekarzy teraz, bo przy stracie pierwszej ciazy, powiedzieli ze zrobia wszystko zeby to sie nie powtorzylo.
    a teraz od poczatku wszystko bylo ok, czulam sie swietnie. zadnych plamien itp. bylismy na pierwszym usg i tez bylo ok, pozniej wizyta u poloznej i choc bardzo dluga szukala serduszka malenstwa stwierdzila ze wszystko jest ok i nie ma potrzeby na przesuniecie wizyty z usg, a jednak my mielismy racje………..
    dzisiaj za kilka godzin jade do szpitala na dokonczenie zabiegu. najpierw dostalam tabletki i po dwoch dobach mam wrocic do szpitala. mam nadzieje ze jeszcze dzis wroce do domu 🙁

    #1817597

    jolunia10

    anita253!tak mi przykro-sama w marcu straciłam maleństwo w 13 tyg ciązy-dzidziusiowi nie biło serduszko-wiem przez co teraz przechodzisz!okropnych strat doznałas juz w zyciu-przytulam mocno-trzymaj sie dzielnie!acha u mnie tez nie było objawów ze cos złego sie dzieje-żadnych bóli,krwawienia,plamienia-jak u ciebie-wszystko było w najlepszym porządku!także strasznie to przeżyłam!trzymaj sie cieplutko!



    #1817598

    anita253

    bardzo dziekuje za slowa otuhy i ciepla, ale tym razem ze strata nie moge sobie poradzic…..zostal mi tylko wielki bol, cierpienie, zal do calego swiata no i zdjecie naszej kruszynki……
    jest mi przykro dziewczyny takze z waszych strat i cierpien. jestem z wami…..
    gosik bardzo chcialabym wiedziec jak ty poradzilas sobie z bolem? nie potrafie sobie tego wyobrazic:(
    przytulam was wszystkich cierpiacych bardzo mocno

    #1817599

    alice82

    Zamieszczone przez anita253
    bardzo dziekuje za slowa otuhy i ciepla, ale tym razem ze strata nie moge sobie poradzic…..zostal mi tylko wielki bol, cierpienie, zal do calego swiata no i zdjecie naszej kruszynki……
    jest mi przykro dziewczyny takze z waszych strat i cierpien. jestem z wami…..
    gosik bardzo chcialabym wiedziec jak ty poradzilas sobie z bolem? nie potrafie sobie tego wyobrazic:(
    przytulam was wszystkich cierpiacych bardzo mocno

    Jejku Kochana tak mi przykro nawet nie wiem co powiedzieć…przytulam Ciebie baaardzo mocno

    #1817600

    pasiasta

    Koszmar – jeden z tych, których się boję;-((((((((((((((
    Przytulam

    [*]
    [*]
    [*]

    #1817601

    adonay

    Bardzo ci wspolczuje,mocno przytulam i zycze Bozego ukojenia i pocieszenia,by wszelki ból rozczarowanie szybko odeszly.Mimo tego,co przeszlas trzymaj sie dzielnie,nie poddawaj.po czesci rozumiem twoj bol bo ja od poczatku ciazy walczylam o utrzymanie ciazy blizniaczej -udalo mi sie,ale bralam od poczatku i prawie do konca leki na podtrzymanie ciazy,lezalam w szpitalu kilka razy,bylam pod stala kontrola.wiem,ze bol jest okropny,ale mimo tego staraj sie pozytywnie myslec wierzac,ze zostanie ci to wynagrodzone.Wiem,ze dzis sa to dla ciebie moze jakies slowa,ale zycze ci tego szczerze-takiego pokoju ducha i wiary na lepsze.sciskam



    #1817602

    oola32

    Bardzo bardzo Ci współczuję. Też przeżyłam ten koszmar dwa razy. Mocno przytulam.

    #1817603

    olcia

    tak bardzo mi przykro, przytulam…



    #1817604

    anita253

    czy ten bol kiedys minie??? dzis mja tydzien jak moja kruszynka odeszla….
    cierpiene i zal ciagle jest w moich myslach i sercu. ciagle zadaje sobie jedno pytanie, czy ja nie jestem stworzona do rodzenia dzieci. tak bardzo pragne je miec i przytulac….
    moje malenstwo mialo przyjsc na swiat w sierpniu, tyle mialam planow i czekalam z wytesknieniem a i tego skarbu nie bylo mi dane tuic w ramionach
    kocham was i nigdy o was nie zapomne…..
    16.11.2006/ 16 tydz./ [*], 26.04.2008 / 22 tydzien/ Gracjanek [*]

    #1817605

    szkocik

    Zamieszczone przez anita253
    hey, chcialam podzielic sie z wami moimi przezyciami po stracie dwoch ciaz. jestem mezatka od dwoch i pol roku.obecnie mieszkamy w wielkiej brytanii i o powiekszenie rodziny staralismy sie od poczatku.w pierwsza ciaze zaszlam w sierpniu 2006 i bylam bardzo szczesliwa,choc od poczatku szczescie nam nie dopisywalo, gdyz szukalam pomocy u polskiego lekarza i trafilam na oszusta, ktora podawal sie za gina a wcale nim nie byl.na pierwszym usg angielscy lekarze wykryli nieprawidlowosci i dwa tygodnie pozniej serduszko juz nie bilo.nasze upragnione malenstwo odeszlo w 16tyg.przezylismy to strasznie,bylam jak w amoku.na drugi dzien juz byl tylko szpital,leki na wywolanie porodu i tak urodzilam nasze malenstwo:(
    gdy bylo juz po wszystkim od samego poczatku pragnelam malenstwa. staralismy sie rok. w listopadzie 2007 udalo sie. bylam szczesliwa doo wczoraj….ponownie przestalo bic serduszko w 22 tyg. czulam sie swietnie, nie plamilam, nie mialam boli, poprostu zylam ciaza i glaskalam brzuszek… dzis ciezki dzien mnie czeka bo ide do szpitala i znowu to samo, bede rodzic mojego aniolka.strasznie sie boje i mam ogromny zal….nie potrafie sie z tym pogodzic.nikt kto przez to nie przeszedl nie potrafi tego zrozumiec…

