Dzieci w kościele – post nie tylko dla praktykujących.

Na fanpage’u rodzice.pl znalazłam post – pozwolę sobie zacytować:

“[h=5][I]DRODZY RODZICE!

Kiedy wchodzę do Kościoła, zauważam, że przychodzą rodzice z małymi dziećmi. W trakcie odprawiania mszy słyszę ich płacz, krzyk, a nawet piskliwe wrzaski na cały budynek. Wg mnie takie dzieci nie rozumieją, co się w Kościele dzieje. Również nie potrafią zachować się jak inni. Rodzice się modlą, a dziecko nagle płacze. Nawet przez to nie można zwrócić uwagi ani na Ewangelię, ani na kazania. Często matki wychodzą z pociechami, aby innym nie przeszkadzały, i więcej z nimi nie wracają.
Około roczne dzieci zaczynają interesować się światem ? to naturalne z ich strony. Ale, gdy są brane do Kościoła ? są dręczone przez rodziców. Jest to niemal brak wyobraźni! Jak można wprowadzać takie dziecko, jak jeszcze nie wie, o co chodzi na ceremonii w Kościele. Powinno zacząć chodzić, kiedy uczęszcza do przedszkola i uczestniczy w zajęciach z religii. Wtedy będzie rozumiało, że kiedykolwiek pozna Boga, a nawet zacznie z Nim rozmawiać przez modlitwę.
Najlepiej jest tak, abyście mogli przychodzić na Msze Święte oddzielnie, ponieważ dzieci małe nawet, jak jest zima, nie potrafią się zachować. Dlatego dzieciom należy dać jeszcze dużo czasu, aż zrozumieją wiarę i się przekonują do Waszego wyznania. Na jedną mszę może pójść ojciec, a na drugą matka ? i odwrotnie, wtedy chodzenie odbędzie się bez stresu i nie będzie żadnych przerwanych modlitw.
WIĘC SKOŃCZMY Z UDRĘCZENIEM MAŁYCH DZIECI W KOŚCIELE!

Z poważaniem Wierna Katoliczka”[/I][/h]
Gdzie nasza tolerancja? Wiernej Katoliczce przeszkadzają maleńkie dzieci biegające po “domu bożym”. Wierna Katoliczka powinna Biblię przejrzeć – najlepiej taką obrazkową. Nigdy mi nie przeszkadzały ganiające się dzieciaki…kiedyś o to chyba chodziło – żeby w kościele dzieci czuły się dobrze. Nie będę tu przytaczać żadnych fragmentów ewangelii czy innych pism. No ale taki apel i to WIERNEJ to chyba troszkę przesadzony co?

153 odpowiedzi na pytanie: Dzieci w kościele – post nie tylko dla praktykujących.

zuzel Dodane ponad rok temu,

AguQ Wierna Katoliczka nie jest odosobniona w swoich poglądach. Znam wiele osób które mówią to samo. Że biegające dzieci przeszkadzają w skupieniu i modlitwie, że matka wywalająca pierś na wierzch w pierwszej ławce ich gorszy (matka dziecka które było chrzczone).

Myślę, że tu trzeba sporo wyczucia i z jednej i z drugiej strony.
Są msze dedykowane dla dzieci i tam inaczej biegające dzieci są odbierane (albo powinny) niż np. na rekolekcjach dla dorosłych.

Ze swojej strony mogę powiedzieć, że nienaturalnym dla mnie jest, żeby chodzić na osobne msze z mężem. Do kościoła idziemy całą rodziną. W zimie jak Młody zaczyna rozrabiać, to wychodzimy na zewnątrz. Wcześniej, jak było cieplej, rzadko kiedy wchodziliśmy do kościoła, raczej byliśmy na zewnątrz, tak jak większość rodziców z małymi dziećmi.

aguq Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez zuzelka83:AguQ Wierna Katoliczka nie jest odosobniona w swoich poglądach. Znam wiele osób które mówią to samo. Że biegające dzieci przeszkadzają w skupieniu i modlitwie, że matka wywalająca pierś na wierzch w pierwszej ławce ich gorszy (matka dziecka które było chrzczone).

Myślę, że tu trzeba sporo wyczucia i z jednej i z drugiej strony.
Są msze dedykowane dla dzieci i tam inaczej biegające dzieci są odbierane (albo powinny) niż np. na rekolekcjach dla dorosłych.

