dziękuję Wam

Moje Kochane!
Długo zastanawiałam się co napisać, jak Wam podziękować, jak wyrazić swój ból, radość, troskę i wreszcie ogromne szczęście. Aby to wszystko zrobić po prostu brakuje mi słów. Zacznę może od tego, co czułam, gdy po raz pierwszy w tym roku zawalił mi się świat… & lutego zmarł mój ukochany tatuś. W grudniu pisałam post, że oddałam swoje marzenia o dzidzi, żeby tylko on mnie nigdy nie zapomniał. Wtedy jeszcze bałam się, że jest chory na Altzhaimera. Zła diagnoza lekarska. Wspierałyście mnie, modliłyście się o zdrowie taty, a on powoli z dnia na dzień odzyskiwał uśmiech i radość życia. Wydawało się, że już wszystko będzie już dobrze, gdy… tata z każdym dniem zaczął słabnąć… Wszyscy podejrzewaliśmy u niego wylew, ponieważ miał bezwładną prawą część ciała. 2 lutego pojechaliśmy do szpitala. Nie chciał tam jechać. Ale tylko mi to powiedział. Zmieniałam temat rozmowy, bojąc się, że za chwilę się rozpłaczę, a tego bardzo nie chciałam. Pocieszałam go, że wszystko będzie dobrze, że ja mam wolne i będę go codziennie odwiedzać, że za kilka dni wróci do nas… W szpitalu poznałam prawdziwą służbę zdrowia! Czekaliśmy kilka godzin w izbie przyjęć na lekarza i nikt się nami nie zainteresował! W końcu przyszedł pan doktor, porobił badania – kolejne godziny spędzone w poczekalniach – i wreszcie diagnoza… guz mózgu! To wszystko było ponad moje siły. Tata dostał miejsce… na korytarzu. Trudno – takie warunki. Bardzo mu się to nie podobało, ale przecierpiał. Siedzieliśmy przy nim dość długo, ale musieliśmy jechać do domu po poduszkę i sztućce, bo jak się okazało – pacjenci muszą o to zadbać we własnym zakresie. Przyjechałam już tylko ja z mężem, bo mama była bardzo zmęczona i nie chciała przy tacie płakać. Siedzieliśmy i gadaliśmy o golonce i piwie, o tym, co zrobimy, jak wróci do domu… Przytulił mnie tak mocno a ja z płaczem powiedziałam jak bardzo go kocham. Teraz już wiem, że było to ostatnie kocham w jego życiu. Tata powiedział, że też bardzo mnie kocha i mamy się zająć mamą. Bardzo się bał. Wieczorem miał mieć biopsję. Nic nie wskazywało na to, że po tym jakby się wydawało prostym zabiegu… już się nie obudzi. Dowiedziałyśmy się o tym następnego dnia rano, gdy lekarz oświadczył, że tata umiera. Zemdlałam. Zawalił mi się świat. Nie mogłam jeść, pić, uśmiech już dawno znikł, a ja pogrążałam się w moim szklanym labiryncie, z którego jak wtedy myślałam nie było wyjścia. Wy w tym czasie modliłyście się za mojego tatę, wspierałyście mnie bardzo, za co będę Wam wdzięczna do końca moich dni. I stała się rzecz dziwna. Dokumentnie zrezygnowana raptem zaczęłam już jako jedyna wierzyć. Gdy lekarze odbierali nam nadzieję, mówiąc, że nie ma już sensu jej mieć, ja coraz mocniej wierzyłam, że tata żyje i będzie żył. Teraz wiem, że jego cząstka żyje we mnie… wtedy o tym jeszcze nie wiedziałam. Gasł na moich oczach z dnia na dzień, ale jego puls reagował na moją obecność, moje słowa, nikt inny nie miał w tych dniach takiego wpływu. Moja miłość trzymała go przy życiu przez prawie tydzień. W sobotę wieczorem powiedziałam mu, że chyba noszę jego wnuka i żeby zabrał go a sam żył. Nie chciał. Trzy godziny później skonał. Później historia potoczyła się jak w dziwnym, strasznym filmie. Najpierw ogromna radość, kiedy na teście po raz pierwszy w życiu ujrzałam to, czego tak dawno pragnęłam, potem na drugi dzień krew, a kilka dni później szpital. Opiekę miałam wspaniałą. Takich pielęgniarek nigdy nie widziałam. Takie jak z filmu „Na dobre i na złe”. Codziennie zdawałam Wam poprzez smsy relację jak się czuję i jak się ma maleństwo. I znowu się nie zawiodłam. Tony gratulacji, miłych słów spływały do mnie. Wyszłam ze szpitala, ale nie długo cieszyłam się wolnością. W niedzielę zabrało mnie pogotowie. Krwi było już sporo i była żywo-czerwona. Płakałam. W poniedziałek usłyszałam coś, co usłyszała niejedna z Was. Poznałam ból i rozpacz matki, która traci upragnione dzieciątko. I znowu świat się załamał. Odechciało mi się żyć. Mówiłam, nie zabiją go, prędzej zabiją mnie, będę walczyć o to dziecię jak lwica o swoje małe, będę walczyć do końca! Dzięki bambamkowi znałam Wasze myśli, wasz smutek, pocieszałyście mnie. Jeszcze nigdy tyle dla tylu osób nie znaczyłam. To wasze modlitwy, słowa, łzy dały życie mojemu maleństwu, to Wy je uratowałyście. Tak bardzo go pragnęłam, ponad wszystko… teraz wiem, że nie można czegoś chcieć ponad wszystko, bo można stracić coś innego, równie bardzo cennego. Mam lęki o życie dzidziusia, o jego zdrowie, ale takie same lęki ma każda z nas. Jednak przysięgam Wam, że zrobię wszystko, aby to dziecię przyszło na świat całe i zdrowe. Zrobię to dla Was i mojego tatusia. Dziękuję Wam za wszystko. Jesteście prawdziwymi przyjaciółkami. Dostawałam od Was tyle ciepła, tyle dobra każdego dnia. Teraz będę rzadziej gościć na forum, ponieważ nie mam jeszcze w domu internetu. Ale obiecuję modlić się za Was i myśleć o Was każdego dnia. Wszystkie będziecie wspaniałymi mamusiami. Zobaczycie, Wasze dobro zostanie wynagrodzone. Jesteście kochane. Dziękuję Wam za to, że jesteście.

