Dzieci w kościele – post nie tylko dla praktykujących.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 154)
  • Autor
    Wpisy
  • #117260

    aguq

    Na fanpage’u rodzice.pl znalazłam post – pozwolę sobie zacytować:

    “[h=5][I]DRODZY RODZICE!

    Kiedy wchodzę do Kościoła, zauważam, że przychodzą rodzice z małymi dziećmi. W trakcie odprawiania mszy słyszę ich płacz, krzyk, a nawet piskliwe wrzaski na cały budynek. Wg mnie takie dzieci nie rozumieją, co się w Kościele dzieje. Również nie potrafią zachować się jak inni. Rodzice się modlą, a dziecko nagle płacze. Nawet przez to nie można zwrócić uwagi ani na Ewangelię, ani na kazania. Często matki wychodzą z pociechami, aby innym nie przeszkadzały, i więcej z nimi nie wracają.
    Około roczne dzieci zaczynają interesować się światem ? to naturalne z ich strony. Ale, gdy są brane do Kościoła ? są dręczone przez rodziców. Jest to niemal brak wyobraźni! Jak można wprowadzać takie dziecko, jak jeszcze nie wie, o co chodzi na ceremonii w Kościele. Powinno zacząć chodzić, kiedy uczęszcza do przedszkola i uczestniczy w zajęciach z religii. Wtedy będzie rozumiało, że kiedykolwiek pozna Boga, a nawet zacznie z Nim rozmawiać przez modlitwę.
    Najlepiej jest tak, abyście mogli przychodzić na Msze Święte oddzielnie, ponieważ dzieci małe nawet, jak jest zima, nie potrafią się zachować. Dlatego dzieciom należy dać jeszcze dużo czasu, aż zrozumieją wiarę i się przekonują do Waszego wyznania. Na jedną mszę może pójść ojciec, a na drugą matka ? i odwrotnie, wtedy chodzenie odbędzie się bez stresu i nie będzie żadnych przerwanych modlitw.
    WIĘC SKOŃCZMY Z UDRĘCZENIEM MAŁYCH DZIECI W KOŚCIELE!

    Z poważaniem Wierna Katoliczka”[/I][/h]
    Gdzie nasza tolerancja? Wiernej Katoliczce przeszkadzają maleńkie dzieci biegające po “domu bożym”. Wierna Katoliczka powinna Biblię przejrzeć – najlepiej taką obrazkową. Nigdy mi nie przeszkadzały ganiające się dzieciaki…kiedyś o to chyba chodziło – żeby w kościele dzieci czuły się dobrze. Nie będę tu przytaczać żadnych fragmentów ewangelii czy innych pism. No ale taki apel i to WIERNEJ to chyba troszkę przesadzony co?

    #5447402

    zuzel

    AguQ Wierna Katoliczka nie jest odosobniona w swoich poglądach. Znam wiele osób które mówią to samo. Że biegające dzieci przeszkadzają w skupieniu i modlitwie, że matka wywalająca pierś na wierzch w pierwszej ławce ich gorszy (matka dziecka które było chrzczone).

    Myślę, że tu trzeba sporo wyczucia i z jednej i z drugiej strony.
    Są msze dedykowane dla dzieci i tam inaczej biegające dzieci są odbierane (albo powinny) niż np. na rekolekcjach dla dorosłych.

    Ze swojej strony mogę powiedzieć, że nienaturalnym dla mnie jest, żeby chodzić na osobne msze z mężem. Do kościoła idziemy całą rodziną. W zimie jak Młody zaczyna rozrabiać, to wychodzimy na zewnątrz. Wcześniej, jak było cieplej, rzadko kiedy wchodziliśmy do kościoła, raczej byliśmy na zewnątrz, tak jak większość rodziców z małymi dziećmi.



    #5447403

    aguq

    Zamieszczone przez zuzelka83
    AguQ Wierna Katoliczka nie jest odosobniona w swoich poglądach. Znam wiele osób które mówią to samo. Że biegające dzieci przeszkadzają w skupieniu i modlitwie, że matka wywalająca pierś na wierzch w pierwszej ławce ich gorszy (matka dziecka które było chrzczone).

    Myślę, że tu trzeba sporo wyczucia i z jednej i z drugiej strony.
    Są msze dedykowane dla dzieci i tam inaczej biegające dzieci są odbierane (albo powinny) niż np. na rekolekcjach dla dorosłych.

    Ze swojej strony mogę powiedzieć, że nienaturalnym dla mnie jest, żeby chodzić na osobne msze z mężem. Do kościoła idziemy całą rodziną. W zimie jak Młody zaczyna rozrabiać, to wychodzimy na zewnątrz. Wcześniej, jak było cieplej, rzadko kiedy wchodziliśmy do kościoła, raczej byliśmy na zewnątrz, tak jak większość rodziców z małymi dziećmi.

