Ekranizacje ksiazek…

Dziewczyny, wolicie ogladac ekranizacje, czy czytac ksiazki? Ja szczerze przyznam, ze jednak wole ksiazke… Trudno trafic na dobra ekranizacje… Co sadzicie?

59 odpowiedzi na pytanie: Ekranizacje ksiazek…

kokunia2013-11-18 20:42:38

Zamieszczone przez Miken:Dziewczyny, wolicie ogladac ekranizacje, czy czytac ksiazki? Ja szczerze przyznam, ze jednak wole ksiazke… Trudno trafic na dobra ekranizacje… Co sadzicie?
Zdecydowanie wolę książkę:)

dotina2013-11-18 20:52:12

ja również wole książki

patataj2013-11-18 21:19:30

Ja mam tak, że jak mam np. obejrzeć ekranizację książki, której jeszcze nie czytałam, to “biegiem” czytam zanim pójdę do kina, w drugą stronę rzadziej, ale też bywa ;-0 czasami.

marnat2013-11-18 21:43:07

książki zdecydowanie
nawet jak przeczytam książkę po obejrzeniu filmu to podoba mi się bardziej niż film

bib2013-11-19 09:24:44

Książkę, a potem ekranizację.
Chociaż zdarza się i na odwrót, ze jak obejrzę film to sięgam po książkę.

qr-chuck2013-11-19 09:47:23

Ogólnie to wolę książkę.
Ale potrafię wymienić kilka wyjątków, gdzie film był moim zdaniem dużo lepszy od książki, albo na równi.

Zdecydowanie lepszy film:
Gwiezdne Wojny 😀
Forrest Gump
Niekończąca się opowieść (chociaż przyznam, że całej książki nie przeczytałam – właśnie jestem w trakcie, czytam synowi “na dobranoc”)
Smażone zielone pomidory
ET (ale to chyba książka powstała na podstawie scenariusza :Niepewny:)

Na równi:
Przeminęło z wiatrem (i książka i film “coś” w sobie ma ;))
Nietykalni
Władca Pierścieni (za scenę obrony Helmowego Jaru)

jaiza2013-11-19 12:07:15

Jedyny film w zasadzie, który jest lepszy od książki, to “Pluton”. Film mnie powalił, książka nie. Oczywiście nie zawsze czytam pierwowzory (nie wiedziałam, ze jest np. książka “Forest Gump”), ale chyba jest tak, że po sukcesie filmu pisze się książkę wg scenariusza i sa to z reguły bardzo słabe powieści. Generalnie rzadko chodzę na ekranizację, bo tylko się denerwuję, że WSZYSTKO jest nie takie, jak sobie wyobraziłam 🙂 A najbardziej “boli mnie” ekranizacja “Przeminęło z wiatrem” i “Władcy pierścieni” – może dlatego, ze tyle tam świetnych elementów: aktorzy, scenografia itp, a jednak nie ma tego “czegoś”… I powiem szczerze, że gdyby nie to, że nie ma drogiego takiego Retta Butlera jak Clark Gable, to z chęcią – mimo wszystko – poszłabym na remake “Przeminęło…” 😀

qr-chuck2013-11-19 12:19:16

Zamieszczone przez jaiza: Oczywiście nie zawsze czytam pierwowzory (nie wiedziałam, ze jest np. książka “Forest Gump”), ale chyba jest tak, że po sukcesie filmu pisze się książkę wg scenariusza i sa to z reguły bardzo słabe powieści.

Co do Forresta, to książka była wydana w 1986 roku, a film w 1994, więc nie są to popłuczyny…
Film zresztą jest dość luźno oparty na książce: jeśli jestem w stanie uwierzyć w przygody filmowego Forresta, to w tego książkowego już nie 😉

