dziękuję Wam

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)
  • Autor
    Wpisy
  • #41991

    erica

    Moje Kochane!
    Długo zastanawiałam się co napisać, jak Wam podziękować, jak wyrazić swój ból, radość, troskę i wreszcie ogromne szczęście. Aby to wszystko zrobić po prostu brakuje mi słów. Zacznę może od tego, co czułam, gdy po raz pierwszy w tym roku zawalił mi się świat… & lutego zmarł mój ukochany tatuś. W grudniu pisałam post, że oddałam swoje marzenia o dzidzi, żeby tylko on mnie nigdy nie zapomniał. Wtedy jeszcze bałam się, że jest chory na Altzhaimera. Zła diagnoza lekarska. Wspierałyście mnie, modliłyście się o zdrowie taty, a on powoli z dnia na dzień odzyskiwał uśmiech i radość życia. Wydawało się, że już wszystko będzie już dobrze, gdy… tata z każdym dniem zaczął słabnąć… Wszyscy podejrzewaliśmy u niego wylew, ponieważ miał bezwładną prawą część ciała. 2 lutego pojechaliśmy do szpitala. Nie chciał tam jechać. Ale tylko mi to powiedział. Zmieniałam temat rozmowy, bojąc się, że za chwilę się rozpłaczę, a tego bardzo nie chciałam. Pocieszałam go, że wszystko będzie dobrze, że ja mam wolne i będę go codziennie odwiedzać, że za kilka dni wróci do nas… W szpitalu poznałam prawdziwą służbę zdrowia! Czekaliśmy kilka godzin w izbie przyjęć na lekarza i nikt się nami nie zainteresował! W końcu przyszedł pan doktor, porobił badania – kolejne godziny spędzone w poczekalniach – i wreszcie diagnoza… guz mózgu! To wszystko było ponad moje siły. Tata dostał miejsce… na korytarzu. Trudno – takie warunki. Bardzo mu się to nie podobało, ale przecierpiał. Siedzieliśmy przy nim dość długo, ale musieliśmy jechać do domu po poduszkę i sztućce, bo jak się okazało – pacjenci muszą o to zadbać we własnym zakresie. Przyjechałam już tylko ja z mężem, bo mama była bardzo zmęczona i nie chciała przy tacie płakać. Siedzieliśmy i gadaliśmy o golonce i piwie, o tym, co zrobimy, jak wróci do domu… Przytulił mnie tak mocno a ja z płaczem powiedziałam jak bardzo go kocham. Teraz już wiem, że było to ostatnie kocham w jego życiu. Tata powiedział, że też bardzo mnie kocha i mamy się zająć mamą. Bardzo się bał. Wieczorem miał mieć biopsję. Nic nie wskazywało na to, że po tym jakby się wydawało prostym zabiegu… już się nie obudzi. Dowiedziałyśmy się o tym następnego dnia rano, gdy lekarz oświadczył, że tata umiera. Zemdlałam. Zawalił mi się świat. Nie mogłam jeść, pić, uśmiech już dawno znikł, a ja pogrążałam się w moim szklanym labiryncie, z którego jak wtedy myślałam nie było wyjścia. Wy w tym czasie modliłyście się za mojego tatę, wspierałyście mnie bardzo, za co będę Wam wdzięczna do końca moich dni. I stała się rzecz dziwna. Dokumentnie zrezygnowana raptem zaczęłam już jako jedyna wierzyć. Gdy lekarze odbierali nam nadzieję, mówiąc, że nie ma już sensu jej mieć, ja coraz mocniej wierzyłam, że tata żyje i będzie żył. Teraz wiem, że jego cząstka żyje we mnie… wtedy o tym jeszcze nie wiedziałam. Gasł na moich oczach z dnia na dzień, ale jego puls reagował na moją obecność, moje słowa, nikt inny nie miał w tych dniach takiego wpływu. Moja miłość trzymała go przy życiu przez prawie tydzień. W sobotę wieczorem powiedziałam mu, że chyba noszę jego wnuka i żeby zabrał go a sam żył. Nie chciał. Trzy godziny później skonał. Później historia potoczyła się jak w dziwnym, strasznym filmie. Najpierw ogromna radość, kiedy na teście po raz pierwszy w życiu ujrzałam to, czego tak dawno pragnęłam, potem na drugi dzień krew, a kilka dni później szpital. Opiekę miałam wspaniałą. Takich pielęgniarek nigdy nie widziałam. Takie jak z filmu „Na dobre i na złe”. Codziennie zdawałam Wam poprzez smsy relację jak się czuję i jak się ma maleństwo. I znowu się nie zawiodłam. Tony gratulacji, miłych słów spływały do mnie. Wyszłam ze szpitala, ale nie długo cieszyłam się wolnością. W niedzielę zabrało mnie pogotowie. Krwi było już sporo i była żywo-czerwona. Płakałam. W poniedziałek usłyszałam coś, co usłyszała niejedna z Was. Poznałam ból i rozpacz matki, która traci upragnione dzieciątko. I znowu świat się załamał. Odechciało mi się żyć. Mówiłam, nie zabiją go, prędzej zabiją mnie, będę walczyć o to dziecię jak lwica o swoje małe, będę walczyć do końca! Dzięki bambamkowi znałam Wasze myśli, wasz smutek, pocieszałyście mnie. Jeszcze nigdy tyle dla tylu osób nie znaczyłam. To wasze modlitwy, słowa, łzy dały życie mojemu maleństwu, to Wy je uratowałyście. Tak bardzo go pragnęłam, ponad wszystko… teraz wiem, że nie można czegoś chcieć ponad wszystko, bo można stracić coś innego, równie bardzo cennego. Mam lęki o życie dzidziusia, o jego zdrowie, ale takie same lęki ma każda z nas. Jednak przysięgam Wam, że zrobię wszystko, aby to dziecię przyszło na świat całe i zdrowe. Zrobię to dla Was i mojego tatusia. Dziękuję Wam za wszystko. Jesteście prawdziwymi przyjaciółkami. Dostawałam od Was tyle ciepła, tyle dobra każdego dnia. Teraz będę rzadziej gościć na forum, ponieważ nie mam jeszcze w domu internetu. Ale obiecuję modlić się za Was i myśleć o Was każdego dnia. Wszystkie będziecie wspaniałymi mamusiami. Zobaczycie, Wasze dobro zostanie wynagrodzone. Jesteście kochane. Dziękuję Wam za to, że jesteście.

