Forum: Szkolniaki

edukacja seksualna w szkołach

Co sądzicie? Za chwilę będzie nas to dotyczyć.

19 odpowiedzi na pytanie: edukacja seksualna w szkołach

madzia-14092013-12-13 09:21:14

po kilku pierwszych zdaniach:

:Strach: :Boje się: :Hmmm…:

idę poczytać dalej…

usianka2013-12-13 09:30:49

w pakiecie list studentki ponizej artykułu:
[Zobacz stronę]

asik2013-12-14 20:07:24

Jestem za edukacją seksualną w szkołach

ofkors to głównie na rodzicach spoczywa nauka i rozmowy z dziećmi
ale w szkołach też powinno się edukować młodzież
tym bardziej, że wielu rodziców nie porusza tematów seksu z dziećmi

aktyde2013-12-14 23:50:42

Nie wiem co powiedzieć …Miałam nadzieję że jest inaczej niż u mnie, ponad 20 lat temu,bo wtedy zaczęła się historia pt “przygotowanie do życia w rodzinie’ .

Ale widzę że nic się nie zmienia,wciąż jest to temat tabu a w tv szykują nam polską wersję ” Nastoletnich matek ” :Boje się:

paszulka2013-12-16 09:32:33

Jestem bardzo za… jako nastolatka się nie doczekałam.
Jeśli chodzi o moje córki to zamierzam bardzo gruntownie je wyedukować.
Mimo, że małe sporo już wiedzą.
Testy ciążowe mają już za sobą. 😛
Wiedzą, szczególnie starsza, sporo na temat miesiączkowania, owulacji itp. przed nami techniczna sprawa poczęcia ale daję sobie jeszcze na to chwilkę. 😉 7 lat to trochę za wcześnie poza tym przemądrzałe to moje dziecko i niektórzy rodzice mogliby mieć mi za złe, że robi wykłady w szkole. 😉
A tak swoją drogą to nie boję się wczesniej ciąży u mojego dziecka ale boję się chorób i krzywdy psychicznej jaką mógłby wyrządzić zbyt wczesny seks z niewłaściwym partnerem i w niefajnych okolicznościach. Krzywdy, która potem zaważyłaby na udanym życiu seksulanym w przyszłości. Wytłumaczenie skąd się biorą dzieci to najprostsza sprawa. Sęk w tym, aby przekazać jak seks uprawiać z głową i sercem.
Jeśli chodzi o podział edukacji na wierzących i niewierzących to na razie czas religii moje dziecko spędza w świetlicy szkolnej… nie sądzę, aby miało się coś zmienić niebawem i w kwestii wychowania seksulanego… ale obawiam się, że jeśli będą zajęcia prowadzone przez katechetów w wersji proponowanej w artykujle dla wierzących to mogę mieć częste wycieczki do szkoły, bo dziecię moje starsze nie usiedzi cicho… jak i mama niegdyś. 😉

usianka2013-12-17 07:28:19

[Zobacz stronę]

kto oglądał to na żywo?

paszulka2013-12-17 07:56:46

Zamieszczone przez Usianka:[Zobacz stronę]

kto oglądał to na żywo?

Słuchałam wczoraj tylko “za a nawet przeciw” w Trójce.
Ale słuchanie osób jak powyżej jest trochę ponad moje siły.
Co do związków jednopłciowych to moje dzieci 3 i 7 lat o takich wiedzą i tak jak u starszej na początku to wywoływało rozbawienie tak teraz przyjęła to do wiadomości.

asik2013-12-17 08:25:19

Zamieszczone przez Usianka:[Zobacz stronę]

kto oglądał to na żywo?

nie oglądałam, ale poglądy Pani Wróbel mnie przerażają

rybcia2013-12-17 09:21:13

A ja nie chcę aby to szkoła załatwiała wychowanie seksualne mojej córki. Są w szkole lekcje przyrody, na których dziecko dowiaduje sie o powiedzmy kwestii anatomicznej. Na tych lekcjach jest też poruszany aspekt wychowawczy, o życiu w rodzinie, przynajmniej byl kiedyś i ja wiecej od szkoły nie oczekuje. Temat seksualności jest tematem bardzo delikatnym i wolę sama wprowadzać dziecko w te sfery, powiedzmy nieanatomiczne. Poza tym chcę to robić zgodnie z moimi poglądami. Problem wydaje mi się tkwi w tym, że rodzice wogóle maja mało czasu dla dzieci, albo wcale nie mają ochoty na dialogi z nimi, albo nie potrafią z dziećmi rozmawiać, poza wydawaniem poleceń. Tu na forum większosć dziewczyn jest zaangażowana w życie swojego dziecka, ale wierzcie mi ile jest rodzin, gdzie poza komendami i pytaniem – jak tam w szkole, rodzic praktycznie nie rozmawia ze swoim dzieckiem. To trzeba naprawić, a wtedy kazdy ukształtuje swoje dziecko zgodnie ze swoimi poglądami. Rodzina i jeszcze raz rodzina.