beamama2013-11-19 13:20:40

Zamieszczone przez jaiza:Jedyny film w zasadzie, który jest lepszy od książki, to “Pluton”. Film mnie powalił, książka nie. Oczywiście nie zawsze czytam pierwowzory (nie wiedziałam, ze jest np. książka “Forest Gump”), ale chyba jest tak, że po sukcesie filmu pisze się książkę wg scenariusza i sa to z reguły bardzo słabe powieści. Generalnie rzadko chodzę na ekranizację, bo tylko się denerwuję, że WSZYSTKO jest nie takie, jak sobie wyobraziłam 🙂 A najbardziej “boli mnie” ekranizacja “Przeminęło z wiatrem” i “Władcy pierścieni” – może dlatego, ze tyle tam świetnych elementów: aktorzy, scenografia itp, a jednak nie ma tego “czegoś”… I powiem szczerze, że gdyby nie to, że nie ma drogiego takiego Retta Butlera jak Clark Gable, to z chęcią – mimo wszystko – poszłabym na remake “Przeminęło…” 😀

Ja “Władcy Pierścieni” też nie daruję 😉
Za brak w adaptacji właściwie najważniejszej (no dooobra, jednej z najważniejszych :D) postaci – Bombadila.

beamama2013-11-19 13:21:57

No i w ogóle nie znam filmu lepszego od książki, nic nie dorówna wyobraźni ;

zajawiak2013-11-19 13:37:37

Z zasady książki. Ale jak coś mnie nie przekonuje na pierwszy rzut oka to zaczynam od filmu i potem ewentualnie książka. Mniej czasu zmarnowanego;)

rodzice-na-1022013-11-20 20:14:45

Zamieszczone przez kurczak:Ogólnie to wolę książkę.
Ale potrafię wymienić kilka wyjątków, gdzie film był moim zdaniem dużo lepszy od książki, albo na równi.

Zdecydowanie lepszy film:
Gwiezdne Wojny 😀
Forrest Gump
Niekończąca się opowieść (chociaż przyznam, że całej książki nie przeczytałam – właśnie jestem w trakcie, czytam synowi “na dobranoc”)
Smażone zielone pomidory
ET (ale to chyba książka powstała na podstawie scenariusza :Niepewny:)

Na równi:
Przeminęło z wiatrem (i książka i film “coś” w sobie ma ;))
Nietykalni
Władca Pierścieni (za scenę obrony Helmowego Jaru)
Dokładnie tak jak piszesz! Choć 3 ostatnich – na równi, akurat nie czytałam… Ale podobnie z Hobbitem, który małą powieścią był, a film pieknie go wyniósł na piedestał.

gobin2013-11-20 22:24:30

jedyny film jaki wolę od książki to Stary człowiek i morze Hemingwaya ale może to o wiek chodziło, do tej pory nie sięgnęłam po Hemingway

motylek19902013-11-21 21:29:42

A ja często najpierw oglądam film, a potem czytam książkę. Książka jest dla mnie “uzupełnieniem” filmu – po ciekawych filmach zawsze mam niedosyt. Jeśli jest ekranizacją książki, przynajmniej wiem, że warto się za nią zabrać.

missmia2013-12-13 14:21:51

Zamieszczone przez Rodzice na 102:Ale podobnie z Hobbitem, który małą powieścią był, a film pieknie go wyniósł na piedestał.

Dokładnie, ja np. najpierw zobaczyłam pierwszego Hobbita w kinie, a dopiero potem przeczytałam książkę. 🙂
No i teraz do kin wchodzi druga część, na którą także się pewnie wybiorę.

Generalnie też zazwyczaj najpierw czytam książkę, a potem oglądam film, ale nie zawsze (bo np. dany tytuł staje się popularny dopiero po adaptacji filmowej i wcześniej go przeoczę).

Często jest mi też trudno porównywać, co jest lepsze, bo mimo wszystko film i książka różnią się w swoich środkach przekazu i np. mimo, że jest jakiś wątek z książki w filmie wycięty, film nadrabia pięknymi krajobrazami, czy świetnymi efektami i jakoś to się wyrównuje. 🙂

tora2013-12-13 22:44:26

Ptasiek. zdecydowanie. muzyka petera gabriela napewno dorzuca tu sporo. chociaz ksiazka tez swietna.

Lot nad kukulczym gniazdem? no.. moze na rowni z ksiazka?

to samo z Life of Pi

Przeminelo z wiatrem wolalam ksiazke jednak

teraz czekam na Metro 2033

edytuje, bo jeszcze przypomnialo mi sie Where the wild things are. cudowny film.