    Ja nie chodzę do kościoła, ale jak Wojtek będzie większy to chcę mu pokazać jaką drogą może pójść. I faktycznie są msze dla dzieci (przynajmniej u nas) na innych nie ma biegających małych rozwrzeszczanych dzieciaków 🙂

    Szkoda, że TAK BARDZO WIERNI ludzie zaprzeczają samym sobie. Dziecko to cud – kościół to DOm Boży… itd itd. No a publiczne karmienie piersią popieram 🙂

    #5447404

    fasolada

    zuzelka, Ty tak powaznie o tym karmieniu przed oltarzem?

    #5447405

    mimbla

    Karmienie piersią pod ołtarzem to IMO gruba przesada. Toż już można chyba wyjść na 5 minut chociażby do samochodu czy jak “przypili” do zakrystii. Nie nakarmiła dziecka przed mszą czy co? Przecież msza trwa góra godzinkę można nakarmić i po mszy.
    Ja nie zabieram dziecka do kościoła właśnie w celu nie zakłócania spokoju innym. Mój z tych rozbrykanych jest. (Chociaż i tak chodzę od wielkiego dzwonu) Mi osobiście takie bardzo rozbrykane, biegające po całym kościele i wrzeszczące dzieciaki przeszkadzają.

    #5447406

    crazy

    Zamieszczone przez zuzelka83
    AguQ Wierna Katoliczka nie jest odosobniona w swoich poglądach. Znam wiele osób które mówią to samo. Że biegające dzieci przeszkadzają w skupieniu i modlitwie, że matka wywalająca pierś na wierzch w pierwszej ławce ich gorszy (matka dziecka które było chrzczone).

    czy kościół jest miejscem, żeby się ganiać ? – nie
    więc dlaczego zarzucamy brak tolerancji tym, którym to przeszkadza ?

    o ile jestem w stanie zaakceptować płaczące maluchy, to denerwują mnie szalejące 5-cio, 6-ciolatki. I mamusie patrzące na nie z pobłażliwością; IMO – właściwe zachowanie w Kościele powinno się wpajać dziecku od najmłodszych lat; a dzieci w tym wieku już powinny zrozumieć, co to znaczy zachować ciszę, nie biegać, nie stukać itp.; jeśli nie wytrzymują (rozumiem, zdarzają się dzieci niepokorne), to może jest za wcześnie, żeby uczestniczyły w całej mszy?



    #5447407

    crazy

    Zamieszczone przez Mimbla.
    Karmienie piersią pod ołtarzem to IMO gruba przesada. Toż już można chyba wyjść na 5 minut chociażby do samochodu czy jak “przypili” do zakrystii. Nie nakarmiła dziecka przed mszą czy co? Przecież msza trwa góra godzinkę można nakarmić i po mszy.
    Ja nie zabieram dziecka do kościoła właśnie w celu nie zakłócania spokoju innym. Mój z tych rozbrykanych jest. (Chociaż i tak chodzę od wielkiego dzwonu) Mi osobiście takie bardzo rozbrykane, biegające po całym kościele i wrzeszczące dzieciaki przeszkadzają.

    podpiszę się

    #5447408

    tygrysiakitka

    Ostatnio byłam w kościele z siostrzenicą na mszy dla dzieci i bylo ich sporo, ale większą część stanowily starsze Panie. Siedziałyśmy obok takiej Pani, a przed nami byla kobieta z trojką małych dzieci i jak to dzieci brykaly… Starsza Pani caly czas kiwała glową tak jakby chciala powiedzieć “co te dzieci tutaj robią”… dodam, że prawie nie uczesniczyła w tej mszy tylko się im przygladała, nie otworzyła nawet ust… Dla mnie to jest chore, dlatego są takie msze żeby dzieci mogły w niej uczestniczyć i sposród 5-6 mszy w całym dniu wybieraja właśnie tą, przynajmniej wszystkie matki mogłyby usiąść…

    #5447409

    fasolada

    ale msza dla dzieci charakteryzuje sie tym,ze jestt inna oprawa muzyczna, inne kazanie/homilia itd zupelnie nie chodzi w niej o to,a by dzieci mogly wowczas biegac po kosciele!!! natomiast branie niemowlaka do kosciola (szczegolnie w sezonie chorobowym jaki mamy teraz) jest wg mnie nieodpowiedzialnoscia ze strony rodzicow.

