Dzieci a instrumenty czyli odkrywanie talentu..

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 56)
  • Autor
    Wpisy
  • #106010

    kotagus

    Jak wpada się na to, ze dziecko ma talent muzyczny i warto w ten talent zainwestować? U domu naszym nikt talentów muzycznych nie przejawia, ani cała rodzina wstecz… A Mati u kolegi zobaczył keyboard i zaczął brząkać, ponoć wykazał się „słuchem”. Ja tego nie ocenię, bo fałszuję nawet kotka na płotku 😉 Matiemu instrument się spodobał – pytanie czy nie jednorazowo? A może warto jakoś fachowo to sprawdzić – żeby się jakiś wirtuoz nie zmarnował 😀 Wytłumaczcie mi – jak się odkrywa te talenty muzyczne? Dziecko np. ma w domu pianino i jako trzylatek zaczyna brzdąkać? A jak nie ma w domu, jak można zaobserwować skłonności muzyczne? Czy odwrotnie – rodzice spełniając swoje marzenia/ambicje kupują wybrany instrument i uczą gry i albo zaskoczy albo i nie…

    A te szkoły muzyczne jak działają? Dziecko już w pierwszej klasie na czymś gra? Wie, że chce? Potrafi? Czy idzie do tej pierwszej klasy i tam dostaje do ręki np. skrzypce i się uczy? Skąd wiadomo wcześniej, że będzie go to interesować (przed zapisaniem do sz. muzycznej?)

    Nie rozważam szkoły muzycznej dla Matiska :D, ale zastanawiam się czy nie warto posłać go na zajęcia w Szkole Yamahy na podstawie tak niewielkiej przesłanki jak przypadkowa „gra” u kolegi… Co myślicie?

    #3919241

    Anonim

    ja tez sie zainteresuje odpowiedziami.Majek uwielbia brzdakac;-) chyba jak kazdy 3.5 latek…czessto u babci „gra”na ppianinie,czasem nawet wychodzi jej melodia;-) teoretycznie jest obciazona genetyczni
    -tato,3 siostry taty/szkola muzyczna
    -tesciowa gra na akordeonie
    -moja mama spiewala w chorze,babcia tez
    -ja podspeiwuje,nie falszuje…
    jest szansa ze cos odziedziczy….



    #3919242

    zuzel

    Zamieszczone przez kotagus
    Jak wpada się na to, ze dziecko ma talent muzyczny i warto w ten talent zainwestować? U domu naszym nikt talentów muzycznych nie przejawia, ani cała rodzina wstecz… A Mati u kolegi zobaczył keyboard i zaczął brząkać, ponoć wykazał się „słuchem”. Ja tego nie ocenię, bo fałszuję nawet kotka na płotku 😉 Matiemu instrument się spodobał – pytanie czy nie jednorazowo? A może warto jakoś fachowo to sprawdzić – żeby się jakiś wirtuoz nie zmarnował 😀 Wytłumaczcie mi – jak się odkrywa te talenty muzyczne? Dziecko np. ma w domu pianino i jako trzylatek zaczyna brzdąkać? A jak nie ma w domu, jak można zaobserwować skłonności muzyczne? Czy odwrotnie – rodzice spełniając swoje marzenia/ambicje kupują wybrany instrument i uczą gry i albo zaskoczy albo i nie…

    A te szkoły muzyczne jak działają? Dziecko już w pierwszej klasie na czymś gra? Wie, że chce? Potrafi? Czy idzie do tej pierwszej klasy i tam dostaje do ręki np. skrzypce i się uczy? Skąd wiadomo wcześniej, że będzie go to interesować (przed zapisaniem do sz. muzycznej?)

    Nie rozważam szkoły muzycznej dla Matiska :D, ale zastanawiam się czy nie warto posłać go na zajęcia w Szkole Yamahy na podstawie tak niewielkiej przesłanki jak przypadkowa „gra” u kolegi… Co myślicie?