    radosna erica

    #549179

    aga30

    Re: dziękuję Wam

    Erico, los bardzo Cię doświadczył, straciłaś ukochaną osobę i o mało co dzidziusia, ale cieszę się, że nie zrezygnowałaś i podjęłaś walkę o to dzieciątko, dbaj o siebie i nie daj się lękom i depresji, myślę, że limit nieszczęść już został przekroczony i teraz musi być dobrze. Pozdrawiam Cię serdecznie, będę pamiętać w modlitwach o Tobie i dzieciątku

    Aga i Dawidek aniołek (10.12.2003)



    #549180

    asiucha

    Re: dziękuję Wam

    Ericzko – ja również uważam ze już dosyć złego spotkało Cie w życiu. Teraz zaświeci dla ciebie słoneczko i na pewno wszystko będzie dobrze.
    Ściskam Cie serdecznie i nadal będę myśleć o Tobie i maleństwie.

    Asia
    http://www.FertilityFriend.com/home/23604

    #549181

    samanta

    Re: dziękuję Wam

    Erico kochana nie musisz nam za nic dziękować, tyle przeszłaś że należy Ci się teraz spokój i szczęście
    Wierzę w to że Twoja dziecinka urodzi się zdrowa i będziesz szczęśliwą mamą.
    Każda z nas ma tutaj wsparcie i nikt nie rozumie nas tak dobrze jak my same :))

    Aż się popłakałam jak przeczytałam Twojego posta :))

    Pozdrawiam i życzę już samych szczęśliwych dni :))

    24 cykl, hyperprolaktynemia Tempki

    #549182

    mkkafe

    Re: dziękuję Wam

    Nie wiem co Ci napisac….Moze to ze Bog sam wie co robi, co jest dobre, na co dzis przychodzi kolej….Czasem trudno sie z tym pogodzic, ale z czasem bol mija, slabnie. Moj tato tez juz odszedl, chorowal przez 9 lat na raka pluc i czul sie swietnie. Mieszkamy od rodzicow 200 km. Tato poczul sie gorzej w piatek, w sobote zmarl na podogowiu, reanimowali go 15 minut, a on swiadomy pokazywal ze nic mu to nie daje, ze nie ma czym oddychac, ze umiera…Nawet nie zdazylam mu nic powiedziec, nie bylo mnie przy nim. To bylo prawie dwa lata temu. nadal boli, ale mniej.Dlatego wiem co czujesz, ale On Cie widzi, chcialby pewnie widziec Cie usmiechnieta, wiec ciesz sie swoim Malenstwem, tym ze jest, rosnie, rozwija sie…i ze wkrotce je zobaczysz.
    Zycze duzo zdrowia i spokoju…