2013-12-27 12:37:57

Zamieszczone przez MissMia:Dokładnie, ja np. najpierw zobaczyłam pierwszego Hobbita w kinie, a dopiero potem przeczytałam książkę. 🙂
No i teraz do kin wchodzi druga część, na którą także się pewnie wybiorę.

Generalnie też zazwyczaj najpierw czytam książkę, a potem oglądam film, ale nie zawsze (bo np. dany tytuł staje się popularny dopiero po adaptacji filmowej i wcześniej go przeoczę).

Często jest mi też trudno porównywać, co jest lepsze, bo mimo wszystko film i książka różnią się w swoich środkach przekazu i np. mimo, że jest jakiś wątek z książki w filmie wycięty, film nadrabia pięknymi krajobrazami, czy świetnymi efektami i jakoś to się wyrównuje. 🙂
o widzisz, to jest dobry przyklad:) ja co prawda najpierw czytalam ksiazke, a potem ogladalam film, ale film mnie nie zawiodl, a nie przepadam za ekranizacjami. To jest jedna z nielicznych sytuacji kiedy zastanawialabym sie nad wyborem dlugo. czy ksiazka, czy film:) Widzialam plakaty na miescie tej drugiej czesci Hobbita, tez sie na nia wybieram.

chilli2013-12-27 12:46:24

wczoraj nagrałam sobie uwikłanie – książka swietna – a jak z filmem to sie przekonam.
gieneralnie kiepsko mam z ekranizacjami.

aktyde2013-12-28 22:21:58

Jako młodzież zaczytywałam się w Rodziewiczównie :Fiu fiu: A szczególnie uwielbiałam ” Między ustami a brzegiem pucharu ” i kiedy zobaczyłam że w tv będzie film na jej podstawie to o mało jajka nie zniosłam 😀 Ale jak oglądnęłam film to mi kopara opadła i byłam bardzo zdegustowana. Najbardziej nie podobało mnie się że niedopowiedzenia z książki tak dosadnie zostały pokazane w filmie…

Generalnie najpierw czytam a potem oglądam .I mam manię porównywania :Fiu fiu:
Aktualnie w tv na Polsat film leci ” Kod da Vinci”. Książkę przeczytałam jednym tchem i bardzo mnie się podobała natomiast film… A M, który nie czyta bardzo sobie film chwali 🙂

kantalupa2013-12-28 23:17:49

widzialam mnostwo fajnych ekranizacji dziadowskich ksiazek i kijowych adaptacji swietnych ksiazek. i pewnie w druga strone tez by sie cos znalazlo.
nie sadze, zeby byla jakas regula.
np. krzywda, ktora wyrzadzono tolkienowi jest w moich oczach nie do naprawienia. podobnie wiedzmin sapkowskiego.
pewnie wiecej przykladow by sie znalazlo.
z ekranizacj lepszych od ksiazek to w moich oczach np. charlie and the chocolate factory (wyobraznia tima burtona zrobila z bardzo dobrej ksiazki dla dzieci perelke!) i pewnie inne przyklady bym znalazla, gdybym pomyslala chwile dluzej.

aktyde2013-12-28 23:31:50

Zamieszczone przez kantalupa:widzialam mnostwo fajnych ekranizacji dziadowskich ksiazek i kijowych adaptacji swietnych ksiazek. i pewnie w druga strone tez by sie cos znalazlo.
nie sadze, zeby byla jakas regula.
np. krzywda, ktora wyrzadzono tolkienowi jest w moich oczach nie do naprawienia. podobnie wiedzmin sapkowskiego.
pewnie wiecej przykladow by sie znalazlo.
z ekranizacj lepszych od ksiazek to w moich oczach np. charlie and the chocolate factory (wyobraznia tima burtona zrobila z bardzo dobrej ksiazki dla dzieci perelke!) i pewnie inne przyklady bym znalazla, gdybym pomyslala chwile dluzej.