Ze swojej strony mogę powiedzieć, że nienaturalnym dla mnie jest, żeby chodzić na osobne msze z mężem. Do kościoła idziemy całą rodziną. W zimie jak Młody zaczyna rozrabiać, to wychodzimy na zewnątrz. Wcześniej, jak było cieplej, rzadko kiedy wchodziliśmy do kościoła, raczej byliśmy na zewnątrz, tak jak większość rodziców z małymi dziećmi.

Ja nie chodzę do kościoła, ale jak Wojtek będzie większy to chcę mu pokazać jaką drogą może pójść. I faktycznie są msze dla dzieci (przynajmniej u nas) na innych nie ma biegających małych rozwrzeszczanych dzieciaków 🙂

Szkoda, że TAK BARDZO WIERNI ludzie zaprzeczają samym sobie. Dziecko to cud – kościół to DOm Boży… itd itd. No a publiczne karmienie piersią popieram 🙂

fasolada Dodane ponad rok temu,

zuzelka, Ty tak powaznie o tym karmieniu przed oltarzem?

mimbla Dodane ponad rok temu,

Karmienie piersią pod ołtarzem to IMO gruba przesada. Toż już można chyba wyjść na 5 minut chociażby do samochodu czy jak “przypili” do zakrystii. Nie nakarmiła dziecka przed mszą czy co? Przecież msza trwa góra godzinkę można nakarmić i po mszy.
Ja nie zabieram dziecka do kościoła właśnie w celu nie zakłócania spokoju innym. Mój z tych rozbrykanych jest. (Chociaż i tak chodzę od wielkiego dzwonu) Mi osobiście takie bardzo rozbrykane, biegające po całym kościele i wrzeszczące dzieciaki przeszkadzają.

crazy Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez zuzelka83:AguQ Wierna Katoliczka nie jest odosobniona w swoich poglądach. Znam wiele osób które mówią to samo. Że biegające dzieci przeszkadzają w skupieniu i modlitwie, że matka wywalająca pierś na wierzch w pierwszej ławce ich gorszy (matka dziecka które było chrzczone).

czy kościół jest miejscem, żeby się ganiać ? – nie
więc dlaczego zarzucamy brak tolerancji tym, którym to przeszkadza ?

o ile jestem w stanie zaakceptować płaczące maluchy, to denerwują mnie szalejące 5-cio, 6-ciolatki. I mamusie patrzące na nie z pobłażliwością; IMO – właściwe zachowanie w Kościele powinno się wpajać dziecku od najmłodszych lat; a dzieci w tym wieku już powinny zrozumieć, co to znaczy zachować ciszę, nie biegać, nie stukać itp.; jeśli nie wytrzymują (rozumiem, zdarzają się dzieci niepokorne), to może jest za wcześnie, żeby uczestniczyły w całej mszy?

crazy Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Mimbla.:Karmienie piersią pod ołtarzem to IMO gruba przesada. Toż już można chyba wyjść na 5 minut chociażby do samochodu czy jak “przypili” do zakrystii. Nie nakarmiła dziecka przed mszą czy co? Przecież msza trwa góra godzinkę można nakarmić i po mszy.
Ja nie zabieram dziecka do kościoła właśnie w celu nie zakłócania spokoju innym. Mój z tych rozbrykanych jest. (Chociaż i tak chodzę od wielkiego dzwonu) Mi osobiście takie bardzo rozbrykane, biegające po całym kościele i wrzeszczące dzieciaki przeszkadzają.

podpiszę się

tygrysiakitka Dodane ponad rok temu,

Ostatnio byłam w kościele z siostrzenicą na mszy dla dzieci i bylo ich sporo, ale większą część stanowily starsze Panie. Siedziałyśmy obok takiej Pani, a przed nami byla kobieta z trojką małych dzieci i jak to dzieci brykaly… Starsza Pani caly czas kiwała glową tak jakby chciala powiedzieć “co te dzieci tutaj robią”… dodam, że prawie nie uczesniczyła w tej mszy tylko się im przygladała, nie otworzyła nawet ust… Dla mnie to jest chore, dlatego są takie msze żeby dzieci mogły w niej uczestniczyć i sposród 5-6 mszy w całym dniu wybieraja właśnie tą, przynajmniej wszystkie matki mogłyby usiąść…

fasolada Dodane ponad rok temu,

ale msza dla dzieci charakteryzuje sie tym,ze jestt inna oprawa muzyczna, inne kazanie/homilia itd zupelnie nie chodzi w niej o to,a by dzieci mogly wowczas biegac po kosciele!!! natomiast branie niemowlaka do kosciola (szczegolnie w sezonie chorobowym jaki mamy teraz) jest wg mnie nieodpowiedzialnoscia ze strony rodzicow.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Najlepszym rozwiązaniem jest specjalna msza dla dzieci.

