Dwa porody w wodzie a kazdy taki inny….

Postów wyświetlanych: 6 - od 1 do 6 (wszystkich: 6)
  • Autor
    Wpisy
  • #7684

    ahjp

    …ale jak bym miala miec trzecia dzidzie to tez koniecznie (jak wszystko byloby dobrze) ma urodzic sie w wannie – choc trzeciego nie planuje (nigdy nie mow nigdy 🙂 )

    Tak przyszla na swiat Julianka:
    20 stycznia odszedl mi czop i wiedzialam , ze najpozniej za tydzien bedzie moja perelka juz ze mna. W piatek 21.1 wieczorem, czulam caly czas regularne skurcze ale , ze mnie nic nie bolalo to sie zbytnio tym nie przejmowalam. Okolo 1:00 (juz 22.01.00) kiedy skurcze byly juz od kilku godzin co 2-3 minuty powiedzialam do meza: „Dariusz ja sie na tym nie znam ale wedlog ksiazki powinnismy jechac do szpitala, tylo ze mnie nic nie boli“. Ale pojechalsmy, w szpitalu polozna mnie zbadala , zrobila CTG potem przyszedl lekarz tez zbadal i powiedzial , ze rozwarcie jest na 2cm i jak to pierwsze dziecko to moge spokojnie wrocic do domu, ale oczywiscie moge tez zostac , to bylo okolo 2:30. Wiec zdecydowalismy sie , ze zostaniemy , moj maz byl caly czas zemna. Odraru chcialam do wody. Bylo tak przytulnie…. przyciemnione swiatelko na suficie jak gwiazdeczki , cieplutka woda….. „Dariusz czy to nie powinno mnie czasem bolec?“ w zla godzine wypowiedziene slowa!!!
    Zaraz potem musialam wyjsc na badania i po nich 3:30, jak mnie chwycily bole to ledwo wlazlam do wanny zpowrotem. Oooooo jaka to byla ulga, ale nie na dlugo do 5:00 mialam tak silne i czeste skurcze, ze nie moglam powiedziec „tak“ lub „nie“ jak sie mnie pytali czy mi juz wody odeszly. Polozna kazala mi krzyczec tak jak bole narastaja, to sie darlam. O 5:00 ciach jakby nozem uciol, zadnego bolu przyszly „bole parte“, ktore byly calkiem bezbolesne. Tym razem przerwy byly zbyt dlugie a parcia zbyt ktotkie. Juliance glowka 6 razy wychodzila i cofala sie do srodka. Wkoncu wyszka glowka i na 15min odeszla mi calkiem skurcze… To nie bylo bolesne ale z wysilku bylam jak w amoku. Wkoncu polozyli mi dzidzie ma brzuchu, Dariusz obciol pepowine pozniej dostal ja na rece i pomagal przy badaniach. Momentu ja Julianka lezac u mnie na brzuch podniosla lekko glowke i spojzala na mnie nigdy nie zapomne i jej skorki.
    Juliana urodzila sie o 7:15 dokladnie na termin, 52cm dluga,3830g ciezka i ob.glowy 35cm