Chyba nikt w tym wątku nie powiedział że wszystkie ekranizacje są do bani,ale ja np myślę że większość .
A chyba pytanie brzmiało co wolimy- ja ostatnio mało czytam, mało oglądam ale generalnie wolę czytać.Moja wyobraźnia pracuje wtedy pełną parą a przy oglądaniu przyjmuję wersję innego człowieka,jego interpretację,nie mam możliwości wyrobienia swojego zdania.

A jakiś czas temu dowiedziałam się że jest różnica między “na podstawie ” a “wg” – tzn że “wg” to może być co tam się reżyserowi się umyśliło a ” na podstawie ” to ma jakoś się trzymać konwencji książki .

kantalupa2013-12-29 00:10:34

Zamieszczone przez aktyde:
A chyba pytanie brzmiało co wolimy-

i chyba na to pytanie odpowiedzialam. ale jesli musze jeszcze raz, prostszym zdaniem: nie widze reguly dotyczacej wyzszosci ksiazki nad jej ekranizacja lub odwrotnie

cute2013-12-29 19:39:19

A jak oceniacie to, co zrobili z Hobbitem? Nowe wątki fajne, no ale próżno ich szukać w literaturze…

kotkad2013-12-29 19:58:36

Zdecydowanie wolę książkę od filmu, nawet jakieś pół roku temu przeczytałam “Intruza” Stephenie Meyer, zachwyciła mnie więc poleciłam m który rzadko kiedy czyta, obejrzeliśmy razem i stwierdziłam że po takiej ekranizacji to raczej m się do czytania nie przekona. Co do Hobbita to się nie wypowiem bo nie przepadam ani za książką ani za filmem. Dobra ekranizacja “Przeminęło z wiatrem” “Doktor wilczur” chyba jednak kiedyś ludzie się bardziej przykładali, ciekawa jestem ekranizacji “Gry Endera” bo sama książka mnie zawiodła, ale też nie wyobrażam sobie tego na ekranie

tora2013-12-30 06:31:09

Zamieszczone przez kantalupa:i chyba na to pytanie odpowiedzialam. ale jesli musze jeszcze raz, prostszym zdaniem: nie widze reguly dotyczacej wyzszosci ksiazki nad jej ekranizacja lub odwrotnie

ups… to ja nie odpowiedzialam na pytanie, jedynie wymienilam tytuly..:Niepewny:

rodzice-na-1022013-12-31 10:33:55

Dobra, a kto widzial juz Hobbita Pustkowie Smauga? 😉
My już byliśmy – jest tak dobry jak piszą 😉

qr-chuck2013-12-31 12:02:50

Zamieszczone przez kantalupa:
np. krzywda, ktora wyrzadzono tolkienowi jest w moich oczach nie do naprawienia. podobnie wiedzmin sapkowskiego.

A dlaczego? Tak mnie zaintrygowało, bo piszesz krzywda wyrządzona Tolkienowi… To znaczy jaka krzywda?

Z krzywdą wyrządzoną autorowi to kojarzy mi się jeden przykład: Harry Potter i J.K. Rowling.
To znaczy: podobno wcześniej dzieci/młodzież kupowała i czytała książki, a po ekranizacji już tylko (lub głównie) film zarabia… Ale piszę “podobno” bo statystyk nie znam i też nie wiem ile autorka ma z filmu, żeby cokolwiek porównywać… (moja córka i przeczytała i obejrzała)

(A ekranizacja Wiedźmina nikogo nie krzywdzi, bo się jej obejrzeć nie da ;))

jaiza2013-12-31 13:32:39

Zamieszczone przez Qr Chuck:(A ekranizacja Wiedźmina nikogo nie krzywdzi, bo się jej obejrzeć nie da ;))Zgadzam się 🙂

kantalupa2013-12-31 14:52:25

rozumiem, ze tobie sie filmy na podstawie tolkiena podobaly, tak?