Piszecie, że ludziom przeszkadzają dzieci w kościele, u nas coraz częściej starsi ludzie chcą przepędzać dzieci z placu zabaw.
Raz kobitka stała nade mną i zrzędziła non stop, abym uspokoiła dzieci.
Dzieci się normalnie bawiły, fakt hałasowały, jak to na placu zabaw.
Ja się zastanawiam, gdzie te dzieci mają przebywać, aby ludzie nie zrzędzili.

tygrysiakitka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Fasolada:ale msza dla dzieci charakteryzuje sie tym,ze jestt inna oprawa muzyczna, inne kazanie/homilia itd zupelnie nie chodzi w niej o to,a by dzieci mogly wowczas biegac po kosciele!!! natomiast branie niemowlaka do kosciola (szczegolnie w sezonie chorobowym jaki mamy teraz) jest wg mnie nieodpowiedzialnoscia ze strony rodzicow.

I z tym się zgodzę, ale takie 3-4 latki już co nieco z takiej mszy wynoszą…

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez TygrysiaKitka:Ostatnio byłam w kościele z siostrzenicą na mszy dla dzieci i bylo ich sporo, ale większą część stanowily starsze Panie. Siedziałyśmy obok takiej Pani, a przed nami byla kobieta z trojką małych dzieci i jak to dzieci brykaly… Starsza Pani caly czas kiwała glową tak jakby chciala powiedzieć “co te dzieci tutaj robią”… dodam, że prawie nie uczesniczyła w tej mszy tylko się im przygladała, nie otworzyła nawet ust… Dla mnie to jest chore, dlatego są takie msze żeby dzieci mogły w niej uczestniczyć i sposród 5-6 mszy w całym dniu wybieraja właśnie tą, przynajmniej wszystkie matki mogłyby usiąść…

Zamieszczone przez ulaluki:Najlepszym rozwiązaniem jest specjalna msza dla dzieci.

Piszecie, że ludziom przeszkadzają dzieci w kościele, u nas coraz częściej starsi ludzie chcą przepędzać dzieci z placu zabaw.
Raz kobitka stała nade mną i zrzędziła non stop, abym uspokoiła dzieci.
Dzieci się normalnie bawiły, fakt hałasowały, jak to na placu zabaw.
Ja się zastanawiam, gdzie te dzieci mają przebywać, aby ludzie nie zrzędzili.

Amen

Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez TygrysiaKitka:I z tym się zgodzę, ale takie 3-4 latki już co nieco z takiej mszy wynoszą…

No tak, ale może rodzice chcą razem być w kościele.

Nie przesadzajmy z tymi chorobami, w sumie nigdzie nie można by wychodzić, bo zarazki są wszędzie, nikogo wpuszczać, bo może przynieść chorobę. Nie ma co wpadać w paranoję.

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:No tak, ale może rodzice chcą razem być w kościele.

Nie przesadzajmy z tymi chorobami, w sumie nigdzie nie można by wychodzić, bo zarazki są wszędzie, nikogo wpuszczać, bo może przynieść chorobę. Nie ma co wpadać w paranoję.
I tu się też podpiszę!

Naprawdę siedzicie/siedziałyście z małymi dziećmi w domu?
Jak ich układ immunologiczny zareagował jak rozpoczęły kontakt z codziennością?

fasolada Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez lilavati:I tu się też podpiszę!

Naprawdę siedzicie/siedziałyście z małymi dziećmi w domu?
Jak ich układ immunologiczny zareagował jak rozpoczęły kontakt z codziennością?

Z dzieckiem kilkutygoniowym/kilkumiesiecznym- nie chodze ani do kociola (wyjatkiem byl chrzest), ani do centrum handlowego,nie wchodze do apteki. spacer, swieze powietrze- jak najbardziej. podobnie nie wyobrazam sobie,aby ktos “zakatarzony” odwiedzal takie dziecko. przecierz takie dzieci sa zawsze albo przed albo po szczespieniu bezposrednio. glupi katar u 4misiecznego dziecka jest koszmarem- po co go narazac.
z odpornoscia- tfu! tfu! obecnie Mlodego nie ograniczam w kontaktach. ale przeziebienie to w wieku >1roku to juz zupelnie inna choroba

tygrysiakitka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:No tak, ale może rodzice chcą razem być w kościele.