radosna erica

31 odpowiedzi na pytanie: dziękuję Wam

aga302004-03-11 16:22:03

Re: dziękuję Wam

Erico, los bardzo Cię doświadczył, straciłaś ukochaną osobę i o mało co dzidziusia, ale cieszę się, że nie zrezygnowałaś i podjęłaś walkę o to dzieciątko, dbaj o siebie i nie daj się lękom i depresji, myślę, że limit nieszczęść już został przekroczony i teraz musi być dobrze. Pozdrawiam Cię serdecznie, będę pamiętać w modlitwach o Tobie i dzieciątku

Aga i Dawidek aniołek (10.12.2003)

asiucha2004-03-11 16:30:20

Re: dziękuję Wam

Ericzko – ja również uważam ze już dosyć złego spotkało Cie w życiu. Teraz zaświeci dla ciebie słoneczko i na pewno wszystko będzie dobrze.
Ściskam Cie serdecznie i nadal będę myśleć o Tobie i maleństwie.

Asia
[Zobacz stronę]

samanta2004-03-11 16:39:32

Re: dziękuję Wam

Erico kochana nie musisz nam za nic dziękować, tyle przeszłaś że należy Ci się teraz spokój i szczęście
Wierzę w to że Twoja dziecinka urodzi się zdrowa i będziesz szczęśliwą mamą.
Każda z nas ma tutaj wsparcie i nikt nie rozumie nas tak dobrze jak my same :))

Aż się popłakałam jak przeczytałam Twojego posta :))

Pozdrawiam i życzę już samych szczęśliwych dni :))

24 cykl, hyperprolaktynemia [Zobacz stronę]

mkkafe2004-03-11 17:52:10

Re: dziękuję Wam

Nie wiem co Ci napisac….Moze to ze Bog sam wie co robi, co jest dobre, na co dzis przychodzi kolej….Czasem trudno sie z tym pogodzic, ale z czasem bol mija, slabnie. Moj tato tez juz odszedl, chorowal przez 9 lat na raka pluc i czul sie swietnie. Mieszkamy od rodzicow 200 km. Tato poczul sie gorzej w piatek, w sobote zmarl na podogowiu, reanimowali go 15 minut, a on swiadomy pokazywal ze nic mu to nie daje, ze nie ma czym oddychac, ze umiera…Nawet nie zdazylam mu nic powiedziec, nie bylo mnie przy nim. To bylo prawie dwa lata temu. nadal boli, ale mniej.Dlatego wiem co czujesz, ale On Cie widzi, chcialby pewnie widziec Cie usmiechnieta, wiec ciesz sie swoim Malenstwem, tym ze jest, rosnie, rozwija sie…i ze wkrotce je zobaczysz.
Zycze duzo zdrowia i spokoju…