kerzywda dla prozy tolkiena – pewnie dokladnie taka sama, jaka stala sie sie j.k. rowling twoim zdaniem, choc z mojej perspektywy z tolkienem sprawa jest ciut bardziej skomplikowana
dla mnie tolkien to nie byly tylko ciekawe ksiazki, ale caly niemal styl zycia – stad pisze, ze to krzywda w moich oczach nienaprawialna (kto siegnie po ksiazke, kiedy ma caly tokienowski swiat podany na tacy, z rozbuchanymi efektami specjalnymi, zinterpretowany do samego konca?); bo teraz mowiac “tolkien,” mysli sie o glosnych ekranizacjach, jakby ksiazka w ogole nie istniala, a nawet jesli ktos siegnie po ksiazke, to malo kto bedzie umial ja przeczytac odcinajac sie zupelnie od natloku wizualnego cyfrowego tolkienizmu z kina

i w cale nie potrzeba do tego ogladania filmu, wystarczy przecietny kontakt z rzeczywistoscia reklam na kazdym kroku – takiej kampanii reklamowej nie da sie nie dostrzec

moze gdybym przeczytala harry pottera, dolaczylby do tej samej listy, ale nigdy mnie nie wciagnelo, wiec nie mam zdania

qr-chuck2014-01-02 09:16:43

Zamieszczone przez kantalupa:rozumiem, ze tobie sie filmy na podstawie tolkiena podobaly, tak?

“Hobbita” nie oglądałam, więc nie wiem.
“Władca Pierścieni” – wg mnie był nierówny: 1 część: nudnawa, 2: scena obrony Hełmowego Jaru mnie podbiła. Zamykam oczy i widzę elfów dołączających do obrońców… Dla mnie warto dla niej przemęczyć całą trylogię 😉
3- no cóż, jakoś się musiało skończyć, ale powtórki Hełmowego Jaru nie było :(…

Zamieszczone przez kantalupa:
bo teraz mowiac “tolkien,” mysli sie o glosnych ekranizacjach, jakby ksiazka w ogole nie istniala, a nawet jesli ktos siegnie po ksiazke, to malo kto bedzie umial ja przeczytac odcinajac sie zupelnie od natloku wizualnego cyfrowego tolkienizmu z kina


Powiem szczerze, że to mi nie przyszło do głowy…
Chyba za długo “żyję” z Tolkienem, żeby ekranizacja przesłoniła mi książki. Ale pewnie w większości jest tak jak piszesz :(. Szkoda…

Zamieszczone przez kantalupa:

i w cale nie potrzeba do tego ogladania filmu, wystarczy przecietny kontakt z rzeczywistoscia reklam na kazdym kroku – takiej kampanii reklamowej nie da sie nie dostrzec

I tu chyba też mam upośledzony ogląd rzeczywistości, bo tv nie oglądam…
Dla mnie reklama Hobbita to jeden billboard który wisi na mojej drodze do pracy – za mało, żeby mi się w mózg wwierciło 😉

A co do HP, to może jeszcze skomentuję (przeczytałam, ale specjalnego piętna na mnie nie odcisnęła – może za stara już byłam): jak się ukazały książki, to było całe “dzieci porzucają tv i gry i zaczynają czytać”… I faktycznie tak było. Sama zresztą widziałam, jak mój chrześnik zaczął czytać książki właśnie od HP (potem przeszedł cały świat Tolkiena, Lewisa, Sapkowskiego, Grzędowicza…, ale to właśnie na HP przekonał się, że czytanie jest fajne :))
A teraz jak się rozmawia z rówieśnikami mojej córki, to dla nich HP to film…

kantalupa2014-01-02 18:13:11

Zamieszczone przez Qr Chuck:
I tu chyba też mam upośledzony ogląd rzeczywistości, bo tv nie oglądam…
Dla mnie reklama Hobbita to jeden billboard który wisi na mojej drodze do pracy – za mało, żeby mi się w mózg wwierciło 😉

ja widzialam duuuuzo wiecej – gadzety na kazdym kroku – kubki, koszulki, dlugopisy, plecaki z wizerunkiem; klocki lego, inspirowane filmem zabawki – nie udalo mi sie uciec, niestety, wiec nawet w mojej wyobrazni bohaterowie maja teraz twarze aktorow z filmu, akcja odbywa sie w scenerii z filmu – nie umiem od tego uciec. postanowilam sobie nie czytac tolkiena (za wyjatkiem silmarillion) przez dobre kilka lat, moze uda mi sie uciec od narzucajacych sie uarcie obrazow

redyna2014-01-02 20:28:55

Nie byłam w stanie wysiedzieć w kinie na Władcy…
nie lubię ekranizacji książek fantasy, bo zupełnie odbiegają od moich wyobrażeń.