Nie przesadzajmy z tymi chorobami, w sumie nigdzie nie można by wychodzić, bo zarazki są wszędzie, nikogo wpuszczać, bo może przynieść chorobę. Nie ma co wpadać w paranoję.

Chodziło mi o to, że 3-4 latki wynosza cos z tej mszy tzn. jakąś naukę, przeslanie, a nie choroby 😀

halinasuperdziewczyna Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Fasolada:Z dzieckiem kilkutygoniowym/kilkumiesiecznym- nie chodze ani do kociola (wyjatkiem byl chrzest), ani do centrum handlowego,nie wchodze do apteki. spacer, swieze powietrze- jak najbardziej. podobnie nie wyobrazam sobie,aby ktos “zakatarzony” odwiedzal takie dziecko. przecierz takie dzieci sa zawsze albo przed albo po szczespieniu bezposrednio. glupi katar u 4misiecznego dziecka jest koszmarem- po co go narazac.
z odpornoscia- tfu! tfu! obecnie Mlodego nie ograniczam w kontaktach. ale przeziebienie to w wieku >1roku to juz zupelnie inna choroba

O, to ja zupelnie odwrotnie 🙂
Z trzydniowa corka bylam juz u dentysty. Chodzilismy i do sklepow i do apteki, a przede wszystkim podrozowalismy komunikacja miejska. Maks do 2 rz. Zachorowal raz, Mloda ze 2 razy, ale dopiero po roku.

jbielu Dodane ponad rok temu,

Halina u mnie to samo. jako ze nie mam rodziny w poblizu, bylam zawsze skazana sama na siebie. kiedy maz byl w pracy ktos musal roic żakupy, zalatwiac sprawy w urzedach itp.
z mlodym od poczatku jezdzilam do CH, czy na moje lekarskie wizyty. nie wyszlismy na tym zle.

a wracajac do kosciola. jestem osoba niepraktykujaca z roznych powodow. nie uczestnicze w mszach swietych, ale bywam w kosciele.
mlody tez bywa.

wydaje mi sie ze zawsze znajdzie sie miejsce gdzie dzieci bed przeszkadzaly.
niedawna sytuacja o gorce posypanej piaskiem przez starszych loatorow bloku bo dzieci zjezdzajac na sankach za glosno sie zachowywaly.
niestety naszemu starszemu spoleczenstwu nigdy sie nie dogodzi. zawsze jest i bedzie cos nie tak.

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez AguQ:Gdzie nasza tolerancja? Wiernej Katoliczce przeszkadzają maleńkie dzieci biegające po “domu bożym”. Wierna Katoliczka powinna Biblię przejrzeć – najlepiej taką obrazkową. Nigdy mi nie przeszkadzały ganiające się dzieciaki…kiedyś o to chyba chodziło – żeby w kościele dzieci czuły się dobrze. Nie będę tu przytaczać żadnych fragmentów ewangelii czy innych pism. No ale taki apel i to WIERNEJ to chyba troszkę przesadzony co?

Rączki w małdrzyk, buzia w ciup i prosto do nieba, “wierna” katoliczko :Hyhy:

Dzieci MAJĄ PRAWO przebywać w kościele, nie tylko na mszach dziecięcych.

marnat Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez beamama:Rączki w małdrzyk, buzia w ciup i prosto do nieba, “wierna” katoliczko :Hyhy:

Dzieci MAJĄ PRAWO przebywać w kościele, nie tylko na mszach dziecięcych.

Oczywiście, że mają prawo.
I o ile 3latek jeszcze nie jest w stanie usiedzieć i wysłuchać całej mszy. Chodzi po kościele, ogląda, głośno komentuje- po prostu jest zainteresowany. To o tyle w przypadku 6cio latka bieganie, krzyczenie w kościele IMO nie jest do zaakceptowania. Szkolniaki przygotowują się do I Komunii Świętej i kościół powinny już odbierać w innych kategoriach a nie jako plac zabaw, czy miejsce na plotki z koleżankami.

telimena Dodane ponad rok temu,

A ja patrze na to z drugiej strony – matki małego dziecka – żywiołowego i ciekawskiego 2-latka. Jeśli to możliwe nie zabieram go tam gdzie może przeszkadzać innym. Staram się przypomnieć sobie jak patrzyłam na świat nie mając mojego “pępka świata”.