Monika (3 cykl)

asia72004-03-11 18:01:00

Re: dziękuję Wam

Erico klucha stoi mi w gardle i łzy lecą po policzkach i naprawdę nie wiem co napisać…………. jesteś cudową, wrażliwą osobą i życzę ci z całego serca abyś urodziła zdrową piękną dziecine. Osoby takie jak ty uświadamiają mi że ten świat nie jest taki zły.
Pozdrawiam cię gorąco a twoją kruszynkę pozdrawia moja kruszynka, która jest ze mną od 5 tygodni (tak strasznie się boję aby znowu mnie nie opuściła).

Asia
z aniołkiem i pewnością, że tym razem się uda

2004-03-11 19:20:53

Re: dziękuję Wam

Ericzko strasznie się wzruszyłam…jesteś dobrą i silną kobietą…życzę Ci, żeby w Twoim życiu były teraz tylko dobre chwile, dbaj o siebie i maleństwo.

Pozdrawiam cieplutko
Kasia
4 podejście
GG4741887

becius2004-03-11 20:04:08

Re: dziękuję Wam

Droga Kochana Ericzko!
Lzy same cisną mi sie do oczu, czytajac ten piekny jakze wzruszający post. Ericzko przyjmij prosze moje wyrazy wspolczucia i … trzymaj sie. Wszystko sie ulozy. Juz niedlugo bedziesz sie cieszyc swoja dziecinka i… Twoj tatus oczywiscie tez, ktory jest bardzo bardzo blisko, bo przeciez w Twoim sercu. Zawsze bedziemy z Toba.

Usciski

Becius

ninka2004-03-11 20:37:21

Re: dziękuję Wam

Ericzko kochana zycze Ci teraz duzo spokoju i radosci. Wierze, ze wszystko bedzie dobrze. Nie dziekuj za nic. tylko ciesz sie maluszkiem. Dbaj o siebie.

Ninka

olena2004-03-11 21:07:17

Re: dziękuję Wam

Słoneczko,
jak mało kto zasługujesz na zdrowe i śliczne maleństwo. Jestem z Tobą, trzymam kciuki!
Pozdrawiam serdecznie.
Proszę, ześlij choć trochę ciążowych fluidów na nas, starające się.
Olena

olena2004-03-11 21:08:30

Re: dziękuję Wam

Słoneczko,
jak mało kto zasługujesz na zdrowe i śliczne maleństwo. Jestem z Tobą, trzymam kciuki!
Pozdrawiam serdecznie.
Proszę, ześlij choć trochę ciążowych fluidów na nas, starające się.
Olena

ania1232004-03-11 21:45:36

Re: dziękuję Wam

erico…poryczałam sie jak bór..naprawde jestes silna i cudowna poprostu.Rozumiem co przeszłas , bo aj prawie 10 lat temu tez starciłam tate…pisałam juz o tym i wiem co to za “BÓL!!!”
erico ja tez czuje obecnośc mojego taty i nigdy w to nie wierzyłam,ale to jest prawda…oni naprawde czuwaja nasi bliscy “tam”..
Brak mi teraz słów,ale wierze ze bóg nam to wynagrodzi i zyczyłabym sobie zeby nasze dzieci nosiłychoć “cząstke” naszych tatusiów
erico wszystkiego dobrego..bede sie za nas i anszych tatusiów modlić
POZDRAWIAM Cie i Przede wszystkim duzo sił i szczęścia
ania

jjjjjjjjjj2004-03-12 09:51:38

Re: dziękuję Wam

ericzko nie wiem co powiedzieć… ale pamietaj że zawsze o Tobie myślę, już musi być tylko lepiej…pozdrawiam .p.s. maluszko nie sprawiaj figli mamie!

JoVi i…KTOŚ

orange2004-03-12 10:48:14

Re: dziękuję Wam

Jak zwykle pełna ciepła, nadziei i pozytywnej energii..

Teraz już będzie tylko dobrze, wiesz?

Ta wiosna to dla Ciebie …

Orange

_________________________________________
Zaczynamy od kwietnia 🙂

olus2004-03-12 12:02:07

Re: dziękuję Wam

dobrze Ericzka że leżę w łóżku własnym a nie siedzę w pracy, bo się zeszlochałam…..ty to zawsze tak ślicznie napiszesz…..