Wiedźmin porażka,

ale pamiętam Złoty kompas, który był adaptacją Mrocznych materii Pullmana, bodajże zorzy północnej
i w tym wypadku film rewelacja, (niesamowita Kidman), a książka nie do przejścia.

2014-01-04 19:00:26

kantalupa nie moge sie z Toba zgodzic, ze ekranizacje niszacza tworczosc Tolkiena. I ze mlodzi nie siegna po ksiazke, bo obejrzeli ekranizacje. My bylismy teraz po swietach z znajomymi i ich 13 letnim synem w kinie na tej drugiej czesci Hobbita. I po obejrzeniu filmu Mlody wciagnal ksiazke w dwa wieczory(wczesniej ojciec nie byl w stanie przekonac go do Tolkiena).
Mowisz, ze przeszkadza Ci ten szum wokol filmu, gadzety, reklamy… a ja sadze , ze to jest jeden ze sposobow aby mlodych zachecic do czytania. Te dzieciaki wychowuja sie na przkazie obrazkowym, wiec jak do nich dotrzec jak nie przez obraz… Kazdy sposob dobry aby czytaly…:)

kantalupa2014-01-05 15:48:21

Zamieszczone przez Miken:kantalupa nie moge sie z Toba zgodzic, ze ekranizacje niszacza tworczosc Tolkiena. I ze mlodzi nie siegna po ksiazke, bo obejrzeli ekranizacje. My bylismy teraz po swietach z znajomymi i ich 13 letnim synem w kinie na tej drugiej czesci Hobbita. I po obejrzeniu filmu Mlody wciagnal ksiazke w dwa wieczory(wczesniej ojciec nie byl w stanie przekonac go do Tolkiena).
Mowisz, ze przeszkadza Ci ten szum wokol filmu, gadzety, reklamy… a ja sadze , ze to jest jeden ze sposobow aby mlodych zachecic do czytania. Te dzieciaki wychowuja sie na przkazie obrazkowym, wiec jak do nich dotrzec jak nie przez obraz… Kazdy sposob dobry aby czytaly…:)

absolutnie masz prawo sie nie zgadzac, choc widze, ze kompletnie pominelas moj glowny argument w odpowiedzi

jestem najzwyczajniej przeciwna kreowaniu obrazu tolkienowskiego swiata w glowie dzieciaka zanim przeczyta ksiazke
wychowana na tolkienie (wyjasnilam krotko w ktoryms poscie), uwazam, ze to odbiera dzieciakowi (czy doroslemu, wszytsko jedno) okazje do wyobrazenia sobie tego swiata na wlasna reke – a to nie jest jednowymiarowy swiat
i to nie jest protest, z ktorym wyjde na ulice i bede kogokolwiek nawracac – jest mi szkoda, ze takie wielkie rezesze dzieciakow w zyciu nie doswiadcza takiej gimnastyki mozgu, jaka mialam ja i wszyscy czytelnicy tolkiena przed filmowa interpretacja

analizujac przyklad, ktory podalas – osobiscie akurat szkoda by mi bylo uzywac tolkiena, zeby pobudzic zapedy czytelnicze liczac, ze obejrzenie filmu je wywola
zreszta raczej zalozylabym, ze dziecko zobaczywszy film bedzie raczej mniej zainteresowane ksiazka – i to jest trend, ktory ja zaobserwowalam na grupie chyba reprezentacyjnej, bo grupie dzieciakow ze szkoly sredniej, czyli wiek 13-19 lat, z ktorymi pracowalam przez 5 lat