    To się wypowiem, bo 2 szkoły muzyczne zaliczyłam.

    Jak sprawdzić:
    – wyklaszcz jakiś rytm – niech powtórzy
    – czy jak puścisz piosenkę to tańczy do rytmu?
    – zaśpiewaj kilka dźwięków lalala i poproś żeby powtórzył (najpierw w równym tempie, potem tempo zróżnicuj)
    – zagraj na tym keybordzie kilka dźwięków i poproś żeby je zaśpiewał

    Tak jak opisałam wygląda egzamin do szkoły muzycznej.

    Te wielkie talenty potrafią np. jak usłyszą piosenkę w radiu, zagrać na pianinie nawet jednym palcem linię melodyczną ze słuchu.

    Już w 1 klasie szkoły muzycznej dziecko gra.
    Po egzaminie często komisja sugeruje, do jakiego instrumentu dziecko ma predyspozycje. Dla 6 czy 7 letniego malucha z tego co pamiętam, to w grę wchodzi tylko fortepian i skrzypce. Do skrzypiec potrzebny jest lepszy słuch niż do pianina i to trudniejszy do opanowania instrument.

    Niektóre dzieci mają osobiste preferencje, innym jest wszystko jedno, inne nie mają wyboru.

    Z obserwacji: dziecku instrument podoba się dopóki dobrze mu idzie – umie nauczyć się zagrać to co nauczyciel zada. Jak są problemy to szybko się zniechęca.

    Szkoła Yamahy to dużo bardziej lightowe rozwiązanie niż szkoła muzyczna. Pewnie nie ma tylu zajęć z kształcenia słuchu i rytmiki.

    Czy warto posłać? Zapytaj dziecko, czy w ogóle chce. Jeśli tak, to może pochodzić miesiąc i zobaczyć czy mu spodoba się czy nie.

    Jak coś jeszcze mi się przypomni to dopiszę.

    #3919243

    kotagus

    Zamieszczone przez zuzelka83
    Jak sprawdzić:
    – wyklaszcz jakiś rytm – niech powtórzy
    – czy jak puścisz piosenkę to tańczy do rytmu?
    – zaśpiewaj kilka dźwięków lalala i poproś żeby powtórzył (najpierw w równym tempie, potem tempo zróżnicuj)
    – zagraj na tym keybordzie kilka dźwięków i poproś żeby je zaśpiewał

    Szkoła Yamahy to dużo bardziej lightowe rozwiązanie niż szkoła muzyczna. Pewnie nie ma tylu zajęć z kształcenia słuchu i rytmiki.

    Czy warto posłać? Zapytaj dziecko, czy w ogóle chce. Jeśli tak, to może pochodzić miesiąc i zobaczyć czy mu spodoba się czy nie.

    Jak coś jeszcze mi się przypomni to dopiszę.

    Co do testu, nie mam szans go przeprowadzić ja, bo sama mam ucho nadepnięte 😉 Dlatego pójdziemy na tę lekcję żeby zobaczyć czy w ogóle Mati się nadaje – a co do chcenia mówi, że chce, ale czy to poważne „chcenie” jest to nie wiem… :Hmmm…:

    #3919244

    Anonim

    Dzieki Zu za fajna odp;-)
    moze i moje dziecko by mialo talent,ale nie zmusze jej do powtorzenia…nie lubi polecen…wszystko jest na nie…moze jakos podchodami ja sprawdze;-)
    tanczy do rytmu,nawet walec;-)
    edytuje
    sprawdzalam klaskanie;-)
    podalam rytm klask klask klaskklask.
    odp majki klask klask,hopsa hopsa raz dwa trzy klaszczemy…dopowiedziala sobie tekst;-)sie nie da;-)

    #3919245

    zuzel

    Zamieszczone przez PKS
    ja tez sie zainteresuje odpowiedziami.Majek uwielbia brzdakac;-) chyba jak kazdy 3.5 latek…czessto u babci „gra”na ppianinie,czasem nawet wychodzi jej melodia;-) teoretycznie jest obciazona genetyczni
    -tato,3 siostry taty/szkola muzyczna
    -tesciowa gra na akordeonie
    -moja mama spiewala w chorze,babcia tez
    -ja podspeiwuje,nie falszuje…
    jest szansa ze cos odziedziczy….

