Efekty uboczne INVITRO??

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 34)
  • Autor
    Wpisy
  • #95145

    paszulka

    Dziewczyny mam takie krótkie pytanie…
    Czy macie wiedzę, świadomość jak to właściwie jest z invitro. Czy są jakieś skutki uboczne? Jakie? Zarówno pytam o dzieci jak i o matki np w kwestiach nowotworowych w przyszłości. Czy ktoś Wam kiedyś coś mówił na ten temat? Ostrzegają przed podejściem do invitro czy to kolejny mit i plotka przeciwników invitro?
    Słyszałam, że w tej chwili powstaje coraz więcej statystyk (pewnie dopiero teraz, bo jednak invitro nie jest bardzo starą metodą), że kobiety po stymulacji do invitro mają większą skłonność do nowotworów w przyszłości? Nie wiem czy powinnam o coś takiego pytać tutaj? Jeśli to nie na miejscu to przepraszam. Ostatnio wiele wątpliwości, pytań i niepokoi w mojej głowie.

    #2002277

    samanta

    Zamieszczone przez paszula
    że kobiety po stymulacji do invitro mają większą skłonność do nowotworów w przyszłości?

    Paszula to na pewno, każda kuracja hormonalna niesie za sobą większe ryzyko wystąpienia nowotworów czy to piersi czy jajnika.
    A odnośnie wad u płodu to zacytuję tutaj fragment rozpiski z nOvum:
    „Nie stwierdzono znacząco częstszego występowania wad płodu po zastosowaniu technik wspomaganego rozrodu.
    Częstotliwość występowania wad płodu jest minimalnie większa niż w populacji nie mającej problemów z płodnością, dla której ryzyko to wynosi ok. 2-3% i wg różnych doniesień wynosi 3-4% (podobnie dla dzieci urodzonych po konwencjonalnym zapłodnieniu pozaustrojowym, jak i po mikromanipulacji czyli ICSI).
    Ten minimalny wzrost jest związany prawdopodobnie bardziej z niepłodnością a nie technikami jej leczenia.”



    #2002278

    ewami

    Co do dziecka to myślę, że jest tak jak napisała Samanta.

    A co do mamy to faktycznie wzrasta ponoć ryzyko nowotworów, zwłaszcza jeśli jest kilka stymulacji. U mnie efekt uboczyny to jeszcze kilka kilogramów na plus.

    #2002279

    samanta

    A zapomniałam jeszcze o jednym – stres, stres i jeszcze raz stres hmmm Psychikę miałam i mam zszarganą, te programy dały mi nieźle w kość 🙁

    #2002280

    kaktus

    własnie dzis szperalam w internecie w tym temacie, ale z naciskiem na dzieci. Nigdzie nie znalazłam badań jednoznacznie mówiących o jakiś zmiennych wyrażnie óżnych u dzieci z invitro, a konwencjonalnego poczecia. Jedynie w przypadku doprowadzania zarodka do blastocysty badania są nowe, nie jednoznaczne. Przeprowadzane na myszach. Ludzką grupe porównawczą narazie trudno.
    Mówiło się o tym, ze dzieci sa wyższe;) obalone ponadstandardową troską rodziców o dzieci… Ja własnie dlatego po dzisiejszym bilansie dwulatka szukałam sobie info;)

    Nas nikt o dalekosiężnych skutkach nie informował, ale zdaję sobie sprawę, że skutki mogą by podobne jak przy kazdej kuracji hormonalnej.

    Zastanawia mnie za to czy kobiety po stymulacji, często nie jednej, wcześniej skończa jajeczkowanie… bo jeżeli rodzimy się z określona ilością komórek jajowych to swoje juz nadrobiłyśmy…

    #2002281

    gablysia

    MOże byc tak, ze kobiety z duża ilością sztucznych stymulacji mają większe prawdopodobieństwo wystąpienia raka jajnika, bo np. kuracje hormonalne- antykoncepcja zmniejsza to ryzyko, działając na jajniki wyciszająco…..
    Lecz…. są wśród nas dziewczyny, które bez stymulacji nie mają i nigdy nie będą miec owulacji, i one równiez nie są w 100 % zabezpieczone przed rakiem jajnika.

    Myślę, ze jest to zbyt „nowa” metoda, która jeszcze nie przeszła swojego etapu sprawdzenia, bo…. dotyczy póki co jednego pokolenia.