kokunia2013-12-17 11:37:36

Zamieszczone przez Asik.:Jestem za edukacją seksualną w szkołach

ofkors to głównie na rodzicach spoczywa nauka i rozmowy z dziećmi
ale w szkołach też powinno się edukować młodzież
tym bardziej, że wielu rodziców nie porusza tematów seksu z dziećmi
Podpiszę się:)
Co do pani Wróbel również.

kantalupa2013-12-18 04:56:43

moje dzieci na program sie nie zalapia, z przyczyn regionalnych, a szkoda.
bardzo wierze, ze gruntowna edukacja czyni cuda. niezaleznie od swiatopogladu. zreszta zrozumialam z tekstu, ze bedzie to kwestia wyboru.
to jest piekny plan, jednak zastanawiam sie, jak znalezc rozsadnych instruktorow, ktorzy beda potrafili z szacunkiem i odpowiednim dystansem mowic o takich sprawach jak pary homoseksualne
ale wierze, ze sie uda

usianka2013-12-18 07:13:23

Na razie dzien po dniu jakas awantura w temacie – tak po polsku 😉 Do kompromisu i szukania nauczycieli daleko….
Niemniej miło, ze ktoś w koncu próbuje do tego podejść – tak jak Ty Kanta wierzę w wiedzę – prędzej czy później gruntowna wiedza powoduje, że pojawiają się inne pytania, te bardziej uduchowione. Chociaz z tego co czytam wynika, ze ankiety juz teraz wskazuja bardzo silną potzrebe młodzieży, by rozmawiac nie tylko o kwestiach anatomiczno-fizjologicznych, ale takze o emocjach. Oznacza to, ze to rodzice zdecydowanie nie popisują się w kwestii edukacji, a przeciwnicy chyba demonizują uszczerbek, jaki taka edukacja moglaby przyniesc (ja zdecydowanie nie należę do tej grupy). W tych okolicznosciach Rybciu chyba jednak lepiej, ze szkoła chce wtrącic swoje trzy grosze – byle rozsądnie. Zaangazowani rodzice “zrobią swoje” odpowiednio wczesniej, a ci mniej zaangazowani będą mieli “problem” z głowy. Przy okazji ich dziecko zyska byc moze nieco szersze, może ciut inne spojrzenie na sprawę. Gimnazjalista – czy nam sie to podoba czy nie – ma juz własne zdanie, ktore niekiedy moze odbiegac od standardów rodziny. Nie wierze, że każda z nas ma w 100% takie same spojrzenie na swiat jak nasze matki i z tego powodu dopuszczam, ze moje dzieci mogą widziec rozne sprawy inaczej niz ja, w tym takze kwestie seksualnosci.

rybcia2013-12-18 11:09:30

Zamieszczone przez Usianka:Na razie dzien po dniu jakas awantura w temacie – tak po polsku 😉 Do kompromisu i szukania nauczycieli daleko….
Niemniej miło, ze ktoś w koncu próbuje do tego podejść – tak jak Ty Kanta wierzę w wiedzę – prędzej czy później gruntowna wiedza powoduje, że pojawiają się inne pytania, te bardziej uduchowione. Chociaz z tego co czytam wynika, ze ankiety juz teraz wskazuja bardzo silną potzrebe młodzieży, by rozmawiac nie tylko o kwestiach anatomiczno-fizjologicznych, ale takze o emocjach. Oznacza to, ze to rodzice zdecydowanie nie popisują się w kwestii edukacji, a przeciwnicy chyba demonizują uszczerbek, jaki taka edukacja moglaby przyniesc (ja zdecydowanie nie należę do tej grupy). W tych okolicznosciach Rybciu chyba jednak lepiej, ze szkoła chce wtrącic swoje trzy grosze – byle rozsądnie. Zaangazowani rodzice “zrobią swoje” odpowiednio wczesniej, a ci mniej zaangazowani będą mieli “problem” z głowy. Przy okazji ich dziecko zyska byc moze nieco szersze, może ciut inne spojrzenie na sprawę. Gimnazjalista – czy nam sie to podoba czy nie – ma juz własne zdanie, ktore niekiedy moze odbiegac od standardów rodziny. Nie wierze, że każda z nas ma w 100% takie same spojrzenie na swiat jak nasze matki i z tego powodu dopuszczam, ze moje dzieci mogą widziec rozne sprawy inaczej niz ja, w tym takze kwestie seksualnosci.