    #5447410

    ulaluki

    Najlepszym rozwiązaniem jest specjalna msza dla dzieci.

    Piszecie, że ludziom przeszkadzają dzieci w kościele, u nas coraz częściej starsi ludzie chcą przepędzać dzieci z placu zabaw.
    Raz kobitka stała nade mną i zrzędziła non stop, abym uspokoiła dzieci.
    Dzieci się normalnie bawiły, fakt hałasowały, jak to na placu zabaw.
    Ja się zastanawiam, gdzie te dzieci mają przebywać, aby ludzie nie zrzędzili.



    #5447411

    tygrysiakitka

    Zamieszczone przez Fasolada
    ale msza dla dzieci charakteryzuje sie tym,ze jestt inna oprawa muzyczna, inne kazanie/homilia itd zupelnie nie chodzi w niej o to,a by dzieci mogly wowczas biegac po kosciele!!! natomiast branie niemowlaka do kosciola (szczegolnie w sezonie chorobowym jaki mamy teraz) jest wg mnie nieodpowiedzialnoscia ze strony rodzicow.

    I z tym się zgodzę, ale takie 3-4 latki już co nieco z takiej mszy wynoszą…

    #5447412

    lilavati

    Zamieszczone przez TygrysiaKitka
    Ostatnio byłam w kościele z siostrzenicą na mszy dla dzieci i bylo ich sporo, ale większą część stanowily starsze Panie. Siedziałyśmy obok takiej Pani, a przed nami byla kobieta z trojką małych dzieci i jak to dzieci brykaly… Starsza Pani caly czas kiwała glową tak jakby chciala powiedzieć “co te dzieci tutaj robią”… dodam, że prawie nie uczesniczyła w tej mszy tylko się im przygladała, nie otworzyła nawet ust… Dla mnie to jest chore, dlatego są takie msze żeby dzieci mogły w niej uczestniczyć i sposród 5-6 mszy w całym dniu wybieraja właśnie tą, przynajmniej wszystkie matki mogłyby usiąść…

    Zamieszczone przez ulaluki
    Najlepszym rozwiązaniem jest specjalna msza dla dzieci.

    Piszecie, że ludziom przeszkadzają dzieci w kościele, u nas coraz częściej starsi ludzie chcą przepędzać dzieci z placu zabaw.
    Raz kobitka stała nade mną i zrzędziła non stop, abym uspokoiła dzieci.
    Dzieci się normalnie bawiły, fakt hałasowały, jak to na placu zabaw.
    Ja się zastanawiam, gdzie te dzieci mają przebywać, aby ludzie nie zrzędzili.

    Amen

    Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie



    #5447413

    ulaluki

    Zamieszczone przez TygrysiaKitka
    I z tym się zgodzę, ale takie 3-4 latki już co nieco z takiej mszy wynoszą…

    No tak, ale może rodzice chcą razem być w kościele.

    Nie przesadzajmy z tymi chorobami, w sumie nigdzie nie można by wychodzić, bo zarazki są wszędzie, nikogo wpuszczać, bo może przynieść chorobę. Nie ma co wpadać w paranoję.

    #5447414

    lilavati

    Zamieszczone przez ulaluki
    No tak, ale może rodzice chcą razem być w kościele.

    Nie przesadzajmy z tymi chorobami, w sumie nigdzie nie można by wychodzić, bo zarazki są wszędzie, nikogo wpuszczać, bo może przynieść chorobę. Nie ma co wpadać w paranoję.

    I tu się też podpiszę!

    Naprawdę siedzicie/siedziałyście z małymi dziećmi w domu?
    Jak ich układ immunologiczny zareagował jak rozpoczęły kontakt z codziennością?

    #5447415

    fasolada

    Zamieszczone przez lilavati
    I tu się też podpiszę!

    Naprawdę siedzicie/siedziałyście z małymi dziećmi w domu?
    Jak ich układ immunologiczny zareagował jak rozpoczęły kontakt z codziennością?

    Z dzieckiem kilkutygoniowym/kilkumiesiecznym- nie chodze ani do kociola (wyjatkiem byl chrzest), ani do centrum handlowego,nie wchodze do apteki. spacer, swieze powietrze- jak najbardziej. podobnie nie wyobrazam sobie,aby ktos “zakatarzony” odwiedzal takie dziecko. przecierz takie dzieci sa zawsze albo przed albo po szczespieniu bezposrednio. glupi katar u 4misiecznego dziecka jest koszmarem- po co go narazac.
    z odpornoscia- tfu! tfu! obecnie Mlodego nie ograniczam w kontaktach. ale przeziebienie to w wieku >1roku to juz zupelnie inna choroba

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 154)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close