Nie zabieram go do knajpek w czasie gdy jest tam pełno ludzi bo wiem że moze skończyć się to bieganiem między stolikami a to nie jest miłe gdy ktoś w czasie jedzenia szturcha o twój stołek. Jeśli już idę z młodym do kościoła to nie zabieram na inne msze niż dziecięce a i wtedy nie pozwalam mu na biegi po kościele.

Co do zakupów – zabieram Młodego wszędzie (zazwyczaj chodzimy na pobliski bazarek) – bo inaczej musiałabym w domu głodna siedzieć 😉 Ponieważ Kacper przyzwyczajony do zakupów jest w czasie nich grzeczny (zazwyczaj) ale i tak kilkakrotnie widziałam oburzone spojrzenie wlepione we mnie że dziecko się kręci w kolejce i rady że na zakupy to lepiej samemu bo “dziecku się nudzi” – na taką radę kiedyś powiedziałam jednej konkretnie “sfuczanej” pani – ze ja bardzo chętnie się zastosuje tyle że ona albo będzie mi te zakupy robić albo z młodym w domu zostawać 😉 Na szczęście cała kolejka mnie poparła i było ciut weselej w kolejce i nikomu się juz nie nudziło 😉

Podsumowując – dzieci mają swoje prawa do bycia głośnym i ruchliwym ale staram się by jego prawo nie odbierało innym prawa do spokojnego odpoczynku czy skupienia w czasie mszy.

halinasuperdziewczyna Dodane ponad rok temu,

Powiem Wam, ze tak z reka na sercu mi samej starej babie trudno usiedziec przez godzine na mszy w skupieniu. Jako dziecko odbieralam kosciol jako straszliwa nude, tydziez miejsce spotkania z kolezankami. Z wlasnej i nieprzymuszonej woli we wczesnej mlodosci i jako nastolatka bym do kosciola na msze nie poszla. Rozumiem te dzieciaki i swoim oszczedzam koscielnych doznan i ofukiwania przez sfrustrowane dewotki.

marnat Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez telimena:

Podsumowując – dzieci mają swoje prawa do bycia głośnym i ruchliwym ale staram się by jego prawo nie odbierało innym prawa do spokojnego odpoczynku czy skupienia w czasie mszy.

Pozwól że się podpiszę.
To zdanie powinno być puentą tego wątku.

aguq Dodane ponad rok temu,

Jestem ciekawa co na to księża? 🙂

telimena Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez AguQ:Jestem ciekawa co na to księża? 🙂

Ksiądz tez człowiek – zależy pewnie na jakiego trafisz 🙂 Jeden podejdzie do tego “a niech biegają” a inny będzie miał minę “gdzie jest matka tego dziecka które biega”…

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

a ja sie nawet zgodzę.
dla małego dziecka msza to nuda i ciagłe upominanie “cicho”,” nie gadaj” ,”siadaj”,”klękaj”…. po co ,pytam….. po co????
co taki rodzic ma z mszy kiedy musi co 5 minut latać za dzieckiem,upominać ,brac na ręce,sadzać w ławce….. chyba ,że traktuje to jako niedzielny obowiązek -odfajkowana obecnośc na mszy -a zapytany po mszy o czym było kazanie pewnie by nie wiedział…..dla mnie Zupełny Bezsens .bo do kościoła się idzie z potrzeby ducha i słucha sie słowa bożego ze zrozumieniem a nie między jedną pogonią za maluchem a drugą.zreszta inni też chcą spokojnie wysłuchac słowa bożego a nie pisków , krzyków i wyścigów.
nie chodziłam nigdy z małym dzieckiem do kościoła bo pamietam jak mnie to we wczesnym dzieciństwie nudziło i tyle.
mój mąż bardzo długo miał uraz do kościoła przez to,że babcia odkąd pamięta ciągała go na wszystkie możliwe msze i siedział między śpiewającymi arie operowe babciami znudzony i wkurzony,że koledzy w tym czasie grają w piłkę….
całe szczęście są msze dla dzieci .
u nas jest to osobna msza w kaplicy prowadzona zupełnie inaczej i takie cos rozumiem i pochwalam. jeszcze się dosyć nachodzą do kościoła w dorosłym życiu jeśli same o tym zdecydują.
Amen

justinas Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez AguQ:Jestem ciekawa co na to księża? 🙂

Ostatnio ksiądz był u nas po kolędzie. Jak zobaczył moje dziecko w akcji, a dodam, że Leon dawał czadu na 200 % – biegał od lewej do prawej, piruety i inne to powiedział: on tak zawsze?, jak tak to współczuję, życzę dużo sił i wytrwałości… Zgadało się wtedy o chodzeniu do kościoła, że go nie zabieramy, bo go za bardzo nosi. Powiedział nam, że jemu dzieci rozbrykane w kościele nie przeszkadzają, w końcu to tylko dziecko. Tylko, że my nic z tej mszy nie wynosimy, szkoda mi nerwów i chodzimy oddzielnie.