Kochana, niech Los ześle Ci wszystko co najlepsze:)))

Ola

bapu2004-03-12 13:17:02

Re: dziękuję Wam

Erica ! Ja bardzo rzadko sie udzielam choc dzielnie Wam (i sobie) sekunduje i ciesze kazda dobra wiadomoscia. Ale tego listu nie moglam pozostawic bez odpowiedzi…Jestes wspaniala osoba, nawet nie wiem jak to napisac, bardzo mnie Twoj list wzruszyl…Zycze Ci zebys doczekala swojego szczescia, zeby kolejne lzy byly tylko lzami radosci, Twoj Tata zawsze bedzie zyl w takim SERCU jak Twoje i zawsze bedzie Go troszke w Twoim dzieciatku. Trzymam za Ciebie mocna kciuki !
Marta

bbbbbbb2004-03-12 14:29:50

Re: dziękuję Wam

Erico, Tata z pewnością czuwa nad Tobą i Twoim Maleństwem, więć wszystko będzie dobrze. Pomoże Ci też Twoja siła, wiara i nadzieja i oczywiście nasze modlitwy. Mimo, że będzieszu nas teraz rzadziej myślami i modlitwą będę z Tobą. To Ci mogę obiecać. Dbaj o siebie teraz za Was dwoje i czekam na same radosne wieści o tym jak się rozwija Twoja Dzidzia.
B. 4 cykl starań

2004-03-13 08:59:49

Re: dziękuję Wam

Czesc.jestem tu nowa.Do tej pory wydawało mi sie,że tylko ja mam problemy, tylko mnie wciąż spotyka w życiu coś okropnego, a tu Twoj list…..Bardzo smutno mi się zrobiło, łezka sie w oku zakręciła.Wiesz, ja kiedyś miałam najwspanialszą babcię na świecie, Kochałam ją , bo była mamą taty, ktory wcześniej zmarł.Zawsze mi mowiła,że umrze i niezobaczy mnie jak pojdę do Komunii, jak skończę szkołe srednią, a jednak była.Kiedy pojechałam w grudniu 1997r zaprosić ją na moj ślub , ucieszyła się, ale usilnie chciała dać mi prezent.Nawet wychodząc pobiegła za mną,żebym go nie zapomniała. byłam zdziwiona.Była inna, smutna, zmęczona, ciągle leżała, ale wiedziałam,że 31 stycznia będzie na ślubie.
Swięta,…telefon do domu…babcia w szpitalu.Załamałam się.Poszłam z mamą, ktora usilnie mowiła jej,żeby mi tego nie robiła,żeby wyzdrowała,bo za miesiąc ślub.Ona płakała i mowiła,że jest zmęczona,że chce odejśc.Już wtedy wiedziałam,że to koniec, ze chce zgody ode mnie na smierć.W nocy modliłam się.,żeby Bog zabrał ją, a o 5 rano przysniła mi sie,że odchodzi.Rzeczywiście umarła o 5 rano i nie zobaczyła swojego prawnuka, ktory przyszedł na świat końcem maja.Ona o nim nie wiedziała , bo moze zechciałaby poczekać, ale była tak zmęczona życiem….nie mogłam jej zatrzymac tutaj.
Teraz bardzo tesknię za nią.Modlę sie,aby pomogła mi miec tak bardzo oczekiwane drugie dziecko.Patrząc na 6 letniego Damiana wciąż przypominam sobie te momenty, kiedy mowiła,że jej nie bedzie w ważnych momentach mojego życia.Ja jednak wierze, ze jest i bedzie mi zawsze pomagać, bo bardzo , bardzo, bardzo ja kocham.

kiki252004-03-13 11:57:08

Re: dziękuję Wam

Ericzko nareszcie jesteś tak bardzo czekałam na wieści od Ciebie:) cały czas myślami byłam z Tobą, wyobrażam sobie przez co przeszłaś ale wiem że jesteś bardzo dzielna i tak jak właśnie piszesz Twój tatuś zawsze bedzie żył w Tobie i w Twojej kruszynce, bardzo pomocne są słowa GosiF których nigdy nie zapomnę-co Cię nie zabije to Cię wzmocni i naprawde jest w nich sporo prawdy, w moim życiu też sie sporo teraz wydażyło i to bardzo niedobrego i dotyczy to własnie moich rodziców, ciężko jest mi nawet o tym pisać, ale muszę być silna dla mojej malutkiej córeczki. Jakoś sie wszystko ułozy bo mamy dla kogo żyć, nawet jeśli teraz nad naszym życiem są czarne chmury to przyjdzie czas że wyjdzie słoneczko, tego nam zyczę
teraz będę mocno modlić sie i trzymać kciuki za Ciebie i Twoje maleństwo aby juz zawsze było przy Tobie, ściskam Was mocno i pozdrawiam