    PKSiku – obciążenie genetyczne to jak we wszystkim – kop a dobry początek. Dalej to już ciężka praca. No ale bez tej krzty talentu wirtuozem się nie zostanie, co najwyżej dobrym rzemieślnikiem (tak mi w szkole muzycznej do głowy kładli).

    Talenty warto rozwijać. Chociaż do chórki dziecięcego bym Majutka posłała.



    #3919246

    qr-chuck

    Mam w rodzinie kilku muzyków – takich grających w filharmonii, uczących w szkołach muzycznych…
    Z reguły te „talenty” to są to ambicje rodziców – dzieci posyłane są do szkół muzycznych, muszą się tam wykazać minimalnym słuchem (wbrew pozorom nie wszyscy muzycy mają słuch absolutny) tam w zależności od słuchu dobiera się im instrument i… jechane.
    Ostatnio kuzynka szukała taśmy z dzieciństwa, gdzie jest ona jako dziecko, ćwiczy gamy i płacze – chciała pokazać swoim najmłodszym uczniom, że ona TEŻ nie chciała grać i płakała na lekcji…

    #3919247

    zuzel

    Zamieszczone przez kotagus
    Co do testu, nie mam szans go przeprowadzić ja, bo sama mam ucho nadepnięte 😉 Dlatego pójdziemy na tę lekcję żeby zobaczyć czy w ogóle Mati się nadaje – a co do chcenia mówi, że chce, ale czy to poważne „chcenie” jest to nie wiem… :Hmmm…:

    No proszę Cię… przecież on nie ma idealnie powtórzyć. jak dasz 2 dźwięki niskie i 1 wysoki to zorientujesz się czy tak powtórzył czy dał np 1 niski i 2 wysokie.
    Idźcie na lekcję, oby byli uczciwi i nie zachęcali mimo ewentualnego braku talentu, tylko po to, żebyście im kasę nabijali.

    Jak chce to super. A na poważnie to się okaże, jak będzie musiał ćwiczyć, żeby przygotować się na następną lekcję. No i wtedy zobaczysz – będzie ćwiczył z przyjemnością, czy nie będzie chciał.

    Zamieszczone przez PKS
    Dzieki Zu za fajna odp;-)
    moze i moje dziecko by mialo talent,ale nie zmusze jej do powtorzenia…nie lubi polecen…wszystko jest na nie…moze jakos podchodami ja sprawdze;-)
    tanczy do rytmu,nawet walec;-)

    Poczucie rytmu to już bardzo dużo 🙂
    A nie bawi się w piosenkarkę? Nie śpiewa piosenek z bajeczek dla dzieci czy tych przedszkolnych? Nie wiem czy chodzicie do kościoła, ale tam też można łatwo sprawdzić jak pieśni dziecku idą 🙂

    #3919248

    Anonim

    Zamieszczone przez zuzelka83
    PKSiku – obciążenie genetyczne to jak we wszystkim – kop a dobry początek. Dalej to już ciężka praca. No ale bez tej krzty talentu wirtuozem się nie zostanie, co najwyżej dobrym rzemieślnikiem (tak mi w szkole muzycznej do głowy kładli).