Problem tkwi w tym, że każdy ma swoje własne poczucie rozsądku. W moim jego pojęciu nie mieszczą sie wytyczne WHO dla 4-latków z tematu: “radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja we wczesnym dzieciństwie”.

asik2013-12-18 11:33:18

Zamieszczone przez Rybcia:Problem tkwi w tym, że każdy ma swoje własne poczucie rozsądku. W moim jego pojęciu nie mieszczą sie wytyczne WHO dla 4-latków z tematu: “radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja we wczesnym dzieciństwie”.

Przeprasza, ale mam wrażenie jakbym panią Wróbel czytała 😉
imo masturbacja we wczesnym dzieciństwie nijak się ma do edukacji seksualnej w szkole

usianka2013-12-18 13:38:05

Zamieszczone przez Rybcia:Problem tkwi w tym, że każdy ma swoje własne poczucie rozsądku. W moim jego pojęciu nie mieszczą sie wytyczne WHO dla 4-latków z tematu: “radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja we wczesnym dzieciństwie”.

Rybcia, nie czytalam wytycznych WHO, nie czytam tym bardziej interpretacji wszelkiej masci polityków, natomiast wiem, ze dotykanie sie u takich maluchów to normalna sprawa i nie mam zamiaru udawac, że tak nie jest. Kwestia tego co kto rozumie pod tymi hasłami i jakie treści tak naprawdę maja byc tam przekazywane – nie sądzę by chodziło o techniczne szkolenie 4-latków jak sie masturbować, natomiast nie widze nic zdroznego w uświadamianiu ich, ze ich ciało moze im dostarczyc przyjemności (chociaż rozumiem, ze innych moze to mierzic). Przeciez te dzieci to wiedzą – dotykają się i czują, a ja czuje sie w obowiązku wyjasnic swoim dzieciom co sie wtedy z nimi dzieje. To jedynie wyartykułowanie pewnych spraw (zakładam ze na poziomie umysłu 4-latka) tak, by ugruntowac postawy obronne wobec przemocy seksualnej. Dokladnie w ten sposob to rozumiem. Inna sprawa, ze w PL mówi się o wprowadzeniu edukacji seksualnej do szkół gimnazjalnych, a nie przedszkoli, wiec troche jakby wyjechałaś za daleko ze swoim argumentem 😉 I – jakby to powiedziec – w tym wieku rodzic spada z piedestału na kilka lat, wiec nie wierze, ze jest to czas na rozmowe wprowadzającą matka-córka – to trzeba zrobić wczesniej.

Ale przy okazji – córke podpytałam troche o jej odczucia, gdy byla w podobym wieku (3-4 latka) i badala wnikliwie swoją anatomie, delikatnie, baaaardzo oglednie nakreslilam co i jak przy okazji zwracając uwagę, ze gdyby ktos starszy, dorosly próbowal ja tak dotykac ma mi meldowac. Ja uwazam, ze to jest dobry czas na wprowadzanie tych spraw – byle z głową. Nie zauwazyłam uszczerbku na jej postawie moralnej, a miałam nadzieje, ze nie stanie sie ofiarą pedofilli bo wiedziała, ze moze sie tak dotykac tylko ona i osoba, której w przyszlosci, jako dorosla już osoba, na to pozwoli – inne zachowania są niedopuszczalne i karalne.