    Monika (3 cykl)

    #549183

    asia7

    Re: dziękuję Wam

    Erico klucha stoi mi w gardle i łzy lecą po policzkach i naprawdę nie wiem co napisać…………. jesteś cudową, wrażliwą osobą i życzę ci z całego serca abyś urodziła zdrową piękną dziecine. Osoby takie jak ty uświadamiają mi że ten świat nie jest taki zły.
    Pozdrawiam cię gorąco a twoją kruszynkę pozdrawia moja kruszynka, która jest ze mną od 5 tygodni (tak strasznie się boję aby znowu mnie nie opuściła).

    Asia
    z aniołkiem i pewnością, że tym razem się uda



    #549184

    Anonim

    Re: dziękuję Wam

    Ericzko strasznie się wzruszyłam…jesteś dobrą i silną kobietą…życzę Ci, żeby w Twoim życiu były teraz tylko dobre chwile, dbaj o siebie i maleństwo.

    Pozdrawiam cieplutko
    Kasia
    4 podejście
    GG4741887

    #549185

    becius

    Re: dziękuję Wam

    Droga Kochana Ericzko!
    Lzy same cisną mi sie do oczu, czytajac ten piekny jakze wzruszający post. Ericzko przyjmij prosze moje wyrazy wspolczucia i … trzymaj sie. Wszystko sie ulozy. Juz niedlugo bedziesz sie cieszyc swoja dziecinka i… Twoj tatus oczywiscie tez, ktory jest bardzo bardzo blisko, bo przeciez w Twoim sercu. Zawsze bedziemy z Toba.

    Usciski

    Becius

    #549186

    ninka

    Re: dziękuję Wam

    Ericzko kochana zycze Ci teraz duzo spokoju i radosci. Wierze, ze wszystko bedzie dobrze. Nie dziekuj za nic. tylko ciesz sie maluszkiem. Dbaj o siebie.

    Ninka

    #549187

    olena

    Re: dziękuję Wam

    Słoneczko,
    jak mało kto zasługujesz na zdrowe i śliczne maleństwo. Jestem z Tobą, trzymam kciuki!
    Pozdrawiam serdecznie.
    Proszę, ześlij choć trochę ciążowych fluidów na nas, starające się.
    Olena



    #549188

    olena

    Re: dziękuję Wam

    Słoneczko,
    jak mało kto zasługujesz na zdrowe i śliczne maleństwo. Jestem z Tobą, trzymam kciuki!
    Pozdrawiam serdecznie.
    Proszę, ześlij choć trochę ciążowych fluidów na nas, starające się.
    Olena

    #549189

    ania123

    Re: dziękuję Wam

    erico…poryczałam sie jak bór..naprawde jestes silna i cudowna poprostu.Rozumiem co przeszłas , bo aj prawie 10 lat temu tez starciłam tate…pisałam juz o tym i wiem co to za „BÓL!!!”
    erico ja tez czuje obecnośc mojego taty i nigdy w to nie wierzyłam,ale to jest prawda…oni naprawde czuwaja nasi bliscy „tam”..
    Brak mi teraz słów,ale wierze ze bóg nam to wynagrodzi i zyczyłabym sobie zeby nasze dzieci nosiłychoć „cząstke” naszych tatusiów
    erico wszystkiego dobrego..bede sie za nas i anszych tatusiów modlić
    POZDRAWIAM Cie i Przede wszystkim duzo sił i szczęścia
    ania



    #549190

    jjjjjjjjjj

    Re: dziękuję Wam

    ericzko nie wiem co powiedzieć… ale pamietaj że zawsze o Tobie myślę, już musi być tylko lepiej…pozdrawiam .p.s. maluszko nie sprawiaj figli mamie!

    JoVi i…KTOŚ

    #549191

    orange

    Re: dziękuję Wam

    Jak zwykle pełna ciepła, nadziei i pozytywnej energii..

    Teraz już będzie tylko dobrze, wiesz?

    Ta wiosna to dla Ciebie …

    Orange

    _________________________________________
    Zaczynamy od kwietnia 🙂

    #549192

    olus

    Re: dziękuję Wam

    dobrze Ericzka że leżę w łóżku własnym a nie siedzę w pracy, bo się zeszlochałam…..ty to zawsze tak ślicznie napiszesz…..

    Kochana, niech Los ześle Ci wszystko co najlepsze:)))

    Ola

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close