    Talenty warto rozwijać. Chociaż do chórki dziecięcego bym Majutka posłała.

    ja wiem,smieje sie z tym obciazeniem,chciaz milo by bylo jakby poszla w sady ciotek…(tu sie pochwale cudzymi osiagnieciami bo swoich nie mam -jedna kompozytorka druga spiewaczka)

    sprawdzalam klaskanie;-)
    podalam rytm klask klask klaskklask.
    odp majki klask klask,hopsa hopsa raz dwa trzy klaszczemy…dopowiedziala sobie tekst;-)sie nie da;-)
    __________________

    #3919249

    bep

    Zamieszczone przez kotagus
    Co do testu, nie mam szans go przeprowadzić ja, bo sama mam ucho nadepnięte 😉 Dlatego pójdziemy na tę lekcję żeby zobaczyć czy w ogóle Mati się nadaje – a co do chcenia mówi, że chce, ale czy to poważne „chcenie” jest to nie wiem… :Hmmm…:

    Świetny pomysł! Pójdźcie na lekcję. Pożyczcie na miesiąc/dwa instrument. Jak będzie grał to wtedy kupicie. Moja siostra miała zapęd. Szczęście, że rodzice w nic nie zainwestowali bo jej przeszło 😉
    Moje niespełnione marzenie to gra na gitarze w szkole muzycznej. Pod koniec podstawówki bardzo chciałam. Rodzice twierdzili, że za późno… Zrezygnowałam. Teraz trochę żałuję. Brzdąkam z akordów, ale to nie to 😉
    Wyżywam się jak śpiewam :Cwaniak: Ale miny rodziny bezcenne :Fiu fiu::Śmiech:



    #3919250

    marzena-28

    szkoła muzyczna

    Opowiem jak było u nas, może komuś pomoże.
    Predyspozycje muzyczne odkryła pani w przedszkolu. Prowadziła przedszkolną orkiestrę, w której córka grała na cymbałkach. Wcześniej pani z batelu podkreślała niezwykła muzykalnośc dzecka, dobre poczucie rytmu.

    Na początku byłam bardzo oporna co do szkoły muzycznej, takiego ukierunkowania…
    ale jak zobaczyłam jaką radość daje dziecku gra, jak ćwiczy pamieć, z jakim zaangażowaniem córka ćwiczy do koncertów, uległam.
    Poszliśmy na egzamin do szkoły muzycznej.
    Polegają one na sprawdzeniu słuchu muzycznego, predyspozycji do tego typu kształcenia. Nie badają talentu, ani predyspozycji do danego instrumentu. Jesli dziecko nie „trafi” w instrument można próbować go zmienić.
    Córka za sprawą swojej Pani, która wyrobiła w niej miłosc do skrzypiec, wybrała właśnie ten instrument. U nas w szkole muzycznej zdawało się na konkretny instrument.
    Nigdy wcześniej nie miała skrzypiec w ręce. Na egzaminie też nie dawali jej skrzypiec, a egzamin był przy pianinie. Miała zaśpiewać piosenkę, wyklaskać kilka taktów za panią, powiedzieć który dźwiek zagrany wyższy, który niższy…

    Dostała się i we wrześniu ze szkoły pozyczyliśmy wymarzone skrzypce 🙂
    Jak do tej pory entuzjazm trwa, a nawet rośnie z każdym prawidłowo wykonanym ćwiczeniem 🙂
    Jest to co prawda duży wysiłek, trzeba ćwiczyć z dzieckiem, na początku chodzić na lekcje
    razem z dzieckiem i pomagać, pilnować uwag profesora…

    Powodzenia w wyborach i życzę wszystkim wspaniałych Pań (w przedszkolu, na kółkach tanecznych) które zapracowanym rodzicom pomogą w dostrzeżeniu talentów dzieci.

    Gra w szkole muzycznej bardzo ćwiczy koncentrację, sumienność i cierpliwość.
    Idąc z córką do szkoły muzycznej ja sama przenoszę się do innego świata. Tam nikt sie nie spieszy, nie irytuje oczekiwaniem na swoją kolejkę…. Może i mnie się to kiedyś udzieli…