Kasia i Ola

agahh2004-03-14 22:57:36

Re: dziękuję Wam

Niestety Bambabek nie doczytal mojej wiadomosci o podaniu numeru do ciebie ale coz.
Badz silna ,nigdy sie nie poddawaj.Ja wiem,ze twoj tata czuwa teraz nad toba.Z calych sil jakie posiadam sciskam cie mocno:))))))))))))))))))i jestem myslami przy tobie.

wiesiolek.HormeelS.witB.E[Zobacz stronę]

bramka2004-03-15 07:44:38

Re: dziękuję Wam

erica,
Az sie poplakalam z rana. Serdecznie ci zycze zdrowej ciazy i zdrowego bobaska, to niewiarygodne ile potrafi sie skumulowac nieszczesc w jednym czasie na jednej osobie, ale po deszczu zawsze przychodzi slonce i ja wierze, ze wszystko co sie dookola nas dzieje MA jakis sens, nawet jesli go od razu nie zauwazamy…
Pozdrawiam serdecznie
Bramka

ami72004-03-15 10:19:40

Re: dziękuję Wam

Ericko, czytałam Twój post przez łzy, bo miałam wrażenie, że czytam …o sobie. Moja mama zmarła w październiku – trzy miesiące walczyła z rakiem, trzy miesiące nadziei przeplatanej z paraliżującym strachem, radości z każdej godziny poprawy mieszanej z przerażeniem, gdy następowało pogorszenie… Jednak przegrała. Cały czas – w ostatnich godzinach – trzymałam ją za rękę. Widziałam, że siła miłości macierzyńskiej jest czyms największym na świecie… Gdy raptem otworzyła oczy i powiedziala “do widzenia córeczko”…. cząstka mnie umarła razem z nią… modliłam się, żebym dała radę, żebym nie zrobiła czegoś głupiego sobie….. potem, ponoć ze stresu poplątał mi się okres, raz krótszy, raz dłuższy… a za trzy miesiące zobaczylam na teście dwie krechy. Policzyłam, że dzidzia urodzi się po roku niemal w dniu śmierci mojej Mamy … oszalałam ze szczęścia…. Ale miało być inaczej…też dwa dni potem zaczęłam krwawić, lekarze kazali czekać, brałam luteinę, ale nic nie pomagało, beta spadła, prgesteron spał… 1 marca dostałam @, co lekarze nazwali “samoistnym poronieniem”, które często się zdarza… nie wiedzieli, że w ciągu trzech miesięcy żegnam kolejną osobę i … całą radość życia…Marzyłam wtedy tylko o tym, żebym mogła przytulić się do Mamy i wpłakać, ale Jej też już nie było… moje ciało jednak żyje dalej, mechanicznie wykonuje wszystko co ma do zrobienia, uśmiecha się, gdy inni opowiadają dowcipy, je, śpi… niby normalnie….czekam, aby to wszystko przestało tak strasznie boleć, aby wróciła nadzieja…. ericko modlę się za Twoją kruszynkę i za Ciebie…. niech Bóg ma Was w swojej opiece…

ami7
[Zobacz stronę]

sysim2004-03-15 15:11:15

Re: dziękuję Wam

Ericzko!

Jesteś bardzo silną osobą a jednocześnie tak bardzo wrażliwą. Myślę że najgorsze masz już za sobą.
Teraz będzie już dobrze. Bardzo się wzruszyłam Twoim postem i ucieszyłam że z Twoje maleństwo przetrwało.
Życzę Ci z całego serca aby spełniło się Twoje największe marzenie.

kata2004-03-15 15:59:23

Re: dziękuję Wam

kochana Ericzko, tak mną wstrząsnęłą Twoja podsumowana historia że ze wzruszenia i przejęcia brzucholek mi znów stwardniał, sama widzisz że jesteś w stanie przezwyciężyc wszystkie problemy, i zostaje Ci to nagrodzone, to naprawdę niezwykłe, cieszę się że sytuacja z maluszkiem już opanowana. I jakoże dziś wyszłam ze szpitala bo miałam ostrą infekcję dróg moczowych (relacja na oczekujących) i tak sobie myslę że dobrze że chociaż może na oddziałach połozniczych lepiej ludzi traktują…. to takie przykre, brak mi słów normlanie, pozdrawiam Cię gorąco i trzymaj się ciepło, dbaj o maluszka