Poza tym póki co moje dziecko omija szerokim łukiem kościoły, ostatnio w wakacje chciałam bardzo pójść, a nie miałam go z kim zostawić. Myślę sobie niech chociaż dookoła kościoła po dworze pochodzi. E tam – nawet za mur kościelny nie przeszedł, tak się darł:Hyhy:

Nie wiem jak inni księża:Hmmm…:, ten co u nas był na kolędzie akurat wyjątkowo tolerancyjny. Poza tym u nas nie ma mszy dla dzieci.

Jeszcze jeden przykład gdzieś sprzed 30 lat. Mój mały brat ucieka w kościele, babcia go goni, on do niej: głupia ty, głupia!!! Babcia ze wstydu się pali, a ksiądz przez mikrofon z ambony z uśmiechem: A niech sobie dziecko pohasa …:D

julianne Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez zuzelka83:AguQ Wierna Katoliczka nie jest odosobniona w swoich poglądach. Znam wiele osób które mówią to samo. Że biegające dzieci przeszkadzają w skupieniu i modlitwie, że matka wywalająca pierś na wierzch w pierwszej ławce ich gorszy (matka dziecka które było chrzczone).

Myślę, że tu trzeba sporo wyczucia i z jednej i z drugiej strony.
Są msze dedykowane dla dzieci i tam inaczej biegające dzieci są odbierane (albo powinny) niż np. na rekolekcjach dla dorosłych.

Ze swojej strony mogę powiedzieć, że nienaturalnym dla mnie jest, żeby chodzić na osobne msze z mężem. Do kościoła idziemy całą rodziną. W zimie jak Młody zaczyna rozrabiać, to wychodzimy na zewnątrz. Wcześniej, jak było cieplej, rzadko kiedy wchodziliśmy do kościoła, raczej byliśmy na zewnątrz, tak jak większość rodziców z małymi dziećmi.
Otóż to i my z takich mszy korzystamy,jeśli już zabieramy dzieciaki do kościoła, przynajmniej starszemu się nie nudzi na kazaniu,które jest specjalnie dla takich dzieci.

julianne Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW:a ja sie nawet zgodzę.
dla małego dziecka msza to nuda i ciagłe upominanie “cicho”,” nie gadaj” ,”siadaj”,”klękaj”…. po co ,pytam….. po co????
co taki rodzic ma z mszy kiedy musi co 5 minut latać za dzieckiem,upominać ,brac na ręce,sadzać w ławce….. chyba ,że traktuje to jako niedzielny obowiązek -odfajkowana obecnośc na mszy -a zapytany po mszy o czym było kazanie pewnie by nie wiedział…..dla mnie Zupełny Bezsens .bo do kościoła się idzie z potrzeby ducha i słucha sie słowa bożego ze zrozumieniem a nie między jedną pogonią za maluchem a drugą.zreszta inni też chcą spokojnie wysłuchac słowa bożego a nie pisków , krzyków i wyścigów.
nie chodziłam nigdy z małym dzieckiem do kościoła bo pamietam jak mnie to we wczesnym dzieciństwie nudziło i tyle.
mój mąż bardzo długo miał uraz do kościoła przez to,że babcia odkąd pamięta ciągała go na wszystkie możliwe msze i siedział między śpiewającymi arie operowe babciami znudzony i wkurzony,że koledzy w tym czasie grają w piłkę….
całe szczęście są msze dla dzieci .
u nas jest to osobna msza w kaplicy prowadzona zupełnie inaczej i takie cos rozumiem i pochwalam. jeszcze się dosyć nachodzą do kościoła w dorosłym życiu jeśli same o tym zdecydują.
Amen

O tu się podpiszę nogami i rękami, jeśli pozwolisz:) Poza tym, zmuszaniem dziecka do chodzenia na mszę można osiągnąć tylko tyle,że się go skutecznie zrazi do wszelakich mszy i nabożeństw.

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Julianne:O tu się podpiszę nogami i rękami, jeśli pozwolisz:) Poza tym, zmuszaniem dziecka do chodzenia na mszę można osiągnąć tylko tyle,że się go skutecznie zrazi do wszelakich mszy i nabożeństw.

otóz to 🙂

dzieci nie kumaja tego wszystkiego i jest to dla nich po prostu nudne .a dziecko znudzone = nieciekawe zachowanie…..

tak jak stanie w dlugiej kolejce w sklepie czy załatwianie czegoś w urzędzie.