    Przeżyłam 🙁 Strasznie mi przykro i bardzo Wam spółczuję. Ja doczekałam się Dzidziusia i jestem pewna ,że dla Was również zaświeci TO Słońce. Tego życzę Wam z całego serca. Przytulam Cię mocno i pozdrawiam.

    #1817606

    grazyna-kramek

    Witam Cię Anitko.Jest mi bardzo przykro jak również z całego serca spółczuje.Rozumiem Twoje rozczarowanie,oraz ból jaki Ci towarzyszy po stracie aniołków.Wiem co czujesz i jakie myśli Cię nie opuszczają.Sama mam dwa aniołki w niebie córeczke i synka.Moja pierwsza ciąża wielka radość.W 23tygodniu ciąży okazało się że córeczka jest chora(tzw bezczaszkowiec).Wielki szok,rozczarowanie,ból,szukanie winy w sobie i w wszystkich.A pierwsze pytanie jakie się pojawia to dlaczego mnie to spotkało?Oczywiście nie ma na nie odp.Kolejny lekarz potwiedził diagnoze.Potem szpital,wywołanie bóli,poród,okropne czyszczenie na żywo koszmar który myślałam,że nigdy się nie skończy.Szybko zaszłam ponownie w ciążę po mies.Choć lekarze zalecają odczekac 6mieś.Wszystko pięknie się zapowiadało.W 10 tygodniu zaczęłam plamić.Ponownie szpital,zastrzyki na podtrzymanie.Udało się.W 24 tyg znów szpital na załorzenie szewków.Prosty zabieg.Mój pobyt był zaplanowany w szpitalu tylko na 2 dni.Lecz okazało się że pecherz płodowy jest w pochwie,i mam się zastanowić jakie 2 imię wygraweruje na pomniku.Leżałam plackiem 2 tyg szewki się sunęły.Inny lekarz postanowił spróbować powtórzyć zabieg w 26tyg.Leżałam w szpitalu w swoim mieście do 29tyg.Nie wstawałam.Nawet nie mogłam usiąść.W 29 tyg zostałam przewieziona do szpitala wojewódzkiego.Tam ponowne leżenie do 34tyg oraz wyjście służbowe.Na 4 tyg zostałam wypisana do domu oczywiście zachowano leki jak i wizyta w poradni K.W 38tyg powrót na oddział patologii ciąży.Zdjęcie szewków.W40tyg urodziłam przepiękną córkę.Dziś ma 11 lat.Po 7 latach postanowiliśmy miec 2 dziecko.Przez 2 lata nie mogłam zajśc w ciąże.W końcu udało się.Ponowna radość.W 16 tyg okazało się że odeszly mi wody połodowe.Szpital.Diagnoza 2 lekarza taka sama.Dodatkowo wysokie zakarzenie organizmu.Na usg dzieciątko żyło.Serduszko biło jak dzwon,więc nie mogą ot tak usunąć.A w moim przypadku najlepiej aby mój organizm sam podjął czynność porodową.Leżłam 10 dni czekajac aż dzieciątko umrze(boże jakie są myśli)Organizm sam jednak podjał akcje porodową urodzilam synka.Po urodzeniu synka porobiłam z meżem badania w poradni genetycznej.Jesteśmy zdrowi.Dodatkowo wysłali mnie do poradni odzwierzecej i jestem całkowicie zdrowa.Więc zdecydowaliśmy się na dzieciątko.Zaszłam w ciążę.Oczywiście niezmierna radość przepełniona z wielkim strachem.Pierwsze usg 6 tyg.Z usg wyszło 4tyg nie było widać zarodka ale pęcherzyk płodowy miał rozmiary prawidłowe.Dostałam leki na podrzymanie ciąży.Samopoczucie moje jest cudowne bez żadnych dolegliwości.Po trzech tyg kolejna wizyta u lekarza.Usg wykazało że serduszko nie bije.Martwa ciąża.Rano do szpitala.Diagnoza potwierdziła się.Spowodowali poronienie.Założyli mi czopek który spowodował bóle brzucha jak i mocne krwawienie.Cała noc sie męczyłam z bólem brzucha i krwawieniem.Rano zrobili zabieg pod całkowita narkozą.Wczoraj dopiero wyszlam do domu.Muszę się trzymać.Anitko doszłam do wniosku że przysłowie;co nas nie zabije to nas wzmocni ma sens.Po 3 ciąży zwątpiłam nawet w boga.Gdzie jest ten miłosierny bóg?Ale tak musiało być,taki mój los.Jestem z Toba całym sercem.Rzadne słowa nie pocieszą Twojej obolałej duszy.Czas leczy rany nie duszę.Utrata dzieci pozostane w Tobie.Ale przyjdzie moment,że się spotkamy z naszymi aniołkami.Gdzieś na nas czekają na naszą miłość.Jeśli masz chęć odezwij sie do mnie prywatnie.Mój adres [email]lezka316@wp.pl[/email] Napewno się odezwę.Ściskam Cię.Pa

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close