Oczywiscie, jest to sfera bardzo intymna, wiec najlepiej by kazdy rodzic sam to załatwił. Załatwia? Nie. O czym zatem dyskutujemy? Z mojego punktu widzenia o budowaniu swiadomosci czysto naukowej w związkach miedzyludzkich na wszelkich platformach – zarówno fizycznej (biologia, seksuologia) jak i emocjonalnej (psychologia). Mam nadzieje, ze to jest kierunek.
Na koniec – nie sądzę, by był to jedynie słuszny obowiązkowy przedmiot – tak jak w przypadku religii jest wybór, sądzę ze i tu moze sie to pojawic. U nas wybór jest taki: katolicka, prawosławna albo świetlica, etyki czy religioznawstwa niestety w szkole nie dają 🙁 może gdzies wyżej sie trafi, bo byłabym zywotnie zainteresowana, by moja córka wiedziała, ze istnieja inne religie (tyle to wie, ale w szczegółach nie za wiele byłam w stanie przekazać), co nie znaczy ze ma od razu wystapic z Koscioła. Ja jej nie wyjasnie szczegółowo swiatopogladu buddystów, muzulman, ale szczerze to bardzo chciałabym by zrobił to jakis fachowiec – niech sznuje przekonania i wiare innych ludzi, a nie tylko chrzescijanstwo. Dla mnie zarówno religia jak i sprawy intymne uczuciowo-seksualne to bardzo prywatna sprawa i jestem albo za kompletnym zdaniem sie na rodzine w tej kwestii (czyli calkowite wycofanie religii ze szkoł – sa przeciez koscioły – i nie wprowadzanie jakiejkolwiek edukacji seksualnej) albo pełne umozliwie zdobycia wiedzy (zarowno na platformie uczuciowej, duchowej, emocjonalnej, jak i edukacji ficjologiczno-anatomicznej). Stany posrednie nie podobaja mi sie w tych kwestiach zupełnie.

Przy okazji tytułem uzupełnienia, bo ostatnio o tym rozmawialismy w robocie – mówie zdecydowanie nie edukacji gender w przedszkolach (ale moge byc mpocno niedoifnormowana o czym tam tak naprawde usiłuja gadac, bo podobno gdzieniegdzie usiłują).

rybcia2013-12-18 15:26:02

Zamieszczone przez Asik.:Przeprasza, ale mam wrażenie jakbym panią Wróbel czytała 😉
imo masturbacja we wczesnym dzieciństwie nijak się ma do edukacji seksualnej w szkole

Nie znam pani Wróbel ani jej poglądów. Nie mam chwilowo czasu, aby zapoznać sie z tą postacią.

A imo ma sie i to bardzo. Wytyczne WHO dotyczą edukacji w całym przedziale wiekowym od przedszkola do szkoły. Co prawda na razie rozmawia się o edukacji seksualnej w szkole, ale to nie znaczy, że ktoś zaraz nie wymyśli, że jak cały program to od przedszkola. A mnie te cale wytyczne juz na poziomie przedszkola się nie podobają.

Usianka, oczywiście, że wiem, że dotykanie narządów płciowych u małych dzieci jest normalne, ale nie widzę potrzeby, aby panie w przedszkolu rozmawiały o tym z moim dzieckiem. Poza tym, samo zagadnienie “radość i przyjemność z dotykania własnego ciała” jest tak sformułowane, że nie wiadomo, kto na czym skończy, a zawsze będzie sie można podeprzeć wytycznymi WHO.

Ja napisałam swoje odczucia i oczywiscie jak ktos chce posyłać dziecko na takie lekcje to niech posyła. Edukacja seksualna moim zdaniem należy do rodziców. A że rodzice tego w większosci nie robią to jest zupełnie inny problem. Może zamiast wydawać pieniadze na przebieranie chłopców w sukienki w przedszkolach Unia dałaby pieniadze na edukowanie rodziców od podstaw o potrzebie rozmawiania z dziećmi, nie tylko za zasadzie – jak tam w szkole, czy głodny jestes, albo na poziomie wydawania komend.

Chodziłam na religioznawstwo w liceum, nic z tego przedmiotu nie wyniosłam. Nauczycielka totalnie nieprzygotowana. Wiem, że poprostu źle trafiłam, ale tak samo jak można trafić na fatalnego nauczyciela matematyki czy biologii, tak samo od edukacji seksualnej bedzie trochę fatalnych “specjalistów”. A to jest niestety zbyt ważna strefa życia młodego człowieka, aby trafić fatalnie. No ale jak już napisałam, jeśli byłaby to kwestia wyboru, to każdy ma prawo posłać lub nie poslać na te zajęcia swoje dziecko.

kantalupa2013-12-22 03:30:03

a ja np. nie chcialabym, zeby moje dziecko myslalo o cielesnosci jak o jakims tabu. cialo jest, przynosi czlowiekowi przyjemnosc, i tak dlugo, jak potrafimy te przyjemnosc kontrolowac w ramach naszej moralnosci (ktorej np. mpje dzieci ucza sie na lekcjach religii, SIC!), to cialo nie zaszkodzi nam w dazeniu do szeroko pojetej czystosci

odsetek mlodocianych ciaz w polsce, to ciaze ze zubozalych rodzin, ponizej sredniej krajowej. jesli katolickie pojecie poczucia odpowiedzialnosci za innych sprowadza sie do odpowiedzialnosci za siebie i swoja rodzine, to gdzies tutaj tkwi blad. jesli ja rozmawiam z moim dzieckiem o seksualnosci, nie znaczy, ze inny czyni to samo. i o wiele trudniej wyegzekwowac te koniecznosc od rodzicow (nawet jesli twierdza, ze sa katolikami), niz poslac dzieci na szkolne lekcje.