    WIem też, ze niepłodnośc męska jest dziedziczona. Czyli że nasi synowie moga dziedziczyć słabą zdolność plemników, lub ich brak po naszych mężach… ale jak to powiedziała Agata30 z bociana, to nie jest powód, by zaprzestać walki. Świat idzie do przodu i nasze dzieci będa miały już łatwiej w tej dziedzinie.

    Czy dzieci z zapłodnień sztucznych są wyższe….. 🙁 to ja bym nie powiedziała… patrząc generalnie na mojego Olafa. On nie z ICSI, ale ….. po stymulacji w końcu.
    ALe to tak na marginesie.

    Skutki programów są negatywnie odczuwane od razu…. a nie po latach. Psychika chyba najgorzej to znosi… ale i cały organizm też. To jest tak, jakbyś pół życia chciała brać doping… w końcu organizm będzie próbował go zwalczyć, bo jest to ponad jego sily.

    Ale warto…. dla tego jednego celu… warto zrobić wszystko… warto jak cholera!

    Pozdrawiam.



    #2002282

    niuunia

    Ja wiedzy na ten temat nie mam , ale ostatnio to przeczytałam …

    Ryzyko związane z zapłodnieniem pozaustrojowym:

    * istnieje pewne ryzyko przeniesienia niepłodności męskiej pochodzenia genetycznego (związanej z chromosomem Y)
    * hiperstymulacja jajnikowa – przeciętnie u 5% pacjentek ( czasami wymagana jest krótka 2-3-dniowa hospitalizacja)
    * problemy naczyniowe i zakaźne związane z punkcją
    * ciąża pozamaciczna, poronienie, ciąża mnoga

    #2002283

    suminka

    Zamieszczone przez niuunia
    Ryzyko związane z zapłodnieniem pozaustrojowym:

    * istnieje pewne ryzyko przeniesienia niepłodności męskiej pochodzenia genetycznego (związanej z chromosomem Y)
    * hiperstymulacja jajnikowa – przeciętnie u 5% pacjentek ( czasami wymagana jest krótka 2-3-dniowa hospitalizacja)
    * problemy naczyniowe i zakaźne związane z punkcją

    o ile tutaj się z tobą zgodzę bo to specyfika
    to jednak z tym poniżej wcale – takie samo „ryzyko” jest jezeli starasz się naturalnie

    Zamieszczone przez niuunia
    * ciąża pozamaciczna, poronienie, ciąża mnoga

    oprócz swiadomości ze zwięky się ryzyko zachorowania na raka to zostało mi kilka kg oraz swiadomość ze będę musiała walczyć i znowu przez to przechodzić aby Ania miała rodzeństwo

    #2002284

    gablysia

    ciąża pozamaciczna w IVF to rzadkość, na granicy chyba 3 procentów.
    Poronienie już wieksze 30 % ale to nie z techniki wynika, lecz z faktu, że jest to metoda leczenia niepłodności, która sama z siebie niesie większe ryzyko poronień.

    Ciąża mnoga…. to fakt. Choć powiem szczerze, nie wiem, czy ci ludzie kłamią, bo im jest wstyd, czy powód jakiś jest inny, ale ile spotkałam bliźniąt…. żadna dziewczyna nie przyznała się do ingerencji. Wszystkie bliźnięta jako ciąże naturalsikowe. WSZYSTKIE! Łącznie z trojaczkami, które spotkałam kilka razy w Gliwicach… też zapierane, ze naturalne, wręcz matka nie wiedziała o czym do niej przemawiam.
    Może to naprawdę taki czas na bliźnięta… a może to ja nie jestem godna zaufania 😉

    #2002285

    suminka

    Zamieszczone przez Gablysia
    Może to naprawdę taki czas na bliźnięta…

    to może być racja bo ostatnio miałam wśród znajomych kilka przypadków naturalnych blizniaków (zazwyczaj jako drugi dzieciatka)

    …. tez bym chciała ….



    #2002286

    paszulka

    Mnie dziwi taka skrytość w sprawie invitro. Dla mnie to powód do chwały i dumy, że jest się tak zawziętym i tak bardzo się poświęca, ale ludzie prości (chyba) czasem może ze wzgledu na strach przed potępieniem pewnych środowisk po prostu się wstydzą, boją…. nie wiem.