Kasia i chyba wciąż Dorana bo nic nie dynda

13.06

pzb2004-03-15 20:52:04

Re: dziękuję Wam

Ericzko,
po tym co napisałaś wszystko co napiszę ja wyda się banalne i płaskie
napiszę tylko – myślę o Tobie i z całych sił zaciskam kciuki za Twoje Małe Szczęście

całuję przemocno

PZB
[Zobacz stronę]

mause2004-03-16 12:31:00

Re: dziękuję Wam

Cały czas się modliłam za Ciebie i twoje maleństwo. Myślę, że twój tata czuwa nad wami cały czas i za kilka miesięcy zobaczysz ten mały cud, który sprawi, że wszystkie troski i zmartwienia odejdą. Życzę Ci spokojnej ciąży i wiele uśmiechu :o) a twojej kruszynce zdrowia.

Ela + malutka kruszynka

mala-m2004-03-16 14:45:52

Re: dziękuję Wam

pisząc przed chwilą mojego posta starałam się wydobyć z mojej sytuacji same pozytywne strony i przestać w końcu płakać. udało mi się.
czytając Twojego płakałam jednak znowu – ale to nie łzy rozpaczy, a łzy wzruszenia.
Erico wierzę, że będzie dobrze.

monika, która jeszcze nie może się starać
[Zobacz stronę]

malibu2004-03-16 18:42:30

Re: dziękuję Wam

Buziaki Kochana:))))
Znam tę histoię, ale znów wywołała łzy:)
Baaaaaardzo się ciesze, ze nasze modlitwy pomogły.
Pogłaskaj brzusio ode mnie :)))

malibu i malutki groszek Antoś:)

niusia182004-03-17 12:33:42

Re: dziękuję Wam

Kochana Ericzko!!! Tak dzielnej osoby jeszcze nie znałam. Pamietam twój ból i rozterki, twoje myśli i słowa zwątpienia, wreszcie radość przeplataną z obawami… Jesteś wielka. Wszystko pokonałaś. Twoje dziecko, które nosisz pod serduszkiem ma wspaniałą mamusię, nawet nie wie jeszcze jak bardzo, ale z pewnością czuje to i odwzajemni ci twoją dobroć i miłość zaraz po przyjściu na świat! I będzie zdrowiutkie i wszystko musi być dobrze, jak nigdy przedtem. Trzymaj się!!!


Olusia

olinja2004-03-17 12:50:40

Re: dziękuję Wam

erico mogę tylko powiedzieć, “niech Bóg Wszechomogący otacza Cię swoją opieką i Miłością”

Pozdrawiam,
Olinka
<><

monka2004-03-17 20:50:21

Re: dziękuję Wam

Ale się popłakałam. Dzielna z ciebie dziewczynka. Teraz już będzie tylko lepiej.

Monika i wrześniowy promyczek

famfrez2004-03-19 08:35:38

Re: dziękuję Wam

Erica,
jestes silna i kochana osoba, w tej chwili jestem tak wzruszona ze niewiele moge z siebie wydobyc, zycze Ci jak najwiecej szczesliwych dni i bede zawsze o Tobie i Twojej historii pamietala, a za dzidziusia bede sie szczegolnie modlila,
podzielam Twoj strach o malenstwo – ja tez z upragnieniem czekam az bede mogla wziac dzidziusia na rece, mam nadzieje ze juz niedlugo,
Ania

Znasz odpowiedź na pytanie: dziękuję Wam?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Noworodek, niemowlę
Dziwna pomyłka - poradźcie co zrobić
Oddałam do reklamacji podgrzewacz - chciałam naprawić i sprzedać. Dziś przyszła paczka. W środku... nowy laktator! I protokuł reklamacyjny sugerujący, że zgłaszałam brak części... Laktator jest nowiutki, Avent, ale nowego typu, widzę, ze ulepszyli
Czytaj dalej
Jedno- i dwulatki
Jak się wychodzi z...
...dołka? Może np. tak: Rano, podczas konsumowania śniadania i dołujących rozmyślań pseudoegzystencjalnych uświadamia się sobie, że od pół godziny toczy się lekcja... lekcja, którą miało się prowadzić ja jestem tu, w koszuli nocnej a moja klasa
Czytaj dalej