2014-01-05 18:28:30

No widzisz, ja pracuje z mlodzieza juz przeszlo 10 lat i nie widze tego w tak ciemnych barwach. Swiat sie zmienia i my tez… Ja uwazam, ze kazda droga jest dobra, aby dzieciaki czytaly:) i “moje” czytaja… a nie zmuszam ich do tego… Zreszta Tolkien nie jest dla wszystkich, nie kazdy zlapie bakcyla czytajac go.Dlatego ciesze sie, ze po obejrzeniu filmu dzieciaki siegna po ksiazke:)

rodzice-na-1022014-01-06 18:04:15

Zamieszczone przez kantalupa:

jestem najzwyczajniej przeciwna kreowaniu obrazu tolkienowskiego swiata w glowie dzieciaka zanim przeczyta ksiazke
wychowana na tolkienie (wyjasnilam krotko w ktoryms poscie), uwazam, ze to odbiera dzieciakowi (czy doroslemu, wszytsko jedno) okazje do wyobrazenia sobie tego swiata na wlasna reke – a to nie jest jednowymiarowy swiat
i to nie jest protest, z ktorym wyjde na ulice i bede kogokolwiek nawracac – jest mi szkoda, ze takie wielkie rezesze dzieciakow w zyciu nie doswiadcza takiej gimnastyki mozgu, jaka mialam ja i wszyscy czytelnicy tolkiena przed filmowa interpretacja

Szczerze, gdyby nie filmy, to bym nie wiedziała o kkimś takim jak Tolien. Literatura fantasy nigdy mnie nie interesowała, a lekturą stał się dopiero kilka lat temu i mocno podejrzewam, ze nie przypadkowo… Jest film, jest głośno, dajmy dzieciom lekturę niech jeszcze chętniej pójda do kina całe szkoły. Tak to wygląda.
Ale też znam dwie osoby, które są zachwycone hobbitem jako filmem, przez to sięgnęły po ksiażki, a styl Tolkiena okazalo się, że im wcale nie podpasował.
Nie wiem czy zuważyliście, ale w czasach kryzysu, z jakim wciaż się borykamy, zwłaszcza branża filmowa (- zdarza się, ze w polsce do kinja w weekend pójdzie mniej niż 50 tys ludzi!), p[roducenci sięgają po bezpieczniejsze rozwiazania jak ekranizacje, kontynuajce hitów i remaki.

maczu2014-01-07 10:32:40

Na moje oko, to ciężko porównywać ekranizacje “Władcy” i Hobbita z filmami o Potterze. 🙂 A już z “Wiedźminem”, to cios poniżej pasa. 🙂 – chociaż kto wie, skoro gra o Geralcie się podoba za granicami, to może kiedyś zrobią z tego kasowy film.

HP fajnie się czytało, ale trochę gorzej oglądało. To był film robiony na fali sławy. Obejrzałem wszystkie, ale nie mogę powiedzieć, że któryś z nich spodobał mi się, tak jak “Władca” czy “Hobbit”. Były piękne, ale jakoś bez tego uroku. Ja nie czułem, że to jest świecie pełnym magii, tak jak go opisywała Rowling. Jackson robi filmy na wypasie. 🙂 Z efektami, sceneriami, armiami i trochę bardziej subtelnym światem, niż wprost kawa na ławę. Możemy po filmie rozmawiać o tym jakie są krasnoludy, domyślać się co robi Gandalf, gdy podróżuje samotnie, albo co też wyczyniają złe postacie w ukryciu. W HP tego nie było.
kantalupa – przeczytać całą trylogię pierścienia to wyczyn. 🙂 Pamiętam swoją przygodę z Tolkienem i że trwało to parę tygodni. Nie wiem ilu dzieciaków mogłoby przez to przejść. To już chyba trzeba jednak mieć ciągotki do fantastyki. Z Hobbitem jest łatwiej, bo książka jest tylko jedna, dlatego trzy filmy to już jest w tym wypadku, pójście w tą rozszerzoną wersję. 🙂 I moim zdaniem akurat udaną. Jest w niej więcej wątków, łącznie z wydarzeniami, o których Tolkien tylko wspomniał, a Jackson miał czas, żeby je pokazać na ekranie.