kwalifikacje kadry, rzecz jasna, sa inna sprawa, ale ja idealistycznie uwazam, ze da sie, jesli beda jasne wytyczne.

edukacja seksualna wspomniana wczesniej ma byc sprawa wyboru, wiec zawsze mozesz sie z tego wyboru wycofac (co moimzdaniem jest bledem, ale to ionna sprawa). jednak odczytuje pewne postawy tutaj jako odebranie tej mozliwosci W OGOLE dzieciakokm, ktorych rodzice maja wszystko w nosie – ktorzy nie wiaza swojego zycia z systemem przekonan religijnych, moralnych, JAKICHKOLWIEK (Lub jesli to czynia, czynia to jedynie na papierze)! i o ile istnieje obowiazak szkolny dla dzieci, nie istnieje – i pewnie nie zaistnieje obowiazek szkolny dla rodzicow, stad postulat o edukowaniu rodzicow jest zwyczajnie nielogiczny – jak zmusic kogos do chodzenia na lekcje???

pewnie, ze trudno wyksztalcic sprawnych instruktorow, ale czy to znaczy, ze to gra niewarta swieczki? dla mnie warta. rzecz jasna, o ile zalozymy, ze kosciol katolicki w polskim wydaniu bedzie sie trzymal od tego z daleka. ale to znowu moje zdanie. (mam cala litanie zarzutow, ale nie chce przytaczac, bo i po co)
edukacja ma na celu (i to jeden z wielu celow, ale dokladnie ten, ktory budzi niepokoj) nauczyc czlowieka szacunku do swojego ciala jego potrzeb. ot, zebysmy nie tracili czasu ponizajac swoja cielesnosc jako nieczysta i bedaca zrodlem grzechu.

moze i mysle utopijnie, ale wierze, ze sie da. i mysle, ze wielu rodzicow zechce poslac dzieci na lekcje. bo wierze, ze dobre 80% tego, co widzimi, postrzegamy z punktu widzenia tego, co chcielibysmy widziec.

usianka2013-12-22 21:22:16

Zamieszczone przez kantalupa:edukacja ma na celu (i to jeden z wielu celow, ale dokladnie ten, ktory budzi niepokoj) nauczyc czlowieka szacunku do swojego ciala jego potrzeb. ot, zebysmy nie tracili czasu ponizajac swoja cielesnosc jako nieczysta i bedaca zrodlem grzechu.

moze i mysle utopijnie, ale wierze, ze sie da. i mysle, ze wielu rodzicow zechce poslac dzieci na lekcje. bo wierze, ze dobre 80% tego, co widzimi, postrzegamy z punktu widzenia tego, co chcielibysmy widziec.

zgadzam sie w 100%
z reszta posta też tak nota bene

vieta2014-01-12 00:35:28

Przeczytajcie zatem ” Wielką księgę siusiaków i cipek” – już zawartość tej książki jest przez niektóre przedszkola realizowana.

JEstem za tym, żeby dzieci wiedziały ważne i podstawowe informacje dot. życia sexuualnego stosownie do jego wieku.
JAk mi pewna pani psycholog powiedziała: “wprowadzenie informacji z powyższej książki to niepotzrebne rozbudzanie sexualności u dziecka, co może doprowadzić do zaburzeń”.

Znasz odpowiedź na pytanie: edukacja seksualna w szkołach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

A-psik: moje dziecko jest uczulone…
Uczulenie na nutramigen
Kacperek po 3 miesiącach picia nutramigenu z zagęszczaczem dostał suchych, szorstkich plam najpierw na łokciach potem w okolicach kolan, a po kilku dniach na całym ciele. Plecy miał strasznie obsypane,
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Fajne spodnie :)
Zapraszam serdecznie do dyskusji na temat wszelkiego rodzaju spodni - eleganckie, sportowe, jeansowe. Jakie lubicie? Jakie najchętniej nosicie? W czym po domu, w czym na miasto, a w czym do
Czytaj dalej