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez justinas:A niech sobie dziecko pohasa …:D

Byłam na mszy, podczas której maluch właził księdzu pod ornat – widziałam tylko usmiechy sympatii ludzi i anielską cierpliwość księdza, ale to nie w Polsce, niestety….

bep Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez beamama:Byłam na mszy, podczas której maluch właził księdzu pod ornat – widziałam tylko usmiechy sympatii ludzi i anielską cierpliwość księdza, ale to nie w Polsce, niestety….

Tak jest u nas w parafii 🙂
Może niekoniecznie pod ornat, ale maluchy wbiegają prawie pod ołtarz (takie są maleńkie). Ksiądz się uśmiecha, cieszy, potem czasem posiłkuje się zdarzeniem w kazaniu 🙂 żeby coś uzmysłowić, pokazać. Zawsze tylko w pozytywnym znaczeniu.
W ogóle chodzę do kościoła jak do domu. Po Mszy ksiądz wychodzi do parafian porozmazywać, pożegnać, facetom uścisnąć rękę. Jest ciepło, rodzinnie. Co więcej – jak ludzie się spotykają (domowy kościół czy inne tego typu sytuacje) udostępnia plebanię, a dzieciakom swój pokój do zabawy. Jeszcze częstuje herbatą, kawą, ciastkami. Na kolędę można się umówić indywidualnie – kiedy człowiekowi pasuje.
Żeby nie było domysłów – parafia rzymskokatolicka, we Wrocławiu, dużo ludzi, 2 księży.

beamama Dodane ponad rok temu,

🙂

mamusiapaulinki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez AguQ:Jestem ciekawa co na to księża? 🙂

To ja napiszę co zrobił nasz ksiądz. Mamy w kościele taki specjalny kącik dla dzieci. Stoi tam stoliczek i krzesełka. Mnóstwo zabawek. I tak: mały grzecznie się bawi a ja mogę skupić się na mszy. On nikomu nie przeszkadza i nie nudzi się (mały ma 3 lata)

agula31 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mamusiaPaulinki:To ja napiszę co zrobił nasz ksiądz. Mamy w kościele taki specjalny kącik dla dzieci. Stoi tam stoliczek i krzesełka. Mnóstwo zabawek. I tak: mały grzecznie się bawi a ja mogę skupić się na mszy. On nikomu nie przeszkadza i nie nudzi się (mały ma 3 lata)

Oj i to jest to o czym marze w naszym kosciele, niestety nie ma czegos takiego i nie ma u nas mszy dla dzieci. Ja chodze tylko ze starszą córką bo o ile mam w nosie czyjes tam zdanie to mnie szlag trafiał jak marudzi mi Nikola mamoo nudzi mi sie a czy moge isc tam a długo jeszczee i tak w kółko. Jak musze ją zabrac do koscioła, bo całe tygodnie jestem sama z dziecmi to serio mam biegunke. Wole ją zostawic jak mam z kim i iść spokojna. Ale inne dzieci wogóle mi nie przeszkadzają, nawet mogą na głowach stawac 🙂 tylko szkoda mi tej mamy 🙂 Natomiast nasz ksiądz mówi ze biegające dzieci mu nie przeszkadzają ale te mamusie biegające i nawołujące za swoimi pociechami 🙂

redyna Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mamusiaPaulinki:To ja napiszę co zrobił nasz ksiądz. Mamy w kościele taki specjalny kącik dla dzieci. Stoi tam stoliczek i krzesełka. Mnóstwo zabawek. I tak: mały grzecznie się bawi a ja mogę skupić się na mszy. On nikomu nie przeszkadza i nie nudzi się (mały ma 3 lata)

W Kościele, do którego czasami chodziłam,
jest specjalna kaplica dla matek z małymi dziećmi.
Kaplica jest połączona z główną nawą jedynie oknami,
poza tym jest zamykana i nawet jak się dziecko wydziera, to na mszy nie słychać.

Gdy moje dziecko było jeszcze w wózku, postanowiłam, że tam pójdę.
To, co przeżyłam i zobaczyłam wprawiło mnie w zdumienie.
Dzieciaki – na oko kilkuletnie – rozebrane do krótkich rękawów, bo gorąco, mimo, że to zima była,
ganiały po ławkach i bawiły się w wojujących Indian…
Mamuśki dyskutowały o życiu osobistym nie zwracając uwagi ani na mszę, ani na dzieci… Normalnie kącik towarzyski.