ps. A nie macie wrażenia, że dopiero teraz można powiedzieć, że ekranizacje robi się jakoś tak “porządniej”. Że to nie jest tylko dla maniaków jakieś serii, czy pojedynczej książki, tylko są to ogólnie dobre filmy? Bo ja tak ostatnio odbieram niektóre, albo wręcz dopiero po obejrzeniu dowiaduje się, że to było na podstawie książki. Albo komiksu, bo te też ostatnio odżywają na ekranach.

dardella2014-11-28 21:22:21

Zamieszczone przez Miken:No widzisz, ja pracuje z mlodzieza juz przeszlo 10 lat i nie widze tego w tak ciemnych barwach. Swiat sie zmienia i my tez… Ja uwazam, ze kazda droga jest dobra, aby dzieciaki czytaly:) i “moje” czytaja… a nie zmuszam ich do tego… Zreszta Tolkien nie jest dla wszystkich, nie kazdy zlapie bakcyla czytajac go.Dlatego ciesze sie, ze po obejrzeniu filmu dzieciaki siegna po ksiazke:)

I zgodzę się, dzisiejsze pokolenie dzieciaków najpierw trzeba zaciekawić, żeby zaczęły zgłębiać temat.

Osobiście uważam, że zdarza się, iż film jest lepszy niż książka. Przykładem dla mnie jest właśnie Hobbit. Pamiętam, że książkę odebrałam jako swojego rodzaju bajkę, nieskomplikowaną opowieść o podróży z punktu A do B i walce ze złem, gdzie pewne było, iż to zło przegra. Natomiast Jackson zaskoczył mnie swoim spojrzeniem na Hobbita. Zrobił naprawdę dobry film, który zawiera nie tylko wszystko to, czego chciał Tolkien, ale ekranizacja stała się również filmem dla dorosłych.

Dlatego między filmem a książką, ostrożnie stawiam znak równości 🙂

szecherezada2014-11-30 16:17:36

Troszkę w tym racji na pewno jest 🙂 chociaż ja tam uważam że książki typu Hobbit , Władca Pierścieni czy nawet Harry Potter jednak są dużo lepsze w postaci książki niż filmu. No ale dzieci naprawdę ciężko jest zmotywować do czytania 🙂 dlatego zapewne po obejrzeniu filmu tego typu chętniej sięgną po książkę.

solt2014-12-05 08:32:46

Zamieszczone przez dardella:I zgodzę się, dzisiejsze pokolenie dzieciaków najpierw trzeba zaciekawić, żeby zaczęły zgłębiać temat.

Osobiście uważam, że zdarza się, iż film jest lepszy niż książka. Przykładem dla mnie jest właśnie Hobbit. Pamiętam, że książkę odebrałam jako swojego rodzaju bajkę, nieskomplikowaną opowieść o podróży z punktu A do B i walce ze złem, gdzie pewne było, iż to zło przegra. Natomiast Jackson zaskoczył mnie swoim spojrzeniem na Hobbita. Zrobił naprawdę dobry film, który zawiera nie tylko wszystko to, czego chciał Tolkien, ale ekranizacja stała się również filmem dla dorosłych.

Dlatego między filmem a książką, ostrożnie stawiam znak równości 🙂

wydaje mi się, że trudno jest porównywać (stąd mądrze stawiasz ostrożnie znak równości), bo są to zupłenie dwie różne formy wyrazu – jedno operuje obrazem drugie słowem. Dlatego uwazam za śmeiszne sa gadaniny, ze film był nie taki jak ksiazka etc. Wszystko jest kwestia starcia naszego wyobrażenia z wyobrazeniem autorów. W wpadku hobbita jak i każdej innej ekranizacji osobno oceniam i książkę i film i zgadzam się z Tobą, że potencjał ksiązki został w filmie wykorzystany przez Jacksona z nawiązką. 🙂

Znasz odpowiedź na pytanie: Ekranizacje ksiazek…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Notariusz Kraków
Dziewczyny poleccie jakiegoś notariusza z krakowa
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Przewożenie dziecka bez fotelika.
Trafił mnie dziś jasny szlag, jak dowiedziałam się, że moje dziecko ktoś przewoził bez fotelika, bo to niedaleko (rzeczywiście bardzo niedaleko). I powiedziało mi to dziecko, a nie osoba przewożąca. Fotelik
Czytaj dalej