    A tak urodzila sie Patricia:
    Juz ponad dwa miesiace mialam bolesna skurcze, rozwaricie (na dobre 4ch) i jeden falszywy alarm. O 1:00 w nocy obudzilam sie z poteznymi bolami odrazu co 3-4 min, ale ze to nie pierwszy raz wiec siedzialam na lozku , patrzylam w zegarek i zastanawialam sie kiedy odudzic meza. Wytrzymylam do okolo 4:30. Po piatej bylismy w szpitalu, polozna mnie zbadala i dostalismy pokoj juz na porodowce. Musialm biegac po schodach, spacerowac itd ale nic sie nie zmienialo. O 12:00 przyszli lekarze mnie ogladac, prawie zadnych zmian tyle , ze sie rozwarcie powiekrzylo na 5cm. „Dzisiaj juz Pani urodzi przy 5cm juz nie ma innej mozliwosci. „ Chcialam ,zeby mi dali cos na przyspieszenie ale to bylo jeszcze za wczesnie – ich zdaniem. Dariusz w koncu zrezygnowal i pojechal do domu. O 16:00 , ciagle bez zadnych zmian, to mi dali kroplowke („ wreszcie!!! Wydz juz Patricia, mamusia cie bardzo prosi..“ ) Ale oczywiscie nadal sie nic konkretnego nie dzialo i o 18:00 zdecydowali , ze musze stac bo to juz za dlugo trwa. Ja tam ledwo stalam przy kazdym skurczu ledwo bylam wstanie utrzymac sie na nogach, ale zeczywiscie dopiero wtedy cos sie zaczelo dziac. Akorat wrocil moj maz do szpitala na final. Juz pod sam koniec pozwoli mi wejsc do wanny. Zadnej roznicy nie bylo dla mnie miedzy bolami partymi a normalnymi, tylko myslalam: „kiedy dostane te cholerna bole parte „ i mi ja polozyli na brzuch. Zdziwilam sie. Dariusz , jak za pierwszym razem odcia coreczke i uczestniczyl przy badaniach. Chcialam odrazu wrocic do domu ale ,ze to bylo wieczorem wiec zostalam do rana. Zapach dziecka—to tym razem mi utkwilo w pamieci.
    Patricia urodzila sie 11.10.01 o 20:02 (8dni za wczesnie) 50 cm dluga, 3360g i 34 cm ob.glowki..

    #135856

    dorocia

    Re: Dwa porody w wodzie a kazdy taki inny….

    Na palcach u jednej reki mozna policzyc szpitale w Polsce, ktore oferuja taki luksus jak porod w wodzie. Smutne to, ale prawdziwe. Tym bardziej smutno, gdy czyta sie takie wypowiedzi jak twoja, bo to dla ciebie jest normalne, jest tutaj nieosiagalne.



    #135857

    ahjp

    Re: Dwa porody w wodzie a kazdy taki inny….

    Tego typu porody sa coraz bardziej popularyzowane tak jak i porody ambulatoryjne (co sobie bardzo chwale),

    #135858

    agnesthm

    Re: Dwa porody w wodzie a kazdy taki inny….

    Witaj Ahjp! Ja tez mieszkam w Niemczech tylko ze w Giessen i jestem po raz drugi w ciazy. Bardzo sie boje porodu gdyz pierwsze dziecko rodzilam doslownie przez 3 dni, teraz moj maz i kolezanki zaproponowaly mi porod w wodzie, ale mam troche objekcje.Czy mogla bys mi powiedziec jak to jest i czy to jest prawda ze w wodzie mniej boli niz normalny porod i czy z drugim dzieckiem jest lepiej niz z pierwszym przy porodzie. Dziekuje z gory za odpowiedz i pozdrawiam Agnes

    #135859

    ahjp

    Re: Dwa porody w wodzie a kazdy taki inny….

    Tak mniej boli co do tego nie mam zadnych watpiliwosci, to prawda przez ciepla wode tez sie lepiej cialo rozciaga. Moj drugi porod byl dorzo gorsz po pierwsze , ze trwal 19 godzin po drugie, ze musialam stac i wogole 2,5 miesiaca wczesniej zaczely mi sie (bolesne) skurcze po 12 godzin dziennie , orzedwczesne rozwarcir. Ale sama faza parcia byla krotsza tyle,ze bolesna . Porod mialam z kroplowka.

    Gdyby sie zdarzylo , ze bede miec trzecie dziecko to napewo bede je rodzic w wodzie.

    Agnieszka

    #135860

    agnesthm

    Re: Dwa porody w wodzie a kazdy taki inny….

    No zobacze jak to bedzie jeszcze mam troche czasu do zastanowienia.Jestem dopiero w 17 tyg. ciazy wiec jeszcze pomysle.Dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam Agnes

Postów wyświetlanych: 6 - od 1 do 6 (wszystkich: 6)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close