    Ja tak pytam, bo poszłam wreszcie do Invimedu i zostałam zdiagnozowana jako niepłodna wtórnie. Dowiedziałam się, że to bardzo prawdopodobne po cesarce itp.
    Czeka mnie HSG i laparo. Pani powiedziała, ze u mnie to ewidentny problem fizjologiczny czyli niedrożność lub endometrioza, bo hormony mam wzorowe. Jedyne co można zrobić to wydłużyć cykl, ale jeśli HSG i laparo wykluczą niedrożność i endometriozę. Jeśli nie wykluczą to invitro a jeśli wykluczą a stymulacja delikatna nie pomoże to też.
    Strach ma wielkie oczy i ciągle mam nadzieję, że jednak nie ma powodów do obaw aż takich, ale…. zawsze jest to ale i dlatego chcę wiedzieć więcej.
    Jest Basia i nie jestem aż tak zdesperowana… nie wiem czy to odpowiednie słowo… ale tak czuję. Przeszłam w życiu sporo jeśli chodzi o zdrowie i nie wiem czy jest sens aż tak mj organizm nadwyrężać, żeby aż tak sobie życia nie skrócić. Ryzyko (które dla mnie byłoby radością) bliźniąt jest też takie, że moje biedne nerki podwójnej ciąży mogą nie znieść. Mnóstwo pytań a odpowiedzi na razie brak. Boję się i smucę, że zmarnowałam tyle czasu. Mogłam tam pójść rok temu. Jeśli okazałoby się, że na ciążę naturalną nie mam szans to przynajmniej zmieniłabym pracę i czułabym się lepiej a tak przełączyłam swoje potrzeby na wegetację na zasadzie zagryźć zęby i przeczekać… będzie drugi dzidziuś i potem sobie wszystko poukładamy tak jak to sobie wymarzyliśmy. Kasa nas też ograniczała, ale i tak jestem zła… wściekła i rozżalona…a tym bardziej, że oprócz nieudanych starań i niezadowoloenia z pracy nie mam cienia powodu do zgryzoty. To aż grzech marudzić w moim przypadku… ale tak to jest, że człowiek czasem zapomina o tym, ze inni mają gorzej i cierpi ze swoich czasem błahych powodów!

    #2002287

    paszulka

    Zamieszczone przez suminka
    to może być racja bo ostatnio miałam wśród znajomych kilka przypadków naturalnych blizniaków (zazwyczaj jako drugi dzieciatka)

    …. tez bym chciała ….

    Ja ostatnio dowiedziałam się (wczoraj), że cień skłonności do bliżniąt jest, bo moja prababcia jest z ciąży bliźniaczej (wtedy nie było stymulacji i invitro więc naturalnie:D) i może spłynie ta szansa i te geny na mnie. Jestem do niej bardzo podobna, więc może i to..
    Chciałabym bliźniaki, ale się boje jak pisałam w poprzednim poście.
    Chyba potrzebuję otuchy ale takiej racjonalnej i rady!! 🙂



    #2002288

    paszulka

    To jeszcze zapytam o to:
    invitro to invitro i wiem co to… na tyle na ile muszę, ale jaka różnica między ISMI (pokręciłam chyba skrót ale to chyba inseminacja) i IUI?

    Gupolek ze mnie pod tym względem!! 🙂

    #2002289

    gablysia

    IMSI to in vitro ICSI czyi z wstrzyknięciem plemnika wprost do jaja, ale w lepszym przybliżeniu.

    IUI to inseminacja.
    Różnica ? Kolosalna.
    PRzede wszystkim w stymulacji, i w sposobie zapłodnienia.
    Odsyłam do literatury… nawet na tym forum. 😀

    #2002290

    kaktus

    Zamieszczone przez suminka
    to może być racja bo ostatnio miałam wśród znajomych kilka przypadków naturalnych blizniaków (zazwyczaj jako drugi dzieciatka)

    …. tez bym chciała ….

    a nie jest tak, ze częściej pojawiaja sie z uwagi na tabletki antykoncepcyjne? Podobno po ich odstawieniu się pojawiaja szczęścia w duetach;)

    Przynajmniej tak się tłumaczy dwie ary blixniąt w naszej rodzinie, a tradycji takich nie było;)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 34)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close