Nie doczekałam do końca mszy w tym małpim gaju…

halinasuperdziewczyna Dodane ponad rok temu,

Znaczy ze mozna…

chopkola Dodane ponad rok temu,

Uwielbiam małe dzieci w kościele.Nie zauważyłam,aby w naszej parafii takie maluszki przeszkadzały komuś,prócz proboszcza,który nie toleruje nawet cichego płaczu maleństwa przyniesionego do chrztu,jako ze mój dzieć darł się bite 45 minut podczas mszy ksiądz zaraz wymachal nas na zachrystie skąd wyszliśmy tylko na sam moment chrztu.jednak ogólnie odbieram bardzo pozytywnie wszelkie dzieciaczki w kościele te krzyczące,biegające,spiewajace,zaczepiające ludzi itd

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez chopkola:Uwielbiam małe dzieci w kościele.Nie zauważyłam,aby w naszej parafii takie maluszki przeszkadzały komuś,prócz proboszcza,który nie toleruje nawet cichego płaczu maleństwa przyniesionego do chrztu,jako ze mój dzieć darł się bite 45 minut podczas mszy ksiądz zaraz wymachal nas na zachrystie skąd wyszliśmy tylko na sam moment chrztu.jednak ogólnie odbieram bardzo pozytywnie wszelkie dzieciaczki w kościele te krzyczące,biegające,spiewajace,zaczepiające ludzi itd

Oczywiście, że pozytywnie:)
W Domu Bożym jak dla mnie powinna panować radość ze spotkania z Żywym Bogiem, dla wszystkich, dzieci, dorosłych, zdrowych, chorych..Dzieci są samą radością…:) Upośledzonych też nie powinno się na mszę wpuszczać? Takich np z zespołem tourette’a?? Bo JA i moje skupienie jest ważniejsze? Myślę, że to skupione, narzekające na hałas społeczeństwo powinno się otworzyć i więcej uśmiechać 🙂

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Redyna:W Kościele, do którego czasami chodziłam,
jest specjalna kaplica dla matek z małymi dziećmi.
Kaplica jest połączona z główną nawą jedynie oknami,
poza tym jest zamykana i nawet jak się dziecko wydziera, to na mszy nie słychać.

Gdy moje dziecko było jeszcze w wózku, postanowiłam, że tam pójdę.
To, co przeżyłam i zobaczyłam wprawiło mnie w zdumienie.
Dzieciaki – na oko kilkuletnie – rozebrane do krótkich rękawów, bo gorąco, mimo, że to zima była,
ganiały po ławkach i bawiły się w wojujących Indian…
Mamuśki dyskutowały o życiu osobistym nie zwracając uwagi ani na mszę, ani na dzieci… Normalnie kącik towarzyski.

Nie doczekałam do końca mszy w tym małpim gaju…

Znajomy to dla mnie obrazek, dlatego uważam, że takie kaplice dla dzieci są bez sensu.

goracakawa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez HalinaSuperdziewczyna:Powiem Wam, ze tak z reka na sercu mi samej starej babie trudno usiedziec przez godzine na mszy w skupieniu. Jako dziecko odbieralam kosciol jako straszliwa nude, tydziez miejsce spotkania z kolezankami. Z wlasnej i nieprzymuszonej woli we wczesnej mlodosci i jako nastolatka bym do kosciola na msze nie poszla. Rozumiem te dzieciaki i swoim oszczedzam koscielnych doznan i ofukiwania przez sfrustrowane dewotki.

Amen

Znasz odpowiedź na pytanie: Dzieci w kościele – post nie tylko dla praktykujących.?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Dzieci, których płeć jest tajemnicą
Nie wiem czy temat był, ja trafiłam na niego niedawno. "W czasach, w których polityczna poprawność zatacza coraz szersze kręgi i obejmuje coraz więcej obszarów naszego życia, pojawia się zjawisko, do
Czytaj dalej
Leczenie niepłodności
ankieta do pracy dyplomowej (szczegóły w treści postu), bardzo proszę o pomoc!:)
Dzień dobry, jestem studentką pedagogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Piszę pracę dyplomową na temat nadziei i trudności w realizacji planów prokreacyjnych. Bardzo proszę osoby, zmagające się z trudnościami (niepłodność, bezpłodność, niemożność
Czytaj dalej