dziewczyny po poronieniach, którym się udało

Postów wyświetlanych: 9 - od 16 do 24 (wszystkich: 24)
  • Autor
    Wpisy
  • #662693

    lawinia

    Re: dziewczyny po poronieniach, którym się udało

    Też myślę podobnie. Co by było gdybym nie poroniła w 10tyg. Teraz dla mnie Nikoś jest podwójnie super. Tłumaczę sobie że tak musiało być. Takie przeżycia bardzo umacniają psychikę. Wiem że teraz przez to jestem twardsza. I już gratuluję przyszłym mamusiom jeszcze większym twardzielkom, których dzieciaki będą o kilka razy bardziej super, bardziej oczekiwane i bardziej kochane. Nie chciałabym wywoływać tu jakiejś dyskusji, ale wiem że dziecko urodzone po jakichkolwiek komplikacjach przynosi więcej radości. Pozdrowionka.

    Lawinia i Nikoś (25.09.2003)

    #662694

    gos

    Re: dziewczyny po poronieniach, którym się udało

    fajnie, ze dopisuje sie coraz więcej osób.Dzięki

    Gosia i syneczek



    #662695

    monka

    Re: dziewczyny po poronieniach, którym się udało

    Ja też, moja córunia kończy właśnie tydzień, jest wyczekana, wypłakana. Żaliłam się tu, szukałam pomocy po dwóch poronieniach i dzięki dziewczynom, którym się udało przetrweła. Teraz ja wam mówię do trzech razy sztuka, szukajcie dobrego lekarza, róbcie wszelkie badania, nie szkoda na to pieniędzy i czasu, a nagroda jest cudawna. Trzymam za Was wszystkie kciuki i śledzę Wasze historie. Pozdrawiamy, Monika Zibi i Zuzanka.

    Monika i wyczekana Zuznna (20 sierpnia 2004 r.)

    #662696

    mlodzia

    Re: dziewczyny po poronieniach, którym się udało

    Moja córeczka oczekiwana, ukochana urodziła się rok po stracie pierwszego dziecka, dokładnie rok- ten sam dzień 02.09.Zbieg okoliczności? Nie sądzę…Jestem bardzo szczęśliwa, choć kiedy przypomnę sobie żal i tęsknotę, to rzeczywiście smutek jest nie do opisania. Z perspektywy dwóch, a właściwie trzech lat patrzę na to inaczej. Czas łągodzi to, co trudne. A teraz czekam na kwiecień, kiedy to przyjdzie na świat nasze maleństwo. Pozdrawiam i…TRZEBA MIEĆ NADZIEJĘ!

    Mama Tosi (02.09.2002r.), Fasolki (15.04.2005) i Aniołka (02.09.2001)

    #662697

    mala103

    NAM TEŻ SIĘ UDAŁO

    2 lata po poronieniu zaszłam w ciążę i szczęśliwie urodziła sie nasza córeczka Alicja którą widać na zdjęciu nadzieję zawsze trzeba mieć do końca. pozdrawiam dziewczyny które starają się i dzidzię albo już mają szkraby.

    Ania i Alicja(26.02.03)

    #662698

    -edyta

    Re: dziewczyny po poronieniach, którym się udało

    I my sie dopisujemy.
    Dokladnie rok i 2 m-ce po stracie pierwszej ciazy urodzilam Majeczke – moj najwiekszy skarb!!

    Edyta i Maja (14.05.2004)



    #662699

    asik71

    Re: dziewczyny po poronieniach, którym się udało

    Może mój post będzie dla Was nadzieją.
    Pierwsza ciąża ubumarła w 9 tyg.
    Potem dwie ciąże pozamaciczne, pierwsza w prawym jajowodzie, wtedy nie straciłam jajodowu, druga w tym samym jajowodzie – już mi go nie zostawili.
    Straciłam nadzieję i już się nie starałam, nie chciałam wiedzieć kiedy mam owulację, kiedy wypada mi termin miesiączki.
    W sierpniu spełniło się moje marzenie…….po 10 latach małżeństwa.

    Asia i Juleczka (sierpień 2004)

    #662700

    dla-czego

    Re: dziewczyny po poronieniach, którym się udało

    I ja mam aniolka. Strasznie mnie to bolalo (ale Wam nie musze tego mowic).W 17 lub 19 dniu po zabiegu zaszlam znowu w ciaze, ktora jak na dzien dzisiejszy prawidlowo sie rozwija. I daje mi popalic!! Obecnie jestem w 14 tc.Pozdrawiam i zycze powodzenia.

    #662701

    aneci

    Re: dziewczyny po poronieniach, którym się udało

    Witam serdecznie
    Bardzo wazne dla mnie jest to forum, dostalam tutaj ogromna ilosc otuchy w 2002 roku, kiedy to stalam sie po raz drugi mama aniolka…
    Ja tez chcialam sie pochwalic.
    Zupelnie niespodziewanie, w lipcu zeszlego roku, kiedy to juz zupelnie stracilam nadzieje na drugiego potomka, tescik ciazowy pokazal dwie kreseczki!
    Na poczatku byla radosc, a pozniej straszna obawa. Praktycznie caly piewszy trzysemestr dygotalam z nerwow, panikowalam itp. Nie dostalam zadnych srodkow na podtrzymanie ciazy, poniewaz nie bylo ku temu podstaw.
    Zostalam nawet zmuszona do odchudzania ( w ciazy schudlam 16 kg), kilka razy ciezko chorowalam ( 2 razy bralam antybiotyki do 4 m-ca). Mimo tego dzidzia jest w moim brzuszku juz 30 tygodni, cala, zdrowa i „wymiarowa”.
    Wszystko jest na dobrej drodze.
    Nie poddawajcie sie dziewczyny, wierze, ze kazdej z Was sie uda i ze wczesniej czy pozniej bedziecie tulic Wasze malenstwa.

    Pozdrawiam Was serdecznie i baaaaardzo cieplutko.
    Aneta

Postów wyświetlanych: 9 - od 16 do 24 (wszystkich: 24)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close