    #3919251

    zuzel

    Zamieszczone przez kurczak
    Mam w rodzinie kilku muzyków – takich grających w filharmonii, uczących w szkołach muzycznych…
    Z reguły te „talenty” to są to ambicje rodziców – dzieci posyłane są do szkół muzycznych, muszą się tam wykazać minimalnym słuchem (wbrew pozorom nie wszyscy muzycy mają słuch absolutny) tam w zależności od słuchu dobiera się im instrument i… jechane.
    Ostatnio kuzynka szukała taśmy z dzieciństwa, gdzie jest ona jako dziecko, ćwiczy gamy i płacze – chciała pokazać swoim najmłodszym uczniom, że ona TEŻ nie chciała grać i płakała na lekcji…

    To widzę, ze podobnie jak u mnie 🙂 U mnie talentu zero, u siostry słuch absolutny. Ale ja ambitna byłam i tylko dzięki ciężkiej pracy do jakiegoś tam etapu doszłam. Później barierą był brak talentu. Wszystko – poczucie rytmu, słuch można wyćwiczyć. Pytanie tylko, czy warto, czy nie lepiej szukać innego talentu.
    Ćwiczyłyśmy obie by zaspokoić ambicje rodziców. To co się działo u nas w domu jak nie chciałyśmy ćwiczyć to był koszmar.

    Dlatego polecam raczej zajęcia w domu kultury, ognisku muzycznym – takie bardziej luźne, a nie sformalizowane jak w szkole muzycznej z egzaminami co pół roku na sali koncertowej przed kilkunastoosobową komisją. Te egzaminy to mi się do dziś śnią po nocach.



    #3919252

    bep

    Zamieszczone przez zuzelka83
    Poczucie rytmu to już bardzo dużo 🙂
    A nie bawi się w piosenkarkę? Nie śpiewa piosenek z bajeczek dla dzieci czy tych przedszkolnych? Nie wiem czy chodzicie do kościoła, ale tam też można łatwo sprawdzić jak pieśni dziecku idą 🙂

    Moi po niedzielnej Mszy latają po domu i śpiewają „jestes Radością mojego życia” w ustach dwulatka brzmi to rewelacyjne :Wow!:
    Zresztą u nas religijny repertuar króluje. Ciekawa jestem czy swoje preferencje prezentują w przedszkolu :Hmmm…: bo obaj z pokazywaniem jadą :Cwaniak: Strasznie mi się to podoba. Pewnie wszystkie dzieci by robiły tak samo, ale tylko swoje widzę w akcji. Polecam poobserwować – mam talent może się schować :Fiu fiu:

    #3919253

    zuzel

    Zamieszczone przez Bep
    Moi po niedzielnej Mszy latają po domu i śpiewają „jestes Radością mojego życia” w ustach dwulatka brzmi to rewelacyjne :Wow!:
    Zresztą u nas religijny repertuar króluje. Ciekawa jestem czy swoje preferencje prezentują w przedszkolu :Hmmm…: bo obaj z pokazywaniem jadą :Cwaniak: Strasznie mi się to podoba. Pewnie wszystkie dzieci by robiły tak samo, ale tylko swoje widzę w akcji. Polecam poobserwować – mam talent może się schować :Fiu fiu:

    he he. Pamiętam swój egzamin do drugiej szkoły muzycznej (miałam 15 lat jak zdawałam). Wszystkie testy przeszłam a na koniec kazali mi piosenkę zaśpiewać. No zamurowało mnie totalnie bo nic nie przygotowałam… Bałam się zaśpiewać cokolwiek, że utwór będzie za ambitny albo za mało ambitny, albo że się wyłożę. Czarna dziura, a komisja czeka. Szukam gorączkowo w pamięci i przychodzi mi do głowy tylko pieśń religijna, no ale do świeckiej szkoły zdawałam, więc chyba nie wypada. Poza tym czarna dziura. Żadnego tekstu nie mogłam sobie przypomnieć.
    Zapytałam w końcu czy mogę tą religijną. Zdziwili się, ale pozwolili. No i zdałam nawet.

    #3919254

    zuzel

    Zamieszczone przez Marzena_28
    Opowiem jak było u nas, może komuś pomoże.

    Marzenka, życzę Wam wytrwałości i wielu sukcesów muzycznych!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 56)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close